Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Polski Cukier Muszynianka po sezonie: Wykonały 120% normy

Polski Cukier Muszynianka po sezonie: Wykonały 120% normy

fot. Bogusław Krośkiewicz

Drużyna bez olbrzymiego budżetu i bez wielkich gwiazd, ale za to bardzo ambitna i waleczna. To właśnie te czynniki pozwoliły odnieść sukces w Orlen Lidze Polskiemu Cukrowi Muszyniance Muszyna mimo tego, że nie sprzyjał mu również los.

Bez transferowych fajerwerków

Mimo że w sezonie 2013/2014 zespół z Muszyny uplasował się dopiero na szóstym miejscu, to po zakończeniu rozgrywek nie doszło w nim do wielkiej rewolucji kadrowej. Z pewnością największym osłabieniem ekipy znad Popradu było odejście z niej wieloletniego filaru, Aleksandry Jagieło, która wybrała ofertę Chemika Police. Z klubem pożegnały się też między innymi Magdalena Piątek, Magdalena Mazurek, Emilia Mucha i Marina Cvetanović, ale nie były to zawodniczki, w oparciu o które można by w przyszłości budować siłę Muszynianki. W ich miejsce pojawiły się w Muszynie dwie zagraniczne siatkarki – Danica Radenković oraz Katie Carter. Nie były to siatkarki z topowymi nazwiskami, ale później okazało się, że zaprezentowały się na tyle solidnie, by drużyna kierowana przez Bogdana Serwińskiego odniosła dość zaskakujący sukces. Warto jeszcze wspomnieć, że pod słowacką granicę przeniosły się także doświadczona Karolina Ciaszkiewicz-Lach oraz Ilona Gierak i Kinga Hatala. Mieszanka rutyny z młodością miała osiągnąć lepszy wynik niż wcześniej, ale hurraoptymistycznych nastrojów w Muszynie nie było. Raczej mierzono w niej siły na zamiary, zdając sobie sprawę, że ekipy z Polic, Sopotu czy Wrocławia dysponują znacznie mocniejszymi składami. – Sam jestem ciekaw, jak wypadniemy na tle rywali, bo konkurencja będzie niesamowicie mocna. Nie mamy postawionych generalnych celów, ale metodą małych kroków chcemy iść do przodu – mówił na łamach Strefy Siatkówki przed startem rozgrywek szkoleniowiec „mineralnych”.

Wymarzony początek



Już na początku sezonu okazało się, że muszynianki nie będą dziewczynkami do bicia. Pięć zwycięstw z rzędu wyraźnie „nakręciło” podopieczne trenera Serwińskiego do walki i pozwoliło uwierzyć im we własne umiejętności. Ale w szóstym meczu przyszedł zimny prysznic w postaci dość gładkiej przegranej z Chemikiem Police, a w perspektywie siatkarki znad Popradu miały rywalizację z pozostałymi ligowcami z czołówki. Wówczas nie brakowało głosów, że Muszyniance powinie się noga w starciach z kandydatami do medali, tymczasem ona odprawiła z kwitkiem sopocianki, wrocławianki i dąbrowianki, umacniając się w czołówce rozgrywek. Tuż przed końcem pierwszej części sezonu zasadniczego przytrafiła jej się jeszcze porażka w tie-breaku z BKS-em Aluprofem Bielsko-Biała, ale na półmetku zajmowała drugie miejsce w tabeli, co w zespole znacznie rozbudziło apetyt na końcowy sukces.

Z kontuzją w tle

W drugiej rundzie już tak dobrze nie było, bo PGE Atom Trefl i Impel wzięły rewanż na Muszyniance, poza tym ponownie musiała ona uznać wyższość mistrza Polski. Wprawdzie udało jej się ograć BKS, z którym wcześniej przegrała, ale wydawało się, że do głosu zaczynają dochodzić przedsezonowi faworyci, a czołówka się stabilizuje. „Mineralne” do play-off ostatecznie przystępowały z trzeciego miejsca po rundzie zasadniczej, lecz ich największym problemem był fakt, że w decydującą część sezonu wstępowały bez jednej z liderek zespołu – Sylwii Wojcieskiej. Doświadczona środkowa w ostatnim pojedynku rundy zasadniczej doznała zerwania więzadeł w kolanie, a kontuzja wykluczyła ją z gry do końca sezonu. W związku z tym Muszynianka nie tylko straciła jeden z filarów zespołu, ale również została z tylko dwoma środkowymi, a co najważniejsze – była dość mocno rozbita psychicznie.

Zatem trenera Serwińskiego czekało sporo pracy, aby w najważniejszej części sezonu tchnąć w swoje podopieczne ducha waleczności i determinacji, z czego słynęły we wcześniejszych meczach. Nie było to łatwe, tym bardziej że w Pucharze Polski „mineralnym” przytrafiła się wpadka z Budowlanymi Łódź, przez którą nawet nie awansowały do turnieju finałowego. Ponadto rywalizację w play-off rozpoczęły od porażki w Dąbrowie Górniczej, przez co ich sytuacja znacznie się skomplikowała. Niewiele brakowało, by wysiłek i ciężka praca włożona w trakcie rundy zasadniczej poszły na marne, ale muszynianki pokazały charakter. W nerwowym i pełnym zwrotów akcji meczu wygrały przed własną publicznością z ekipą z Zagłębia, doprowadzając do trzeciego, decydującego starcia. Je również rozstrzygnęły na swoją korzyść, dzięki czemu znalazły się w strefie medalowej.

Muszynianki lubią brąz

Półfinałową batalię ze zdobywcą Pucharu Polski rozpoczęły od niespodziewanego zwycięstwa w Sopocie, ale później było już zdecydowanie gorzej. Nie dość, że musiały walczyć z rywalkami, to ponownie wiatr sypał im piaskiem w oczy, gdyż w meczach rewanżowych nie mogła zagrać Paulina Maj-Erwardt, co znacznie osłabiło siłę „mineralnych”. Na niewiele zdała się wola walki, determinacja i duża ambicja, bowiem sopocianki w kolejnych pojedynkach okazały się lepsze od ekipy prowadzonej przez trenera Serwińskiego. Zatem pozostała jej rywalizacja o najniższy stopień podium, w której na jej drodze stanął Impel Wrocław. Pierwsze spotkanie Muszynianka wygrała zaskakująco gładko 3:0. W drugim również prowadziła 2:0, ale kropkę nad i zdołała postawić dopiero w tie-breaku. Na Dolny Śląsk jechała przypieczętować brązowy medal. Jednak wrocławianki tanio skóry nie sprzedały. Ponownie losy meczu musiał rozstrzygnąć piąty set, ale ponownie więcej zimnej krwi zachowały w nim muszynianki, dzięki czemu zdobyły kolejny medal w lidze w historii muszyńskiej siatkówki. – Budowaliśmy zespół w oparciu o niewielkie środki finansowe, złożony z wielu niedoświadczonych i młodych zawodniczek, które nigdy wcześniej w swojej karierze nie miały okazji grać o tak wysokie cele. W dodatku jak popatrzymy przez pryzmat naszych kłopotów tuż przed rozpoczęciem najważniejszej części sezonu, losowej kontuzji naszej najmocniejszej zawodniczki w rundzie zasadniczej, to waga tego brązowego medalu jest naprawdę duża. Jestem bardzo zadowolony ze swojego zespołu, który włożył w zdobycie tego medalu dużo serca, ambicji i sportowej waleczności – podsumował Serwiński.

Co dalej?

Dobry występ na ligowych parkietach zaowocował powrotem Muszynianki do rywalizacji w europejskich pucharach. Zajmując trzecie miejsce w Orlen Lidze, zyskała prawo gry w Pucharze CEV, co powinno skłonić sponsorów do dalszego jej wspierania. Jednak wiadomo, że bez zmian w składzie się nie obejdzie. Karolina Różycka już zmieniła klubowe barwy, przenosząc się do Dąbrowy Górniczej, a Danica Radenković wybrała ofertę wicemistrza Polski. Pewnie na zmianę środowiska zdecyduje się także część innych siatkarek, ale ruchy kadrowe są wpisane w ten sport. Kluczowe pytanie brzmi – kto zastąpi odchodzące filary? Jeśli w kolejnych rozgrywkach trenerowi Serwińskiemu uda się stworzyć w drużynie tak zwany „team spirit”, a zawodniczki grające w Muszynie ponownie pokażą siatkarskiego zęba i zostawią serce na parkiecie, to po raz kolejny będą mogły namieszać w stawce faworytów.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved