Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Kinga Dybek: Było nas stać na więcej

Kinga Dybek: Było nas stać na więcej

fot. Łukasz Krzywański

Bydgoski Pałac sezon zakończył na 12. miejscu. - W naszej drużynie jest dużo dziewczyn, które mają ogromny talent i potencjał, tylko muszą go w dobry sposób wykorzystać i przede wszystkim nie mogą zwątpić w swoje umiejętności - mówi Kinga Dybek.

Na początek zapytam o kończącą sezon rywalizację z zespołem Rzeszowa. Czego twoim zdaniem zabrakło najbardziej, aby wyjść z niej zwycięsko? Wyniki setów wskazują, że walka była naprawdę wyrównana.

Kinga Dybek: – Ciężko stwierdzić czego zabrakło, drużyna przeciwna była po prostu od nas lepsza. Potrafiłyśmy nadrobić punkty, po to żeby za chwilę to wszystko stracić. Szkoda tych spotkań, bo fizycznie naprawdę wyglądałyśmy dobrze.

Czy fakt, iż Paulina Bałdyga i Małgorzata Śmieszek były już na zgrupowaniu kadry juniorek, miał jakiekolwiek przełożenie na wynik ostatniego meczu?



– Wiadomo, że jeśli zawodniczki nie mogą być obecne na meczu, to w jakiś sposób na pewno ich brakuje, ale mamy też w składzie dziewczyny, które dobrze je zastępowały. Mam nadzieję, że dziewczyny bardzo dobrze zaprezentują się w rozgrywkach kadrowych i spełnione, z uśmiechem wrócą do Polski.

Ostatnie miejsce na pewno nie jest powodem do radości. Masz poczucie, że ten zespół było stać na zdecydowanie więcej?

– Uważam, że na pewno było nas stać na więcej niż na ostatnie miejsce w lidze. Jednak wyszło, jak wyszło. W naszej drużynie jest dużo dziewczyn, które mają ogromny talent i potencjał, tylko muszą go w dobry sposób wykorzystać i przede wszystkim nie mogą zwątpić w swoje umiejętności i możliwości na danej pozycji.

Co twoim zdaniem było największym problemem, najsłabszą stroną, jeżeli chodzi o grę zespołu w zakończonych rozgrywkach?

– Nie miałyśmy zawodniczki, która wzięłaby na siebie ciężar gry na siatce. Takiej „armaty”, która kończyłaby piki w najważniejszych momentach. Nasza drużyna musiała grać razem, każda musiała dawać z siebie więcej niż sto procent.

Wiadomo było, że liga jest zamknięta i ani wam, ani pozostałym ekipom nie groził spadek. Miało to według ciebie w jakimś stopniu przełożenie na postawę zespołu?

– Na moją na pewno nie. W sezonie nie myśli się na takiej zasadzie – przegramy wszystko, ale i tak będziemy dalej w lidze. To nie jest zachowanie godne sportowca. Trzeba mierzyć wyżej, a takie myślenie nie wróży niczego dobrego w dalszej karierze.

Nie obyło się także bez kontuzji, chociażby takich, jak ta Zuzanny Czyżnielewskiej…

– Zuzia była naszą pierwszą atakującą. Zdążyła wrócić po poważnej kontuzji barku, po czym niefortunnie doznała kolejnej kontuzji równie poważnej – kolana. Wiadomo, że to są bardzo przykre sytuacje. Możliwe, że gdyby nie wypadła nam ta zawodniczka, nie byłybyśmy w ogonie ligi. Jednak trzeba sobie radzić w każdej sytuacji.

Były także roszady na ławce trenerskiej. Ostatecznie sezon zakończyłyście pod opieką Adama Grabowskiego. Czego ty osobiście nauczyłaś się pod okiem tego doświadczonego szkoleniowca?

– Przede wszystkim cierpliwości w grze. Wcześniej tego nie miałam, teraz na spokojnie podchodzę do akcji, kiedy mam problem chociażby ze skończeniem piłki.

Czy osobiście jesteś zadowolona z tego, co pokazałaś w tym roku na boisku?

– Szczerze mówiąc, to nie do końca. Zauważyłam, że na pewno zrobiłam postęp czysto siatkarsko, ale nie do końca wykorzystałam swoje możliwości. Może to też równa się z ambicją, która była zawsze bardzo wygórowana. Zawsze od siebie bardzo dużo wymagałam i byłam bardzo krytyczna co do mojej gry. Jednak to, jak wypadałam w meczach, nie ja powinnam oceniać, a ludzie, którzy się na tym znają i oglądają mnie z boku.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved