Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > KSZO Ostrowiec Św. po sezonie: Beniaminek walczący do końca

KSZO Ostrowiec Św. po sezonie: Beniaminek walczący do końca

fot. orlenliga.pl

KSZO Ostrowiec Św. swój debiutancki sezon w Orlen Lidze zakończył na 9. pozycji i biorąc pod uwagę ogromne problemy kadrowe, a w drugiej części sezonu także finansowe, jakie dotknęły KSZO, taki wynik jest ich ogromnym sukcesem.

Awans wywalczony ciężką pracą

Siatkarki KSZO Ostrowiec Św. na swój awans do Orlen Ligi musiały bardzo sumiennie zapracować. W 2001 roku ostrowczanki zadebiutowały w II lidze, z kolei od sezonu 2004/2005 zespół regularnie występował na zapleczu ekstraklasy, po drodze zaliczając wzloty i upadki (począwszy od 9. miejsca w sezonie 2005/2006 aż po 3. lokatę w sezonie 2009/2010). Jednak w październiku 2013, kiedy zaczynał się kolejny dla tej drużyny sezon w I lidze, sytuacja diametralnie się zmieniła. Ostrowczanki były faworytkami do awansu do Orlen Ligi, a w rundzie zasadniczej straciły zaledwie dwa punkty, nie przegrywając ani jednego spotkania. W półfinale I ligi pokonały ekipę Budowlanych Toruń, a złoto zapewniła im wygrana rywalizacja z krośniankami, które sprawiły dużą niespodziankę, pokonując w drodze do finału Developres Rzeszów. Ten sukces siatkarki AZS-u KSZO Ostrowiec Św. zawdzięczają bardzo przemyślanej budowie drużyny, w skład której wchodziły zawodniczki z doświadczeniem gry w ekstraklasie (m.in. Barbara Bawoł, Katarzyna Brojek) wspierane przez wyróżniające się siatkarki z I ligi (działacze dostrzegli potencjał takich zawodniczek jak Kamila Ganszczyk czy Ewelina Tobiasz). W ten sposób bez ogromnych hitów transferowych ostrowczankom udało się zdominować I ligę, z której po sezonie do Orlen Ligi awansowały (co w obecnym sezonie było już niemożliwe) aż dwa zespoły. Przed debiutem w najwyższej klasie rozgrywkowej klub starał się o kolejne wzmocnienia. Z zespołem pożegnała się m.in. Natalia Piekarczyk, w jej miejsce pozyskano Martę Wójcik, która od tej pory miała być odpowiedzialna za kreowanie gry zespołu. Do drużyny dołączyły także Joanna Kuligowska, Dominika Nowakowska (rywalizująca o miejsce w składzie z Małgorzatą Ścibisz), Australijka Sophie Godfrey i Aneta Duda. Z SMS-u Sosnowiec do Orlen Ligi trafiła obiecująca przyjmująca Klaudia Grzelak, a największą niewiadomą ostrowieckich transferów była atakująca Ralitsa Wasiliewa, 22-letnia Bułgarka o imponujących warunkach fizycznych (190 cm wzrostu), która wcześniej grała w lidze greckiej. We wrześniu przyszedł czas na pierwsze przedsezonowe sparingi, które miały pokazać siłę i prawdziwy potencjał beniaminka Orlen Ligi. Wynik był tutaj sprawą drugorzędną, ale ostrowczanki na turniejach w Trzciance czy Rzeszowie zostały dość brutalnie sprowadzone na ziemię, przegrywając niemal wszystkie mecze.

Rozbudzone nadzieje



Ostrowczanki zainaugurowały sezon od starcia z „atomówkami”. Dla beniaminka były to prawdziwe siatkarskie Himalaje, tym bardziej że część zawodniczek dopiero debiutowała w Orlen Lidze. Jednak waga wydarzenia, chęć pokazania się z jak najlepszej strony sprawiła, że wiele z nich wspięło się na wyżyny swoich możliwości. Świetny mecz rozegrały te, na które najbardziej liczono – Joanna Kuligowska, Katarzyna Brojek i Barbara Bawoł. Jak się okazało, to właśnie na nich przez większą część sezon miała opierać się ofensywa KSZO. Gospodyniom zabrakło ogrania w końcówkach dwóch pierwszych setów i zamiast prowadzenia 2:0, cały mecz padł łupem sopocianek. Jednak nie to było najważniejsze. To spotkanie rozbudziło apetyty fanów KSZO i pozwoliło wierzyć w walkę o coś więcej niż tylko utrzymanie w lidze. Te wysokie oczekiwania bardzo szybko ostudziły niepokojące wieści napływające ze sztabu klubu. Kontuzji łydki doznała Marta Wójcik, która nie mogła pomóc drużynie w kolejnym meczu, pod znakiem zapytania był także występ młodej Alicji Stefańskiej, której dokuczał ból kolana. Pomimo tych problemów zespół prowadzony przez Dariusza Parkitnego w drugiej kolejce spotkań ponownie „postraszył” dużo wyżej notowanego przeciwnika, jakim był MKS Dąbrowa Górnicza. Ostrowczanek nie oszczędzał także terminarz. W kolejnych spotkaniach ich rywalkami były bielszczanki i „mineralne” – były to pojedynki, w których beniaminek nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Przełomowy okazał się dopiero mecz z Budowlanymi Łódź. Siatkarki KSZO nie chciały już więcej przegrywać w pięknym stylu i tym razem dwukrotnie okazały się lepsze od rywalek w walce na przewagi. Łodzianki ostatecznie wygrały ten mecz po tie-breaku, ale pierwszy historyczny punkt zdobyty w Orlen Lidze przez zespół z Ostrowca Św. stał się faktem. Podbudowane takim rezultatem gospodynie poszły za ciosem, w imponującym stylu pokonując legionowianki i sprawiając pierwszą dużą niespodziankę. Po kontuzji Wójcik nie było już śladu, a sama zawodniczka została wybrana MVP spotkania, z kolei wśród blokujących wyróżniającą się postacią była Kamila Ganszczyk (później najlepsza blokująca całego sezonu). Siatkarki KSZO powoli zapisywały więc karty historii klubu, a kolejną z nich była pierwsza wyjazdowa wygrana. Ostrowczanki w czterech setach odprawiły pilanki, wykonując aż o 12 punktowych bloków więcej niż ich rywalki. Jedną z największych broni, jaką dysponował zespół KSZO, stawał się równy rozkład ataku i posiadania aż trzech „ofensywnych” przyjmujących. Koniec listopada to jednak dla zawodniczek KSZO także zimny prysznic w postaci porażki na Podpromiu. Rzeszowianki tym samym zrewanżowały się ostrowczankom za porażki poniesione jeszcze w I lidze. Wobec nieco słabszej dyspozycji skrzydłowych ani młodej Klaudii Grzelak, ani Ralitsie Wasilewej nie udało się odmienić gry zespołu i podopieczne Dariusza Parkitnego musiały przełknąć gorzką pigułkę w postaci porażki. Na szczęście dla beniaminka pojedynek z bydgoszczankami (które były wtedy tuż po zmianie na ławce trenerskiej) był znakomitą okazją, by odbudować morale drużyny. Tak też się stało i dzięki pewnemu zwycięstwu nad Pałacem Bydgoszcz wynik ostatniego meczu można było uznać jedynie za wypadek przy pracy.

Czarna seria

W 10. kolejce spotkań ostrowczanki jechały do Polic…, gdzie odebrały od gospodyń srogą lekcję siatkówki. Ponownie jednak zespół KSZO zaczęły nękać kontuzje, ze składu wypadła Aneta Duda (odniosła poważną kontuzję w meczu przeciwko Pałacowi Bydgoszcz, co wykluczyło ją z gry do końca sezonu) i Marta Wójcik. Coraz więcej czasu na boisku spędzała więc Ewelina Tobiasz. Jednak był to dopiero początek niepowodzeń siatkarek KSZO. –  Znowu zaczyna się seria ciężkich meczów. Teraz był Chemik, potem Impel, Atom i ekipy z Dąbrowy Górniczej i Muszyny. Wiadomo, że w każdym z tych spotkań będziemy starały się walczyć o zwycięstwo, ale może tak się zdarzyć, że je będziemy przegrywały – przestrzegała Katarzyna Brojek. I rzeczywiście w Sopocie, Dąbrowie Górniczej i Muszynie ostrowczanki potrafiły nawet „urwać” faworytom seta, ale wszystkie te spotkania miały dość podobny scenariusz, a sytuacja w tabeli robiła się dla ostrowczanek coraz bardziej niekorzystna. Siatkarki z woj. świętokrzyskiego jechały do Łodzi, by powtórzyć mały sukces z pierwszej rundy fazy zasadniczej. Zawodniczki z miasta włókniarzy jednak tym razem były znacznie lepiej przygotowane na to, co pokażą ostrowczanki. Bardzo niska skuteczność w ataku (zaledwie 18%) nie pozwoliła KSZO na nawiązanie wyrównanej walki i trzy punkty zostały w Łodzi.

Blisko najlepszej ósemki

Mało kto spodziewał się chyba wtedy, że „pomarańczowe” są w stanie wygrać kolejny mecz w Legionowie. Zawodniczki KSZO pokazały jednak, że w walce o „ósemkę” nie należy ich skreślać, rozegrały perfekcyjne spotkanie, na liderkę drużyny wyrosła Katarzyna Brojek, najlepsza zawodniczka tego spotkania. Ostrowczanki od tej pory robiły to, co do nich należało. Po raz drugi pozostawiły w pokonanym polu ekipę z Piły, zrewanżowały się także rzeszowiankom. Trener Dariusz Parkitny pozostawał konsekwentny, nie ingerując zbyt mocno w pierwszą szóstkę swojej drużyny. Wasilewa nie spełniła pokładanych w niej nadziei, z kolei młode zawodniczki: Grzelak, Stefańska i Tobiasz bardzo dobrze sprawdzały się w zadaniowych rolach. Pokonując zespół z Bydgoszczy, siatkarki z Ostrowca Św. mogły mieć czyste sumienie, bowiem w dwóch ostatnich kolejkach fazy zasadniczej walczyły już jedynie o coś więcej, bo taką wartością dodaną byłoby z pewnością odebranie punktów policzankom czy wrocławiankom. Przed ostatnim meczem ostrowczanki wiedziały, że jedynie wygranie dwóch setów da im prawo gry o najwyższe cele w Orlen Lidze, ale ostatecznie ósme miejsce zapewniła sobie Legionovia, choć oba zespoły po fazie zasadniczej uzbierały po 22 punkty. W międzyczasie zespół z Ostrowca Św. grał także w rozgrywkach Pucharu Polski, gdzie w ćwierćfinale przeszkodą nie do przejścia okazały się dla nich mistrzynie Polski.

Złe miłego początki

Ostrowczanki rozpoczęły więc walkę o miejsca 5-12… zanim jednak faza play-off na dobre się zaczęła, z klubu zaczęły napływać niepokojące wieści. Poinformowano o kłopotach finansowych i zaległościach jakie klub ma wobec siatkarek. Do tego odejść z zespołu zdecydowała się bułgarska atakująca, a w tym najważniejszym przecież momencie sezonu trener nie mógł również skorzystać z usług Małgorzaty Ścibisz, która ogłosiła, że spodziewa się dziecka. W meczach „o rozstawienie” do dyspozycji trenera pozostało więc zaledwie 8 siatkarek. Dariusz Parkitny miał więc trudne zadanie poukładania zespołu w tak trudnej sytuacji. W pierwszym meczu play-off zabrakło także Kamili Ganszczyk i Barbary Bawoł, w ich miejsce na boisku pojawiły się Grzelak (jako środkowa) i Stefańska, duet nominalnych przyjmujących, który mieliśmy okazję często oglądać w zespole KSZO w Młodej Lidze. W Bydgoszczy ten skład jeszcze się „docierał”, co wykorzystały „pałacanki”, wygrywając 3:0. Po tak sromotnej klęsce i w obliczu kłopotów finansowych wydawało się, że siatkarki z Ostrowca Św. mogą już się nie podnieść i nie obronić dobrego wyniku jaki osiągnęły w fazie zasadniczej. Nic bardziej mylnego. W rewanżu gospodynie odrobiły straty, choć na wygranie złotego seta zwyczajnie nie starczyło już sił. Kolejnym rywalem KSZO w meczu o… rozstawienie były pilanki. Kolejny raz konieczna była zmiana ustawienia, a lukę na przyjęciu wypełniały Grzelak do spółki ze Stefańską. Reprezentantka Polski juniorek pokazała się z bardzo dobrej strony, zdobywając 10 „oczek”. Jak pokazują statystyki, ostrowczanki przeważały w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła, a mimo to uległy pilankom po tie-breaku. We własnej hali zdołały odrobić straty, do tego w dwóch ostatnich setach meczu zdeklasowały rywalki (25:9, 25:14). – Spodziewałyśmy się trochę innego wyniku w meczach z Pałacem Bydgoszcz, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – mówiła wtedy Ewelina Tobiasz, rozgrywająca KSZO. Gdy wydawało się, że sytuacja zaczyna się powoli stabilizować, Marcie Wójcik odnowiła się kontuzja łydki, z kolei bez wątpienia jedna z liderek drużyny Katarzyna Brojek ogłosiła, że spodziewa się dziecka i ponownie konieczna była reorganizacja zespołu. Siódemka zawodniczek, które zostały na placu boju, dzielnie walczyła w dwumeczu z dąbrowiankami, pojawił się jednak problem – w zespole brakowało atakującej. Po raz trzech w tym sezonie pozycję zmieniła więc Klaudia Grzelak, ale i taki układ nie dał rezultatów.

Sztuka budowania zespołu

By zachować szansę na obronę 9. lokaty, którą beniaminek zajmował przed rozpoczęciem play-off, siatkarki z Ostrowca Św. musiały pokonać Pałac Bydgoszcz. Coś, co do niedawna wydawało się formalnością, teraz było prawdziwym wyzwaniem. Do składu wróciły Wójcik i Bawoł, a te wzmocnienia wystarczyły, by przy Świętokrzyskiej wygrać 3:1. Bydgoszczanki dość nieoczekiwanie zrewanżowały się ostrowczankom na własnym terenie, ale te po raz kolejny udowodniły, że potrafią wychodzić z ogromnych tarapatów, wygrywając złotego seta. Na drodze do zajęcia 9. miejsca ostrowczankom ponownie stanęły siatkarki z Piły. Po raz kolejny niezaznajomiony z absurdalnym systemem rozgrywek widz mógłby stwierdzić, że te mecze… już kiedyś widział. Zapewne, drogi czytelniku, już dawno pogubiłeś się w zawirowaniach kadrowych ostrowieckiego zespołu, ale i tym razem wyjściowa szóstka wymaga słowa wyjaśnienia. Sezon przedłużał się niemiłosiernie, a reprezentantki Polski juniorek rozpoczęły już zgrupowanie przed eliminacjami do MŚ, najważniejszą imprezą sezonu. Wśród nich także Klaudia Grzelak, przyjmująca, a w ostatnich meczach sezonu atakująca KSZO. Trener Dariusz Parkitny postanowił zaryzykować i powierzyć zadania ofensywne Alicji Stefańskiej, mierzącej 177 cm zawodniczce, która najlepiej czuje się na pozycji libero (!). Jak się okazało, był to strzał w „10″, 22-latka zdobyła w finałowej rywalizacji łącznie 28 punktów. Słowa uznania należą się właściwie wszystkim siatkarkom KSZO za to, że potrafiły pokonać rywalki mimo zmęczenia, grając praktycznie jedną „szóstką”. Wisienką na torcie i zwieńczeniem sezonu był mecz w Ostrowcu Św. Gospodynie, niesione dopingiem publiczności, po wygraniu dwóch setów wiedziały, że zrealizowały swój cel. Prawdziwie heroiczna walka od stanu 7:12 w tie-breaku i chęć zwycięstwa wystarczyły, by pomimo wszelkich przeciwności losu zakończyć sezon wygraną. – Muszę przyznać, że z samego tie-breaka niewiele pamiętam (uśmiech). Sił już zaczęło brakować, ale wiara w zwycięstwo była bardzo duża. Sama nie wiem jak z wyniku 7:12 doprowadziłyśmy do remisu. Jednak teraz to już nie jest istotne – mówiła o tym spotkaniu Alicja Stefańska. Ostrowczanki w swoim debiutanckim sezonie zajęły więc 9. pozycję w Orlen Lidze.

Niepewna przyszłość

Prezes klubu Iwona Kosiorowska zapewnia, że ze strony miasta, strategicznego partnera klubu, jest wola, by w kolejnym sezonie wesprzeć klub z Ostrowca Św. Jak przyznaje w jednym z wywiadów, by dalej występować w Orlen Lidze, konieczne byłoby także pozyskanie sponsora. Do najwyższej klasy rozgrywkowej dołączyć chcą także najlepsze kluby z I ligi, dlatego przyszłość ostrowieckiego klubu jest niepewna. Sam sukces sportowy może nie wystarczyć, by utrzymać się w siatkarskiej ekstraklasie. – Klub ma teraz problemy finansowe. Nie wiemy jak to się zakończy, ale trzymam kciuki, ponieważ szkoda byłoby to wszystko stracić – przyznała z nadzieją Alicja Stefańska. O ostatecznym kształcie Orlen Ligi w przyszłym sezonie powinniśmy przekonać się już w najbliższych tygodniach…

Najczęściej atakująca zawodniczka:
Katarzyna Brojek (846 ataków, 8. miejsce w lidze)
Najczęściej blokująca zawodniczka:
Kamila Ganszczyk (129 bloków, 1. miejsce w lidze)
Najlepiej rozgrywająca:
Marta Wójcik (27.97% dokładnych piłek , 11. miejsce w lidze)
Najlepiej zagrywająca zawodniczka:
Kamila Ganszczyk (36 asów, 6. miejsce w lidze)
Najczęściej punktująca zawodniczka:
Katarzyna Brojek (269 ataków skończonych, 13. miejsce w lidze)
Najlepiej przyjmująca zawodniczka:
Joanna Kuligowska (28.49% perfekcyjnego przyjęcia, 12. miejsce w lidze)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved