Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Arkadiusz Olczyk: Początek rywalizacji jest dla nas wymarzony

Arkadiusz Olczyk: Początek rywalizacji jest dla nas wymarzony

fot. archiwum

- Początek rywalizacji jest dla nas wymarzony, bo wykorzystaliśmy przewagę własnego parkietu i teraz dużo łatwiej będzie nam się grało w Nysie - powiedział po dwóch wygranych ze Stalą AZS PWSZ Nysa środkowy Victorii PWSZ Wałbrzych, Arkadiusz Olczyk.

W Krispol I Lidze trwa finałowa batalia. Po dwóch spotkaniach rozegranych w Wałbrzychu o krok od wielkiego sukcesu są gracze Victorii, których łupem padły oba spotkania. – Początek rywalizacji jest dla nas wymarzony, bo wykorzystaliśmy przewagę własnego parkietu i teraz dużo łatwiej będzie nam się grało w Nysie – powiedział Arkadiusz Olczyk. Wygrane beniaminka są tym cenniejsze, że udało mu się przełamać niemoc w drugich pojedynkach, a dodatkowo miał za sobą trudy podróży do Suwałk i ciężkie środowe starcie ze Ślepskiem. – W ciągu bodajże ośmiu dni zagraliśmy w sumie pięć spotkań, więc jest to bardzo dużo. Porażki w drugich meczach siedziały nam w głowie, ale w finale wytrzymaliśmy fizycznie, co było bardzo ważne. Wcześniej trochę brakowało nam koncentracji i delikatnie fizycznie odczuwaliśmy skutki play-off – dodał środkowy Victorii.

W obu meczach podopieczni trenera Janczaka obejmowali prowadzenie 2:0, ale później przytrafiał im się moment słabości, w którym akademicy wracali do gry. – Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, jak ważne są te spotkania. Staraliśmy się grać na pełnej koncentracji, ale zespół z Nysy szybko wyciągał wnioski z tego, co dzieje się na boisku. Modyfikował swoją grę, przede wszystkim jego atakujący grał coraz lepiej z akcji na akcję, sprawiając nam coraz więcej problemów, co było widoczne w trzecich setach obu spotkań – opowiadał o momentach słabości zawodnik wałbrzyskiej ekipy. Jednak dla niej najważniejsze było to, że potrafiła się podnieść po chwilowym załamaniu gry. W dodatku w kilku setach znajdowała sposób, by odrabiać trzy, a nawet czteropunktową stratę do Stali, a w końcówkach przeważnie zachowywała więcej zimnej krwi i rozstrzygała je na swoją korzyść. – My chyba lubimy grać w końcówkach, bo już rozgrywaliśmy je nie raz i nie dwa. Najważniejsze, że pokazaliśmy, że umiemy je wygrywać. Serie punktowe nam się zdarzają, ale taka jest właśnie siatkówka – skomentował Olczyk.

Teraz rywalizacja przenosi się do Nysy. Podopieczni trenera Bułkowskiego stoją pod ścianą, chcąc pozostać w walce o triumf w Krispol I Lidze, muszą oba spotkania przed własną publicznością rozstrzygnąć na swoją korzyść. Jednak wałbrzyszanie liczą, że nie będą musieli wracać do hali Aqua Zdrój na decydujący pojedynek. – Wiemy, że jedziemy na bardzo trudny teren. Będziemy chcieli za wszelką cenę walczyć o zwycięstwo, ale Stal na pewno nie położy się na boisku i nie odda nam wygranej za darmo. Na pewno chce ugrać złoto i liczy na to, że rywalizacja wróci do Wałbrzycha na piąte spotkanie. Ale mam nadzieję, że nie będzie takiej konieczności, bo finałową rywalizację rozstrzygniemy w Nysie – podkreślił środkowy zespołu z Dolnego Śląska.



W rundzie zasadniczej drużyna prowadzona przez trenera Janczaka wygrała w „nyskim kotle”, co może być dla niej dobrym prognostykiem przed trzecim meczem finałowym. Jednak szybko będzie musiała przestawić się na inne warunki gry związane z gabarytami hali w Nysie. – W sezonie zasadniczym skutecznie przyjmowaliśmy w Nysie, a Maciek Fijałek bardzo dobrze rozrzucał piłki, dzięki czemu grało nam się swobodnie. Nie dość, że musimy utrzymać dobre przyjęcie, to w nyskiej hali nie ma gdzie bronić, bo jest ona niska i niewielkich rozmiarów, także musimy skupić się na tym, aby piłkę podbijać nieco niżej – zakończył Olczyk.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved