Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > Kwal. NORCECA do PŚ: Kanadyjczycy niepokonani, wygrana Kuby

Kwal. NORCECA do PŚ: Kanadyjczycy niepokonani, wygrana Kuby

fot. FIVB

Mimo tego, że już po drugim dniu zmagań turnieju kwalifikacyjnego w Detroit poznaliśmy drużyny, które zagrają w Pucharze Świata, w ostatnich starciach nie  zabrakło emocji - kadra Kanady pokonała USA, a Kubańczycy odnieśli swoje pierwsze zwycięstwo.

Pięciu setów potrzebowali podopieczni Glenna Hoaga, żeby w trzecim dniu turnieju NORCECA (którego nagrodą była kwalifikacja do Pucharu Świata, czyli pierwszej batalii dającej szansę awansu do igrzysk olimpijskich) pokonać gospodarzy ze Stanów Zjednoczonych. Mimo tego, że dzień wcześniej obie reprezentacje uzyskały bilety do Japonii, to w spotkaniu nie zabrakło emocji, które zapewniły wyjątkowe widowisko publiczności zgromadzonej w Joe Louis Arena w Detroit. Finalne rezultaty padły w rozgrywanym na przewagi tie-breaku, który zakończył się porażką miejscowych, prowadzących wcześniej w rozdaniach 2:1.

Już pierwszy set pojedynku potwierdził, że będzie to wyjątkowo wyrównane starcie. Dzięki trzem silnym zagraniom Frederica Wintersa oraz asowi serwisowemu Adama Simaca Kanadyjczycy błyskawicznie wyszli na prowadzenie w inaugurującej mecz partii (8:4). Ku uciesze miejscowych kibiców, ich podopieczni odnaleźli jednak klucz do powstrzymania rywali i na drugiej przerwie technicznej stan rywalizacji się wyrównał (16:15). Oponenci wymieniali cios za ciosem, co zmieniło się przy wyniku 18:18, kiedy to zawodnicy Johna Sperawa popełnili dwie pomyłki z rzędu, co wystarczyło siatkarzom z Kraju Klonowego Liścia, żeby do końca kontrolować partię (25:22). W kolejnej odsłonie górą była kadra z USA, która budowanie swojej przewagi rozpoczęła od rezultatu 14:13, do czego w dużej mierze przyczynił się mądrze obijający piłki o blok Taylor Sander. Chwilę później gracz ten dwukrotnie mocno zaatakował, a wypracowanej straty goście już nie odrobili (19:25). Dobra passa miejscowego zespołu trwała także po przerwie, kiedy błyskawicznie udało im się stworzyć cztery oczka zapasu (10:6), jednak, w przeciwieństwie do wcześniejszego rozdania, team przyjezdny odnalazł sposób na powrót do pojedynku i ponownie wyrównał rywalizację (18:18). Kiedy przy stanie 20:20 w polu serwisowym pojawiła się najostrzejsza broń zagrywki lokalnej drużyny, czyli Micah Christenson, defensywa gości zadrżała, co przełożyło się także na większą pewność siebie Murphy’ego Troya na siatce, który dał swojej ekipie pierwszą piłkę setową. Graham Vigrass starał się przedłużyć batalię, jednak David Lee zakończył ją blokiem na przeciwnikach (25:21).

Czwarta partia to popis sportowych umiejętności obu teamów – rozpoczęła ją wyrównana walka do pierwszej przerwy technicznej (8:7). Po asie Wintersa i dobrych zagraniach środkowych z Kanady, to właśnie ten zespół wyszedł na czteropunktowe prowadzenie (19:15). Sytuacja zmieniała się jednak jak w kalejdoskopie, bowiem chwilę później swoje trzy grosze do wyniku dorzucili podopieczni trenera Sperawa i doszło do remisu (20:20). Odpowiedź na taki stan rzeczy odnalazł Steven Marshall, który zapisał na swoim koncie siatkarskiego gwoździa, będącego pierwszym i ostatnim do amerykańskiej trumny. Gospodarzom nie pomogły interwencje szkoleniowca ani zwiększenie ryzyka w ofensywie – błędy w końcówce czwartego starcia doprowadziły w meczu do tie-breaka (21:25). Nastawieni na zakończenie pojedynku na swoją korzyść przyjezdni uzyskali dwa oczka zapasu w końcówce piątej odsłony batalii (12:10). Okazało się jednak, że to za mało, bowiem reprezentanci Stanów Zjednoczonych pokazali swoją klasę i duet Murphy Troy-Matthew Anderson doprowadził do remisu. Chwilę później to ich rywale mieli piłkę meczową, ale nie wykorzystali jej poprzez błąd zza dziewiątego metra. Finalnie atak Wintersa i as Vigrassa zakończyły zacięty bój na korzyść gości (17:15).



Mieliśmy mnóstwo świetnych okazji do wykorzystania – po prostu musimy wiele poprawić na kilku płaszczyznach – powiedział John Speraw.Udało nam się wykonać kilka imponujących rzeczy, ale przede wszystkim pokazaliśmy, że jesteśmy zespołem grającym bardzo siłowo – to było widać dziś także w bloku. Teraz musimy skupić się na poprawie małych rzeczy, które decydowały o wyniku – dodał znany szkoleniowiec. Do zwycięstwa zespół z Kanady poprowadził Marshall, który zastąpił dotychczasowego lidera drużyny, Gavina Schmitta. Była to dobra zmiana, ponieważ spragniony grania siatkarz zdobył 21 oczek, z czego 18 pochodziło z ataku, dwa z bloku i jeden z pola serwisowego. Po drugiej stronie siatki odpowiadali mu Troy i Anderson, którzy byli autorami kolejno 18 i 24 punktów. – Nasi rywale byli dobrze przygotowani do walki z nami. Byli sporym wyzwaniem, szczególnie że zagrali nieco inną szóstką niż dotychczas. Zrobili kilka rzeczy, na które my nie byliśmy gotowi. Widać było, że zaprezentowali czystszą siatkówkę, popełnili mniej błędów i spisywali się świetnie w defensywie, zwłaszcza na początku batalii – zaznaczył zawodnik Lotosu Trefla Gdańsk.

Stany Zjednoczone – Kanada 2:3
(22:25, 25:19, 25:21, 21:25, 15:17)


 

Tym, co dało Kubańczykom finalne zwycięstwo, była przede wszystkim dobra gra w polu serwisowym, w którym podopieczni Rodolfo Sancheza wygrali 6:1, choć ważnym czynnikiem był również blok (10:5). Główną postacią po ich stronie był liderujący wcześniej w klasyfikacji najczęściej punktujących turnieju Rolando Cepeda, czyli zdobywca 14 oczek w ostatniej batalii zmagań. Dodatkowo przyjmujący Osmany Uriarte był autorem kolejnych 13 punktów (12 z ataku, 1 z bloku).

Obie ekipy rozpoczęły mecz nieco powolnie, a końcowe rozstrzygnięcia padły dzięki mniejszej ilości błędów popełnianych przez Kubańczyków – po pomyłkach Meksykanów zdobyli aż siedem oczek, sami oddając im cztery. Na pozycję lidera wyszli po remisie 5:5, kiedy przez niedociągnięcia rywala i swój potrójny blok uzyskali dwupunktowy zapas. Szybko powiększył się on po kolejnych akcjach i było już 15:10, choć niżej notowany zespół odrobił straty. Drużyna ta nie ustrzegła się jednak kolejnych złych zagrań, co ich przeciwnicy błyskawicznie wykorzystali na siatce (17:25). W drugiej odsłonie batalii gra była bardziej wyrównana – na pierwszej przerwie technicznej prowadzili Meksykanie (8:6), a na drugiej zespół z Kuby (16:13). Po błędach tej drugiej drużyny na tablicy wyników pojawił się remis 19:19. Odpowiedzią na tę sytuację był Cepeda, który zaatakował z lewego skrzydła, a jego postawa pozwoliła współgraczom postawić blok na rywalach. Jeszcze dwukrotnie zdobywał oczka, co dodało Felixowi Chapmanowi pewności siebie i to on mocnym uderzeniem zapisał tego seta na konto swojej drużyny (25:22). Ostateczne rozstrzygnięcie w pojedynku padło po udanych zagraniach zespołu trenera Sancheza, który najpierw prowadził 8:7, a następnie 16:13. Ich oponenci nie zdobyli się na odpowiedź (15:25).

Bardzo cieszę się z wygranej. Na boisko wyszliśmy z dobrym nastawieniem i uśmiechnęło się do nas szczęście – przyznał Cepeda. – Meksykanie nie są najbardziej wymagającym oponentem, ale udało nam się zagrać trzeźwo i ocaliliśmy honor. Co więcej, przełamaliśmy passę czterech porażek z rzędu – dodała najbardziej znana twarz z szeregów reprezentacji Kuby. Kapitan drugiej drużyny, Tomas Aguilara, stwierdził, że to nie był najgorszy turniej w wykonaniu jego ekipy. – Jako młody zespół nauczyliśmy się wiele. Musimy trenować więcej, by lepiej zaprezentować się w Lidze Światowej. Mamy mało doświadczony skład – nie możemy się już doczekać, żeby poprawić swój serwis, a także przyjęcie. Chcemy walczyć razem jako grupa – zakończył zawodnik.

Kuba – Meksyk 3:0
(25:17, 25:22, 25:15)

MVP turnieju: Daniel Lewis

Końcowa kolejność turnieju w Detroit:
1. Kanada (3 wygrane, 0 porażek) kwal. do PŚ
2. Stany Zjednoczone (2 wygrane, 1 porażka) kwal. do PŚ
3. Kuba (1 wygrana, 2 porażki)
4. Meksyk (0 wygranych, 3 porażki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved