Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > LTS po sezonie: Mieszanka młodości i doświadczenia na „6”

LTS po sezonie: Mieszanka młodości i doświadczenia na „6”

fot. Bogusław Krośkiewicz

Bez wątpienia był to najlepszy sezon SK banku Legionovii Legionowo w jego historii. Seniorki ostatecznie uplasowały się na 6. pozycji w Orlen Lidze, jednak największe sukcesy klub świętował w rozgrywkach młodzieżowych i Młodej Lidze.

W porównaniu do dopiero co zakończonego sezonu ostatni rok był mało udany dla zespołu z Mazowsza. Legionovia niemal do ostatniej kolejki, oglądając się na inne drużyny, musiała walczyć, aby uniknąć gry w barażach. Ostatecznie podopieczne Macieja Kosmola znalazły się w najlepszej ósemce, zapewniając sobie tym samym bezpieczny byt, ale nie uniknęły rewolucji kadrowej. Z klubem pożegnały się wszystkie siatkarki zagraniczne oraz Berenika Tomsia, która nie była zainteresowana pozostaniem w Legionowie. Miejsca zabrakło również dla czterech zawodniczek, które wraz z Legionovią od II ligi kroczyły aż do ekstraklasy. Mowa o Marcie Łukaszewskiej, Annie Sołodkowicz, Katarzynie Jóźwickiej i Kindze Baran. W ich miejsce władze klubu zakontraktowały aż 11 nowych siatkarek, stawiając przede wszystkim na młodość.

Wytrawni znawcy siatkarskiego rzemiosła doskonale wiedzą, że zupełnie przebudowana drużyna potrzebuje czasu na znalezienie porozumienia na boisku. Tak było również w przypadku zespołu Macieja Kosmola. Legionowianki po bardzo intensywnym okresie przygotowawczym słabo wypadły podczas gier towarzyskich, przegrywając turniej w Bobolicach oraz sparingi z Budowlanymi, Tauronem Banimexem MKS-em. Do tego doszły również kontuzje zawodniczek, które miały bezpośredni wpływ na przygotowania i dyspozycję zespołu podczas meczu.

Zespół z Legionowa sezon zainaugurował meczem we własnej hali. Ekipa trenera Kosmola prowadziła z Muszynianką 1:0, ale trzy kolejne punkty należały do zespołu Bogdana Serwińskiego. Niewiele lepiej było na Podbeskidziu. Zaczęło się nieźle. Dwa wyrównane sety po licznych błędach gości na swoją korzyść rozstrzygnęły bialanki. Zespół z Mazowsza wrócił do gry, wygrywając trzecią odsłonę spotkania, ale kompletnie zawiódł, oddając czwartą partię zupełnie bez walki. Przełamanie nastąpiło dopiero w 3. kolejce z Budowlanymi, których Legionovia nie potrafiła pokonać w okresie przygotowawczym. Wydawało się, że łodzianki łatwo poradzą sobie z LTS-em, jednak po dwóch setach w szeregach drużyny Adama Grabowskiego coś się zacięło i po raz kolejny sprawdziło się siatkarskie porzekadło, mówiące: "Kto prowadząc 2:0, nie wygrywa w trzech setach, ten przegrywa 2:3".



Zwycięstwo w Łodzi było dobrym prognostykiem przed czterema kolejnymi spotkaniami. Rywalami SK banku Legionovii były wówczas cztery najsłabsze drużyny i o ile z Naftą Piła i Pałacem Bydgoszcz zespół wygrał zgodnie z planem, o tyle porażki z beniaminkami – w Rzeszowie i Ostrowcu Świętokrzyskim – planowane już nie były. Rozczarowanie było ogromne, bowiem zamiast 14 punktów, które pozwoliłyby Mazowszankom znaleźć się na miejscach 4-5, zespół z dorobkiem 8 oczek znajdował na 8. miejscu z punktem przewagi nad KSZO. Fakt ten pozostaje nie bez kozery, gdyż drużynę Macieja Kosmola czekały arcytrudne pojedynki z pretendentami do mistrzowskich medali. Drużyna z tej konfrontacji wyszła z jednym oczkiem, zdobytym u siebie z MKS-em Dąbrowa Górnicza oraz nowym szkoleniowcem. Tuż po porażce 1:3 z Impelem Strefa Siatkówki jako pierwsza poinformowała, że Kosmola na ławce trenerskiej zastąpił jego asystent, Robert Strzałkowski.

Początki były trudne, ale zespół pod wodzą Strzałkowskiego, grający już bez Magdaleny Piątek, zaczął robić to, co z takim trudem przychodziło mu, gdy prowadził go Kosmol – zdobywać punkty. Legionovia dzięki zwycięstwom nad Budowlanymi, Developresem i Naftą oraz tie-breakom ze wspomnianym wcześniej MKS-em Dąbrowa Górnicza i BKS-em Aluprofem Bielsko-Biała coraz bardziej zaczęła zbliżać się do środkowej części tabeli. Jednak wszystko, co dobre, szybko się kończy. Zaczęło się od atmosfery. Nie wszystkim zawodniczkom podobało się, że trenuje drużynę o niewiele od nich starszy Strzałkowski. Dodatkowo część z nich bardzo krytycznie podchodziło do uwag całego sztabu szkoleniowego. Gdy wziąć pod uwagę, że drużyna zamiast przygotowywać się do meczów z KSZO i Młodej Ligi z Atomem Treflem, brała udział w dwudniowym nagraniu do popularnego programu telewizyjnego o modzie, efekt był natychmiastowy. Beniaminek z Ostrowca Św. dwukrotnie upokorzył legionowianki. Czarę goryczy przelała porażka z Pałacem Bydgoszcz, po której Strzałkowski z trenera ponownie stał się asystentem. Tym razem przymierzanego również do Developresu Ettore Guidettiego.

Zatrzymując się na chwilę w tym miejscu, warto podkreślić siłę dopingu publiczności. Jeżeli weźmie się pod uwagę jeden z najgłośniejszych i najbardziej żywiołowo reagujących klubów kibica, to zdanie się na jego niełaskę bywa mocno odczuwalne. Ta było w przypadku kibiców z Legionowa, którzy w ciszy i skupieniu przyglądali się konfrontacji legionowianek z mistrzyniami Polski. Wszystko przez niezbyt przemyślany wpis na stronie internetowej klubu, który mocno uraził miejscowych kibiców, od lat żyjących w przyjaźni z ostrowieckim klubem kibica.

Wracając do Guidettiego. Zespół pod jego wodzą zdobył jeszcze dwa punkty. Co prawda pozycji wyjściowej przed play-off to nie poprawiło, ale poprawiło atmosferę. Okazało się, że stwierdzenie "dziewczyny, piłka nie ma mózgu" zupełnie inaczej brzmi w języku angielskim i włoskim, aniżeli polskim i nie jest to powód do obrażania się. Starający się zaprezentować z jak najlepszej strony Włoch miał również swoje problemy. Przede wszystkim ze środkowymi. W obliczu kontuzji Katarzyny Połeć, Klaudii Alagierskiej i Karoliny Szymańskiej musiał szukać środkowych. Wybór padł na Igę Chojnacką, która niezbyt radziła sobie w przyjęciu. Jak się później okazało w play-off, był to strzał w "dziesiątkę". Kolejnym zmartwieniem włoskiego szkoleniowca była konieczność dzielenia się zawodniczkami w meczach Młodej Ligi i mistrzostw Polski juniorek.

W I rundzie play-off nikt nie miał złudzeń i w meczach z Chemikiem spodziewano się nie tyle wyniku, co dobrej postawy na boisku. Zwycięsko z konfrontacji wyszły mistrzynie Polski, ale Legionovia wciąż pozostawała w grze o europejskie puchary. Nie bez trudu przebiegł play-off z Developresem. Łatwo również nie było z BKS-em Aluprofem Bielsko-Biała. Legionowianki rzutem na taśmę awansowały do walki o miejsca 5-6. Tam czekał już MKS Dąbrowa Górnicza, który dwukrotnie wygrał z zespołem z Mazowsza.

Pomimo dużych trudności i zawirowań zespół sprostał oczekiwaniom, ocierając się nawet o szansę gry w Challenge Cup. W minionym sezonie sporo zainwestowano w młodzież i ta inwestycja zwróciła się z nawiązką. Legionovia została wicemistrzem Młodej Ligi. Siatkarki z Legionowa wraz z Wojciechem Lalkiem przywiozły złote medale z mistrzostw Polski juniorek i kadetek, natomiast młodziczki wywalczyły brąz. Podobnym dorobkiem w tym sezonie może pochwalić się Jastrzębski Węgiel.

Legionowianki bardzo wysoko zawiesiły poprzeczkę. Pytanie do działaczy, trenerów i zawodniczek, czy ten bez wątpienia ogromny sukces uda się powtórzyć za rok?

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved