Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Młoda Liga > Edward Pawlun: Trzeba mierzyć siłę na zamiary

Edward Pawlun: Trzeba mierzyć siłę na zamiary

fot. Lotos Trefl Gdańsk

Kreator sukcesów młodzieży Lotosu Trefla Gdańsk podsumował dla Strefy Siatkówki miniony sezon Młodej Ligi. - Priorytetem w tych rozgrywkach jest dla mnie rozwój chłopaków, nie muszę osiągać wyników - mówi w obszernym wywiadzie trener Edward Pawlun.

Gratuluję czwartego miejsca w Młodej Lidze, chociaż nie wiem, czy trener jest z niego zadowolony…

Edward Pawlun:Dziękuję. Oczywiście, że jestem zadowolony. Nie miałem do dyspozycji kilku chłopaków, m.in. Stępnia, M’Baye’a, Lewandowskiego, Tomczaka, podczas gdy reszta drużyn miała w swoich składach topowych zawodników. Priorytetem w tych rozgrywkach jest dla mnie rozwój chłopaków, nie muszę osiągać wyników. Chodzi przede wszystkim o postępy. Zrobiliśmy to, co mogliśmy. Przeciwnik był od nas lepszy.

Była szansa na lepszy wynik?



Żałuję przede wszystkim meczu z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, który rozegraliśmy na własnym boisku. Gdybyśmy wtedy wygrali, wszystko mogło się potoczyć inaczej. Przed sezonem modliłem się, żeby wejść do fazy play-off. Udało się, ale spotkaliśmy się jednak z lepszymi zespołami od nas. Trzeba mierzyć siłę na zamiary. Chłopcy dali z siebie wszystko i ten wynik był dla nas optymalny.

Czy trener nie był zły, że po całym sezonie pracy w kluczowym jego momencie nie może wystawić najlepszego składu?

Może faktycznie tak to wygląda, że stałem się ofiarą, ale to wszystko po to, żeby chłopcy mieli lepiej. O to chodzi w tym wszystkim. Siatkówka jest sportem zespołowym i to trzeba zrozumieć. Nie było ciśnienia na wynik i uważam, że taka postawa to duża klasa naszego teamu, szczególnie całego sztabu szkoleniowego, bo nie tylko ja się zajmuję chłopakami – to duża grupa trenerów, przez których ręce przechodzą te dzieciaki. Każdy chce wygrywać i my uwielbiamy to robić, natomiast dla nadrzędnej rzeczy warto mieć tyle klasy i godności, żeby te pragnienia pohamować, żeby któryś z naszych podopiecznych zaszedł wysoko. Naszym głównym celem nie jest sama gra w siatkówkę, zdobywanie mistrzostwa i medali. Naszym celem jest wychowanie wartościowych ludzi.

Wspomniał trener o nieobecnych. Jak oni przyjęli wiadomość, że nie zagrają w kończącym ligę meczu i nie pomogą w walce o brąz? Podejrzewam, że każdy z nich czekał na niego z niecierpliwością.

Rozmawiałem z Jaśkiem Tomczakiem i Kubą Lewandowskim – oni bardzo chcieli zagrać, tym bardziej że cały sezon trenowali i grali dla naszej drużyny. Natomiast my ich uczymy, że mieć tego orzełka na piersi to marzenie każdego chłopaka. Uważam, że zabrakło nam szczęścia w końcowej fazie Młodej Ligi, nie tyle na boisku, co poza nim. Kilku chłopaków złapało kontuzję, Mateusz Czunkiewicz pisał maturę – chociaż Fabian Majcherski zagrał bardzo dobrze i w tym przypadku nie było żadnej straty plus nałożyło się na to wszystko zgrupowanie kadry juniorów… wszystko w jednym momencie. Los tak chciał, najwidoczniej tak miało być. Może to czwarte miejsce jest trochę niewdzięczne, ale jednak zagraliśmy w finale pocieszenia i wciąż obracamy się w kręgu najlepszych drużyn w Polce. Nie zmienia to faktu, że zajęliśmy najgorsze z możliwych miejsc z tej czwórki zespołów. Jestem mimo wszystko dumny. Wiemy, że zabrakło siły, najlepszych zawodników, których mieli w swoich szeregach przeciwnicy. Muszę przyznać, że świetnie zachował się Lotos Trefl Gdańsk. Klub wie, że jestem ambitnym człowiekiem i tę ambicję przekładam również na chłopaków. Dostaliśmy od niego wielkie gratulacje za zajęcie czwartego miejsca i szczególne gratulacje za to, że nasi chłopcy dostali się do reprezentacji.

U nas w województwie jest jeden taki trener – Piotr Kozakiewicz, może mało kto o nim słyszał, nie osiągał wielkich sukcesów, ale to on wychował i przez jego ręce przeszli Pliński, Wika, Lesner, który później grał w reprezentacji Niemiec czy Sarnecki z MKS-u Będzin. On nie cisnął na wynik, on szkolił ich i przygotowywał za najmłodszych lat, a kiedy doszli do wieku seniorskiego, zaczęli osiągać sukcesy jak mistrzostwo Europy czy wicemistrzostwo świata. Ba! Świetnym przykładem jest Mateusz Mika, który gra teraz w Lotosie Treflu Gdańsk. Z tego co pamiętam, wielu sukcesów w młodości nie osiągał, a w seniorach zdobył mistrzostwo świata. Na niego trenerzy postawili, bo miał potencjał do wielkiej gry w siatkówkę. Stawiali na niego w grupach młodzieżowych, mimo że nie zapewniał dobrego wyniku. Takich trenerów trzeba nagradzać, a o nich się nie mówi… Ja ich podziwiam, bo co innego zdobywać co roku mistrzostwo Polski, a co innego tak wyszkolić zawodnika, żeby grał w reprezentacji czy najlepszej lidze.

Wydaje mi się, że trener się trochę nie docenia…

Wolę pozostać w cieniu. (śmiech) Myślę, że to duża sztuka. Miałem zawodnika, który miał z tym problem i wychodził przed szereg. Kiedy zrozumiał, że warto czasami być ofiarą dla dobra zespołu, czyli grać dla kolegi obok i cieszyć się z tego, że dobrze mu idzie, bardzo się rozwinął i dzisiaj już gra w PlusLidze. Nie będę mówił któż to taki. (uśmiech) Szczególnie w takim sporcie jak siatkówka jest to bardzo ważne. Tutaj każda akcja zależy od osoby obok, nie jest tak jak w piłce nożnej czy koszykówce, że mogę wziąć piłkę, przebiec całe boisko, strzelić bramkę i sam wygrać mecz. W siatkówce trzeba zrobić wszystko, żeby stworzyć drużynę. W Polsce jest klub, gdzie wzorują się na spartanach, czyli jeden za drugiego by zginął. Na nas mówią „Młode wilki”. Jesteśmy wilkami północy, dlatego że mamy wszędzie daleko, ale przede wszystkim wilki tworzą rodziny. My jesteśmy taką rodziną. Zawsze powtarzam, że jakby człowiek człowiekowi był wilkiem, byłoby wspaniale na świecie. Wilki tworzą wyjątkowe stado, które współpracuje, gdzie samiec alfa nie decyduje, a robią to wszyscy wspólnie, podobnie jest u nas.

Kiedyś zawodnik, który grał w Treflu Gdańsk, mistrz Europy – Enrique De La Fuente powiedział mi, że my Polacy mamy wielką presję na wynik, nieważne czy to sparing, czy mistrzostwa Europy, my wszystko chcemy wygrywać. Fajnie, ale wiadomo, że tak się nie da. Trzeba na coś postawić. Presja była tak ogromna, że nie zdobywaliśmy medali i nie osiągaliśmy sukcesów. De La Fuente to zauważył i nauczył mnie, że jeśli będziemy wywierać presję na wynik od samego początku, później ci zawodnicy nie poradzą sobie psychicznie, kiedy będą mieli zakończyć karierę. Rolą trenera w stosunku do młodzieży jest nauczenie jej walki o każdą piłkę. Jeżeli wszystko będzie się dobrze wykonywać, to efektem ubocznym będzie wynik. Tak wiele sportów zaczęło robić, m.in. skoki narciarskie. To samo my uczymy młodzież, mamy taką filozofię, że walka jest zwycięstwem. W Młodej Lidze walczyliśmy i można powiedzieć, że jesteśmy zwycięzcami, jesteśmy wewnętrznie spełnieni i zadowoleni z sezonu, ale bez medalu. Im więcej czasu mija od meczu o 3. miejsce, tym bardziej to do nas dociera. Bezpośrednio po meczu o brąz pojawił się żal, złość sportowa, jednak teraz emocje opadły. Wiem, że kilku moich chłopaków dostało już propozycje do gry w I lidze i PlusLidze, to jest super sprawa. Nawet drużyny, które z nami wygrywają, nie mogą się takim czymś pochwalić. Wielu chłopców również się do nas zgłasza, bo widzą, że tutaj wykonuje się dobrą pracę.

Wspominał trener o rodzinie. Wiem, że chłopaki dobrze się ze sobą czują również poza boiskiem, ale czy podczas turnieju w Kędzierzynie-Koźlu nie zabrakło trochę zgrania? W składzie znaleźli się przecież zawodnicy, którzy grali w tym sezonie w I lidze oraz nie było dwóch kadrowiczów…

W meczu półfinałowym z drużyną z Kędzierzyna-Koźla mieliśmy w składzie topowe nazwiska, natomiast nie zgrały się ze sobą w czasie. W pierwszym meczu był Stępień, ale nie było Pietruczuka i wtedy zabrakło nam dobrego przyjęcia. Na pewno zabrakło też zgrania Przemka z chłopakami, ale prawda jest taka, że nie mieliśmy drugiego zawodnika, który by minimalnie podniósł procent przyjęcia. Bartek grał wtedy ostatni mecz w I lidze, dlatego nie mógł nam pomóc. Kiedy pojechaliśmy do Kędzierzyna, zabrakło tym razem Stępnia… W tym przypadku jego nieobecność nie była znamienna, po prostu zabrakło szczęścia. Trochę porównam sytuację meczów z ZAKSĄ do pierwszego sezonu, kiedy zdobywaliśmy złoto. Wtedy nie mogliśmy wygrać z SMS-em Spała, to był najlepszy zespół, z najlepszymi chłopakami w składzie. Udało nam się tego dokonać u siebie w pierwszym meczu finału, ale pojechaliśmy do nich, przegraliśmy gładko i o wszystkim zadecydowało trzecie spotkanie. Dlatego tak żałuje tego pierwszego meczu półfinałowego z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Gdybyśmy wygrali chociaż jeden pojedynek, wiem, że moja drużyna była w stanie zagrać trzeci mecz na dobrym poziomie. Mało drużyn tak potrafi. My lubimy problemy i lubimy je rozwiązywać. Widać to było w półfinale, gdzie przegrywaliśmy już 0:2 i pewnie wielu postawiło na nas krzyżyk, a chłopcy pokazali, że można wyjść z kłopotów. Kędzierzynianie strasznie na nas naskoczyli, ale my potrafiliśmy się podnieść, wznieść się na wyżyny. Zabrakło trochę szczęścia w tie-breaku, bo dwie zagrywki przewinęły się, na nasze nieszczęście, przez siatkę i to trochę podcięło nam skrzydła. Właśnie po tym meczu byłem najbardziej zadowolony z mojego zespołu, bo wiedziałem, że chłopcy dali z siebie wszystko. To był naprawdę dobry mecz dla oka.

Jak oceni trener system tegorocznych rozgrywek Młodej Ligi? W poprzednim sezonie również nie było fazy play-off, tym razem został zorganizowany turniej z czterema najlepszymi drużynami, tylko że było wiadomo wcześniej, które drużyny zagrają o jaki krążek.

Ogólnie nie mam zastrzeżeń do rozgrywek Młodej Ligi. Ktoś kto na nie wpadł, miał naprawdę fajny pomysł. Porównując jednak rozgrywki dziewcząt do naszych, to katastrofa. Przykład Atomu Trefla Sopot to pokazuje. Zespół wypadł świetnie, ale kiedy dziewczyny nastawiały się na mecz w czwartek, już we wtorek dowiedziały się, że zdobyły mistrzostwo. To w ogóle nie ma sensu. Nawet kibice nie mogli się pocieszyć tym medalem, fajniej by było jakby wszystko rozstrzygało się na parkiecie. Natomiast my mamy wszystko zbliżone do PlusLigi. Zeszły rok to faktycznie była porażka, jeśli chodzi o system rozgrywek. Uważam, że podobnie będzie z seniorską ligą w nadchodzącym sezonie… My będziemy walczyć, żeby nie mieć takiego systemu. Ten Final Four był o tyle fajny w tym roku, że spotkały się w jednym miejscu cztery drużyny zamiast dwóch, od razu pojawili się scouci i fajna oprawa, ale z drugiej strony jeden mecz może wypaczyć wynik. Porównajmy to do PlusLigi. Lotos Trefl Gdańsk był w stanie ograć w jednym meczu Asseco Resovię Rzeszów, ale w trzech już nie dał rady. Gdyby w mistrzostwach Polski o złocie decydował jeden mecz, gdańszczanie mieliby pewnie większe szanse na ich pokonanie. Podobnie było w przypadku finału Młodej Ligi. Uważam, że Czarni Radom byli lepszym zespołem, ale tam wszystko skończyło się różnicą dwóch punktów. Zwycięstwo po prostu się radomianom należało, mieli lepszych zawodników, jak Wachnik, Bołądź, Grobelny, Grzechnik – oni występowali również w PlusLidze i mają już doświadczenie. Młoda Liga już ma prestiż, ale wiem, że chce jeszcze pójść naprzód – wzorując się na przepisach, jakie są w lidze tureckiej, gdzie dziesięć procent punktów zostaje przypisanych drużynie w ekstraklasie. W związku z tym PlusLidze by zależało, żebyśmy dobrze grali. To by jeszcze podniosło wagę Młodej Ligi. Na przykład drużyna zajmująca 9. miejsce w PlusLidze mogłaby awansować do fazy play-off, bo dopisano by jej punkty, które wywalczyła jej młodzież. Jeżeli by to wyszło, byłoby kapitalnie.

Jak będzie wyglądał przyszły rok młodych zawodników Trefla Gdańsk? Tak jak trener wspomniał, kilku chłopaków odejdzie, więc na co można liczyć?

Nie boję się wyzwania. Wiem, że będę miał jeszcze młodszy zespół, niż miałem teraz. Być może za rok sukcesem będzie zajęcie 7. miejsca i nie będę tego żałował. Każdy wie dzisiaj, że z dziećmi powinni pracować najlepsi. W Polsce niestety tak nie jest. Chociaż nieskromnie powiem, że może u nas w klubie wygląda to zupełnie inaczej. Ja jestem gotowy, żeby w następnym sezonie kształcić młodych zawodników. Mogę zapewnić, że „Młode wilki” dalej będą walczyć i przynosić radość – może ciut mniejszej publiczności, ale nie liczy się ilość, ale jakość. Zachęcam na przychodzenie na nasze mecze.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Młoda Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved