Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > BKS po sezonie: Miał być medal, a jest najgorsza lokata od 16 lat

BKS po sezonie: Miał być medal, a jest najgorsza lokata od 16 lat

fot. Łukasz Krzywański

Wielkie przedsezonowe nadzieje, a w rezultacie najgorszy od 16 lat wynik bialanek - tak można podsumować minione rozgrywki w wykonaniu siatkarek z Podbeskidzia. BKS-owi nie pomógł ani nowy trener, ani zatrzymanie większości kadry z sezonu 2013/2014.

Budowanie formy w oparciu o stały skład

Nie ulega wątpliwości, że bielska siatkówka znalazła się bardzo trudnym punkcie rozwoju. Po ostatnim miejscu BBTS-u w rozgrywkach w sezonie 2013/2014 i 5. lokacie w Orlen Lidze bialanek włodarze obu ekip zaczęli poszukiwać odpowiedzi na słabą dyspozycję obu teamów. W przypadku BKS-u działacze postanowili nie dokonywać wielkich roszad w składzie, ale postawić na nowego szkoleniowca – miejsce Mirosława Zawieracza zajął drugi trener dąbrowianek, Leszek Rus. Nie oznaczało to jednak, że wszystkie zawodniczki ze stolicy Podbeskidzia mogły liczyć na zatrudnienie w kolejnym cyklu siatkarskiej ekstraklasy kobiet, bowiem z drużyną pożegnało się pięć reprezentantek Stali: Karolina Ciaszkiewicz-Lach, która zasiliła szeregi Muszynianki Muszyna oraz Danijela Nikić, czyli ogniwa istotne dla zespołu w poprzednich rozgrywkach, a także Monika Czypiruk-Solarewicz (kontuzja na początku batalii ligi wyeliminowała ją z gry na resztę zawodów), Marta Szymańska (przeszła do Zawiszy Sulechów, była drugą rozgrywającą bialanek) i Joanna Prokop (Karpaty Krosno).
Remedium na słabsze wyniki teamu z południa Polski miało być pozyskanie z Chemika Police Lucie Muhlsteinovej, której nadrzędnym zadaniem było mądre kierowanie grą ekipy i sprawienie, że prezencja jej koleżanek na siatce będzie dynamiczniejsza. Włodarze sięgnęli także do ekipy juniorek i z SMS-u Sosnowiec pozyskali obiecujące siatkarki – Kornelię Moskwę oraz Karolinę Piślę. Co więcej, postanowili sprowadzić zza oceanu „tajną broń” z West Virginia University, czyli Elżbietę Klein, będącą wcześniej reprezentantką dwóch uczelni. Szeregi BKS-u wzmocniła również powracająca po urlopie macierzyńskim Natalia Bamber-Laskowska, która miała zniwelować ofensywną stratę, poniesioną przez klub w związku z odejściem Ciaszkiewicz-Lach.
Głównym trzonem zespołu były jednak ogniwa znane z sezonu 2013/2014 Orlen Ligi, czyli Helena Horka, Koleta Łyszkiewicz, Heike Beier, Natalia Strózik, Sylwia Pelc, Aleksandra Trojan, Małgorzata Lis, Dorota Wilk oraz Mariola Wojtowicz. Tak skomponowana mieszanka doświadczenia i młodości (zgodnie z zapowiedziami członków zarządu) miała zapewnić klubowi ze stolicy Podbeskidzia powrót na ligowe szczyty i walkę o medale w nadchodzących rozgrywkach.

Miłe długiego początki



Sezon 2014/2015 bialanki rozpoczęły od trzech zwycięstw, które wprawiły je w dobre humory na początku rozgrywek, choć trzeba przyznać, że ich przeciwniczki nie należały do ligowej czołówki. Zespoły z Piły, Ostrowca Świętokrzyskiego oraz bydgoszczanki nie stawiły im wielkiego oporu, a BKS wygrywał te spotkania głównie lepszą postawą na siatce (11:6 w bloku w meczu z nafciankami) oraz w ataku (41% do 34% efektywności w ofensywie w boju z ówczesnym zespołem Agaty Kopczyk). Od tego momentu jednak czekały je trudne przeprawy, a po meczu z policzankami bardzo długa seria tie-breaków, która odcisnęła swoje piętno na późniejszej dyspozycji podopiecznych Leszka Rusa.
To właśnie bój z mistrzyniami Polski obnażył wszystkie niedociągnięcia warsztatowe zespołu z Bielska-Białej. Mimo że sam pojedynek nie stał na najwyższym ligowym poziomie, to najwidoczniejszą różnicą między oponentami była ta w ataku – Chemik wygrał w nim 37% efektywności do 27% BKS-u. Poza tym dysproporcja pomiędzy nimi wynikała także z prezencji w bloku (8 po stronie miejscowych, 17 dla gości). Gospodyniom brakowało jednej zawodniczki, która byłaby w stanie pociągnąć koleżanki i stać się motorem napędowym swojej drużyny, co widać było także w późniejszych starciach przegranych przez nie z wrocławiankami, atomówkami oraz ekipą z Dąbrowy Górniczej. Nastrojów w zespole nie osłodziły zwycięstwa z legionowiankami (3:1, zaległy mecz 1. kolejki) oraz z rzeszowiankami w trzech setach, bowiem w kolejnych bojach w wielu momentach przegrywały wyłącznie z własnej winy w wyniku niewymuszonych pomyłek. Tak było w spotkaniu z mineralnymi, które prowadziły już 2:1 dzięki słabej postawie rywalek. W tym jednak przypadku teamowi z Podbeskidzia udało się odwrócić losy batalii, co stało się głównie dzięki poprawie defensywy (czwarta partia: 65% skuteczności do 35% ekipy z Muszyny), która wpłynęła także na stabilizację ataku (47% do 27% efektywności). Mimo tego, że wynik tie-breaka mógł robić wrażenie (15:5), to prezencja obu rywali była poniżej oczekiwań, a bialanki finalnie wygrały dzięki większej ilości niedociągnięć po stronie przeciwniczek. Pierwszą część sezonu zasadniczego siatkarki trenera Rusa zamknęły zwycięstwem nad Budowlanymi Łódź – kluczem do wygranej była świetna postawa Lis, która na środku walczyła z niemalże 80% poprawności zagrań. Ponadto, dobry mecz zagrała także Wojtowicz, zapewniająca swojemu zespołowi 51% skuteczności w defensywie. Tym samym w połowie rozgrywek bialanki z 22 oczkami w tabeli okupowały 5. miejsce, tracąc do czwartych wrocławianek dwa punkty, a do Chemika 9.

Gra w „kratkę” w dalszej części zmagań

Im dalej w sezon, tym więcej nierówności pokazywało się po stronie BKS-u – kibice tego zespołu w jednym tygodniu mogli cieszyć się bardzo dobrymi widowiskami w wykonaniu swoich faworytek, a w następnym wychodzi z Hali Pod Dębowcem w gorszych humorach. W połowie grudnia w pięciu setach na wyjeździe bialanki pokonały zespół z Legionowa, a pod koniec miesiąca team ten odnotował kolejną serię trzech victorii z Naftą, KSZO i pałacankami. Nie były to jednak łatwe pojedynki, bowiem w każdym z nich padł wynik 3:1 i niżej notowane rywalki sprawiały sporo kłopotów przeciwniczkom pretendującym do gry o wyższe cele (najmniejsza różnica między oponentami była widoczna w starciu z ostrowczankami, natomiast z bydgoszczankami i pilankami wygrywały już bardziej zdecydowanie). Po tych bojach podopieczne Leszka Rusa awansowały o jedną lokatę w tabeli i znalazły się na 4. pozycji, a przypływ entuzjazmu w ich szeregach poniósł je do wyrównanej gry z mistrzyniami Polski, w której finalnie przegrały przez mniejszą skuteczność ofensywy w piątej partii (43% do 33% efektywności).
Po tej wyczerpującej batalii nadszedł okres gorszej gry BKS-u – w meczu z Impelem poniósł porażkę 14:25, 19:25, 21:25, która odcisnęła swoje piętno także na kolejnym boju z sopociankami, z którymi zagrał swój najgorszy pojedynek w sezonie (15:25, 14:25, 12:25). W tym starciu zawiodło wszystko, począwszy od Beier, która atakowała na poziomie 0 (!) procent skuteczności, na Strózik skończywszy (29% efektywności przyjęcia, 8% ataku). Bardzo słabo zagrała także Lis, która tym razem nie spełniła się w roli kapitan drużyny „pchającej” swoje koleżanki do boju, a niewiele lepiej zaprezentowała się Bamber-Laskowska. W następnych dwóch kolejkach udało im się jednak odrzucić demony przeszłości i wygrać z sąsiadkami z Dąbrowy Górniczej oraz beniaminkiem z Rzeszowa, lecz rundę zasadniczą zamknęły porażkami z zespołem z Muszyny i Łodzi, co uplasowało je na 5. miejscu przed fazą play-off.

Błyskawiczne spadanie

Marca zawodniczki z Bielska-Białej nie rozpoczęły kolejnym etapem rozgrywek Orlen Ligi, ale batalią z wrocławiankami o awans do następnej rundy Pucharu Polski. I tym razem spisały się słabo, nie pozostawiając złudzeń, że z Impelem gra się im w tym sezonie wyjątkowo trudno – potrafiły stracić 12 oczek w jednym ustawieniu. – Nie jestem w stanie powiedzieć, z czego to wynika – na treningach wszystko udaje się nam świetnie. Wcześniej potrafiłyśmy walczyć i kończyć poszczególne pojedynki, a teraz coś nie gra między nami – przyznała po meczu Strózik. Niestety, odpowiedź na nieciekawe nastroje w drużynie bialanki znalazły tylko w jednym spotkaniu pierwszej części zmagań play-off – ich rywalkami ponownie były podopieczne Tore Aleksandersena, którym stawiły jakikolwiek opór jedynie w pierwszym boju wygranym w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Dalej było już tylko gorzej – dwukrotnie w bardzo słabym stylu uległy rywalkom w hali Orbita, co oznaczało pożegnanie się z marzeniami o medalu w tym sezonie (pierwszy mecz 24% ataku, drugi 22%). Tak jak w poprzednim sezonie, pozostała im walka o miejsca 5-12, w której na samym początku pokonały źle spisujące się w rozgrywkach pilanki (3:1 i 3:0). Spodziewano się, że zawodniczki trenera Rusa na tym szczeblu rywalizacji staną w szranki o 5. lokatę i na to wyglądało po inauguracyjnym boju w Legionowie, który wygrały w pięciu setach. Przed nimi było starcie we własnej hali, w której w rundzie zasadniczej pokonały rywalki 3:1. Na przeszkodzie do powtórzenia tego wyniku stanęły im jednak słabsze od przyjezdnych przyjęcie i atak (kolejno 53% i 38%), a także gorsza dyspozycja w polu serwisowym. Po przegraniu meczu 2:3, w „złotym secie” także musiały uznać wyższość legionowianek i skazały się na walkę o najgorszą od 16 lat lokatę, o którą i tak musiały rywalizować z Budowlanymi Łódź.
Ostatni dwumecz sezonu okazał się być bez historii – załamane ostatnimi porażkami bialanki grały nie jak kolektyw, a zupełnie niezależnie od siebie. O ile w pierwszym secie otwierającej batalii walczyły jeszcze na przewagi, o tyle w kolejnych zdecydowanie ustępowały oponentom i finalnie wygrały tylko w jednej partii. – Faza play-off zawsze obnaża słabsze elementy gry zespołów. U nas miały one swój przejaw w tym, że nie kończyłyśmy ataków w pewnych momentach, a to nas także męczyło przez resztę sezonu. Im później, tym gorzej było z nami, a rolą sztabu szkoleniowego w tej chwili będzie zastanowienie się nad tym, dlaczego tak się stało – tak podsumowała sezon pierwsza rozgrywająca BKS-u, Lucie Muhlsteinova.

Miał być medal, a jest najgorsze miejsce od 16 lat

Przyczyn, które złożyły się na porażkę bialskiego teamu w minionych rozgrywkach było sporo. Przede wszystkim uśmiechy na ustach wzbudzały przedsezonowe plany włodarzy odnośnie osiągnięcia strefy medalowej i powrotu na ligowe szczyty. Przede wszystkim trzeba mierzyć siły na zamiary – możliwości finansowe klubów odgrywają niebagatelną rolę w kształtowaniu się tabeli, a w stolicy Podbeskidzia nie ma wielkich firm, które byłyby w stanie współfinansować siatkówkę. Z drugiej strony mówi się, że dobry trener może ze średnich zawodników uczynić mistrzów, ale najpierw takiego szkoleniowca trzeba znaleźć, a rezultaty osiągane przez BKS świadczyły o tym, że takiego w ich szeregach nie było. Mimo tego w trakcie sezonu przedłużono kontrakt z Leszkiem Rusem. Za słabą postawę w trakcie rozgrywek zapłaciły zawodniczki – Beier odeszła do klubu z Łodzi, a nowych pracodawców szukają Muhlsteinova, Klein, Pelc oraz Wilk. Czy to słuszny ruch? Wydaje się, że tak, bowiem obraz gry zespołu kształtują właśnie rozgrywające, które w tym sezonie nie podołały pokładanym w nich nadziejom (Czeszka znalazła się na 18., a była zawodniczka Atomu na 19. pozycji w rankingu najlepiej rozgrywających siatkarek, co oznacza, że w tej klasyfikacji gorsze od nich były jedynie te z zespołu z Piły). Nie powinno się też żałować odejścia Klein (nie miała swoich szans w tym sezonie – nie zdobyła nawet punktu) oraz Pelc, która od czterech lat bez większego sensu okupowała ławkę rezerwowych BKS-u. Jedyną bolączką w tych roszadach może być utrata niemieckiej przyjmującej, która była zdecydowanie najjaśniejszym punktem swojej ekipy (5. miejsce w gronie najczęściej punktujących). Dodatkowo, więcej oczekiwano od duetu Horka-Bamber, który podobnie jak reszta zespołu grał bardzo nierówno, a jego główną cechą były kiwki i słabe zagrania, które często przez opieszałość rywalek dawały im oczka. Po stronie BKS-u brakowało jednaj silnej osobowości, wojowniczki pokroju Malwiny Smarzek, która potrafiłaby przyjąć na siebie ciężar odpowiedzialności i pomóc zespołowi w kryzysie. Nie można za to winić młodszych siatkarek – Trojan, Łyszkiewicz i Strózik, a tym bardziej Piśli i Moskwy, bowiem w drużynie złożonej z dużo bardziej doświadczonych od nich reprezentantek miały prawo oczekiwać od nich pomocy, a nie same nosić drużynowe ciężary. Słaba postawa bialanek w tym sezonie poskutkowała tym, że tylko Aleksandra Trojan została powołana do kadry Jacka Nawrockiego i tym samym jako jedna z dwóch reprezentantek klubu zasłużyła na pochwałę. Drugą z nich jest Mariola Wojtowicz, która grała najbardziej stabilnie ze swojej ekipy, co poskutkowało tym, że na swojej pozycji nie miała sobie równych i w ogólnej klasyfikacji ligowej zajęła drugie miejsce w gronie najlepszych przyjmujących (36,53% efektywności).

Nic nie zmieni faktu, że w Bielsku-Białej przyszedł czas na zmiany. Spekuluje się o podpisaniu kontraktu przez Agnieszkę Rabkę z Chemika Police. Pewnym jest natomiast, że w szeregi drużyny wstąpiła Nikola Radosova, która otworzyła worek transferowy BKS-u. Czy zmiany przyniosą oczekiwany skutek? Tego nie przewidzi nikt, choć jak pokazuje historia, sięganie po mało znane zawodniczki nie wychodziło klubowi na dobre. Jedno jest pewne – zespołowi potrzebne są reprezentantki, które będą w stanie pokazać swoje umiejętności nie tylko na treningach, ale także w czasie pojedynków. Kibicom i środowisku siatkarskiemu nie pozostaje nic innego, jak wspierać walczące z finansowymi Goliatami bialanki i liczyć na to, że niemożliwy w tej chwili powrót na szczyt stanie się faktem już w najbliższym sezonie.

Najczęściej atakująca zawodniczka: Heike Beier (8. miejsce, 319 punktów)
Najczęściej blokująca zawodniczka: Aleksandra Trojan (6. miejsce, 87 bloków)
Najlepiej rozgrywająca zawodniczka: Lucie Muhlsteinova (18. miejsce, 25,83% skuteczności)
Najczęściej punktująca zawodniczka: Heike Beier (5. miejsce, 412 oczek)
Najlepiej serwująca zawodniczka: Heike Beier (2. miejsce, 47 asów)
Najlepiej przyjmująca zawodniczka: Mariola Wojtowicz (2. miejsce, 36,53% efektywności)
Najczęściej na boisku: Mariola Wojtowicz (125 setów)
Najwięcej tytułów MVP: Ex aequo Mariola Wojtowicz, Heike Beier, Aleksandra Trojan (po 4 wyróżnienia)

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved