Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Joanna Żurowska: To był dobry sezon dla Chemika Police

Joanna Żurowska: To był dobry sezon dla Chemika Police

fot. orlenliga.pl

Chemik Police sezon 2014/2015 zakończył jako czwarta drużyna Europy, finalista Pucharu Polski oraz mistrz Polski i zdobywca Superpucharu Polski. Minione rozgrywki w rozmowie ze Strefą Siatkówki podsumowuje prezes Joanna Żurowska.

Superpuchar Polski, finał Pucharu Polski, czwarte miejsce w Lidze Mistrzyń i mistrzostwo Polski. To był dobry sezon dla Chemika Police?

Joanna Żurowska:Tak. Ja oceniam, że to był dobry sezon dla Chemika Police, chociaż oczywiście pozostaje pewien niedosyt, dlatego, że walczyliśmy o to, aby zdobyć Puchar Polski, a to się nie udało. Mówiliśmy także, że w Final Four Ligi Mistrzyń powalczymy o medal. Trzeba jednak wziąć pod uwagę jednak to, że był dla nas trudny sezon, w którym zainaugurowaliśmy nasze występy w Lidze Mistrzyń. To było więc dla nas nowe doświadczenie, do tego staliśmy się organizatorem Final Four, czego wcześniej nie planowaliśmy, czego się nie spodziewaliśmy. To wszystko wpłynęło na to, że ten sezon można ocenić pozytywnie, zdobyliśmy mistrzostwo Polski. Obroniliśmy ten tytuł, a wiadomo, że mistrzostwa trudniej się broni, niż zdobywa po raz pierwszy.

Fakt przegranego finału Pucharu Polski z Atomem Trefl Sopot został odebrany jako bardzo duże rozczarowanie?



– Nie określiłabym tego jako bardzo duże rozczarowanie. Na pewno niedosyt jest, chcieliśmy oczywiście zdobyć ten Puchar Polski. Bardziej jednak nastawialiśmy się na mistrzostwo kraju, na to aby w przyszłym sezonie występować w Lidze Mistrzyń, a jak wiadomo, Puchar Polski tego nie daje. To było dla nas najważniejsze, aby grać w tych rozgrywkach i w kolejnych sezonach także będziemy o to walczyć.

Nawiązując do Ligi Mistrzyń. Wiele zawodniczek podkreślało, że turniej Final Four dla nich była to cenna lekcja, która może w przyszłości zaprocentować. Pani też tak to odbiera?

– Tak. Myślę, że to była lekcja dla nas wszystkich, nie zakładaliśmy tego, że będziemy organizatorem tego turnieju. Przypomnijmy, że nasza drużyna z tzw. grupy śmierci wyszła z pierwszego miejsca i to było naprawdę wielkie osiągnięcie. Na początku sezonu na pewno nikt się nie spodziewał, że tak to się potoczy i wygramy grupę. Właściwie to europejska federacja (CEV) nas trochę zaskoczyła, proponując nam organizację Final Four. Trudno nam było odmówić, tym bardziej że jest to impreza, która jeżeli chodzi o naszego głównego partnera – Grupę Azoty, innych partnerów z nami współpracujących marketingowo, obroniła się znakomicie. Marketingowo i organizacyjnie wypadło to dobrze. Z punktu widzenia sportowego, co podkreśla wiele zawodniczek, które grały w klubach organizujących Final Four, jest to jednak dodatkowa presja, dodatkowy stres i to na pewno udzieliło się naszej drużynie. Tutaj jednak nie ma także powodu do żadnego niezadowolenia, w końcu jesteśmy czwartą drużyną Europy. To jest naprawdę dobre osiągnięcie. To jest dla nas jako klubu zarówno z punktu widzenia sportowego, jak i organizacyjnego niebywałe doświadczenie, które na pewno zaprocentuje w kolejnych latach. W każdym sezonie będziemy stawiali sobie taki cel, aby awansować do tych rozgrywek, a do Final Four już nie jako organizator, ale drogą sportową i tam walczyć o medale.

Organizacyjnie wszystko wypadło znakomicie, co podkreślały zawodniczki z pozostałych uczestniczących drużyn. To jest na pewno powód do dumy.

– To jest oczywiście powodem do dumy. Do tej pory nie mieliśmy do czynienia z tak dużą i tak prestiżową imprezą. Znakomicie sprawdził się obiekt – Azoty Arena. To była niesamowita promocja hali właściwie na samym początku jej funkcjonowania. My sprawdziliśmy się jako klub, niesamowici byli również kibice. To był szczególny przecież moment, jakim były święta wielkanocne i wiązały się z tym pewne obawy, czy kibice na pewno dopiszą, czy będą na wszystkich meczach, nie tylko na naszych. Okazało się, że trybuny były pełne, kibice świetnie się bawili, niesamowicie dopingowali naszą drużynę, za co należą im się gorące podziękowania. Myślę, że pokazaliśmy, iż organizacyjnie jesteśmy w stanie podołać naprawdę wielkim przedsięwzięciom, a sportowo na pewno będziemy nad tym pracować.

Nie mogę nie wspomnieć o Orlen Lidze. W poprzednim sezonie kroczyliście od zwycięstwa do zwycięstwa, a w tym nie było już tak łatwo. Z wieloma drużynami trzeba było walczyć do samego końca, np. miały miejsce dwa pięciosetowe boje z Budowlanymi Łódź. Spodziewaliście się przed sezonem, że to tak będzie wyglądało?

– My tego oczekiwaliśmy, takie właściwie było nasze zadanie. My chcieliśmy, żeby nasza polska liga się wzmocniła. Mieliśmy taki cel, żeby za Chemikiem podążały także inne drużyny, żeby inne zespoły się wzmacniały, żeby Orlen Liga była silniejsza. Wiadomo, że mocniejsza rywalizacja w lidze przyczyni się do tego, że polskie zawodniczki będą na wyższym poziomie grały w reprezentacji, a kiedy kadra będzie miała sukcesy, to będzie to z kolei korzystne także i dla klubów. Tegoroczny finał wyglądał już zupełnie inaczej niż ten w tamtym roku, te zmagania były dużo trudniejsze, bardziej emocjonujące i o to nam chodziło. To, co teraz widzimy w okresie transferowym, jak się wzmacniają inne kluby, jak polskie zawodniczki, chociażby Katarzyna Skowrońska-Dolata wracają do kraju, oznacza, że Orlen Liga idzie do przodu, ten poziom cały czas rośnie. Polskie zawodniczki już nie szukają dobrych klubów za granicą, tylko chcą grać w naszych klubach i myślę, że to wszystko będzie służyło polskiej siatkówce.

A jak można ocenić transfery dokonane przed zakończonym niedawno sezonem? Wiadomo, że zdrowie, a konkretnie problemy z łąkotką zmusiły Sanję Malagurski do wcześniejszego zakończenia współpracy z Chemikiem Police.

– Tak, to był problem zdrowotny, takie rzeczy się przydarzają. Dotykały także i inne kluby. Kontuzja w pewnym momencie uniemożliwiła Sanji całkowicie grę, w związku z tym kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron. Brakowało nam oczywiście tej zmienniczki dla Małgorzaty Glinki-Mogentale, ale to jest siła wyższa i na to czasami nie mamy wpływu. Natomiast jeżeli chodzi o drużynę, o transfery, to bardziej kompetentną osoba do oceny byłby trener niż ja. Mistrzostwo Polski generalnie pokazuje, że osiągnęliśmy to, co chcieliśmy i zamierzaliśmy. Trudno jest narzekać, jeżeli cel został osiągnięty. Oznacza to, że to były dobre decyzje.

Trwa teraz okres budowy zespołu na sezon 2015/2016. Czy można już ze stuprocentową pewnością powiedzieć, że któraś z zawodniczek pozostanie w zespole albo go opuści?

– Oczywiście ja już taką wiedzę posiadam, natomiast nie mogę jeszcze o tym mówić, ponieważ do końca maja są jeszcze ważne obowiązujące kontrakty. W związku z tym jest przedwcześnie, żeby mówić o odejściach czy też nowych zawodniczkach (jak się okazało, pewne jest już odejście Mai Ognjenović, która przenosi się do Serie A – przyp. red.). Dodatkowo chcielibyśmy to zrobić w sposób uroczysty, chcielibyśmy pokazać naszą nową drużynę w tym momencie, kiedy już to będzie można zrobić, kiedy już nie będą wiązały umowy, kiedy zawodniczki nie będą zmuszone już do utrzymania tajemnicy. Tak szybko, jak to będzie możliwe, będziemy chcieli pokazać skład drużyny, bo wierzę, że wszyscy są ciekawi, jak ten zespół będzie wyglądał. Nie są to jakieś zmiany rewolucyjne, to są wzmocnienia, które wynikają z doświadczeń obecnego sezonu, takie, które pozwolą nam z dobrej strony pokazać się przede wszystkim w Lidze Mistrzyń, ale również walczyć w Orlen Lidze.

Jak co roku pojawiają się pytania o Małgorzatę Glinkę-Mogentale. Będą z nią podejmowane rozmowy, aby jeszcze co najmniej rok, albo i dłużej pozostała tutaj? Wiadomo, że końcówka sezonu to był jej popis…

– Moim zdaniem mówienie o zakończeniu kariery przez Małgosię jest przedwczesne. Co roku powtarzam, że chyba nie ma takiego klubu na świecie, który nie chciałby mieć w swoim składzie Małgorzaty Glinki-Mogentale. My również bardzo chcemy, natomiast to do niej należy decyzja. To ona musi sobie wszystko przemyśleć. Zastanawia się teraz nad tym, chce sobie dać jeszcze troszkę czasu, a my musimy uzbroić się w cierpliwość.

Potwierdzony jest już transfer Joanny Wołosz, a w kuluarach pojawiają się jeszcze takie nazwiska, jak Havelkova, Mihajlović, Bełcik czy Kaczorowska…

– Na chwilę obecną nie mogę tego potwierdzić, bo jak wspomniałam, jest przedwcześnie. Oczywiście, co do Joasi Wołosz jest to już informacja potwierdzona i ona już w kilku miejscach się pojawiła. My nie ukrywaliśmy już od Final Four, że jest to zawodniczka, którą chcielibyśmy widzieć w Chemiku i bardzo się z tego cieszę, że Asia będzie z nami współpracowała. Co do pozostałych zawodniczek, niestety trzeba jeszcze poczekać.

Nie jest jeszcze znany kształt Orlen Ligi w nowym sezonie. Akces zgłosiły chociażby zespoły z Torunia czy Łodzi. Pani wolałaby, aby pozostało to jak jest obecnie, czy raczej nowe zespoły, albo nawet i większą ilość drużyn?

– Na pewno nie większą ilość. Ta liczba zespołów, która jest w tej chwili w lidze, to już jest dużo. Szczególnie dla tych klubów, które grają jeszcze w Lidze Mistrzyń i innych pucharach. Mając tym samym tych spotkań więcej, mogłoby to spowodować, że ciężko byłoby naprawdę z dobrej strony pokazywać się na każdym polu. Niebawem będzie spotkanie prezesów i tam będą omawiane wszystkie propozycję i po nim będą podejmowane decyzje co do kształtu ligi. Jeszcze raz to podkreślę, ja jestem zdecydowaną przeciwniczką tego, żeby jeszcze Orlen Ligę rozszerzyć.

Na koniec zapytam jeszcze o Młodą Ligę. Jak można ocenić występ zespołu Zdzisława Gogola w tych rozgrywkach?

– To był sezon, w którym ta Młoda Liga powstała. My postanowiliśmy powierzyć to zadanie Joannie Mirek, to ona z ramienia klubu zajmuje się Młodą Ligą i świetnie sobie z tym radzi. Zespół był kompletowany dość późno. Często nasze młode zawodniczki miały po przeciwnej stronie siatki zespół niemalże „orlenligowy”, stąd też może i nie skończyło się to medalem. W tej chwili ogłosiliśmy już nabór, poszukujemy dziewcząt i chcemy wzmacniać ten zespół. Będzie nadal zajmowała się tym Joasia, której osoba, sukcesy jako zawodniczki, doświadczenie również przyciągają te młode siatkarki. Będziemy chcieli w tym roku troszkę inaczej skonstruować ten zespół, tak żeby te dziewczyny, które będą występowały w Młodej Lidze, stały się takim naturalnym zapleczem dla pierwszej drużyny. Wiadomo, że na to potrzebny jest czas, aby one pod okiem doświadczonych trenerów, Joasi, dokształciły się, dorosły na tyle, by móc potem występować w pierwszym zespole.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved