Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > M.Masny: Sezon skończył się wynikiem na miarę naszych możliwości

M.Masny: Sezon skończył się wynikiem na miarę naszych możliwości

fot. Joanna Skólimowska

- To czwarte miejsce było tym, na które naprawdę było nas stać - podsumował sezon ligowy w wykonaniu swojego zespołu Michal Masny, oceniając też współpracę z włoskim szkoleniowcem. - Roberto to dotychczas najlepszy trener w mojej karierze.

Za wami wyjątkowo trudny sezon. Patrząc na problemy, jakie mieliście od pierwszego meczu (kontuzja Denisa Kaliberdy), do tego spore natężenie meczów, ten wynik może być zadowalający?

Michal Masny:Myślę, że patrząc na te wszystkie problemy, które mieliśmy, bo graliśmy praktycznie cały sezon jedną szóstką (może poza małymi wyjątkami), to można powiedzieć, że ten sezon skończył się wynikiem na miarę naszych możliwości. To czwarte miejsce było tym, na które naprawdę było nas stać, patrząc przez pryzmat całego sezonu. Oczywiście końcówka sezonu była bardzo zacięta i była realna szansa zdobyć brązowy medal ale nie udało się…

Mówi się, że czwarte miejsce jest dla sportowca tym najgorszym, bo tuż za podium. Zgodziłbyś się z tym? Pozostał pewien niedosyt?



Oczywiście. Czwarte miejsce jest najgorsze, bo na koniec sezonu czy też turnieju przegrywa się ostatni mecz i nie zdobywa się medalu. Jeśli gra się finał, to po przegranej jednak zostaje medal. Ale tak jak powiedziałem wcześniej, to chyba było nasze maksimum. Szczególnie patrząc na to, co było nie tak dawno, gdzie miesiąc temu byliśmy w bardzo złym stanie psychicznym, do tego ta sportowa forma też nie była najlepsza.

Przed decydującym meczem wydawało się, że przewaga, również psychologiczna, jest po waszej stronie. Tym bardziej, że bełchatowianie stracili jednego ze swoich liderów – Facundo Conte. Gra pod pewną presją, jaka się pojawiła, okazała się paraliżująca?

– Być może mieliśmy małą przewagę przed ostatnim meczem, niestety po wygranej pierwszej partii, w drugim secie nie utrzymaliśmy naszej dobrej gry, chociaż prowadziliśmy już nawet czterema punktami. To właśnie wtedy podaliśmy Skrze pomocną dłoń i dzięki temu rywale jeszcze bardziej uwierzyli, że są w stanie wygrać ten ostatni mecz sezonu. My ze swojej strony naprawdę próbowaliśmy walczyć z całych naszych sił, robiliśmy wszystko co w naszej mocy, ale niestety – nie udało się.

Po pierwszym wygranym secie sprawialiście wrażenie pewnych siebie. Później coś się załamało, za szybko uwierzyliście, że mecz jest już wygrany? Przy świadomości, że medal był tak blisko, przegrana jest bardziej bolesna? Na czym polegała główna przewaga rywali w tej części setów?

– Nie, to nie tak – nie uwierzyliśmy za szybko. Po prostu zrobiliśmy parę prostych błędów i bełchatowianie to wykorzystali. Przegrana oczywiście była i jest bolesna. Ale tak jest zawsze w sporcie, że przegrane bolą. Jednak myślę, że jeśli każdy z nas po jakimś czasie przeanalizuje sobie to, jak to wyglądało i spojrzy realnie jakie były możliwości nasze i rywali, to później to spojrzenie jest trochę inne. Mówię teraz o wszystkich aspektach całego sezonu.

A może zabrakło jednego zdecydowanego lidera?

Można powiedzieć, że cały sezon byliśmy bez lidera, takiego jednego, zdecydowanego. U nas za każdym razem mecz „ciągnął” ktoś inny. Taki mieliśmy zespół i to cały zespół albo wygrywał albo przegrywał.

Miguel Falasca dość mocno rotował składem, u was nie było aż tylu zmian, ale też i możliwości. Potwierdziło się więc jak ważny jest ten szeroki skład, a nie tylko zgrana pierwsza szóstka?

Szeroki skład ma duży wpływ, szczególnie w końcówce sezonu. Bo jednak pojawia się zmęczenie trudami sezonu, różnie może być też z formą w tych najważniejszych meczach. U nas praktycznie przez cały sezon prawie nie było możliwości dokonywania jakichkolwiek zmian.

Wraz z brązowymi medalami PlusLigi straciliście szanse na grę w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. Puchar CEV jest nie tylko mniej prestiżowy, ale często to też rozgrywki nie do końca chciane przez kluby. Ta zmiana będzie dość bolesnym przestawieniem się?

– Prawdę mówiąc nie wiem, to bardziej pytanie bardziej do prezesa. Nie wiem jaki będzie plan klubu, czy będziemy grali Puchar CEV, czy też nie. Ale przy tym terminarzu, jaki był w tym roku, to myślę że niegranie żadnego pucharu dla zawodników mogłoby być w pewnym sensie wygodą.

Na początku przygotowań do sezonu, oceniając pierwsze wrażenia po treningach z Roberto Piazzą, wspomniałeś, że jego styl mocno różni się od tego, jaki miał Lorenzo Bernardi, ale nie powinno być to jakimś problemem. Jak teraz, z perspektywy czasu oceniłbyś tę współpracę?

– Mówiłem też wtedy, że każdy trener ma swój własny styl treningowy. Miałem już trochę trenerów w mojej karierze, było też sporo Włochów i każdy się od siebie różnił, żaden z nich nie robił tego samego. Mi osobiście pasowało takie podejście i styl prowadzenia treningów jakie miał Roberto. Pracowało mi się z nim bardzo dobrze. Oczywiście czasami były jakieś spięcia czy drobne problemy, ale to normalne w trakcie sezonu.

Nie znamy co prawda jeszcze decyzji dotyczących przyszłości Roberto Piazzy, ani też składu kadrowego Jastrzębskiego Węgla. Z twojej perspektywy, uwzględniając dotychczasową pracę, chciałbyś kontynuować współpracę właśnie z tym trenerem?

– Roberto to dotychczas najlepszy trener w mojej karierze, więc myślę, że ta odpowiedź będzie wystarczająca.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved