Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Martyna Grajber: Nie ma czego tu gratulować

Martyna Grajber: Nie ma czego tu gratulować

fot. Mirosław Stroński

Rywalizacja pomiędzy Budowlanymi i BKS-em zakończyła się zwycięstwem łodzianek, które bez problemów poradziły sobie z rywalkami. - Zaprzepaściłyśmy te rozgrywki pierwszą częścią rundy zasadniczej - powiedziała Martyna Grajber.

Czy można wam gratulować 7. miejsca w lidze, czy ten wynik to jednak za mało, żeby to zrobić?

Martyna Grajber:Zdecydowanie nie ma czego tu gratulować, ponieważ już przed tymi dwoma meczami powiedzieliśmy sobie, że to nie jest żaden sukces i nie mamy się z czego cieszyć. Ok, fajnie, kończymy te rozgrywki wygraną, więc humory są lepsze niż w przypadku przegranej, aczkolwiek, jak sami trenerzy podkreślali, to nie jest wielkie zwycięstwo i lokata, którą chcielibyśmy zająć.

Musisz przyznać, że mobilizacji w tej parze wam nie zabrakło – było ją widać szczególnie w drugiej partii, którą wyszarpałyście rywalkom po pierwszym przegranym secie.



– Myślę, że dla nas liczyło się to, żeby podejść honorowo do tych meczów, ponieważ w tym sezonie nasza gra była o wiele, wiele lepsza i nie zasługiwaliśmy na 7. lokatę. Ewidentnie pechowo ułożył się nam ten sezon, zdecydowanie lepszy niż poprzedni, a mimo wszystko zakończony takim samym rezultatem. To żaden sukces.

Czego więc zabrakło twojej drużynie do powalczenia o wyższe lokaty? Sportowego szczęścia?

– Myślę, że nie można zrzucać winy na czynniki pozasportowe. Nie byłyśmy bardziej zmęczone – w naszym przypadku ta tendencja się nie sprawdziła, ponieważ im dłużej grałyśmy, tym lepiej nam to wychodziło. Wydaje mi się, że zaprzepaściłyśmy te rozgrywki pierwszą częścią rundy zasadniczej, gdzie tie-break gonił tie-break i mecze po prostu wymykały nam się z rąk. Dla nas powinny być one wygrane, a traciłyśmy punkty do tabeli.

Który mecz najbardziej pokazał osobowość waszego teamu w tym sezonie?

– Ciężko jest mi zebrać w tej chwili wszystkie spotkania w sezonie, ale wydaje mi się, że było to starcie z mineralnymi w Pucharze Polski. Wydarłyśmy wtedy rywalkom w tie-breaku wejście do najlepszej czwórki tych rozgrywek. To był trudny pojedynek, wszystkie byłyśmy po nim bardzo zmęczone i zostawiłyśmy kawał serducha na boisku.

W sytuacji, kiedy nie wygrywa się sportowo i gra się mecze po pięć setów, chyba największą bronią może być właśnie to sportowe serce. Wydaje się, że tak właśnie było w waszym przypadku…

– Myślę, że momentami tak było, szczególnie na początku, kiedy sama gra pod względem technicznym i taktycznym nie szła po naszej myśli. Wtedy właśnie spotkania wygrywałyśmy podejściem i serduchem – to był ważny czynnik i myślę, że dobrze pokazywał, jak bardzo zależało nam na przezwyciężeniu wewnętrznych kryzysów.

Właśnie, zespół z Łodzi przeżył wiele zawirowań w tym sezonie. To też wybija z rytmu meczowego.

– Na pewno. Teraz możemy doszukiwać się wielu czynników, które wpłynęły na naszą postawę – początek namieszał i dlatego miejsce jest takie, a nie inne. Potem miałyśmy jednak wystarczająco dużo czasu, żeby ustabilizować naszą grę.

Czy jesteś zadowolona ze swojej postawy w tym sezonie?

– Myślę, że jest o wiele lepiej niż rok temu, aczkolwiek nie jest to mój szczyt marzeń i wydaje mi się, że trenerzy także tak uważają. Przede mną sporo pracy, ale nie mogę się jej doczekać i zrobię wszystko, żeby w przyszłym sezonie grać lepiej.

To jaka jest przyszłość Martyny Grajber w zespole z Łodzi?

Przedłużam kontrakt w Budowlanych – włodarze złożyli mi taką propozycję. Trenerzy widzą mnie w składzie, więc wszystko się zgadza. Jest ok.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved