Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Grzegorz Kosok: Mogliśmy wygrać ten mecz

Grzegorz Kosok: Mogliśmy wygrać ten mecz

fot. Arkadiusz Kogut / Jastrzębski Węgiel

Na ostatniej prostej w rywalizacji o strefę medalową podopieczni Roberto Piazzy nie zdołali powstrzymać rywali z Bełchatowa. - Każdy z nas czuje to, że byliśmy blisko celu i tym bardziej to boli - o poczuciu straconej szansy mówił Grzegorz Kosok.

W rywalizacji o brąz pomiędzy Jastrzębskim Węglem a Skrą Bełchatów nie brakowało zwrotów akcji. Po mocnym starcie to podopieczni Miguela Falaski prowadzili 2:0 i wydawało się, że rozstrzygnięcie zmagań w trzech meczach nie będzie dla bełchatowian żadnym problemem. Jastrzębianie nie zamierzali nic ułatwiać rywalom, w imponującym stylu wracając do gry. Dwa kolejne spotkania to wyjątkowo emocjonujące widowiska, rozstrzygane w tie-breakach na korzyść zespołu ze Śląska. Po powrocie do gry ekipa Roberto Piazzy na nowo uwierzyła, że medal jest w zasięgu. Również początek decydującego spotkania, przy wygranej pierwszej partii 25:19, dawał sympatykom Jastrzębskiego Węgla powody do optymizmu. Sami zawodnicy mówili o poczuciu straconej szansy i wygranej, która uciekła. – Strasznie nam szkoda, tak naprawdę spokojnie mogliśmy wygrać ten mecz. W drugim secie mieliśmy kilkupunktową przewagę i w pewnym momencie trochę stanęliśmy. Chwała Skrze, że wzięła się w garść i też zaczęła grać. Bardzo żałujemy, każdy z nas czuje to, że byliśmy blisko celu i tym bardziej to boli – podkreślał środkowy zespołu z Jastrzębia-Zdroju – Grzegorz Kosok.

Szanse jastrzębian potęgował fakt, że w decydującym spotkaniu zabrakło jednego z liderów Skry Bełchatów – Facundo Conte. Argentyńskiego przyjmującego z gry wyeliminował uraz, jakiego nabawił się kilka dni wcześniej podczas czwartego meczu rywalizacji o brąz. Układ sił w ataku i dobre wprowadzenie się do gry zmienników, w tym przede wszystkim grającego przed rokiem w Jastrzębskim Węglu Nicholasa Marechala, pozwoliły bełchatowianom utrzymać wysoki poziom gry. Grzegorz Kosok podkreślał siłę zespołowości rywali. – Skra grała całym składem, dała z siebie wszystko – mówił zawodnik, nie zapominając również o waleczności swojego zespołu. – U nas też każdy, kto pojawiał się na boisku, dawał z siebie maksimum, wnosząc coś do gry, próbując wspomóc drużynę. Tak naprawdę w tej chwili jest tylko żal, bo byliśmy naprawdę blisko. Trzeba rywalom oddać chwałę, a my możemy patrzeć już tylko w przyszłość, koncentrując się na naszych kolejnych celach – podsumował zawodnik.

Poza samą walką o brąz rywalizacja miała dodatkowy cel. Trzeci zespół rozgrywek PlusLigi stanie bowiem przed szansą otrzymania dzikiej karty w rywalizacji elitarnych rozgrywek europejskich pucharów. W ostatnich latach jastrzębianie regularnie walczyli w Lidze Mistrzów, zespół ze Śląska dwukrotnie wywalczył też przepustkę do Final Four tych zmagań. Tym razem Jastrzębskiemu Węglowi pozostanie walka w Pucharze CEV. O braku swojego zespołu w Lidze Mistrzów mówił również Grzegorz Kosok. – Uciekł brąz, uciekła Liga Mistrzów i przede wszystkim radość, na którą pracowaliśmy przez tych ostatnich kilka dni. Wiadomo, że część z nas będzie zmieniała składy, kluby. Więc tym bardziej szkoda, że wspólnym świętem nie zakończyliśmy tego całego sezonu – zaznaczył zawodnik, nawiązując do przyszłości swojego zespołu.

Przy zapowiadających się sporych zmianach kadrowych Grzegorz Kosok jest jednym z trzech, obok Michała Łasko i Michala Masnego, zawodników Jastrzębskiego Węgla, który ma ważny kontrakt z Jastrzębskim Węglem na kolejny sezon. – Mam kontrakt na rok. I myślę, że będę tutaj, trzeba jeszcze zapytać w klubie, czy mnie chcą (śmiech) – o swojej klubowej przyszłości mówił środkowy jastrzębian.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved