Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Impel Wrocław po sezonie: Spadek z wicemistrzowskiego siodła

Impel Wrocław po sezonie: Spadek z wicemistrzowskiego siodła

fot. Łukasz Krzywański

Po zdobyciu wicemistrzostwa Polski we Wrocławiu liczono na kolejny udany rok w wykonaniu Impelu. Zawodniczki Tore Aleksandersena sezon 2014/2015 zakończyły jednak z pustymi rękoma i bardzo nieudanym występem w Lidze Mistrzyń.

Rozgrywki ligowe w roku 2013/2014 były dla wrocławianek niezwykle owocne. Siatkarki z Dolnego Śląska wywalczyły bowiem cenny srebrny medal mistrzostw Polski, a batalię o złoto przegrały z naszpikowanym gwiazdami Chemikiem Police. Wicemistrzostwo Orlen Ligi oraz awans do prestiżowej Ligi Mistrzyń były nie lada sukcesem, który miał być początkiem dobrej ery wrocławskiej siatkówki w wydaniu żeńskim. Jak się jednak okazało, miniony sezon nieco schłodził gorące głowy wszystkich fanów Impelu i pokazał, że zespół Tore Aleksandersena z miejsca nie stał się etatowym zdobywcą medali.

Pierwszym symptomem możliwych kłopotów była gruntowna przebudowa wrocławskiego składu. Ze srebrnego okrętu na inne statki przeprowadziło się aż osiem zawodniczek, w tym kilka niezwykle ważnych ogniw. Bezsprzecznie dużą stratą dla Impelu było odejście rozgrywającej Frauke Dirickx, atakującej Katarzyny Koniecznej oraz przyjmującego trio Maren BrinkerEwelina SieczkaDorota Medyńska. Oczywiście wszystkie ubytki zostały przez działaczy z Dolnego Śląska załatane i tak oto do klubu przybyła Denise Hanke, Anita Kwiatkowska, Agata Sawicka, Anna Grejman, Hana Cutura, Mira Topić i Berit Kauffeldt. Spośród tych nazwisk najbardziej spektakularnym było chyba ściągnięcie niemieckiej rozgrywającej, która nie raz pokazała, że ma predyspozycje, by stać się więcej niż dobrym playmakerem. Wiele oczekiwano także po Annie Grejman oraz chorwackiej reprezentacyjnej parze Cutura-Topić. Parkiet zweryfikował te opinie i oczekiwania, ale o tym później.

Faza zasadnicza w wykonaniu wicemistrzyń Polski była co najmniej przyzwoita. Siatkarki z Wrocławia zanotowały na swoim koncie 15 zwycięstw i 7 porażek, co pozwoliło im zająć czwartą lokatę na koniec rozgrywek pierwszej ligowej rundy. Impelowi nie udało się wygrać z dwójką najlepszych ekip – Atomem Trefl Sopot oraz Chemikiem Police, ale na te porażki można było się po trosze przygotować jeszcze przed startem rozgrywek. Z Muszynianką i Tauronem MKS wrocławianki zaliczyły zwycięstwo i porażkę, co też nie jest złym wynikiem, jednak przegrana z Budowlanymi Łódź i strata punktów po wygranym tie-breku z Legionovią były już nieco mniej optymistyczne. Na szczęście były to jedyne ligowe wpadki wrocławianek. W ćwierćfinale podopieczne Tore Aleksandersena nie bez kłopotów wygrały z BKS-em Bielsko-Biała i wypełniły cel minimum – awans do strefy medalowej. W tej fazie sezonu nie było już jednak łatwo i przyjemnie. Choć rywalizacja z Chemikiem Police rozpoczęła się nadspodziewanie dobrze, od wyniku 3:2 w Policach, o tyle w kolejnych trzech pojedynkach Impel stać było tylko na ugranie dwóch setów. Kiedy stało się jasne, że zeszłorocznego sukcesu nie uda się powtórzyć, celem numer 1 stało się zdobycie brązowych medali. Także i tego zadania nie udało się zrealizować. Po gładkiej porażce 0:3 w pierwszym meczu z Muszynianką, w dwóch kolejnych doszło do tie-breaków, a w nich więcej zimnej krwi zachowały zawodniczki trenera Serwińskiego. Tym oto sposobem Impelowi uciekły sprzed nosa także i brązowe medale.



Wrocławiankom nie udało się także zdobyć krajowego pucharu. Przygodę z tymi rozgrywkami Sawicka i spółka rozpoczęły od VI rundy, w której bez najmniejszych kłopotów odprawiły BKS i awansowały do finału rozgrywanego w Kędzierzynie-Koźlu. W hali Azoty wicemistrzynie Polski nie pograły zbyt długo – Chemik Police wygrał 3:0 i po raz kolejny pokazał, że nie bez przyczyny jest mistrzem Polski. Odpadnięcie z walki o Puchar Polski na etapie półfinału i brak medalu w Orlen Lidze nie były jednak najsłabszymi występami Impelu w tym sezonie. Wrocławianki fatalnie spisały się w Lidze Mistrzyń, w której nie udało im się zdobyć nawet punktu. Trzeba jednak powiedzieć, że trafiły do naprawdę bardzo wymagającej grupy, z międzynarodowym Volero Zurych, mocną Omiczką Omsk i późniejszymi triumfatorkami – Eczacibasi Stambuł. Trzy wygrane sety, zero punktów i ostatnie miejsce w grupie D – chyba nie tak wyobrażali sobie występ swoich ulubienic wrocławscy kibice i działacze tego klubu. Wydaje się, że awans z tej grupy był zadaniem prawie karkołomnym, jednak zdobycie 2-3 punktów było jak najbardziej w zasięgu zespołu z Dolnego Śląska.

Patrząc na wyniki osiągane przez zespół przez pryzmat poszczególnych zawodniczek, trzeba powiedzieć, że motorem napędowym wrocławianek była Joanna Kaczor. Atakująca Impelu niemal w każdym spotkaniu była najlepiej punktującą zawodniczką i to na jej barkach spoczywał ciężar zdobywania punktów. Potwierdzają to ligowe statystyki – Kaczor jest trzecią najlepszą atakującą i punktującą ligi oraz siódmą najlepiej zagrywającą. Mocnym punktem teamu z Wrocławia był też blok. Tym elementem szczególnie często punktowała młoda Agnieszka Kąkolewska – numer dwa wśród blokujących. Mocno wspierała ją w tym Monika Ptak (10. miejsce), która była drugą podstawową środkową obok Kąkolewskiej. Nieźle spisywała się także Hana Cutura, która pomimo niezbyt dokładnego przyjęcia potrafiła nadrobić ten brak mocnymi zbiciami na siatce. Zdecydowanie największym mankamentem w grze wrocławianek było przyjęcie. Świadczy o tym chociażby fakt, iż najwyżej sklasyfikowaną w tym elemencie zawodniczką jest Agata Sawicka, która uplasowała się na… 17. pozycji. Bardzo często niedokładne dogranie bardzo utrudniało grę całego zespołu i wszystkie trzy rozgrywające musiały się sporo napocić, by coś „wyczarować” z niektórych piłek. Zapowiadająca się na bardzo dobry transfer Denise Hanke udaną miała jedynie pierwszą połowę sezonu, a potem straciła miejsce w wyjściowym składzie na rzecz Magdaleny Gryki. W późniejszym czasie Niemka została jeszcze bardziej „zdegradowana”, bo wygryzła ją sprowadzona w grudniu Jenna Hagglund. Amerykanka, choć nie widać tego po statystykach, prezentowała całkiem ciekawe pomysły w rozegraniu i chyba dostała zbyt mały kredyt zaufania.

Oceniając Impel Wrocław za minione rozgrywki, trzeba powiedzieć jasno – zespół zagrał na miarę możliwości, choć w europejskich pucharach mógł chyba dać z siebie więcej. Po sezonie bez medalu i żadnego trofeum działacze wzięli się ostro do pracy i już widać poważne efekty tych działań. Do Wrocławia przybyła Katarzyna Skowrońska-Dolata, blisko Impelu jest Milena Radecka, a kontrakty przedłużyły chociażby środkowe Monika Ptak i Agnieszka Kąkolewska. Czy kolejny sezon będzie dla wrocławianek bardziej udany?

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved