Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PGE Skra po sezonie: Upadek ze szczytu, brąz marnym pocieszeniem

PGE Skra po sezonie: Upadek ze szczytu, brąz marnym pocieszeniem

fot. skra.pl

Miało być pięknie - medale Ligi Mistrzów, PlusLigi, Puchar Polski. Miała być walka do końca i super gra mistrzów. Wszystko układało się nieźle, na PGE Skrę nie było mocnych, a siatkarze Miguela Falaski gromili wszystkich. W pewnym momencie wszystko siadło...

Po powrocie na tron w polskiej lidze PGE Skra Bełchatów przystępowała do sezonu 2014/2015 z najwyższego pułapu. W trakcie przerwy mistrzowska drużyna miała zostać jedynie „dopieszczona" konkretnymi transferami, które miały tylko wspomóc silny już trzon zespołu. Szerokim echem odbił się już pierwszy ruch transferowy bełchatowskich włodarzy, którzy zrezygnowali z usług wychowanka bełchatowskiego klubu Pawła Zatorskiego. Dziura, jaka powstała po reprezentacyjnym libero, okazała się nie do załatania, choć jego miejsce zajęło dwóch zawodników – późniejszy czas tylko to potwierdził. Na miejsce Zatorskiego do Bełchatowa trafili Kacper Piechocki i Ferdinand Tille. Patrząc na cały sezon, trzeba przyznać, że najmłodszy w drużynie Piechocki spisał się na plus, spełnił oczekiwania, te jednak nie mogły być wysokie. Reprezentant juniorów w czasie sezonu z pewnością się rozwinął, pokazał nie raz, że ma papiery na granie, jednak w najważniejszych spotkaniach jego umiejętności były jeszcze niewystarczające. Wsparciem dla juniora miał być reprezentant Niemiec, który przed sezonem sięgnął ze swoją drużyną narodową po brąz mistrzostw świata. Jak się jednak okazało, Tille nie pokazał w bełchatowskiej drużynie pełni swoich umiejętności i po sezonie opuścił szeregi żółto-czarnych. Do zmiany doszło na pozycji środkowego, na której Daniela Plińskiego zastąpił Srećko Lisinac. Serb był już od dwóch sezonów graczem PGE Skry, ale zdobywał w nich doświadczenie na wypożyczeniu najpierw w AZS-ie Częstochowa, a następnie w niemieckim BR Volleys. Lisinac był idealnym uzupełnieniem dla dwóch pozostałych środkowych, w pewnych okresach sezonu przodując w tym zestawieniu. Z Jastrzębskiego Węgla do Skry trafił Nicolas Marechal, który w ważnych momentach wspomagał zespół nie tylko w przyjęciu, ale gdy problemy zdrowotne miał Wlazły, odnalazł się także w ataku. Idealnym uzupełnieniem miał być wracający po raz drugi do PGE Skry Michał Winiarski. Przyjmujący wspomógł bełchatowian jedynie w krótkich okresach, w większości spotkań obserwował jednak poczynania kolegów z kwadratu dla rezerwowych bądź zza band, borykając się z problemami zdrowotnymi. Kiedy trzeba, brakowało właśnie dwóch zawodników – Winiarskiego i… Zatorskiego, choć gdy sezon wystartował, mało kto spodziewał się, że PGE Skrze może czegokolwiek zabraknąć…

Bełchatowski zespół wszedł w sezon bardzo dobrze, bijąc rywali na wszystkich frontach. Błyszczeli niemal wszyscy, a dużo mówiło się o sile całej dwunastki PGE Skry. Z dobrej strony pokazywał się m.in. Wojciech Włodarczyk, już wtedy sporo grał Nicolas Marechal, a Miguel Falasca często rotował składem. Mecz za meczem padał łupem mistrzów Polski, którzy tylko potwierdzali swoje aspiracje do najwyższych celów sezonu. Pierwsze ostrzegawcze momenty przyszły pod koniec roku 2014, kiedy to bełchatowianie przegrali m.in. z MKS-em Będzin. Wtedy jednak porażka nie była odbierana jako zapowiedź tragedii, tylko jako wypadek przy pracy. Po pewnym czasie drużyna hiszpańskiego szkoleniowca wygrywała nadal, ale styl, w jakim sięgała po zwycięstwa, nie był już tak przekonujący. W Lidze Mistrzów Skra trafiała na coraz groźniejszych rywali, ci stawiali coraz większy opór, ale „jakoś szło", a bełchatowscy siatkarze szli do przodu. Kiedy więc w drużynie ówczesnych mistrzów Polski zaczęło się dziać źle? Trudno to określić, a proces ten był złożony. Wydaje się, że za moment, w którym można było zacząć to dostrzegać, była akcja „koszulka Conte". W pierwszym spotkaniu Skry z Sir Safety Perugia argentyński przyjmujący zagrał w na szybko klejonej koszulce Muzaja, swojej bowiem zapomniał. Z tego też powodu na początku opuścił boisko, choć na nie po pewnym czasie wrócił. Skra mimo walki przegrała wtedy to spotkanie. W rewanżu rozgrywanym w Łodzi na wyżyny wzniósł się Winiarski, dzięki któremu PGE Skra ostatecznie rozstrzygnęła pojedynek i awansowała do Final Four. Wtedy już jednak w tych gorszych momentach w drużynie z Bełchatowa nie było wspólnego zagrzewania się do walki, a zawodnicy patrzyli „bokiem" po sobie. Pomiędzy oboma starciami ekipa z Bełchatowa rozpoczęła niefortunnie walkę w II rundzie play-off z Treflem Gdańsk, przegrywając we własnej hali 2:3. Awans do Final Four trochę uspokoił atmosferę wokół drużyny Miguela Falaski, ale czuć było, że nie wszystko jest tak, jak być powinno. Nikt ze Skry głośno jednak o tym nie mówił, a brak "świeżości" tłumaczono zmęczeniem. Równia pochyła w poczynaniach bełchatowian zaczęła przynosić negatywne efekty chwilę później, a pierwsze swoje żniwo zebrała jeszcze przed wyjazdem do Berlina. Wlazły i spółka co prawda w PlusLidze wyrównali stan walki z Treflem, ale gdy wrócili do własnej hali, rywale ponownie nie dali szans i bełchatowianie ulegli im 0:3. Nastroje były minorowe, pewność siebie drużyny podupadła, forma nie była może najgorsza, ale w zespole nie było tego najważniejszego elementu – chemii teamu. Potwierdził to tragiczny występ bełchatowskiego zespołu w Berlinie i brak medalu Ligi Mistrzów, to było niemal początkiem końca dla tego sezonu PGE Skry. Bełchatowianie z finałów europejskich pucharów wracali, by po raz kolejny przedłużyć rywalizację z gdańszczanami, to jednak im się nie udało i wiadomo było, że wielki faworyt sezonu 2014/2015 nie obroni tytułu mistrzowskiego. Mało tego – nikt nie gwarantował, że zdobędzie medal.

Tego scenariusza jednak w Bełchatowie nie przyjmowano do wiadomości, a zespół nadal miał przed sobą dwa cele – Puchar Polski i brąz PluLigi. Nastroje poprawiło trochę pierwsze zwycięstwo z Jastrzębskim Węglem w walce o podium mistrzostw Polski. Turniej finałowy tych pierwszych wspomnianych wcześniej rozgrywek szybko jednak zweryfikował tę sytuację, a bełchatowianie swój udział w nim zakończyli po pierwszym pojedynku. Z PGE Skrą nie było dobrze, zaczęły pojawiać się pogłoski o braku porozumienia w drużynie. Te szybko rozwiała druga wygrana z jastrzębianami. Wydawało się, że Skra wróciła na swoje dobre tory, wtedy jednak dwa kolejne starcia padły łupem rywali. Ostatecznie w piątym meczu PGE Skra wywalczyła upragniony, będący światełkiem w tunelu, brąz. Medal ten nie jest sukcesem, jest też marnym pocieszeniem po tak nieudanym sezonie. Co ważne jednak, gdy już wszystko zakończyło się, otwarcie rozpoczęto mówić o wspomnianych wcześniej nieporozumieniach w drużynie. Pozostaje więc pytanie, dlaczego w tak profesjonalnym klubie, gdzie grają profesjonalni zawodnicy, taka sytuacja ma miejsce? W końcu dobro klubu w tym wszystkim jest sprawą nadrzędną, a wszelkie prywatne animozje mają zostawać poza drużyną. Po tym sezonie bełchatowianie mają nauczkę, sami to podkreślali. W dodatku chcą uczyć się na błędach i wiedzą już, co należy poprawić. To już jest jakaś mała "i-skra" nadziei dla najbardziej utytułowanego klubu w XXI wieku. Kolejną jest stabilny i niezmienny od dłuższego czasu trzon drużyny – umowy przedłużyli m.in. Kłos i Wrona. Do tej pory z klubu odeszli raczej drugoplanowi zawodnicy, choć drugiego takiego rezerwowego jak Włodarczyk obecnie trudno będzie znaleźć na rynku. Władze PGE Skry muszą dobrze przepracować ten okres i zapewnić swoim podstawowym graczom godnych zastępców, którzy może nie zastąpią ich w ważnych momentach, ale dadzą im odetchnąć w trakcie sezonu. Wszystko to oczywiście bez negatywnego odbicia na wynikach. Bełchatowski klub czeka na decyzję CEV w sprawie dzikiej karty w Lidze Mistrzów, szansa na nią jest. Co jest ważne, PGE Skra jakiś czas temu pokazała, że po sezonie bez medalu potrafi odbudować się po tąpnięciu ziemi i wznieść się na wyżyny. Czy stracony sezon 2014/2015 ponownie pozwoli im zbudować nową jakość? O tym przekonamy się dopiero za jakiś czas.



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved