Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Paweł Samborski: Ten sukces chyba do mnie jeszcze nie dotarł

Paweł Samborski: Ten sukces chyba do mnie jeszcze nie dotarł

fot. archiwum

- Mnie jeszcze na świecie nie było, kiedy Hutnik uczestniczył w rozgrywkach I ligi, dlatego bardzo cieszę się, że mogę być częścią tego sukcesu - powiedział po wywalczeniu awansu do Krispol I Ligi Paweł Samborski, zawodnik Hutnika Kraków.

Dla sportowców nie ma nic piękniejszego niż realizacja przedsezonowych założeń związanych z wywalczeniem promocji do wyższej klasy rozgrywkowej. Jakie to uczucie?

Paweł Samborski: – Do mnie osobiście jeszcze ten sukces chyba nie dotarł. Połączenie młodości z doświadczeniem zdecydowanie zdało egzamin. Mieliśmy czternastu zawodników zgłoszonych do rozgrywek i każdy z nas na przestrzeni sezonu, podczas najważniejszych meczów pokazał, że zasługuje na to, aby móc świętować ten sukces. To mnie najbardziej cieszy.



W trakcie sezonu szło wam jak po grudzie. Nękały was kontuzje, runda zasadnicza w waszym wykonaniu była dość przeciętna. Czy sukces wywalczony w takich okolicznościach smakuje jeszcze lepiej?

– Zdecydowanie tak. Stwierdziłbym nawet, że lepiej smakować już nie może. Runda zasadnicza w naszym wykonaniu była niesamowitą sinusoidą i nie ma co ukrywać – nie porywaliśmy naszą grą i postawą. W pewnym momencie obawialiśmy się nawet, czy uda nam się zakwalifikować do rundy play-off. Jednak to wszystko teraz nie ma żadnego znaczenia, bo w najważniejszych meczach sezonu szalę zwycięstwa przechyliliśmy na naszą stronę.

A który moment na przestrzeni całych rozgrywek był dla was najtrudniejszy?

– Moim zdaniem ciężko wskazać jeden najtrudniejszy moment. Na pewno najsłabszym naszym spotkaniem w rozgrywkach był mecz w Sosnowcu, który graliśmy jeszcze w rundzie zasadniczej. Porażka bolała podwójnie, bo cała dwunastka pokazała się na boisku, a i tak byliśmy bezradni.

W turnieju półfinałowym i finałowym wykazaliście się wielką determinacją i walecznością, co chyba było kluczem do końcowego sukcesu? Wszak nie łatwo jest skupić się na grze, kiedy klub przechodzi perturbacje finansowe…

– Z dawaliśmy sobie sprawę, że żadna z drużyn nie znajduje się w tych turniejach z przypadku. Każda ekipa w swoich szeregach miała kilku bardzo dobrych zawodników. Jednak w siatkówce bez determinacji i waleczności ciężko jest coś osiągnąć. Ta nasza walka o każdą piłkę była zdecydowanie kluczem do sukcesu.

W meczu decydującym o awansie z Czarnymi Rząśnia mieliście słabszy moment na początku, ale potrafiliście szybko wyciągnąć wnioski. Zaczęło wam się opłacać oddawanie rywalom piłki do gry, bo oni chyba nie wytrzymali psychicznie stawki spotkania?

– To był mecz decydujący o awansie. Nie ma więc co ukrywać, że emocje w nim górowały, stąd też początek był bardzo nerwowy w naszym wykonaniu, z dużą liczbą własnych błędów. Jednak moim zdaniem rząśnianie zbyt szybko uwierzyli, że po pierwszym secie my się już nie podniesiemy, z biegiem czasu widać było coraz większe nerwy po ich stronie, a puentą tych nerwów była zepsuta ostatnia zagrywka meczu przez ich zawodnika.

A myślisz, że świetna postawa Maruszczyka, który poprowadził was do triumfu, była zaskoczeniem dla przeciwników?

– Kamil ma niesamowity potencjał, gdy on się nakręci grą i dobrze wejdzie w mecz, to myślę, że w II lidze lepszego zawodnika na tej pozycji nie znajdziemy. Jego postawa w meczu z zespołem z Sanoka i Czarnymi była czymś niesamowitym. W tym sezonie grał mało, więc tym bardziej zaimponował nam wszystkim, bo pokazał, że w siatkówkę grać nie zapomniał. Uważam, że bez niego ten awans mógłby się nie udać.

Ale czy nie sądzisz, że kluczowe było ogranie w turnieju półfinałowym zespołu z Sanoka, który był jednym z faworytów do uzyskania awansu? Tak naprawdę tamto zwycięstwo otworzyło wam drogę do powrotu Hutnika do I ligi po 22 latach…

Faktycznie, mnie jeszcze na świecie nie było, kiedy Hutnik uczestniczył w rozgrywkach I ligi, dlatego bardzo cieszę się, że mogę być częścią tego sukcesu. Pokonanie drużyny z Sanoka dodało nam niesamowitej energii, wtedy uwierzyliśmy, że awans jest realny. Liczyliśmy, że jeżeli zagramy takie mecze jak ten z TSV, to turniej finałowy może należeć do nas i tak też się stało.

W następnym sezonie dojdzie do derbów Krakowa w I lidze. Będą to szczególne spotkania zarówno dla was, jak i dla AGH?

Zawsze derby to wyjątkowe spotkania. Znamy się z chłopakami z AGH, wiele razy towarzysko sparowaliśmy i można powiedzieć, że wiemy o sobie wszystko. Te mecze będą bez wątpienia świętem krakowskiej siatkówki. Jestem pewny, że hale będą zapełnione.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved