Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Mariusz Wiktorowicz: Lepiej promować polskie zawodniczki

Mariusz Wiktorowicz: Lepiej promować polskie zawodniczki

fot. Gracjan Broda

- Dziewczyny poznały ligę, poznały zawodniczki, z którymi będą mierzyć się w przyszłym sezonie. Na pewno to doświadczenie będzie procentować - podsumował miniony sezon Orlen Ligi trener Developresu SkyRes Rzeszów, Mariusz Wiktorowicz.

Wreszcie ma pan wolne. Sezon najdłuższych rozgrywek w Europie się skończył.

Mariusz Wiktorowicz:System od początku był jasny, ale okazało się, że był on dziwny, a sezon trudny. Podczas sezonu trzy razy grało się o miejsca. Najpierw runda zasadnicza, później system play-off, gra o rozstawienie i na koniec ponowna walka o końcowe lokaty. Cieszymy się, że skończyliśmy rozgrywki. Mało brakowało, by zająć dziewiąte czy dziesiąte miejsce, gdzie w pewnym momencie już byliśmy, bo w meczach z Piłą zabrakło kropki nad i. Przed rywalizacją z Pałacem Bydgoszcz powiedzieliśmy sobie, że zrobimy wszystko, aby zająć jedenaste miejsce i tak też się stało.

Jest pan zadowolony z jedenastego miejsca? Czy może pozostał niedosyt?



Jestem zadowolony. Odkąd objąłem zespół [14 lutego 2015 r. – przyp. red.], z dziewczynami bardzo szybko znaleźliśmy wspólny język. Zawodniczki zrozumiały, o co mi chodzi w mojej pracy i sukcesywnie z tygodnia na tydzień, z meczu na mecz nasza praca wyglądała lepiej. Zespół nie popełniał już tak wielu błędów własnych, które były zmorą w trakcie sezonu. Pracowaliśmy nad cierpliwością, nad zgraniem pewnych elementów i na samym końcu było widać, że każda z zawodniczek, jeśli chodzi o taktykę, zrobiła duży postęp.

Pod tym względem efekt „nowej miotły” zadziałał. U zawodniczek widać było większy luz. Nie bały się atakować, nie rozpamiętywały złych akcji, tylko myślały o kolejnym zagraniu.

Taki mam styl pracy. Grałem wiele lat w siatkówkę i wiem, jak pewne sytuacje na boisku trzeba rozwiązać. Developres to młody zespół. Dziewczyny są na dorobku, więc krzyk czy zastraszanie nie mają sensu. Wręcz przeciwnie, trzeba podpowiedzieć, jak rozwiązać daną sytuację. Trzeba było się wykazać psychologią, bo jedna dziewczyna potrzebuje innego bodźca do trenowania, inną trzeba inaczej, mocniej pobudzić. Jeszcze inną uspokoić. Jako trener nie mogę zagrać, mogę tylko podpowiedzieć i przekonać do systematycznej pracy, która ma sprawiać radość. Zawsze byłem walczakiem jako zawodnik. W klubach, w których grałem, byłem kapitanem, więc przywództwo w sobie mam i wiem, że to jest potrzebne trenerowi, który pracuje z dużą grupą. Dziewczyny to chyba zauważyły i przełożyło się to na bardzo fajną atmosferę w zespole. To budujące na przyszłość.

Wspomniał pan, że był walczakiem, kiedy grał w siatkówkę. Nie wydaje się panu, że w Developresie w tym sezonie brakowało właśnie takiej osoby? Lidera, który w trudnych momentach, a było ich sporo, powiedziałby kilka mocniejszych słów?

– Była Paula Szeremeta, która jest mocno charyzmatyczną zawodniczką i potrafiła wziąć ciężar ataku na swoje barki. Ale faktycznie, takiego stricte lidera w tym zespole nie było. Nasza praca i rozmowy z rozgrywającymi przyniosły taki efekt, że ciężar ataku rozłożony był na wszystkie zawodniczki. To pokazało, że lidera nie było, ale był zespół, który grał razem i każda z dziewczyn miała duży wpływ na końcowy wynik.

Co trzeba poprawić na przyszły sezon?

– Trener pracując z zespołem, zwraca uwagę na wszystkie aspekty. Nie ma co ustalać, co jest w pierwszej kolejności do poprawy. Trzeba pracować nad każdym elementem. Zarówno indywidualnie, jak i nad systemem grania zespołu. Ważne jest, by drużyna wiedziała, jak ma wyglądać cykl przygotowań, jaka jest filozofia trenera.

Oprócz wzmocnienia na pozycji rozgrywającej na które pozycje szukacie jeszcze zawodniczek?

– W zasadzie na każdą oprócz libero. W przyszłym sezonie będzie można zgłosić czternaście zawodniczek. Więc na pewno będą cztery środkowe. Na przyjęciu to samo. Paulina Głaz zostanie znów przesunięta na przyjęcie. Dojdzie na pewno jeszcze atakująca. Chcemy do naszego zespołu sprowadzić zawodniczki doświadczone, z większym stażem w Orlen Lidze, będą też zawodniczki z zagranicy.

Teoretycznie może być łatwiej, bo zespół poznał już smak Orlen Ligi. Zawodniczki nie będą już tak przestraszone jak choćby na początku sezonu.

– Dla wszystkich ten sezon był lekcją na przyszłość, z której na pewno wyciągnięte będą wnioski. Można powiedzieć, że przez liczne kontuzje i sytuacje losowe zrobiliśmy mały krok w tył po to, by zrobić większy rozbieg do dużego skoku w przyszłym sezonie. Dziewczyny poznały ligę, poznały zawodniczki, z którymi będą mierzyć się w przyszłym sezonie. Na pewno to doświadczenie będzie procentować.

Wracając do transferów, mówił pan, że zespół wzmocnić muszą bardziej doświadczone zawodniczki, w tym siatkarki z zagranicy. Pana zdaniem rzeczywiście podnoszą one poziom ligi, czy lepiej promować polskie siatkarki?

– Na pewno lepiej promować własne zawodniczki, co pokazują przykłady Developresu czy Legionovii Legionovo. Jednak często jest tak, że nie ma zbyt wielu polskich zawodniczek, które prezentują wysokie siatkarskie umiejętności. W dodatku kluby chcą osiągać lepsze wyniki i sięgają po siatkarki z zagranicy. To naturalna kolej rzeczy.

Rozmawiał Tomasz Błażejowski – więcej w serwisie rzeszow.sport.pl

 

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved