Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. E: Udany początek Belgów

LŚ, gr. E: Udany początek Belgów

fot. FIVB

Belgowie na inaugurację rozgrywek Ligi Światowej pokonali 3:2 Finów. Podopieczni Dominique'a Baeyensa mogli jednak spotkanie rozstrzygnąć znacznie wcześniej, bowiem prowadzili w meczu 2:0. W tie-breaku nie dali rywalom żadnych szans.

Mecz rozpoczęły dwie akcje na siatce – najpierw skutecznie zablokował Olli-Pekka Ojansivu, a chwilę później zapunktował Pieter Coolman. Kilka piłek dalej rozgrywający przenieśli ciężar walki na lewe skrzydła, gdzie mocnymi zbiciami popisywali się nowy nabytek ZAKSY Sam Deroo oraz Anti Siltala, lecz mimo to Belgowie jako pierwsi zaczęli budować swoją przewagę (8:6). To właśnie młody kapitan czerwonych smoków prowadził swój zespół ku powiększeniu dorobku, a rozegranie jego drużyny jeszcze bardziej zwiększyło tempo w momencie, kiedy błędy zaczęli popełniać Finowie (13:10). Ta sytuacja podrażniła jednak gospodarzy, co okazało się dla nich zbawiennie, bowiem po ataku Ojansivu odrobili straty i wyszli na prowadzenie (14:13). Od tego momentu można było mówić o grze punkt za punkt, która nabrała rumieńców dzięki zwiększeniu aktywności bloku obu drużyn i ciekawym wymianom na linii Jukka LehtonenKevin Klinkenberg (16:18). Widać jednak było, że to znów Belgowie zaczęli kontrolować grę, więc Eemi Tervaportti nie miał innego wyjścia, jak poszukać stabilnego zawodnika na środku. Padło na Mattiego Oivanena, jednak w pojedynkę nie był on w stanie poradzić sobie z raz po raz odpowiadającym mu Pieterem Verheesem (19:22). Taka zaliczka zespołu Dominique’a Baeyensa sprowokowała trenera ekipy przeciwnej do interwencji, jednak nie wyciszyło to nieporozumień po stronie jego podopiecznych (20:24). Seta na korzyść przyjezdnych zakończył Deroo (25:20).

Problemy ze skończeniem akcji i przyjęciem piłki miejscowych ciągnęły się także na początku drugiej partii, bowiem cztery błędy w defensywie popełnili kolejno Urpo Sivula oraz Lauri Kerminen (1:6). Po ich stronie trwały poszukiwania zawodnika, który byłby w stanie przyjąć na siebie ciężar odpowiedzialności. Okazał się nim Siltala, dwukrotnie zaskakujący blok rywali – w rezultacie stan boju się wyrównał, a Belgowie nie mogli uciec z ustawienia z zagrywającym Ojansivu (10:9). Po raz kolejny Deroo odnalazł się w pozycji lidera i to właśnie on okazał się ostoją czerwonych smoków w kryzysowym momencie, jednakże punkty, które zdobywał, wystarczały jedynie na pokrycie części strat ponoszonych przez jego zespół (12:13). Na szczęście dla przyjezdnych, na zagrywkę wszedł Coolman, który na tyle utrudnił grę rywalom, że przy jego serwisie goście zdobyli pięć oczek z rzędu (16:13). W tej sytuacji ponownie uaktywnił się Siltala, który dawał dobrą lekcję siatkarskiego rzemiosła swoim przeciwnikom, zmieniając kierunki i siłę w ataku w zależności od ich ustawienia obronnego (17:18). Nie uchroniło to jednak jego kolegów przed kolejnymi błędami i trzy oczka przewagi ponownie uzyskali Belgowie (20:17). Finalnie nierówna gra obu ekip nie zakończyła się po trzech pasywnych blokach przyjezdnych i zdecydowanych zagraniach Deroo, które dały gościom piłkę setową, ale dopiero na przewagi po czterech atakach Klinkenberga i długiej wymianie punkt za punkt (30:28).

Gert Van Walle wreszcie dostał swoją szansę na początku trzeciej partii – popisał się trudnymi serwisami, a także stworzył sobie zagrywką dogodne sytuacje do wykonania ataków (3:1). Jego aktywność nie ustrzegła Belgów przed utratą prowadzenia, co nastąpiło po potrójnym bloku na Deroo (7:6). Tempo tej partii nie budziło podziwu – akcja za akcją atakowali ci sami zawodnicy, a jedynym elementem zaskoczenia po obu stronach były pojawiające się od czasu do czasu niedociągnięcia oponentów. Przełom nastąpił po asie serwisowym Siltali, który zaostrzył nieco rywalizację, gdyż oba zespoły postawiły na większe ryzyko w ofensywie, co bardziej opłaciło się Finom (15:12). Temperaturę widowiska wzmogły także kontrowersyjne decyzje rosyjskiego sędziego i kolejne trudne serwisy gospodarzy (18:12). Z każdą piłką było jednak widać, że czerwonym smokom będzie bardzo trudno powrócić do tej odsłony meczu. Sytuacji nie poprawiły mnożące się po ich stronie pomyłki, za które przyszło im zapłacić wysoką cenę (20:25).



Czwarta partia miała być sporym sprawdzianem dla Matthiasa Valkiersa, który musiał zdać test z dojrzałego kierowania teamem. Niestety, nie za wiele był w stanie zrobić, kiedy Siltala sprawdzał szczelność defensywy rywali i belgijski zawodnik był zmuszony rozgrywać odrzucony od siatki (5:6). Przyjezdni raz za razem odrabiali straty ponoszone w wyniku dobrej postawy zespołu z północy, lecz skończyło się to po trzech udanych atakach Ojansivu i Sivuli, którzy rozpoczęli budowanie przewagi swojej drużyny (12:7). Kolejne oczka wpadały na ich konto po asie Oivanena, który ponownie wywiódł zespół na pięciopunktowe prowadzenie (15:10). Przełamanie zespołu trenera Baeyensa nastąpiło jednak w momencie, kiedy partia zaczęła wkraczać w decydującą fazę – Deroo znów wziął na siebie ciężar gry, dzięki któremu Belgowie zbliżyli się do Finów na jedno oczko (17:18). W samej końcówce dużą rolę odgrywało zmęczenie, więc sporo dawały zmiany, takie jak ta w szeregach miejscowych, czyli pojawienie się na boisku Jana Heleniusa (23:20). To właśnie ten zawodnik wspomógł Siltali w doprowadzeniu do tie-breaka i sprawił, że gospodarze uciekli w pojedynku spod topora (25:23).

Ostateczne rozstrzygnięcia w meczu zapadły po wyrównanej walce na początku piątego seta, którą zakończyło jednak pojawienie się w polu serwisowym Klinkenberga (5:2). „Czarnej serii” ekipy gospodarzy nie przerwały nawet liczne interwencje Tuomasa Sammelvuo, które zamiast zmobilizować jego team, tylko wzmagały irytację zawodników i powiększały współczynnik nerwowości, który było widać w ich grze (2:8). Sytuacja ulegała diametralnej zmianie po wejściu na zagrywkę Siltali, który po raz kolejny w tym meczu pokazał, jak wielkim wachlarzem zagrań dysponuje. Finalnie, dzięki kilku oczkom zdobytym z bloku, to goście cieszyli się ze zwycięstwa w długiej batalii, udowadniając, że nawet po dwóch słabych setach potrafią powrócić do meczu (15:7).

Finlandia – Belgia 2:3
(20:25, 28:30, 25:20, 25:23, 7:15)

Składy zespołów:
Finlandia: Siltala (21), Sivula (21), Ojansiivu (19), Oivanen (11), Tervaportti (6), Lehtonen (6), Kerminen (libero) oraz Sinkkonen, Helenius i Shumov

Belgia: Deroo (25), Van Walle (16), Coolman (15), Verhees (12), Klinkenberg (8), Valkiers (2), Dejonckheere (libero) oraz Baetens (4), Rousseaux (3), D’hulst (1) i Claes

 

Zobacz również:
Wyniki 2. kolejki oraz tabela gr. E Ligi Światowej

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved