Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Chemik Police po sezonie: Łatwo nie było, ale tytuł obroniony

Chemik Police po sezonie: Łatwo nie było, ale tytuł obroniony

fot. Bogusław Krośkiewicz

Nasz cykl podsumowujący występy zespołów Orlen Ligi kończymy na Chemiku Police. Zespół z województwa zachodniopomorskiego obronił tytuł mistrza Polski, wywalczył Superpuchar, lecz nie zdobył drugiego z rzędu Pucharu Polski.

Przed sezonem…

W zespole prowadzonym przez Giuseppe Cuccariniego nie doszło (w porównaniu z sezonem 2013/2014) do wielu zmian. Niemal cały wyjściowy skład został utrzymany, były jedynie kosmetyczne roszady. Z drużyną pożegnały się Justyna Raczyńska, która odeszła do zespołu z Piły, do Bielska-Białej wyjechała Lucie Muhlsteinova, kierunek wrocławski obrały Agata Sawicka i Anna Grejman, a do MKS-u Dąbrowa Górnicza odeszła Dominika Sobolska. Nową libero policzanek została Mariola Zenik, natomiast jako partnerkę Mai Ognjenović na rozegraniu zakontraktowano wracającą po dłuższym rozbracie z siatkówką Agnieszkę Rabkę. Z uwagi na mistrzostwa świata nieobecną Ognjenović zastępowała początkowo Kinga Bąk, podpisawszy krótką umowę. Do zespołu dołączyły też Aleksandra Jagieło i (co odbiło się głośnym echem) Sanja Malagurski. Środek siatki wzmocniła Stefana Velijković. Tak skonstruowany zespół miał walczyć o wszystkie możliwe trofea.

Na „polskim podwórku” udało się wszystko (prawie)…



Pierwszą szansę na wywalczenie trofeum Chemik Police miał jeszcze przed rozpoczęciem Orlen Ligi – w Szamotułach walczono bowiem o Superpuchar Polski. Rywalkami mistrzyń Polski były siatkarki z Muszyny, lecz w stosunku 3:1 lepsze  okazały się policzanki. W rozgrywkach Orlen Ligi Chemik w fazie zasadniczej nie zanotował większych problemów – w pierwszej rundzie nieco  kłopotów sprawiła im ekipa Budowlanych Łódź i uważany za jedyny zespół, który jest w stanie przeszkodzić  w zdobyciu mistrzostwa czy Pucharu Polski – PGE Atom Trefl Sopot. Oba mecze zakończyły się tie-breakiem, seta na inaugurację rozgrywek urwał policzankom także beniaminek z Rzeszowa. W drugiej rundzie było nieco trudniej, gdyż zespół w 15. kolejce doznał  jedynej porażki w Dąbrowie Górniczej (2:3), a tie-breaki policzanki rozegrały także z teamem z Bielska-Białej i po raz drugi – z Budowlanymi Łódź. Chemik Police już przed końcem tej fazy rozgrywek zapewnił sobie pierwsze miejsce w tabeli i mógł spokojnie przygotowywać się do fazy play-off.

W niej pierwszym rywalem podopiecznych Giuseppe Cuccariniego była Legionovia. Dzielnie walczące podopieczne Ettore Guidettiego były bezradne, nie potrafiły przeciwstawić się zdecydowanie lepiej dysponowanemu przeciwnikowi i nie zdołały wygrać nawet seta. Policzanki awansowały zatem do półfinału, gdzie już czekał Impel Wrocław. W tej fazie sezonu należało już się spodziewać emocji i tak też było. W pierwszym meczu dobra gra wrocławianek pozwoliła im wygrać po tie-breaku, ale w kolejnym boju to obrończynie tytułu dzieliły i rządziły na parkiecie. Rywalizacja o wejście do finału rozstrzygnęła się już we Wrocławiu. Na parkiecie rywala Chemik pozwolił wygrać mu w każdym pojedynku zaledwie po jednym secie. Podobny przebieg miała rywalizacja finałowa, gdzie oponentkami były oczywiście sopocianki. W szczecińskiej Azoty Arenie walkę o złoto lepiej rozpoczęły podopieczne Lorenzo Micellego, wygrywając 3:1. Dotychczasowe mistrzynie jednak, podobnie jak w półfinale, zerwały się do walki i wyrównały stan rywalizacji, także zwyciężając w czterech partiach. Trzeci mecz był zupełnie jednostronnym widowiskiem – Małgorzata Glinka-Mogentale (która notabene była w tej części sezonu w znakomitej formie) i jej koleżanki dzieliły i rządziły na boisku. Najbardziej zacięty i emocjonujący był bój numer 4, gdzie walka toczyła się aż do końca piątej partii. Policzanki były o krok od porażki i piątego meczu, słabo rozpoczęły tie-breaka, ale po zmianie stron to one już dyktowały warunki gry i mogły się po raz drugi cieszyć z mistrzowskiej korony.

Nieco gorzej powiodło się w Pucharze Polski. Chemik Police zgodnie z planem pokonał szybko KSZO Ostrowiec Świętokrzyski i awansował do Final Four. W Kędzierzynie-Koźlu podopieczne Giuseppe Cuccariniego najpierw szybko pokonały Impel Wrocław, ale w finale z PGE Atomem Treflem Sopot już tak łatwo nie było. Sopocianki postawiły trudne warunki i ich determinacja spowodowała, że zespół Anny Werblińskiej nie obronił trofeum sprzed roku. Wszystkie sety w tym spotkaniu były jednak wygrywane dość pewnie. – Ja oceniam, że to był dobry sezon dla Chemika Police, chociaż oczywiście pozostaje pewien niedosyt, dlatego że walczyliśmy o to, aby zdobyć Puchar Polski, a to się nie udało – oceniła prezes Joanna Żurowska.

Czwarta drużyna w Europie…

Chemik Police zadebiutował także w Lidze Mistrzyń. Kiedy los przydzielił mu w grupie Rabitę Baku, Agel Prostejov i Dinamo Kazań niewielu chyba wierzyło w to, że mistrzynie Polski wyjdą z tej grupy… i to na pierwszym miejscu. Już inauguracyjna, szybka wygrana nad Azerkami okrzyknięta została wielką niespodzianką. Potem przyszło zwycięstwo 3:0 z Agelem i ciężki, zakończony porażką 2:3 mecz w Kazaniu. Rewanż z Dinamem w Azoty Arenie był wielkim siatkarskim świętem, ale najważniejszy był jednak triumf nad wyżej notowanym, naszpikowanym gwiazdami zespołem. W ostatnich dwóch meczach Chemik rozegrał dwa tie-breaki, wygrany w Baku i przegrany u siebie z Agelem. Fazy play-off policzanki jednak nie rozgrywały, bowiem federacja CEV poprosiła klub o bycie gospodarzem Final Four. W Wielkanoc w Szczecinie organizacja wypadła „na plus”, gorzej jednak było z formą naszych reprezentantek. Mistrzynie Polski w meczach z Yamamay Busto Arsizio i Vakifbankiem Stambuł nie zdołały wygrać nawet partii. – Myślę, że to była lekcja dla nas wszystkich, nie zakładaliśmy tego, że będziemy organizatorem tego turnieju. Przypomnijmy, że nasza drużyna z tzw. grupy śmierci wyszła z pierwszego miejsca i to było naprawdę wielkie osiągnięcie. Na początku sezonu na pewno nikt się nie spodziewał, że tak to się potoczy i wygramy grupę – przyznała w rozmowie ze Strefą Siatkówki Joanna Żurowska. – Z punktu widzenia sportowego, co podkreśla wiele zawodniczek, które grały w klubach organizujących Final Four, jest to jednak dodatkowa presja, dodatkowy stres i to na pewno udzieliło się naszej drużynie. Tutaj jednak nie ma także powodu do żadnego niezadowolenia, w końcu jesteśmy czwartą drużyną Europy – dodała.

Co dalej?

Teraz trwa okres budowy składu, który kolejny raz ma walczyć o wszystkie trofea na krajowym podwórku. Włodarze klubu nie zamierzają jednak robić wielkich zmian. Wiadomo już, że w miejsce Mai Ognjenović, która przeniosła się do Piacenzy, zakontraktowano Joannę Wołosz. Jej partnerką na rozegraniu prawdopodobnie będzie Izabela Bełcik, która odeszła z PGE Atomu. Już w trakcie rozgrywek ze względu na stan zdrowia, a konkretnie problemy z kolanem, za porozumieniem stron rozwiązano umowę z Sanją Malagurski. W kręgu zainteresowań są także takie zawodniczki, jak Brankica Mihajlović czy Czeszka Helena Havelkova. Kluczowa jednak wydaje się odpowiedź na pytanie, czy na kontynuowanie kariery zdecyduje się Małgorzata Glinka-Mogentale – niewątpliwie liderka zespołu oraz czy uda się zatrzymać mającą za sobą znakomity sezon Stefanę Velijković. Pewne jest jednak to, że w nowym sezonie Chemik Police znów będzie się mocno liczył w walce o najwyższe cele.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved