Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Cykle > O siatkówce prywatnie > O siatkówce prywatnie: Wilfredo Leon Venero – cz. 1

O siatkówce prywatnie: Wilfredo Leon Venero – cz. 1

fot. archiwum

- Jest to bardzo frustrujące, że zacząłem być profesjonalnym zawodnikiem dopiero w momencie, kiedy przestałem reprezentować barwy swojej ojczyzny - powiedział jeden z najsłynniejszych siatkarzy świata, MVP ostatniej Ligi Mistrzów, Wilfredo Leon Venero.

Jesteś MVP Ligi Mistrzów, siatkarzem grającym w najlepszym klubie świata, twoje nazwisko wywołuje medialną burzę. Wydaje się, że masz wszystko. Czy jest w tej chwili coś, czego ci brakuje? Jak to jest być na absolutnym szczycie siatkarskiego świata?

Wilfredo Leon:Jak na osobę, dla której jest to pierwszy rok występowania na parkietach jako gracz profesjonalny, uważam, że zdobyłem bardzo wiele, ale to jeszcze nie jest wszystko. Marzę o tym, żeby wygrać jeszcze wiele turniejów, ale jak na sam początek muszę przyznać, że nie jest źle.



Co myślałeś w chwili, kiedy odbierałeś nagrodę MVP najważniejszej ligowej imprezy sezonu, mając zaledwie 22 lata?

Pierwszą myślą było to, że spełniłem sobie to, co zakładałem, ponieważ w miarę jak grałem, zauważałem, że moja kondycja jest taka, jaką chciałem na ten czas osiągnąć i że jestem w stanie to zdobyć. Przyzwyczaiłem i przygotowałem mój organizm do tego, żebym mógł prezentować się jak najlepiej i zobaczyłem rezultat tych działań, a było nim właśnie to wyróżnienie. Na ten moment uważam, że był to jedno z moich głównych założeń, które udało mi się osiągnąć.

Wymagasz od siebie więcej i więcej? Czy mając za sobą takie doświadczenia, sukcesy, łatwiej sobie pobłażać?

Nie, zawsze chcę zdobywać więcej i więcej – jestem osobą pozytywnie nastawioną do gry, ale nigdy nie zaspokojoną w zwycięstwach. Nie zadowalam się tym, co zdobyłem, jestem bardzo ambitny. To mój motor napędowy, który popycha mnie do dalszych działań – mimo że udało mi się osiągnąć już dużo, to ciągle jest mi mało sukcesów.

Jaki jest cel Wilfredo Leona na tu i teraz?

W najbliższym czasie będzie to zwycięstwo w klubowych mistrzostwach świata – chcę zająć tam pierwsze miejsce. To jest to, czego chcę dokonać w krótkim terminie, natomiast w przyszłości chcę zdobyć wszystkie możliwe medale, a najlepiej te złote. Wtedy będę zadowolony.

Czy w kolekcji złotych krążków widzisz też te zdobyte z reprezentacją?

Widzę wszystkie – z gier profesjonalnych, amatorskich. Zależy mi na nagrodach z zawodów, które dla niektórych zawodników mają być może mniejsze znaczenie. Dla mnie one wszystkie są najważniejsze.

Miałeś 17 lat, kiedy zostałeś kapitanem reprezentacji. Jak tak duża odpowiedzialność działa na młodego sportowca?

Dla mnie osobiście nie było to zbyt duże wyzwanie, ponieważ nie był to pierwszy raz w moim życiu, kiedy przypadła mi rola kapitana, choć nigdy wcześniej nie byłem w takiej roli w reprezentacji. Tu pojawiła się sprzeczność, bowiem z jednej strony byłem osobą bardzo młodą i musiałem poradzić sobie z tym, że w mojej drużynie niektóre osoby były ode mnie starsze. Wtedy to ja jako młodsza osoba miałem prawo decydować. To dało mi dużo do myślenia. Dzięki wsparciu kolegów z drużyny trenerów i osób z rodziny dałem sobie radę z zarządzaniem zespołem.

W jaki sposób udźwignąłeś ciężar sukcesu i oczekiwań, który w tak młodym wieku spoczął na twoich barkach? Podźwignąłeś go sam, czy ktoś ci w tym pomógł?

W tamtym czasie nie widziałem tego z perspektywy ciężaru, ponieważ w momencie, gdy poprzedni kapitan rezygnował ze swojej roli, byłem przygotowany na to, że ja zostanę następnym. Miałem wtedy ugruntowaną pozycję w reprezentacji, więc mogłem się spodziewać, że teraz to mnie przypadnie bycie kapitanem. Mimo wszystko kiedy w głosowaniu okazało się, że zostałem jednogłośnie wybrany do spełnienia tej funkcji, byłem nieco zaskoczony.

A kto trzyma cię w ryzach, żeby nadmierna pewność siebie nie uderzyła ci do głowy przy takich sukcesach?

Są to dwie osoby – moja mama i 23-letnia narzeczona. To właśnie te dwie kobiety kontrolują moją głowę i utrzymują ją tam, gdzie powinna być. (śmiech)

Kiedy sukces smakował najlepiej – teraz, kiedy jesteś dojrzalszy, bardziej świadomy, czy wcześniej, gdy zdarzyły się te pierwsze, jeszcze z reprezentacją Kuby?

W każdym momencie sukces smakuje świetnie, ale w tej chwili, po krótkiej przerwie, szczęście i radość z powodu osiągnięć wypełnia mnie inaczej.

Jak czuje się sportowiec, który z różnych względów nie może reprezentować barw swojej ojczyzny?

Jest to bardzo frustrujące, ponieważ zacząłem być profesjonalnym zawodnikiem dopiero w momencie, kiedy przestałem reprezentować barwy swojej ojczyzny. To było i jest bardzo trudne uczucie, natomiast dałem sobie z nim radę.

Czy czujesz, że zrekompensujesz sobie brak gry w swojej narodowej kadrze grą w polskiej reprezentacji na igrzyskach olimpijskich?

Myślę, że w dużej mierze zrekompensuje mi to brak możliwości występowania w kubańskich barwach, ponieważ moja narzeczona jest stąd, z Polską wiążę swoją przyszłość i chcę tu mieszkać. Jest jedna rzecz, którą chciałbym sprostować, bowiem przy kolejnych wywiadach pojawiały się kwestie, które chciałem wyjaśnić, gdyż część fanów siatkówki mogła poczuć się nimi urażona. Chciałem oznajmić, że więzi pomiędzy mną i reprezentacją Kuby zostały zerwane. To nie jest tak, że nie mogę grać w barwach mojej ojczyzny, więc szukam swojej szansy w Polsce, ale jest to mój świadomy wybór, że chcę występować w szeregach biało-czerwonych.

druga część wywiadu już we wtorek

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Cykle, O siatkówce prywatnie, Publicystyka, siatkówka światowa, Wywiady

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved