Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Jurmala Masters: Intensywny piątek – sześć meczów Polaków

Jurmala Masters: Intensywny piątek – sześć meczów Polaków

fot. FIVB

Trzy polskie duety udanie walczą w rundzie grupowej turnieju Jurmala Masters rozgrywanego na Łotwie. Każda z dwójek rozegra w piątek dwa mecze. Z dwiema wygranymi na koncie dalej awansowali Fijałek i Prudel oraz Kądzioła i Szałankiewicz.

Jako pierwsi na boiska wybiegli w piątek Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel. Polacy niemal od samego początku kontrolowali grę na boisku. Rywale z Austrii nie grali źle, jednak skuteczniejsi w ataku byli reprezentanci Polski, którzy wypracowali sobie trzy punkty przewagi i utrzymywali ten dystans (10:7, 12:9). W połowie seta Austriacy zerwali się do walki, wykorzystali podbitą w obronie piłkę i zmniejszyli różnicę do jednego punktu (11:12). Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel po chwili rozprężenia znowu jednak zaczęli skutecznie atakować, co przy równie udanych zbiciach przeciwników mocno wyrównało pojedynek. Gdy austriacka dwójka zdobyła punkt zagrywką, na tablicy wyników pojawił się remis 16:16. To zmobilizowało biało-czerwonych, którzy po kontrze Fijałka znowu prowadzili dwoma punktami (18:16), natomiast kończąc bardzo ważną akcję, wywalczyli piłkę setową (20:18). Austriacka dwójka walczyła jednak do końca i po jej kontrze, przy stanie 20:20, o czas poprosił duet z Polski. Po nim dwie kolejne akcje wygrywali kolejno Fijałek i Prudel i set padł łupem naszej pary.

Pierwsze akcje kolejnej odsłony należały do polskich plażowiczów, którzy prowadzili 4:2, dość szybko wypracowując sobie kolejne oczko – po ataku w siatkę rywali (6:3). Nasza dwójka konsekwentnie budowała nadwyżkę i po bloku Prudla oraz kolejnym błędzie przeciwników przewodziła stawce na boisku już 10:5. Austriacy poprosili o czas, ale nie dał on za wiele, blokujący polskiej dwójki zapunktował od razu zagrywką, a kontrę wykorzystał Fijałek, co dało biało-czerwonym siedem oczek przewagi (12:5). Obie pary grały bardzo skutecznie, popełniając małą liczbę błędów i choć gra wyrównała się, to nadal na koncie Grzegorza Fijałka i Mariusza Prudla była znaczna nadwyżka. Ta po bloku tego drugiego wynosiła osiem punktów (18:10). Pewne więc było, że mecz zakończy się w dwóch setach, tym bardziej że w kolejnej akcji przeciwnicy uderzyli w aut (19:10). Piłkę meczową uzyskał Prudel i także on zakończył całe spotkanie.

W kolejnym starciu Polaków wypracowana w pierwszych akcjach dwupunktowa przewaga pozwoliła kontrolować grę Fijałkowi i Prudlowi. Obie ekipy grały skutecznie w ataku, ale cały czas utrzymywało się prowadzenie biało-czerwonych. Po tym okresie najpierw Fijałek uderzył zagrywką, Prudel udanie blokował, a następnie Polacy wykorzystali kontrę i było 11:6. W dalszej części seta na skuteczne zagrania rywali Polacy odpowiadali równie skutecznymi i prowadzenie na poziomie czterech-pięciu punktów utrzymywało się cały czas (16:11). Im bliżej końca, tym kontry zaczęli kończyć Estończycy i przy stanie 18:16 nasi reprezentanci poprosili o czas. Po nim rywale próbowali jeszcze blokiem odwrócić losy seta, ale przewaga była za duża i po uderzeniu Fijałka nasz duet miał piłkę setową (20:17). Jeszcze jeden blok zatrzymał Grzegorza, ale rywale sami błędem zakończyli partię na korzyść biało-czerwonych.



Polacy rozpoczęli kolejną odsłonę od prowadzenia 2:0, i choć rywale naciskali, to w następnych akcjach utrzymywali, a nawet powiększali dystans (6:3). Przeciwnicy starali się, ale nasi reprezentanci nie dawali im większych szans, prowadząc po udanych kontrach 13:8. Wtedy grę przerwali przeciwnicy, prosząc o czas. Nic to jednak nie dało, a nadal punktowali Fijałek z Prudlem (14:9). Nawet jeśli Estończycy zdobyli punkt bądź dwa, to polscy plażowicze odpowiadali im tym samym. Kiedy jednak przewaga Polaków stopniała do dwóch oczek (16:14), podopieczni trenera Olejnaka poprosili o czas. Rywale jednak rozpędzali się coraz bardziej i po przerwie różnica była już minimalna. Wystarczyła jednak Fijałkowi i Prudlowi, by zakończyć mecz w dwóch partiach. Piłkę meczową Polacy uzyskali po zbiciu Prudla, a całe spotkanie zakończył atak Fijałka.

Grupa A:
Fijałek/Prudel POL [1] – Eglseer/Müllner AUT [17] 2:0
(22:20, 21:12)
Fijałek/Prudel POL [1] – Kollo/Vesik EST [16] 2:0
(21:19, 21:19)


W pierwszym pojedynku Kądzioły i Szałankiewicza w początkowych jego akcjach błędy przeciwników i skuteczna kontra naszej dwójki dała jej prowadzenie 3:1, ale polscy reprezentanci też nie ustrzegli się błędów i po chwili był remis 3:3. Dopiero gdy Kądzioła zagrał blokiem, a w walce na siatce z Szałankiewiczem rywale popełnili błąd, Polakom udało się odskoczyć na 7:4. Przeciwnicy jednak wykorzystywali wszystkie swoje szanse i po kontrze zbliżyli się na jeden punkt straty (7:8), a od tego momentu toczył się zacięty, aczkolwiek krótki pojedynek, z ciekawymi wymianami i mocnymi atakami po obu stronach siatki. Szybko jednak Polacy zaczęli przejmować inicjatywę na boisku i na przerwie technicznej prowadzili 12:9. Po niej od razu rywale popełnili błąd i poprosili o czas. Przewaga Michała i Jakuba była coraz wyraźniejsza, a dobre akcje Polaków przeplatane były pomyłkami rywali. W dodatku asa serwisowego zagrał popularny „Szałan” i różnica była już bardzo wysoka (17:10). Tureccy gracze zerwali się jednak do walki, świetnie radząc sobie m.in. w bloku i wygrywając pięć akcji z rzędu (15:17). Mimo przerwy, o którą poprosili biało-czerwoni, nadal w natarciu byli Turcy, którzy po kolejnym bloku i błędzie Polaków wyrównali stan seta po 17. Duetowi Kądzioła/Szałankiwicz udało się przerwać tę nieszczęsną serię, a w kolejnych akcjach już nie dali przeciwnikom zdobyć ani jednego punktu. Kontra Polaków i atak w siatkę reprezentanta Turcji zakończyły pierwszą partię.

Druga odsłona rozpoczęła się od dobrej gry biało-czerwonych, którzy po udanej kontrze oraz bloku Kądzioły prowadzili 4:1. Rywale jednak po raz kolejny w tym meczu pokazali, że nie można ich lekceważyć i po kontrze wyrównali stan seta po 5. Mermer/Sekerci nie odpuszczali, toczyli zaciętą walkę, a po skutecznym bloku objęli prowadzenie 8:7. Nasi reprezentanci szybko je jednak odzyskali, a po kontrze Kądzioły i punktującej zagrywce Szałankiewicza mieli trzy oczka nadwyżki (11:8). Tym razem reprezentanci Polski nie pozwolili rywalom zbliżyć się tak bardzo, a po kolejnej kontrze, tym razem Szałankiewicza, i punktującej zagrywce Kądzioły zwiększyli tylko dystans do sześciu punktów (16:10). Maleńki zryw przeciwników nie zagroził Michałowi i Jakubowi nawet trochę, a nasza dwójka spisywała się bardzo dobrze już do samego końca, wygrywając w całym meczu po uderzeniu Michała Kądzioły.

W pierwszych akcjach drugiego starcia duetu Kądzioła/Szałankiewicz obie pary wymieniały się atakami, ale po skutecznym bloku to Rosjanie pierwsi zaczęli budować prowadzenie (5:3). Długo go jednak nie utrzymali, bowiem nasi reprezentanci po dobrej serii mieli minimalną przewagę (7:6). Po kilku wymianach ponownie jeden punkt więcej mieli rywale, a wszystko przez autowy atak Kądzioły (10:11), który zwiększył ich prowadzenie do dwóch punktów (14:12). Obie dwójki kontynuowały dobrą grę, ale nadal w lepszej sytuacji byli gracze z Rosji (18:16), którzy zwiększyli dystans po skutecznej akcji w bloku (19:16). Michał i Jakub nie odpuszczali i gdy zbliżyli się na jeden punkt (18:19), czas na żądanie wykorzystali Rosjanie. Po niej naszej dwójce udało się doprowadzić do remisu 20:20, ale w kolejnych akcjach cały czas to jednak przeciwnicy mieli piłki setowe. Zmieniło się to, gdy ważną piłkę wybronił Szałankiewicz, a rywale uderzyli w aut. To Polacy mieli okazję na zakończenie seta (23:22). Zakończyła go niezwykle zacięta walka, w której dwoił się i troił Szałankiewicz, a skończył ją Kądzioła.

Przy świetnej zagrywce Szałankiewicza i po kontrze Kądzioły biało-czerwoni pewnie rozpoczęli seta kolejnego od prowadzenia 4:0, a przerwę od razu wykorzystali Rosjanie. Po nim jeszcze jeden punkt padł łupem Polaków. Przestój w szeregach przeciwników minął, ci zaczęli podbijać piłki i kończyć kontrataki, co zbliżyło wynik partii na 7:5. Polski duet od razu jednak powrócił do bezpiecznej, czteropunktowej przewagi, a kolejne dwa oczka dołożyli błędami rywale (11:5). Skuteczna gra Kądzioły i Szałankiewicza pozwoliła im utrzymywać prowadzenie (14:8). Biało-czerwonym wychodziło wszystko, czy to uderzali mocno, czy sprytnie, czy też przebijali tylko piłkę (16:9, 18:10). Do końca już wszystko układało się zgodnie z planem i cały pojedynek padł łupem Polaków po uderzeniu Szałankiewicza.

Grupa C:
Kądzioła/Szałankiewicz POL [3] – Mermer/Sekerci TUR [19] 2:0

(21:17, 21:16)
Kądzioła/Szałankiewicz POL [3] – Bogatov/Hudyakov RUS [14] 2:0
(25:23, 21:14)


Trzecia polska dwójka nie miała łatwiej przeprawy, zwłaszcza że grała z teamem gospodarzy – Sorokins/Solovejs. Choć Łosiak i Kantor rozpoczęli pojedynek od prowadzenia 2:0, to przeciwnicy od razu im je odebrali – 5:2. Sędzia dwukrotnie odgwizdał wtedy naszej ekipie błąd odbicia. W dodatku gdy blokiem zagrali Łotysze, przewaga wzrosła do czterech oczek (7:3). Bartosz Łosiak i Piotr Kantor nie podłamali się tym, a w dodatku rozpoczęli skuteczny pościg za rywalami, by po chwili remisować 7:7. W kolejnych akcjach gra toczyła się mocno na styku, jednak cały czas jednym-dwoma punktami prowadzili Łotysze (13:12). Kiedy zaczęło im w dodatku sprzyjać szczęście w zagrywce, różnica wzrosła do czterech punktów (16:12). Jeszcze Kantor próbował coś zmienić blokiem. Po jego pierwszej akcji w tym elemencie polska dwójka traciła dwa oczka do rywali (16:18), natomiast po kolejnej już tylko punkt (18:19). Wtedy o czas poprosili gospodarze. W samej końcówce nasza para miała okazję na remis, ale rywale blokiem zakończyli seta.

Kolejna partia rozpoczęła się już lepiej dla biało-czerwonych, którzy po aucie Łotyszy prowadzili 4:1. Tym razem to nasza dwójka rozdawała karty na boisku i po bloku Kantora o czas poprosili przeciwnicy, Polacy prowadzili wtedy 6:2. Po przerwie zarówno Kantor, jak i Łosiak uderzali skutecznie w kontrze, co zwiększyło dystans do stanu 8:2. Gra ewidentnie w tym secie układała się tylko polskiej parze, która dzięki świetnej grze w obronie oraz na siatce powiększała swoje prowadzenie (11:3). Łotewska dwójka zaczęła jednak odrabiać straty i po dobrym bloku o czas poprosili Polacy, choć i tak mieli dość wyraźne prowadzenie (13:8). W kolejnych akcjach Bartosz Łosiak i Piotr Kantor nadal wyraźnie przewodzili stawce na boisku, a łotewskie próby nawiązania do wyniku Polaków nie przynosiły dłuższy czas efektu. Dopiero gdy miejscowi zaczęli grać blokiem, różnica zaczęła topnieć, a biało-czerwoni poprosili o kolejną przerwę (16:13). Po niej Polacy nie odpuścili i uzyskali piłkę setową przy stanie 20:17. Wtedy jednak do głosu doszli Łotysze. Dobra zagrywka, blok oraz błędy naszej dwójki sprawiły, że to Sorokins i Solovejs cieszyli się ze zwycięstwa w całym meczu.

Na początku drugiego pojedynku gra również nie układała się Łosiakowi i Kantorowi, a Austriacy Winter/Petutschnig rozpoczęli seta pierwszego od prowadzenia 5:2. Taka nadwyżka utrzymywała się jeszcze przez jaki czas. Starania Polaków przyniosły jednak efekt i po bloku Kantora był remis 9:9, natomiast w kolejnych akcjach dwa autowe zbicia przeciwników dały biało-czerwonym prowadzenie 11:9. Austriacy cały czas trzymali się jednak blisko i dzięki dobrej zagrywce wyrównali po 12. Na boisku toczył się naprawdę ciekawy pojedynek, a większość akcji rozstrzygana była dopiero po kilku wymianach, przy czym to polski duet prowadził (15:13). Austriacy jednak wykorzystali okazję w kontrze, a następnie punktowali zagrywką, co dało im minimalną nadwyżkę 18:17. To rywale także uzyskali pierwszą piłkę setową, ale polscy plażowicze przez dłuższy czas bronili się. Przy stanie 22:22 Łosiak miał w górze piłkę, która mogła dać Polakom prowadzenie, ale uderzył w aut. Chwilę później rywale ważną piłkę umieścili w siatce, dając prowadzenie Łosiakowi i Kantorowi (24:23). W kolejnej akcji Austriacy powtórzyli to zagranie i polska para wygrała 25:23.

Początek drugiej odsłony również nie należał do Łosiaka i Kantora, a Austriacy prowadzili 5:3. Tym razem jednak Polacy nie pozwolili rywalom długo przewodzić grze i po kontrze Łosiaka wysunęli się na 7:6. Na boisku trwała gra na styku i niebawem minimalna przewaga powróciła na stronę austriacką (9:8). Po kolejnych akcjach sytuacja się powtórzyła i na przerwie technicznej to dwójka z naszego kraju miała punkt więcej. Tym razem przewaga zaczęła rosnąć, a po błędzie w ataku Austriaków Polacy prowadzili 14:11. Po czasie, o który poprosili rywale, na konto naszej dwójki powędrował kolejny punkt. Dystans, jaki dzielił oba teamy, wystarczył Bartoszowi Łosiakowi i Piotrowi Kantorowi, by zakończyć seta, a co za tym idzie cały mecz wygraną, mimo że w końcówce sędziowie nie ustrzegli się błędów.

Grupa E:
Łosiak/Kantor POL [5] – Sorokins/Solovejs LAT [21] 0:2
(19:21, 20:22)
Łosiak/Kantor POL [5] – Winter/Petutschnig AUT [12] 2:0
(25:23, 21:18)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka plażowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved