Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Maciej Naliwajko: To dla mnie bardzo duży sukces

Maciej Naliwajko: To dla mnie bardzo duży sukces

fot. Jacek Cholewa

W gronie pierwszoligowców w sezonie 2015/16 znalazło się miejsce dla TKKF-u Czarnych Katowice. Siatkarze ze Śląska wywalczyli awans, wygrywając 3:1 z GTPS-em Gorzów Wlkp. - To nie było jednostronne widowisko - ocenił przyjmujący Czarnych, Maciej Naliwajko.

TKKF Czarni Katowice w I lidze siatkówki mężczyzn. To dla ciebie i zespołu powód do świętowania przez najbliższe kilka dni.

Maciej Naliwajko: – Czuję się przeszczęśliwy. Ciężko jest mi dokładnie wyrazić to, co czuję, bo walczyliśmy o to cały rok i nasze marzenie i cel w końcu się spełniły. To nie było tak, że przyszliśmy tutaj w dwunastu pewniaczków do wygrania II ligi. Nie decydował o tym jeden mecz, tylko tak jak mówił trener – przez kilka miesięcy walczyliśmy o to, by móc zagrać w tym finale. Zagraliśmy, zrobiliśmy to nieźle i się udało.

Przez cały sezon waszym ogromnym atutem była zagrywka i także w meczu z GTPS-em Gorzów Wielkopolski było to widać. Zwłaszcza w dwóch pierwszych setach odrzuciliście rywali tak mocno od siatki, że praktycznie nie byli wam w stanie zagrozić.



– Dokładnie tak jak mówisz, skorzystaliśmy z naszego atutu. Taka była taktyka i dostaliśmy przed meczem od trenera zielone światło na zagrywce. Wykonywaliśmy ją bardzo dobrze, pokazaliśmy naszą ogromną siłę w ataku i kontrataku. Drużyna z Gorzowa Wielkopolskiego była bardzo zdenerwowana na początku meczu, my zresztą też, ale lepiej weszliśmy w ten pojedynek i stres trochę z nas zszedł. Szkoda, że nie skończyliśmy tego meczu po trzecim secie, ale z drugiej strony zwycięstwo po takiej nerwówce też lepiej smakuje. Finał miał coś z finału i nie był jednostronnym widowiskiem.

W trzeciej partii czekaliście aż wygrana sama przyjdzie? Bo wyraźnie spuściliście z tonu.

– Nie, na pewno nikt z nas tak do tego nie podszedł. Siatkówka to taki sport, że trzeba grać o każdą piłkę i czekać na ten ostatni gwizdek po kończącym mecz punkcie. Zespół z Gorzowa Wielkopolskiego bardzo fajnie się odbudował, podniósł się po kilku udanych akcjach, a my dodatkowo pomogliśmy mu swoimi prostymi błędami. Jak widać wszystko jednak skończyło się dla nas happy endem.

Ekipę GTPS-u znasz na wylot – w zeszłym sezonie mierzyliście się ze sobą kilkukrotnie. To chyba dodatkowy atut, bo oni dobrze znali tylko ciebie, a ty niemal całą ich drużynę?

– Wiedziałem, jak poszczególni zawodnicy grają, wiedziałem, czego mogę się po nich spodziewać w konkretnych sytuacjach i momentach. W tamtym sezonie nie przegrałem z nimi żadnego meczu i ten komfort psychiczny na pewno też był po mojej stronie, a mówiąc konkretnie po stronie całego zespołu Czarnych.

W zeszłym roku grałeś w II lidze w barwach Morza Bałtyk Szczecin, z którym także dotarłeś do finałów tego szczebla rozgrywek. To doświadczenie teraz zaprocentowało?

– Tamten zespół był dużo młodszy, byliśmy w pewnym sensie niespodzianką rozgrywek. Doszliśmy do finałów, ale nie udało się nam awansować. W tym roku jednak już o tym nie pamiętałem. Jeśli chodzi o doświadczenie, to mamy w zespole kilku dużo bardziej doświadczonych i ogranych siatkarzy niż ja. W wielu momentach sezonu pokazywali to na boisku, udowadniali, że są mocnymi punktami drużyny. Z Morzem Bałtyk nie zagrałem w finale o I ligę, bo wtedy akurat odpadliśmy po fazie grupowej, ale samą wizję i wygląd tego turnieju miałem w głowie. Mogłem po części powiedzieć, czego można się spodziewać i jak podejść do tego turnieju.

W Szczecinie I liga była już w tym roku, ty nie znalazłeś dla siebie miejsca w tamtym zespole i zdecydowałeś się przenieść do Katowic. Początkowo można to było odebrać jako krok w złą stronę, ale jak pokazał sezon, był to jednak strzał w dziesiątkę.

– W Szczecinie nie zdecydowałem się zostać, bo musiałbym tam dłużej czekać na podpisanie umowy. Zdecydowałem się szybciej podpisać kontrakt w Katowicach. Wiedziałem, że przed zespołem postawiono ambitne cele i to bardzo mnie motywowało do tego, by związać się właśnie z TKKF-em Czarni. Zdawałem sobie sprawę, że mamy konkretny cel, jakim był awans, ale wiedziałem też, że zbiera się tutaj ciekawa ekipa. Bardzo lubię wyzwania i nie ukrywam, że w swoim CV bardzo chciałem mieć wpis „awans do I ligi”. Jest to dla mnie osobiście bardzo duży sukces, który mnie samego mocno buduje.

Przez większą część sezonu hala w Szopienicach świeciła pustkami, ale na ostatnich dwóch turniejach kibice dali popis swoich umiejętności. Marzy wam się chyba taka albo nawet lepsza atmosfera na każdym ze spotkań?

– W meczu z Gorzowem Wielkopolskim momentami nie słyszeliśmy własnych myśli. Siatkówka w całym kraju cieszy się dużą popularnością, a tu w Katowicach jest przecież jeszcze Spodek. To miasto jak najbardziej zasługuje na I ligę i liczę na to, że będzie tu jeszcze więcej chętnych i zainteresowanych osób, by śledzić i kibicować pierwszoligowcom. Będą na pewno takie widowiska jak te w finałach, może i dużo lepsze. Wiadomo, że I liga to już wyższy poziom sportowy i to powinno zachęcić ludzi do wyjścia z domu i odwiedzenia hali.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn, II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved