Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Budowlani Łódź – indywidualności, które nie stworzyły zespołu

Budowlani Łódź – indywidualności, które nie stworzyły zespołu

fot. orlenliga.pl

Dla siatkarek Budowlanych Łódź sezon 2014/2015 to sezon niespełnionych nadziei. W Łodzi zbudowano drużynę, która miała walczyć o medale, tymczasem okazało się, że mocna "na papierze" ekipa jedynie obroniła 7. pozycję sprzed roku.

Ogromne aspiracje

Z drużyną Budowlanych Łódź przed sezonem pożegnały się siatkarki z zagranicy, które nie spełniły pokładanych w nich nadziei (Kanadyjka Tabitha Love, Kubanka Noris Cabrera i Ukrainka Olga Trach). Z kolei atrakcyjną ofertę z Wrocławia dostała Anita Kwiatkowska. W Łodzi jednak włodarze bardzo poważnie myśleli o poprawie pozycji sprzed roku, dlatego sięgnięto po zawodniczki już sprawdzone w walce o najwyższe cele. Do zespołu trafiły libero Dorota Medyńska, przyjmująca Ewelina Sieczka, a także środkowa Gabriela Polańska wracająca z urlopu macierzyńskiego. Jej powrót do Orlen Ligi sprawił, że najwyższy na ligowych parkietach blok łodzianek prezentował się naprawdę imponująco. Do nich dołączyły także młoda Emilia Kajzer, która wiedzę czerpać miała od kapitan zespołu Magdaleny Śliwy. Dużo zamieszania wzbudził domniemany transfer Magdaleny Damaske, ale ostatecznie reprezentantka Polski juniorek w sezonie 2014/2015 reprezentowała klub z Sopotu. Prawdziwym hitem transferowym był za to powrót do Polski Sanji Popović, która w sezonie 2012/2013 wraz z Muszynianką Muszyna sięgnęła po Puchar CEV. Atakująca reprezentacji Chorwacji do drużyny dołączyła tuż przed sezonem ze względu na odbywające się we Włoszech mistrzostwa świata. – Jestem zmęczona po grze w mistrzostwach świata, ale z moim zdrowiem wszystko jest w porządku. Już teraz czuję się częścią tej drużyny, a to jest dla mnie bardzo ważne – mówiła tuż przed rozpoczęciem rozgrywek Orlen Ligi Chorwatka. Gdy niemal wszytko było dopięte, pojawił się dla Budowlanych ogromny problem – podczas jednego z meczów sparingowych więzadła krzyżowe zerwała Dorota Medyńska i łodzianki musiały natychmiast znaleźć nową libero. Została nią reprezentantka Belgii, Valerie Courtois. Skład na papierze prezentował się imponująco, zapowiadano więc walkę o medale…

Fatalny początek



Swój pierwszy mecz łodzianki rozegrały w Rzeszowie, gdzie siatkarki beniaminka Orlen Ligi sprawiły sporą niespodziankę, doprowadzając do tie-breaka. W tym meczu Sanja Popović miała być jedynie opcją rezerwową, ponieważ z drużyną trenowała dopiero od niedawna, ale boiskowe wydarzenia zmusiły trenera Adama Grabowskiego do skorzystania z jej usług w drugiej części spotkania. Falstartem zakończył się także pojedynek z Legionovią, będący debiutem Valerie Courtois w barwach łodzianek (wcześniej na tej pozycji z konieczności występowała Martyna Grajber). Po raz kolejny po dwóch wygranych setach siatkarki z miasta włókniarzy nie potrafiły „dobić” przeciwnika. Podobny scenariusz miał się powtórzyć w tym sezonie jeszcze kilka razy, a łodziankom z trudem przychodziło zdobywanie cennych punktów do ligowej tabeli. Każdy z zespołów był przygotowany na to, że to Sanja Popović dostanie najwięcej piłek i priorytetem było powstrzymanie chorwackiej atakującej. Wyrównane mecze z zespołami z dołu tabeli traktowano niemal jak porażkę  (tie-breaki w Ostrowcu Świętokrzyskim i Pile). Swoistą trampoliną miał być dla Budowlanych pojedynek z Pałacem Bydgoszcz. W nim wprawdzie łodzianki potrafiły zdeklasować rywalki, wygrywając sety do 9 i 12, ale i tak nie uniknęły piątej partii.

Zmiana trenera lekiem na całe zło?

Konsekwencje słabych występów zespołu poniósł Adam Grabowski, którego na stanowisku trenera zastąpił jego asystent, Błażej Krzyształowicz. Jego debiutem w nowej roli był mecz z Chemikiem Police, gdzie łódzcy kibice wreszcie zobaczyli zespół, jaki chcieliby oglądać przez cały sezon – ambitny i waleczny. Groźne dla rywalek okazały się być obok Popović także Natalia Skrzypkowska i Ewelina Sieczka. Martyna Grajber przyznała, że nowy szkoleniowiec miał duży wkład w to, co zawodniczki pokazały na boisku. – Trener ciągle nas motywował, po meczu pogratulował, dlatego nawet teraz czujemy się tym bardzo podbudowane. W Budowlanych nastąpiła więc zmiana koncepcji – zamiast szukać nowego trenera, poczynania Krzyształowicza nadzorować miał Jacek Nawrocki, wykorzystując swoje ogromne doświadczenie zaczerpnięte z plusligowych boisk. Jednak ani wyniku, ani stylu podobnego do tego z meczu z mistrzyniami Polski siatkarkom z centralnej Polski nie udało się powtórzyć w kolejnych spotkaniach. Ich pogromczyniami były kolejno Impel Wrocław, Atom Trefl Sopot i MKS Dąbrowa Górnicza. Łodzianki czekała teraz jednak seria spotkań w Atlas Arenie…

Walka z samym sobą

Ogromne emocje dostarczyły konfrontacje z bielszczankami i „mineralnymi”. W obu tych spotkaniach gospodynie były bliskie zainkasowania kompletu punktów, ale brak koncentracji w kilku kluczowych akcjach bardzo drogo je kosztował. Coraz większym mankamentem było także przyjęcie zagrywki, a w kluczowych momentach nawet najbardziej doświadczone zawodniczki zawodziła „głowa”. Słowa rozczarowanie i niedosyt coraz częściej przewijały się w pomeczowych wypowiedziach zawodniczek. Gdy tylko wydawało się, że łodzianki wychodzą na prostą (zwycięstwo 3:0 z Developresem), przytrafiła im się kolejna „wpadka” w Legionowie (0:3), a każdy przegrany set bardzo obniżał morale drużyny. Coraz częściej zaczęło się mówić o tym, że łodzianki mogą mieć kłopoty, by znaleźć się w najlepszej „ósemce”. Podopieczne Błażeja Krzyształowicza otrzymały jednak kolejną szansę, by stopniowo odbudować wiarę we własne możliwości. Pozostawiły w pokonanym polu Naftę Piła, KSZO Ostrowiec Św. i Pałac Bydgoszcz, nieco poprawiając swoją pozycję w tabeli. Do starć z Chemikiem Police i Impelem Wrocław przystępowały jednak bez kompleksów. – Pojedziemy zmotywowane, mając w głowie to, że możemy z Chemikiem grać jak równy z równym. To są takie same zawodniczki jak my, a nie „nadludzie”. Dlatego myślę, że sprawa wyniku jest otwarta – mówiła Gabriela Polańska. Łodzianki urwały punkty faworytkom, u siebie okazały się lepsze od dąbrowianek (w pięciu setach, jakżeby inaczej) i zajęły 7. miejsce po fazie zasadniczej.

Play-off – nowe nadzieje, te same mankamenty

Ich rywalem w walce o półfinały były zdobywczynie Pucharu Polski. – Być może nasz potencjał jest wyższy niż to siódme miejsce, ale pojechałyśmy na Puchar Polski i przegrałyśmy szybko mecz 0:3, więc tak naprawdę nie wiem, gdzie jest nasze miejsce – mówiła Natalia Skrzypkowska. Sopocianki choć momentami, zwłaszcza w meczu w Łodzi, nie grały porywającej siatkówki, to górowały nad swoimi rywalkami zespołowością i zgraniem. Faworytki nie dały łodziankom żadnych szans i w trzech meczach zapewniły sobie miejsce w półfinale. Od tego momentu celem dla ekipy z Łodzi stało się zajęcie piątego miejsca, choć jak deklarowały siatkarki i ono nie satysfakcjonowałoby ich w pełni. Jednak nawet osiągnięcie tego celu okazało się zbyt trudne, a na drodze łodzianek przeszkodą nie do przejścia okazały się dąbrowianki. Te w Łodzi przegrywały już 0:2, ale wtedy niemoc dopadła Popović (której trzeba oddać, że mając na koncie 75 ataków w całym meczu, miała prawo do momentu kryzysu). Jej koleżanki nie potrafiły postawić kropki nad i, przegrywając „wygrany” mecz. – Przegrałyśmy ten mecz w głowach, te końcówki to była tylko i wyłącznie kwestia sfery mentalnej – oceniła po spotkaniu Martyna Grajber. W Dąbrowie Górniczej gospodynie okazały się już zdecydowanie lepsze i to one otrzymały prawo gry o europejskie puchary. Z kolei w rywalizacji o 7. pozycję łodzianki zrehabilitowały się, pokonując BKS i zakończyły sezon pozytywnym akcentem…

Duże zmiany

Choć ten na pewno do udanych w ich wykonaniu nie należał… W przyszłym sezonie klub czekają fundamentalne zmiany. Zespół opuści bowiem jego kapitan, Magdalena Śliwa. W Łodzi nie udało się także zatrzymać młodych Emilii Kajzer i Joanny Pacak, być może drużynę opuści także Aleksandra Sikorska. Potwierdzony transfer Heike Beier pokazuje z kolei, że kolejny raz włodarze klubu z Łodzi stawiają na doświadczenie. Kto dopełni skład Budowlanych w sezonie 2015/2016? Czy w Łodzi uda się w końcu zbudować drużynę, która na boisku będzie stanowiła jeden organizm?

Najlepsza atakująca:
Sanja Popović (443 skutecznych ataków, 2. miejsce w lidze)
Najlepsza blokująca:
Gabriela Polańska (96 pkt., 4. miejsce w lidze)
Najlepsza rozgrywająca:
Magdalena Śliwa (32,23% skutecznego rozegrania, 5. miejsce w lidze)
Najlepsza punktująca:
Sanja Popović (526 pkt., 2. miejsce w lidze)
Najlepsza serwująca:
Sanja Popović (40 asów serwisowych, 4. miejsce w lidze)
Najlepsza przyjmująca:
Valerie Courtois (31,82% dokładnego przyjęcia, 5. miejsce w lidze)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved