Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. B: Mocne otwarcie Amerykanów

LŚ, gr. B: Mocne otwarcie Amerykanów

fot. FIVB

Irańczycy nieudanie zainaugurowali tegoroczne rozgrywki Ligi Światowej. Podopieczni Slobodana Kovaca pomimo zaciętej walki w czwartej odsłonie zdołali wygrać tylko jednego seta i przegrali 1:3 z reprezentacją USA.

Początek spotkania w Galen Center był bardzo wyrównany, obie ekipy wymieniały się ciosami w ataku. Jako pierwsi znaczne prowadzenie zbudowali Amerykanie (6:3), które powiększyli jeszcze na pierwszej przerwie technicznej (8:4), ponieważ Irańczycy zaliczyli kilka autowych uderzeń. Już od pierwszych piłek spotkania zarówno gospodarze, jak i goście starali się wywrzeć na przeciwniku presję atakującym serwisem z wyskoku. Mocny punktem podopiecznych Johna Sperawa był z pewnością lewy atak, z którego punkty raz po raz zdobywali Taylor Sander i Aaron Russell. Nadwyżka miejscowych, wynosząca pięć oczek (15:10), przed drugim regulaminowym czasem zaczęła niebezpiecznie topnieć, głównie za sprawą zagrywek Mojtaby Mirzajanpoura (15:14), jednak siatkarze USA szybko opanowali sytuację. Dysponując ogromną siłą rażenia w ataku, gdy swoją cegiełkę w postaci kilku celnych uderzeń dołożył Matthew Anderson, mistrzowie olimpijscy z 2008 roku pewnie zmierzali do końcowego zwycięstwa w tym secie (22:18). Amerykanie zakończyli go skutecznym, podwójnym blokiem Micah Christenson/Maxwell Holt, wygrywając 25:19.

Wyraźnie podrażnieni porażką w poprzedniej odsłonie drugą partię Irańczycy rozpoczęli bardzo pewnie od prowadzenia 3:0, jednak Amerykanie zaraz całkowicie odrobili straty. Miejscowi byli w natarciu, na pierwszej przerwie technicznej zbudowali dwa oczka nadwyżki, a po serii kontr wykończanych przez Russella wzrosła ona już do czterech punktów (13:9). Reprezentanci Iranu próbowali odpowiadać pojedynczymi atakami Shahrama Mahmoudiego, jednak było to za mało, by zredukować dzielący oba zespoły dystans. W dodatku nie wystrzegali się prostych błędów własnych, co tylko napędzało grę ich rywali (20:15). Podopieczni Johna Sperawa grali widowiskowo i siłowo, kilka udanych uderzeń ze środka zaliczył David Smith i gdy wydawało się, że USA spokojnie zmierza do zamknięcia tej odsłony, siatkarze z Azji ostatni raz zerwali się do walki. Marouf kolejne piłki posyłał do Mahmoudiego, który wykazywał się mistrzowską precyzją, przez co Irańczycy zniwelowali różnicę tylko do dwóch punktów (20:22), jednak w końcówce zaprzepaścili swoją szansę, psując zagrywkę. Drużyna USA zwyciężyła 25:22 i objęła prowadzenie w meczu już 2:0.

Inauguracja kolejnego seta ponownie należała do ekipy z Iranu, która popisując się sprytem na siatce, prowadziła 4:1. Amerykanie nie ułatwiali sobie zadania, wyrzucając w aut piłki z pola serwisowego. Ku uciesze licznie zgromadzonej irańskiej publiczności, która paradoksalnie przeważała liczebnie amerykańskich fanów, na tablicy świetlnej widniał wynik 8:4 na pierwszej przerwie technicznej dla podopiecznych Slobodana Kovaca. Gracze z Azji nie zwalniali tempa, po zablokowaniu Russella i udanym kontrataku Farhada Ghaemiego mieli już siedem oczek zapasu (12:5), co zmuszało Johna Sperawa do kolejnych interwencji. Wzięty czas widocznie poskutkował, bowiem tuż po nim dzięki zagrywkom Christensona, który zaserwował pięć asów, Amerykanie nie tylko odrobili straty, ale nawet wysunęli się na prowadzenie (15:13). Irańscy zawodnicy byli bezradni w przyjęciu, nie potrafili także znaleźć recepty na śmiało poczynających sobie na skrzydłach Andersona i Sandera. Tuż po drugim regulaminowym czasie rozgorzała walka punkt za punkt, owocem znakomitej współpracy Maroufa ze środkowym Seyedem Eraghi był ponownie odbudowywany zapas punktowy (20:17). Gospodarze próbowali nadrabiać ofiarnością w defensywie, ale nie zdołali już zatrzymać rozpędzonych Irańczyków, którzy wygrali 25:23.



Po raz kolejny Irańczycy otworzyli seta od trzypunktowej przewagi, lecz tym razem miejscowi nie pozwolili im się "rozkręcić", szybko doprowadzając do remisu po 5. Od tego momentu na parkiecie rozgorzała wyrównana walka. Siatkarze z Azji mieli zakusy, aby odbudować zaliczkę z początków seta, jednak uniemożliwiała im to skuteczność w ofensywie Amerykanów, wśród których rozkład ataku był bardzo równomierny, wliczając w to środkowych, mających spory udział w zdobywaniu punktów. Dopiero na drugim regulaminowym czasie graczom z Ameryki Północnej udało się zbudować bufor bezpieczeństwa w postaci trzypunktowego prowadzenia, które to zachowywali przez drugą część partii, jednak cały czas czuli na plecach oddech rywali. Przyjezdnym udało się doprowadzić do wyrównania po 22, lecz końcówka należała do ubiegłorocznych zwycięzców Ligi Światowej. Drużyna USA wygrała 25:23 i w całym spotkaniu 3:1.

USA – Iran 3:1
(25:19, 25:22, 23:25, 25:23)

Składy zespołów:
USA: Sander (19), Russell (17), Anderson (11), Holt (9), Smith (10), Christenson (8), E. Shoji (libero) oraz K. Shoji i Jaeschke (1)
Iran: Mahmoudi (17), Ghaemi (3), Seyed (12), Marouf (5), Gholami (9), Mirzajanpour (9), Alizadeh (libero) oraz Zarif (libero), Mahdavi, Piroutpour, Ghafour (1), Ebadipour i Manavinezhad (1)

Zobacz również
Wyniki 1. kolejki oraz tabela grupy B Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved