Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki towarzyskie > Montreux Volley Masters: Turcja i Japonia w finale

Montreux Volley Masters: Turcja i Japonia w finale

fot. archiwum

W sobotnich półfinałach turnieju w Montreux zacięty, aczkolwiek wygrany mecz stoczyła reprezentacja Turcji. W drugim meczu Japonia zaskakująco łatwo pokonała Rosję. Na piątym miejscu uplasowały się Włoszki z Dominikankami.

Spotkanie pomiędzy drużynami Dominikany i Niemiec miało zadecydować o tym, która z drużyn zajmie piątą lokatę w całym turnieju. Nasze zachodnie sąsiadki bardzo szybko wyszły na prowadzenie, a po ataku Louisy Lippmann zrobiło się już 8:2. Po stronie Dominikanek brakowało precyzji, więcej dokładności można było oczekiwać zwłaszcza w akcjach wyprowadzanych z kontry. Siatkarki zza oceanu „obudziły” się dopiero w drugiej fazie seta, a sygnał do ataku blokiem dała Prisilla Rivera. Również zagrywka tej zawodniczki sprawiła wiele problemów młodej Saskii Hippe, ale organizacja, podział zadań na boisku i zgranie przemawiało na korzyść Niemek, które pewnie wygrały pierwszego seta (25:19).

W drugiej odsłonie również inicjatywa była po stronie Niemek. W polu serwisowym dobrze spisała się Rookie Weihenmaier, a na bloku cenne punkty zdobywała Jana Poll. W pewnym momencie faworytki tego spotkania chyba zlekceważyły rywalki i te dzięki świetnej grze w defensywie zdołały doprowadzić do gry na przewagi. Z akcji na akcję Dominikanki popisywały się coraz efektowniejszymi zagraniami, podbudowując swoje morale. Ogromne powody do radości dał im blok kończący drugiego seta (29:27).

W siatkarki z państwa położonego na Morzu Karaibskim wstąpiły nowe siły i coraz trudniej było Niemkom zmieścić się w „pomarańczowym”. Piętą achillesową Dominikanek była natomiast zagrywka, dzięki temu elementowi podopieczne Luciano Pedulli otrzymywały od nich siatkarskie prezenty. Dominikanki wypuściły z rąk świetną okazję, by sprawić niespodziankę i wyjść na prowadzenie w meczu, ostatecznie musiały kolejny raz uznać wyższość rywalek (26:24).



W czwartym secie walka rozgorzała na nowo. Głównie za sprawą świetnej gry libero obu drużyn. Dla Lenki Dürr jedyną przeszkodą w obronie był niski sufit, z kolei Brenda Castillo potrafiła wystawić piłkę do swojej skrzydłowej z dokładnością co do centymetra. Choć Dominikanki wydawały się być stroną dyktującą warunki gry, ostatnie słowo należało do Niemek. Bohaterką końcówki meczu była Anja Brandt, to właśnie środkowa przypieczętowała zwycięstwo naszych zachodnich sąsiadek.

Niemcy – Dominikana 3:1
(25:19, 27:29, 26:24, 28:26)

Składy zespołów:
Niemcy: Lipmann (16), Hippe (16), Brandt (14), Poll (10), Silge (8), Hanke (6), Dürr (libero) oraz Weihenmaier (2), Schölzel (2) i Dörendahl
Dominikana: Fersola (10), Rivera (10), Moreno (7), Arias Perez (3), Dominguez (2), Martinez E. (2), Castillo (libero) oraz Martinez J. (14), Paola Pena (5) i Binet (1)

Początek meczu Włoszek z Chinkami był bardzo wyrównany, zespoły walczyły niemal punkt za punkt. Na pierwszej przerwie technicznej, m.in. po udanym bloku Chinki, miały jednak dwa oczka w zapasie. Włoszki szybko wyrównały po akcji Raphaeli Folie, a wynik cały czas oscylował wokół remisu. Na przerwie technicznej numer dwa minimalnie prowadziły Azjatki, które zaraz po niej za sprawą gry blokiem odskoczyły na 17:15. Niewielkie prowadzenie utrzymywały one do stanu 22:22, kiedy to Calloni popisała się blokiem. Atak Liu dał Chinkom piłki setowe przy stanie 24:22. Ostatecznie jednak za sprawą Paoli Egonu Italia rozstrzygnęła tę część meczu na swoją korzyść po grze na przewagi.

W drugim secie siatkarki z Europy za sprawą ataku Folie i asa serwisowego Indre Sorokaite odskoczyły na 6:3, a na przerwie technicznej utrzymały swoje prowadzenie. W „gazie” była niewątpliwie Miriam Fatime Sylla, która wyprowadziła swój zespół na 10:6. Dobrze prezentowała się jednak cała włoska drużyna, swoje dokładały chociażby Sorokaite i Egonu (18:12). Podopieczne Marco Bonitty spokojnie kontrolowały w tej części meczu boiskowe wydarzenia (21:15). Przy stanie 24:19 Włoszki miały już piłki setowe. Chinki obroniły dwie z nich, ale ostatecznie przegrywały w meczu 0:2.

Trzeciego seta Italia rozpoczęła od 2:0, ale rywalki szybko doprowadziły do remisu, a na pierwszej przerwie technicznej zdołały wypracować sobie przewagę 8:4. Włoszki miały poważne problemy z atakiem, co znalazło swoje odzwierciedlenie w wyniku, Chinki do tego także dobrze zagrywały (5:11). Rozpędzone Azjatki nie pozwalały rywalkom na zbyt wiele (16:7) i stało się niemal pewne, że ten mecz potrwa dłużej. Na boisku istniał praktycznie tylko jeden zespół (21:11) i po chwili w meczu było już tylko 2:1 dla Włoszek.

Początek czwartego seta był wyrównany (4:4). Na przerwie technicznej numer jeden Włoszkom udało się zbudować dwupunktowe prowadzenie. Po niej za sprawą m.in. dobrych akcji Calloni odskoczyły na 11:7. Czteropunktową przewagę podopieczne trenera Bonitty utrzymywały przez dłuższą chwilę. Raphaela Follie i Miriam Fatime Sylla poprowadziły swój zespół do wyniku 16:9 na drugiej przerwie technicznej, a po niej kolejne oczko dołożyła jeszcze Sorokaite. Włoszki pewnie zmierzały ku pierwszej wygranej w Montreux Volley Masters (20:11). Elena Perinelli dała swojemu zespołowi szereg piłek meczowych (24:16), a po chwili sędzia zakończył spotkanie. Włoszki zajęły więc miejsce siódme.

Chiny – Włochy 1:3
(25:27, 21:25, 25:15, 16:25)

Składy zespołów:

Chiny: Chen, Xu (11), Song (10), Shen (1), Liu (21, Gong (6), Wang M. (libero) oraz Wang W. (libero), Zhang (1) i Cheng
Włochy: Sorokaite (18), Calloni (10), Malinov (1), Folie (12), Sylla Miriam (14), Egonu (14), Parrocchiale (libero) oraz Loda (2), Camera, Melandri (2) i Perinelli (1)

W pierwszym meczu półfinałowym zagrały Turcja i Holandia. Podopieczne Giovanniego Guidettiego bardzo dobrze rozpoczęły to spotkanie (4:2), ale po udanym bloku Turczynki szybko doprowadziły do remisu i na pierwszej przerwie technicznej to zespół prowadzony przez Ferhata Akbasa miał niewielką przewagę (8:7) po bloku Cansu. W pewnym momencie różnica wynosiła już kilka punktów, a konkretnie 12:8 dla Oranje. Znakomite akcje Yilmaz i Akman w bloku i ataku pozwoliły Turczynkom jednak szybko wyrównać, a potem wyjść na prowadzenie 14:13. Sprawy w swoje ręce wzięła jednak Celeste Plak, młoda siatkarka popisała się m.in. asem serwisowym i wyprowadziła swój zespół na 18:16. Z kolei po kolejnym ataku Yilmaz to Turczynki prowadziły 21:20. Lonneke Slöetjes i Celeste Plak sprawiły jednak, że to podopieczne trenera Guidettiego miały piłkę setową (25:24). Ostatecznie m.in. po zepsutym serwisie Plak set padł łupem Turczynek.

Drugą partię Turczynki rozpoczęły od stanu 2:0. Holenderki zdołały jednak wyrównać, ale na przerwie technicznej to rywalki minimalnie przeważały, a po powrocie na parkiet jeszcze bardziej podkręciły tempo. Po bloku duetu Onal/Akman było już 14:10. Podopieczne trenera Guidettiego zdołały jednak odrobić nieco strat m.in. po akcji Manon Nummerdor-Flier. Turczynki były bezlitosne w ataku (19:15). Holenderki jednak zabrały się do odrabiania strat (21:21). Proste błędy rywalek oraz znakomity atak Judith Piettersen dały Oranje zwycięstwo w tym secie i remis w meczu.

Dobre akcje Neriman Ozsoy i Yilmaz pozwoliły Turczynkom prowadzić w trzecim secie 8:5. Obie zawodniczki były ważnymi postaciami w swojej ekipie w tej części meczu (13:8). Na drugim czasie technicznym podopieczne Ferhata Akbasa miały już olbrzymią przewagę (16:9), kiedy swoje pięć minut miała Onal, było już 19:10. Kibice w Montreux mogli w tym momencie obserwować jednostronne widowisko, Holenderki w ogóle nie istniały na parkiecie (23:10) i ostatecznie zdobyły w tej partii zaledwie 13 oczek.

Początek kolejnego seta był wyrównany, ale po dobrej akcji Anne Buijs to Pomarańczowe prowadziły 5:3. Do remisu 6:6 doprowadziła asem serwisowym Yilmaz, ale na pierwszej przerwie technicznej Holenderki miały już dwa oczka w zapasie. Dobra gra blokiem i atakiem pozwoliła im jeszcze powiększyć przewagę (12:9, 17:12). Dobrze grała zwłaszcza Slöetjes, ale cała ekipa holenderska dominowała na boisku (25:17), doprowadzając tym samym do tie-breaka.

W nim po błędzie rywalek Holenderki odskoczyły na 4:2, a po udanym bloku już na 6:3, zmuszając trenera Akbasa do wzięcia czasu. Po nim przez chwilę prowadziły jeszcze Pomarańczowe, ale dobry blok Turczynek i atak Yilmaz pozwolił doprowadzić do remisu 7:7. Znakomita gra Ozsoy w bloku i ataku oraz as serwisowy Onal wyprowadziły turecki zespół na 11:8. Na tym jednak emocje się nie skończyły. Podopieczne Giovanniego Guidettiego natychmiast wyrównały i losy meczu ważyły się do samego końca. Ostatecznie górą były Turczynki i to one zagrają w niedzielnym finale.

Holandia – Turcja 2:3
(27:29, 25:23, 13:25, 25:17, 13:15)

Składy zespołów:

Holandia: Sloetjes (24), Buijs (14), Belien (11), Plak (5), Steenbergen (4), Dijkema (2), Stam-Pilon (libero) oraz Nummerdor-Flier (5), Pietersen (4), Balkenstein-Grothues (1) i Stoltenborg
Turcja: Yilmaz (24), Ozsoy (20), Akman (13), Onal (12), Cansu (8), Akyol (1), Karadayi (libero) oraz Uslupehlivan (4), Akin (10, Babat, Aslayurek i Dalbeler (libero)

Drugi półfinał był już nieco bardziej jednostronny, chociaż jego początek był niezwykle wyrównany. Dopiero w okolicy przerwy technicznej Rosjankom udało się zbudować trzypunktową przewagę. Sborna cały czas utrzymywała to dwu-, to trzypunktową nadwyżkę, a na drugim czasie technicznym wynosiła ona już cztery punkty. Determinacja i waleczność Japonek pozwoliła im jednak doprowadzić do stanu 19:19, a po chwili prowadziły one po akcji Kogi już 22:21 i dalej nie zwalniały tempa (24:21). Rosjanki obroniły dwa setballe, ale wobec ataku Ebaty były już bezradne.

Rozpędzone Japonki kolejną partię rozpoczęły od stanu 5:1. Na pierwszej przerwie technicznej prowadziły one 8:5 i dalej dominowały na parkiecie, będąc zespołem lepszym w każdym elemencie (14:6). Azjatki cały czas utrzymywały bezpieczną przewagę, nie pomagały nawet zmiany dokonywane w ekipie rosyjskiej (19:10). Później jednak stało się coś niewytłumaczalnego. Sborna zdobyła dziesięć kolejnych punktów i doprowadziła do tego, że wyszła na jednopunktowe prowadzenie (20:19). Japonki jednak się tym niemiłym dla nich wydarzeniem nie podłamały i koncertowo rozegrały końcówkę, obejmując tym samym prowadzenie w meczu (2:0).

W trzecim secie Japonki prowadziły na przerwie technicznej 8:5 i dalej kontynuowały swoją dobrą grę, krocząc ku finałowi Montreaux Masters 2015 (12:8). Obraz tego, co się działo na boisku, doskonale oddaje chociażby fakt, kiedy to Fujita (167 cm wzrostu) ograła na siatce Nikołajewą (187 cm). Japonki w pełni dominowały na parkiecie, ośmieszając wręcz momentami utytułowanego rywala (22:13). Na nic się zdawały kolejne zmiany w ekipie rosyjskiej. Kompletnie rozbita Sborna nie zdobyła nawet punktu.

Japonia – Rosja 3:0
(25:23, 25:22, 25:13)

Składy zespołów:

Japonia: Ebata (17), Koga (12), Ishii (11), Otake (8), Ono (6), Zayasu (libero) oraz Kimura (1), Fujita (1), Koto i Miyashita
Rosja: Isajewa (13), Małkowa (9), Workonkowa (6), Podskalnaja (5), Pisarenko (3), Matienko (1), Romanienko (libero) oraz Bawykina (3), Filisztinskaja (1), Nikołajewa (1), Zariażko i Krawczenko (libero)

 

 

 

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
rozgrywki towarzyskie

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved