Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. D: Francuzi i Japończycy z pierwszymi wygranymi

LŚ, gr. D: Francuzi i Japończycy z pierwszymi wygranymi

fot. FIVB

Pierwsze dwie partie w pojedynku między Francuzami a Koreańczykami były niezwykle wyrównane i dość niespodziewanie mieliśmy remis po 1, w kolejnych górą byli Trójkolorowi. Także 3:1 wygrali siatkarze z Japonii, którzy pokonali Czechów.

Francuzi byli zdecydowanym faworytem starcia z Koreą i na początku się z tego zadania wywiązywali. Po bloku Earvina Ngapetha na Hui-Chae Songu prowadzili już 4:1, a po plasie autorstwa tego właśnie zawodnika – 9:5. Jednak Trójkolorowi nie uniknęli momentu rozluźnienia i ich dwa błędne ataki spowodowały, że na tablicy wyników pojawił się remis 11:11. Ale podopieczni Laurenta Tillie znów odskoczyli rywalowi – po asie Antonina Rouziera schodzili na drugą przerwę techniczną z trzypunktowym prowadzeniem. Ale znów nie dane było im długo nacieszyć się przewagą. Kolejny błąd plus skuteczna gra w ataku Koreańczyków dały kolejne wyrównanie wyniku (19:19), a po autowym ataku Rouziera gospodarze wyszli na pierwsze w tym secie prowadzenie (20:19). I od tego momentu oba zespoły grały punkt za punkt, a pierwsi piłkę setową mieli gospodarze po ataku Yung-Suk Shina. W kolejnej akcji zapunktował jednak Rouzier i mecz trwał dalej. Les Bleus mieli dwie okazje do rozstrzygnięcia tej partii na swoją korzyść, ale ich nie wykorzystali. Za to nie zmarnowali swojej szansy miejscowi, którzy po ataku Songa, a potem bloku na Ngapecie wygrali tę odsłonę meczu 30:28.

Początek drugiego seta był dokładnie taki jak premierowej partii – po asie Ngapetha Francuzi prowadzili 4:1, co zaowocowało czasem wziętym przez trenera Koreańczyków. Przerwa w grze poskutkowała, bo błędy przyjezdnej ekipy znów zaowocowały remisem 5:5. Po zbiciach Tillie i Ngapetha to Les Bleus schodzili na pierwszą przerwę techniczną z dwupunktową przewagą. Po ataku Kevina Le Roux prowadzili 14:10, a po zbiciu Kevina Tillie – 17:11 i o czas poprosił trener Moon Yongkwan. Francuzi zdobywali kolejne punkty i wydawało się, że bez problemu wygrają, bo po asie Toniuttiego było już 23:15. Jednak koszmary z poprzedniego seta wróciły i ze stanu 24:17 zrobiło się 24:20. O czas poprosił szkoleniowiec Trójkolorowych, ale po przerwie Tillie został zablokowany i znów trener musiał prosić o czas. Po tej pauzie Tillie został pocelowany zagrywką, Rouzier zaatakował w aut i Francuzi znaleźli się w bardzo ciężkiej sytuacji. Jednak szczęśliwie w kolejnej akcji Rouzier skończył atak i Les Bleus w bólach wygrali tego seta do 23.

Trzecia partia rozpoczęła się oczywiście od prowadzenia Francuzów. Dwa skuteczne zagrania Ngapetha i atak Tillie dały gościom prowadzenie 4:0 i o czas poprosił trener miejscowej ekipy. Przyjezdni utrzymywali dystans punktowy (6:1, 8:3). Ograniczenie liczby własnych błędów jak widać przyniosło rezultat i Les Bleus prowadzili na drugiej przerwie technicznej 16:12. Po błędzie dotknięcia siatki zrobiło się 18:13 i o czas poprosił Moon Yongkwan. Tym razem podopieczni trenera Tillie nie popełnili błędu z poprzednich dwóch partii i nie dali się dogonić gospodarzom. Po ataku Nicolasa Le Goffa prowadzili już 22:16, a po bloku na Yung-Suk Shinie mieli pierwszą piłkę setową (24:18), którą w następnej akcji wykorzystał Tillie, serwując asa (25:18).



Musimy się powtórzyć i napisać, że kolejna odsłona meczu rozpoczęła się od prowadzenia Francuzów i na tablicy wyników znów było 4:1. Ponownie czasem próbował się ratować koreański trener i znów bezskutecznie. Po sprytnej kiwce Toniuttiego goście prowadzili na pierwszej przerwie technicznej 8:3. I podobnie jak w partii poprzedniej, utrzymywali swoją przewagę, a po asie Antonina Rouziera mieli nawet sześć punktów w zapasie (16:10). Po drugiej przerwie technicznej Francuzi jeszcze powiększyli dystans – atak Tillie, a potem punktowa zagrywka jego autorstwa spowodowały, że koreański szkoleniowiec poprosił o czas (18:11). Kolejne akcje jednak zapisywali na swoim koncie francuscy siatkarze i po autowym ataku Songa mieli pierwszą piłkę meczową. Wprawdzie chwilę później akcję skończył Seo Jae-Duck, ale Le Roux skończył atak i Les Bleus mogli cieszyć się z pierwszego zwycięstwa w tegorocznej Lidze Światowej.

Korea Południowa – Francja 1:3
(30:28, 23:25, 18:25, 16:25)

Składy zespołów:
Korea: Song (18), Seo (10), Shin (9), Song (7), Park (4), You (1), Jeong (libero) oraz Ji (2), M. Choi (1), H. Choi (1), Oh (libero) i Kwak
Francja: Rouzier (21), Ngapeth (19), Tillie (15). Le Roux (12), Le Goff (10), Toniutti (4), Grebennikov (libero) oraz Henry, Jaumel, Marechal i Sidibe


Spotkanie rozpoczęło się po myśli Czechów, którzy po asie Filipa Habra wyszli na prowadzenie 4:0. Z lewego skrzydła Japończyków ostrzeliwał Kamil Baranek i to właśnie po jego ataku na tablicy wyników było już 9:5. W kolejnych akcjach do pomocy koledze w zdobywaniu punktów dołączyli David Konecny oraz Jakub Vesely i w rezultacie na drugiej przerwie technicznej goście mieli trzy punkty przewagi. Japończycy dodatkowo sprzedali swoim rywalom kilka błędów i nie byli w stanie ich dogonić, pomimo swoich starań (18:16). Nie pomogły roszady w składzie czynione przez Japońskiego trenera, Hiroaki Asano, który wszedł na boisko za słabiej spisującego się Masashiego Kuriyamę, posłał piłkę w aut, dając Czechom pierwszego setbola (24:21). Nasi południowi sąsiedzi od razu ją wykorzystali i po ataku Alesa Holubca mogli cieszyć się z wygranej w pierwszym secie.

Problemy europejskiej ekipy zaczęły się w drugiej partii. Masaschi Nambu rozpoczął partię z Kuriyamą w składzie i dzięki dobrej grze tego właśnie zawodnika Japończycy wypracowali sobie przewagę (7:4). Na taki rozwój wypadków od razu zareagował Zdenek Smejkal, który poprosił o czas, ale nic przerwa w grze jego drużynie nie pomogła. Po ataku Kuriyamy miejscowi prowadzili 9:5 i ich przewaga cały czas się utrzymywała. Przy stanie 19:13 trener Smejkal zdecydował się na zmiany i na boisku za Baranka pojawił się Adam Bartos. Ale to też nie poskutkowało i po autowym ataku Konecnego Japończycy wyrównali stan meczu (25:18).

Początek trzeciej partii był bardzo zacięty, chociaż przyjezdni początkowo mieli niewielką przewagę, to gospodarze szybko wyrównali po asie Yoshifumiego Suzuki. Po ataku Yuki Ishikawy to Japończycy mieli na pierwszej przerwie technicznej punkt przewagi. I od tego momentu to podopieczni trenera Nambu zaczęli dyktować warunki na boisku, Baranek miał problemy z przebiciem się przez japoński blok, a Suzuki z Ishikawą dokładali kolejne punkciki do dorobku swojej drużyny. W rezultacie na tablicy wyników było już 15:11 i wszystko wskazywało na to, że powtórzy się scenariusz z poprzedniego seta. Baranek znów nadział się na blok rywali (21:18), ale jego koledzy nie poddawali się. Po ataku Konecnego przewaga gospodarzy stopniała do dwóch oczek (23:21), a po jego kolejnej udanej akcji do jednego – 23:22. Kolejne zagrania już nie wyszły czeskiemu atakującemu i gospodarze objęli prowadzenie w meczu (25:22).

Początek czwartej partii również stał pod znakiem walki, ale to Japończycy byli minimalnie lepsi (6:5). Co ciekawe, radzili sobie lepiej od gości w bloku i utrzymywali przewagę (9:8). Tradycyjnie też pokazywali dobrą grę w obronie, a Czesi nie potrafili wrócić do dobrej gry z pierwszego seta. Liderem miejscowej drużyny był Ishikawa i to właśnie po jego zagraniu prowadzili już 16:13 na drugiej przerwie technicznej. Dodatkowo asa dołożył Shimizu, a Czesi mieli problemy ze skończeniem ataku, co dało podopiecznym trenera Nambu aż siedem punktów przewagi (22:15). Gościom udało się jeszcze nieco zniwelować straty w końcówce, ale było już za późno, by je odrobić. Japończycy wygrali 25:20 i mogli się cieszyć z udanego rozpoczęcia tegorocznych rozgrywek Ligi Światowej.

Japonia – Czechy 3:1
(21:25, 25:18, 25:22, 25:20)

Składy zespołów:
Japonia: Shimizu (16), Ishikawa (16), Suzuki (15), Kuriyama (12), Yamauchi (5), Fukutsu (1), Sakai (libero) oraz Fukatsu, Yanagida, Asano i Matsuoka
Czechy: Konecny (16), Michalek (14), Holubec (12), Baranek (10), Vesely (7), Habr (3), Krystof (libero) oraz Janouch, Mach, Stokr (1) i Bartos (3)

Zobacz również:
Wyniki 1. kolejki spotkań oraz tabela gr. D Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved