Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. D: Pewna wygrana Francji, udany rewanż Czechów

LŚ, gr. D: Pewna wygrana Francji, udany rewanż Czechów

fot. FIVB

Podobnie jak w pierwszym dniu rywalizacji grupy D siatkarskiej Ligi Światowej, także tym razem reprezentacja Francji zdominowała swoich rywali. W drugim meczu Czesi zrehabilitowali się za wczorajszą porażkę, triumfując po tie-breaku.

Po wczorajszym pojedynku, w którym Francuzi mieli sporo problemów z Koreańczykami, widać było, że dokładnie je przeanalizowali i wyciągnęli wnioski. Odnotujmy też fakt, że w wyjściowej szóstce Les Bleus zaszła w drugim meczu zmiana – w miejsce Kevina Tillie od początku zagrał Nicolas Marechal. Już od początku spotkania goście przeszli do natarcia, a rywale im pomagali, popełniając sporo błędów. Po jednym z nich Trójkolorowi prowadzili już 5:2. Ale w kolejnej akcji Myung-Geun Song się zrehabilitował, Hui-Chae Song pocelował rywali zagrywką i drużyny dzielił już tylko jeden punkt. To był jednak ostatni moment w tym secie, kiedy podopieczni trenera Moona podeszli z wynikiem tak blisko rywala. Po serii dwóch bloków przyjezdni prowadzili 10:6, skuteczne obicie bloku przez Marechala powiększyło dystans do pięciu oczek (14:9). W końcówce Francuzi nie dali przeciwnikom żadnych szans – od stanu 17:21 zdobyli cztery kolejne punkty i wygrali tę partię.

Więcej problemów mieli podopieczni Laurenta Tillie w drugiej odsłonie spotkania. Od stanu 1:2 serią punktową popisali się Koreańczycy – najpierw udanie zaatakował Myung-Geun Song, potem Antonin Rouzier został zablokowany, gospodarze w kolejnej akcji skończyli kontrę i na dokładkę atak w aut posłał Nicolas Le Goff (5:2). Miejscowi jeszcze powiększyli punktowy dystans i po autowym ataku Earvina Ngapetha prowadzili już 11:6. O czas od razu poprosił francuski szkoleniowiec i ta przerwa w grze pomogła jego drużynie. Mozolnie odrabiali straty, po plasie Rouziera tracili tylko dwa punkty (13:11) i wtedy o czas poprosił koreański szkoleniowiec. Potem Marechal wykorzystał kontrę, Song zaatakował w aut, a przyjmujący Skry popisał się skutecznym blokiem i Francuzi wyszli na prowadzenie (14:13). W momencie kiedy Les Bleus udało się odskoczyć, rywale ich doganiali. Dopiero od stanu 19:19 plas Ngapetha i seria bloków pozwoliły Francuzom odskoczyć, a po autowym ataku rywali mieli pierwszą piłkę setową (24:20). Seta zakończył udanie ze środka Nicolas Le Goff (25:21).

Walki nie zabrakło też w partii trzeciej, w której od początku obie drużyny grały punkt za punkt. Jednak atak Ngapetha oraz autowy atak Jae-Duck Seo spowodowały, że na pierwszej przerwie technicznej to Trójkolorowi mieli dwa punkty więcej. Ale nie nacieszyli się długo prowadzeniem, bo dobra gra Myung-Geun Songa pozwoliła jego drużynie zdobyć cztery punkty z rzędu. O czas poprosił natychmiast Laurent Tillie i znów pauza poskutkowała, bo rywale popsuli zagrywkę, a Ngapeth popisał się w chwilę później asem (10:10). Gospodarzom jeszcze raz udało się w tej partii odskoczyć rywalowi (13:11), ale od połowy seta to Les Bleus mieli przewagę. Od stanu 20:21 Koreańczycy zdążyli pomylić się w ataku, potem zostali zablokowani i chociaż Song popisał się jeszcze skutecznym pipem, to kolejna udana akcja Le Goffa w chwilę później dała jego drużynie pierwszą piłkę meczową. Kolejny punktowy blok chwilę później zakończył spotkanie. Francuzi mają więc powody do zadowolenia, bo z Korei wywożą w sumie 2 wygrane i 6 punktów.



Korea Południowa – Francja 0:3
(17:25, 21:25, 21:25)

Składy zespołów:
Korea: M. Song (19), Seo (5), Park (2), Shin (1), H. Song (1), You (1), Jeong (libero) oraz Ji (3), M. Choi, H. Choi, Jeon i Oh (libero)
Francja: Rouzier (13), Ngapeth (12), Le Roux (11), Marechal (9), Le Goff (8), Toniutti (1), Grebennikov (libero) oraz Jaumel, Lyneel i Sidibe (1)


Po wygranej w pierwszym meczu przez Japończyków przez długi czas wydawało się, że podobnym rezultatem zakończy się także drugie spotkanie z Czechami, bo miejscowi w pierwszej części meczu mieli przewagę. Po porażce Zdenek Smejkal zdecydował się na roszady w składzie i zaczął spotkanie z Janem Stokrem w składzie, który wczoraj nie miał zbyt wielu okazji do zaprezentowania swoich umiejętności. Jednak czeski atakujący zaczął dosyć nerwowo i w rezultacie to gospodarze odskoczyli na 3:0. Potem jednak, mówiąc kolokwialnie, ogarnął się i dzięki jego atakom, a także asowi serwisowemu na tablicy wyników pojawił się remis 7:7. Walka punkt za punkt trwała od tego momentu w najlepsze. Tak jak wczoraj głównymi zdobywcami punktów w japońskiej drużynie byli Masashi Kuriyama oraz Yuki Ishikawa i to dzięki nim gospodarze na drugiej przerwie technicznej mieli dwa punkty przewagi. Czesi jednak nie zamierzali łatwo oddawać prowadzenia, po akcji, w której widowiskową obroną popisał się libero Martin Krystof, skończyli atak na 20:19. Ale kolejne dwie akcje należały do podopiecznych trenera Masaschiego Nambu, a po zbiciu Ishikawy mieli pierwszą piłkę setową (24:21). Zepsuta zagrywka goście dała rywalom wygraną 25:22.

Początek drugiej partii przebiegał po myśli japońskiej ekipy – sprawiający duże problemy flot Ishikawy okazał się skuteczną bronią (4:1). Zresztą zagrywka „leżała” w tej części meczu Japończykom – po asie Akihiro Yamauchi schodzili na pierwszą przerwę techniczną z pięciopunktowym prowadzeniem. Serię punktową miejscowych zatrzymał na chwilę Kamil Baranek (9:5), i chociaż potem czeski przyjmujący zdobywał kolejne punkty, to miejscowi zbyt dobrze bronili i nie tracili przewagi (12:7). Pięciopunktowy dystans utrzymał się do drugiej przerwy technicznej, a zaraz po niej znów zapunktował Baranek. Kiedy w parę minut później kolejnym skutecznym atakiem popisał się Adam Bartos, obie drużyny dzieliły już tylko trzy punkty (19:16). Jednak miejscowi nie dali sobie wydrzeć prowadzenia i po asie Yuty Matsuoki mieli pierwszą szansę na skończenie seta (24:18). Wykorzystali dopiero trzecią i po ataku Ishikawy prowadzili już 2:0 w setach

W trzecim secie wszystko początkowo zmierzało do zwycięstwa Japończyków w trzech setach. Po zablokowaniu ataku Stokra było już 5:2 i o czas poprosił trener Smejkal. Przerwa w grze nie pomogła, bo gospodarze jeszcze powiększyli prowadzenie i po ataku Shimizu było już 14:9. Mimo dosyć beznadziejnej sytuacji Czesi nie tracili nadziei na odmianę losów spotkania. Radek Mach, który wszedł na zmianę, popisał się blokiem i jego drużyna traciła już tylko dwa punkty (18:16). Po kolejnych skutecznych zagraniach udało się przyjezdnym wyrównać (20:20), a po skutecznym plasie wyjść na pierwsze w tym secie prowadzenie 23:22. O ostatecznym wyniku zadecydowała dramatyczna końcówka – podopieczni Masaschiego Nambu doprowadzili do wyrównania (24:24). Autowy serwis Ishikawy, a następnie atak Stokra dały drużynie z Europy wygraną 26:24.

Tym razem to goście zaczęli dobrze kolejną partię, na pewno podbudowani zwycięstwem i wyjściem z dużych opałów. Kolejny as Stokra dał jego drużynie dwupunktowe prowadzenie (4:2). Ale i gospodarze nie zamierzali oddawać łatwo wygranej i kiedy przy stanie 6:7 Hideomi Fukatsu zaserwował dwa asy, to Japończycy schodzili na pierwszą przerwę techniczną z jednym oczkiem zapasu. Ale przyjezdni znów odskoczyli (13:10), i chociaż Ishikawa dwoił się i troił, to dystans się utrzymywał (16:14). Dopiero dwa zbicia japońskiego przyjmującego dały remis 16:16. Szykowała się kolejna dramatyczna kocówka seta (21:21). Jednak po autowym ataku Ishikawy Czesi mieli pierwszą piłkę setową (24:22) i mimo że Shimizu odpowiedział skutecznym atakiem, to również zapunktował Stokr i o wyniku spotkania musiał zadecydować tie-break.

Piąty set zaczął się po myśli gospodarzy, znów w roli głównej występował Ishikawa (4:2). Jednak po skutecznym bloku Jakuba Veselego był już remis 6:6, a po kiwce Janoucha 9:7 i o czas poprosił japoński szkoleniowiec. Zwycięstwo bowiem zaczęło się jego podopiecznym wymykać z rąk, po ataku Baranka gościom brakowało już tylko 4 oczek do wygranej (11:8). Gospodarze jeszcze walczyli (12:10), ale to podopieczni Zdenka Smejkala mieli pierwszą piłkę setową (14:10). Wykorzystali dopiero drugą szansę (15:11) i odnieśli pierwsze w tegorocznej Lidze Światowej zwycięstwo.

Japonia – Czechy 2:3
(25:22, 25:20, 24:26, 23:25, 11:15)

Składy zespołów:
Japonia: Shimizu (16), Ishikawa (25), Suzuki (8), Kuriyama (12), Yamauchi (8), Fukutsu (3), Sakai (libero) oraz Dekita (2), Fukatsu, Yanagida (1), Asano i Matsuoka (2)
Czechy: Stokr (26), Vesely (8), Bartos (7), Holubec (3), Habr (2), Michalek, Krystof (libero) oraz Baranek (14), Mach (6), Konecny (5) i Janouch (5)

Zobacz również:
Wyniki 1. kolejki spotkań oraz tabela gr. D Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved