Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jastrzębski Węgiel po sezonie: Droga z „just win” do „byle przetrwać”

Jastrzębski Węgiel po sezonie: Droga z „just win” do „byle przetrwać”

fot. Izabela Kornas

Miniony sezon był wyjątkowo trudny dla Jastrzębskiego Węgla, który już od pierwszego meczu zmagał się z kontuzjami. Plaga urazów i konieczność „łatania" składu musiały odbić się na wynikach. Chociaż wbrew problemom jastrzębianie walczyli do końca.

Po ubiegłym roku i dwóch brązowych medalach (PlusLigi i Ligi Mistrzów) apetyty na sukces w Jastrzębiu-Zdroju rosły. Także ruchy kadrowe włodarzy klubu ze Śląska dawały powody do optymizmu. Jastrzębski Węgiel opuścił co prawda wielokrotnie biorący ciężar gry na siebie, jeden z liderów zespołu – Michał Kubiak, jednak tę lukę, przynajmniej na papierze, udało się uzupełnić. Poza Kubiakiem z Jastrzębskim Węglem pożegnali się przyjmujący z polskim paszportem – Nicholas Marechal, środkowi Simon Van de Voorde i Rob Bontje oraz pełniący głównie rolę rezerwowego – Tomas Jarmoc. O ile z góry było wiadomo jak dużym osłabieniem będzie brak Michała Kubiaka, o tyle dopiero sezon ligowy pokazał, że również rozstanie z Marechalem nie było najlepszym posunięciem. W decydujących meczach sezonu to właśnie reprezentant Francji w znacznym stopniu pogrążył swój były zespół, dokładając swoją cegiełkę do wygranej Skry Bełchatów w walce o brąz. Zwieńczeniem rozstań w Jastrzębiu-Zdroju była nieplanowana zmiana szkoleniowca, kiedy Lorenzo Bernardi zdecydował się zmienić PlusLigę na ligę turecką, obejmując Halkbank Ankara.

Schedę po Bernardim przejął inny Włoch, przy praktycznie skompletowanym składzie niełatwego zadania podjął się Roberto Piazza. Już wcześniej pewne było, że w szeregi jastrzębian wróci Zbigniew Bartman, na następcę Kubiaka mianowano natomiast brązowego medalistę mistrzostw świata – Denisa Kaliberdę. Z Resovii Rzeszów pozyskano Grzegorza Kosoka, który wraz z Patrykiem Czarnowskim i Alenem Pajenkiem mieli stanowić o sile środka ekipy ze Śląska. Ruchy transferowe Jastrzębskiego Węgla uzupełnili młodzi zawodnicy: Konrad Formela i Mateusz Kańczok. Mimo dopiętego składu wypadki losowe zmusiły włodarzy klubu z Jastrzębia-Zdroju do skorzystania z zimowego okienka transferowego. Wtedy to skład jastrzębian uzupełnił Guillaume Quesque.

Przebudowana kadra jastrzębian w zestawieniu z szerokimi składami pozostałych ekip z czołówki, w tym m.in. Skry Bełchatów czy Resovii Rzeszów, nie wyglądała imponująco. Wszystko wskazywało jednak na to, że w Jastrzębiu-Zdroju zbudowano wyrównany, stabilny zespół o mocnym trzonie i niezłej pierwszej szóstce. Miało to być gwarantem walki o strefę medalową. Jastrzębianom przyświecało motto prezentowane tuż przed rozpoczęciem sezonu „Just Win 2015″. Zderzenie z ligową rzeczywistością okazało się wyjątkowo bolesne, wraz z rozwojem sezonu sympatycy Jastrzębskiego Węgla szybko przekonali się, że o serie zwycięstw nie będzie tak łatwo, jak można by przewidywać. Plany jastrzębian pokrzyżowały kolejne kontuzje, już pierwsze spotkanie sezonu zapoczątkowało czarną serię w ekipie Roberto Piazzy. Pechowy uraz Denisa Kaliberdy wykluczył Niemca z gry na cały sezon. I mimo że w obozie jastrzębian dość długo zwlekano z przekazaniem tej wyjątkowo złej wiadomości, w końcu nie pozostawiono złudzeń.



Gra zespołu ze Śląska mimo braku tego, który miał być jednym z filarów zespołu, powoli się docierała. I kiedy wydawało się, że jastrzębski mechanizm działa tak, jak powinien, wypadł z niego kolejny tryb. Uraz Zbigniewa Bartmana wyeliminował na pewien czas kolejnego z przyjmujących Jastrzębskiego Węgla. Tak naprawdę Bartman wrócił do gry dopiero na decydujące mecze fazy play-off PlusLigi. W międzyczasie zespół Roberto Piazzy zasilił francuski przyjmujący Guillaume Quesque. Zawodnik, który sezon ligowy rozpoczął we włoskiej Monzy, nie mógł kontynuować gry w Italii ze względu na uraz barku. Także początki gry Quesque w barwach zespołu ze Śląska nie były łatwe, ponieważ wracający do gry po kontuzji, będący przez dłuższy czas bez treningów zawodnik musiał odzyskać rytm meczowy. Także dojście do pełni sił, przy możliwości wykonywania swobodnych ataków, zajęło zawodnikowi trochę czasu. W trudnych chwilach, przy kolejnych problemach jastrzębianie po raz kolejny mogli liczyć na Krzysztofa Gierczyńskiego. Doświadczony przyjmujący, który miał być wsparciem dla swoich kolegów, pełniąc rolę zmiennika, ponownie musiał rozegrać cały sezon, niemal na stałe zajmując miejsce w wyjściowej szóstce Jastrzębskiego Węgla.

Przy serii urazów jastrzębian Roberto Piazza dwoił i troił się, próbując oszczędzać swoich kluczowych zawodników. Starał się mocniej rotować składem, niż robił to jego poprzednik. I tak w tym sezonie więcej szans do gry otrzymywali Jakub Popiwczak, Dmitro Fillipov czy Mateusz Malinowski. Na tyle, na ile pozwalał Włochowi dość wąski skład, Piazza starał się dawać szanse nominalnym zmiennikom. Nie wszystkie decyzje szkoleniowca były w 100% trafione, o czym w rozmowie ze Strefą Siatkówki po ostatnim meczu o brąz mówił Michał Łasko. Jedno jest pewne – szkoleniowiec od początku do końca sezonu potwierdzał swój upór, niezależnie od głosów krytyki podtrzymując swoją wizję prowadzenia zespołu.

Pod względem wyników, w zestawieniu z wcześniejszym sezonem, sezon 2014/2015 nie był najlepszym w wykonaniu Jastrzębskiego Węgla, jednak z rezultatami na miarę możliwości. W Lidze Mistrzów ekipa ze Śląska awansowała z grupy, przegrywając rywalizację w play-off z włoską Sir Safety Perugia. W walce o Puchar Polski jastrzębianie znaleźli się w finałowej czwórce, także zmagania siatkarskiej ekstraklasy zakończyły się pozycją w czołówce. Końcówka sezonu ligowego była potwierdzeniem waleczności i siły charakteru siatkarzy Jastrzębskiego Węgla. Wychodząc z niemałych opresji, w rywalizacji o brąz toczonej do trzech zwycięstw jastrzębianie przegrywali 0:2, podopieczni Roberto Piazzy po dwóch emocjonujących widowiskach wyrównali stan zmagań. W decydującym starciu więcej „zimnej krwi” zachowali rywale. Tym samym jastrzębianie zajęli czwarte, nazywane najgorszym dla sportowca, miejsce w ligowej klasyfikacji, tracąc również szanse na grę w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów.

W poprzednim sezonie jastrzębianie wysoko postawili sobie poprzeczkę, trzeba jednak szczerze przyznać, że w obliczu pecha oraz uwzględniając siłę i klasę rywali, na jakich natrafił Jastrzębski Węgiel, powtórzenie tych wyników było wyjątkowo trudne. Mimo wszystko sezon w wykonaniu zespołu ze Śląska należałoby ocenić in plus. Czy spadek poza podium PlusLigi będzie jedynie chwilowy – pokaże kolejny sezon. Chociaż informacje napływające z Jastrzębia-Zdroju w ostatnich tygodniach nie napawają optymizmem sympatyków Jastrzębskiego Węgla…

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved