Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > KS Developres Rzeszów po sezonie: Czy beniaminek zapłacił frycowe?

KS Developres Rzeszów po sezonie: Czy beniaminek zapłacił frycowe?

fot. Łukasz Krzywański

KS Developres Rzeszów na polskiej mapie siatkówki istnieje od niedawna. W tym roku beniaminek z Podkarpacia zbierał pierwsze doświadczenia na parkietach ekstraklasy. Oczekiwania były z pewnością większe niż finalny rezultat, ale czy sezon można spisać na straty?

Rzeszów to od lat silny ośrodek na siatkarskiej mapie Polski, jednak próżno było do tej pory szukać tam silnej żeńskiej ekipy. Kilka lat temu działacze podjęli się budowy klubu związanego z regionem – opartego o zawodniczki wywodzące się z tej części Polski. W kilka lat od powstania klub zagościł w minionym sezonie w siatkarskiej elicie. Po wywalczeniu awansu zdecydowano się jedynie na kosmetyczne zmiany w składzie, opierając drużynę na siatkarkach, które dały ekipie z Rzeszowa przepustkę gry na najwyższym poziomie. Dla większości z tych zawodniczek był to pierwszy kontakt z siatkówką na tym poziomie. Siłę drużyny upatrywano jednak w zgraniu, bowiem większość siatkarek w minionych latach występowała wspólnie w klubach pierwszoligowych. Rolę liderki natomiast miała pełnić atakująca, Paula Szeremeta, która już w przeszłości grała wspólnie z kapitan beniaminka, rozgrywającą Karoliną Filipowicz.

Początek sezonu pokazał, że rzeszowianki, chociaż nie zaliczają się do potentatek ligi, są w stanie powalczyć o dobre miejsce w drugiej części tabeli. Podopieczne Marcina Wojtowicza sukcesywnie zbierały punkty w meczach z drużynami będącymi w ich zasięgu, a z późniejszymi medalistkami rozgrywek potrafiły powalczyć, urywając seta. Jak się później okazało, były to miłe złego początki. Już na koniec pierwszego miesiąca 2015 roku trener Wojtowicz nie mógł skorzystać z Magdy Jagodzińskiej (kontuzja barku wykluczająca do końca sezonu), Magdaleny Olszówki (ciąża), a nie w pełni sił były Katarzyna Warzocha i Emilia Mucha. Chociaż rzeszowiankom zdarzały się lepsze momenty, jednak ich dyspozycja z meczu na mecz była słabsza i już na początku lutego z klubem pożegnał się Marcin Wojtowicz. Jego miejsce zajął Mariusz Wiktorowicz, który wprowadził do ekstraklasy Chemika Police. Nowy szkoleniowiec nieco przebudował grę beniaminka, jednak wciąż dyspozycja rzeszowianek nie zachwycała. W efekcie beniaminek uplasował się na 10. miejscu po rundzie zasadniczej. Rzeszowianki w ostatnich meczach sezonu stoczyły zacięte pojedynki z ekipami z Legionowa i Piły, jednak górą w tej rywalizacji były rywalki. Chociaż podopiecznym trenera Wiktorowicza nie można było odmówić waleczności, jednak nie wystarczyło to w obliczu braku Pauli Szeremety. W decydujących spotkaniach z Pałacem Bydgoszcz szkoleniowiec musiał radzić sobie bez nominalnej atakującej, przesuwając na tę pozycję Paulinę Głaz. Ostatecznie w dziewięcioosobowym składzie beniaminek ze stolicy Podkarpacia zakończył zmagania na 11. pozycji.

Jaki był ten sezon dla rzeszowianek? Z pewnością bardzo ciężki. Pierwsze mecze tegorocznych rozgrywek pokazały, że drużyna ta, pomimo braku ogrania i dużych nazwisk, jest w stanie powalczyć i pokusić się o niespodzianki. Wydawać by się mogło, że zespół złożony w dużej mierze z zawodniczek bez doświadczenia ekstraklasowego skazany jest na pożarcie. Rzeszowianki były jedną z młodszych (ustępując Pałacowi Bydgoszcz oraz Legionovii Legionowo) i jednocześnie najniższą z ekip w stawce. Nie dziwi zatem, że ich silną stroną nie była gra ofensywna. Siatkarki z Podkarpacia po tym sezonie pochwalić mogą się jednym z najlepszych w lidze przyjęć zagrywki – 31% (lider tej klasyfikacji, ex aequo z BKS-em Bielsko-Biała) oraz dobrą dyspozycją w polu serwisowym (173 asy, co daje trzecie miejsce wśród 12 ekip Orlen Ligi). Także w ataku siatkarki beniaminka radziły sobie przyzwoicie, plasując się w środku stawki. Co zatem sprawiło, że ostatecznie zajęły przedostatnie miejsce? Brak ogrania na takim poziomie, powodujący popełnianie większej ilości błędów, zwłaszcza w decydujących momentach spotkań. Dodatkowo, gdyby nie plaga kontuzji i problemów kadrowych, to kto wie, jak ten sezon potoczyłby się dla beniaminka. A tak rzeszowscy działacze muszą zadowolić się tym, że ich drużyna nie zamknęła tabeli. Same zawodniczki tuż po zakończeniu sezonu podkreślały jednak, że na ich dyspozycję miał wpływ także system rozgrywek. – Tak na dobrą sprawę zajęłyśmy dziewiąte miejsce, ale przez system rozgrywek musiałyśmy po raz drugi walczyć o miejsca 9-12. To nie jest sprawiedliwe, bo po co w takim razie grać rundę zasadniczą? – pytała po ostatnim spotkaniu Ewa Śliwińska.



Potencjał w tej drużynie z pewnością jednak drzemie, chociaż wzmocnienia, zwłaszcza ofensywne (szczególnie w obliczu urlopu macierzyńskiego Pauli Szeremety), wydają się być niezbędne. Jeszcze przed zakończeniem rozgrywek działacze klubu zaczęli ogłaszać informacje o przedłużeniu kontraktu z kolejnymi siatkarkami. Wydaje się zatem, że w Rzeszowie chcą powoli budować także silny ośrodek żeńskiej siatkówki. Już teraz Developres rozgrywał swoje mecze w hali Podpromie. Klimat dla rozwoju zatem jest, a czy lekcja z sezonu 20014/2015 zostanie wykorzystana, pokaże dopiero czas. Z pewnością jednak w tegorocznych rozgrywkach beniaminek zapłacił frycowe.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved