Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Andrea Gardini pozostanie w AZS-ie Olsztyn

Andrea Gardini pozostanie w AZS-ie Olsztyn

fot. archiwum

Andrea Gardini, który w grudniu został trenerem olsztynian, przedłużył z AZS-em kontrakt na nowy sezon. - Była to taka decyzja jak każda inna, którą w życiu podejmuję. Musiałem się nad nią bardzo dobrze zastanowić - mówi Gardini po podpisaniu nowej umowy.

Andrea Gardini to były znakomity siatkarz, który w swojej karierze zawodniczej osiągnął chyba wszystko. To jeden z najbardziej utytułowanych graczy włoskiej siatkówki – zdobywca siedmiu tytułów mistrza kraju z czterema różnymi klubami. Z reprezentacją Włoch zdobył aż trzy tytuły mistrza świata i cztery mistrza Europy. Ponadto w swoim dorobku ma srebrny i brązowy medal olimpijski. Jako asystent trenera reprezentacji Polski Andrei Anastasiego w latach 2011-2013 zdobył z naszą narodową kadrą srebrny medal Pucharu Świata, brązowy medal mistrzostw Europy czy złoty i brązowy medal Ligi Światowej.


Gdy zadzwonił telefon z propozycją objęcia posady trenera Indykpolu AZS Olsztyn, to była jedna z najtrudniejszych decyzji do podjęcia, czy może wręcz odwrotnie?

Andrea Gardini: – Była to taka decyzja jak każda inna, którą w życiu podejmuję, czyli musiałem się nad nią bardzo dobrze zastanowić. Brałem pod uwagę wszystko – wyjazd z kraju, pozostawienie rodziny, nowe miejsce, nowe sytuacje, poznanie nowego klubu od podszewki… Analizowałem wszystkie za i przeciw. Znałem już Polskę – spędziłem tu sporo czasu, więc to było jak najbardziej za, ale sama drużyna AZS-u miała ciężki okres. Wiedziałem, że trzeba będzie zebrać chłopaków i udanie zakończyć sezon. Stwierdziłem, że to wyzwanie właśnie dla mnie. Chciałem sprawić, aby ich gra była lepsza, skuteczniejsza. Spędziłem sporo czasu we Włoszech, gdzie się uczyłem i podpatrywałem najlepszych. Stwierdziłem, że to mój czas i decyzję podjąłem w miarę szybko.



Drużyna zajmowała wtedy 10. miejsce. Utrzymaliście tę pozycję na koniec rozgrywek. Ten sezon mógł zakończyć się lepiej?

– Na to pytanie mógłbym odpowiedzieć, gdybym prowadził Indykpol AZS od początku sezonu. Przyszedłem w połowie rozgrywek i pierwsze co, to starałem się poprawić morale w zespole, zlikwidować błędy, skupić się na tym co najważniejsze. Przez te cztery miesiące udało nam się stworzyć atmosferę, sprawić kilka niespodzianek, ale co najważniejsze – zawodnicy znowu byli drużyną. Na początku trochę się obawiałem, bo zdawało mi się, że nie widzę zespołu tylko grupę zawodników, w której nie ma harmonii. Uważam, że udało nam się wiele poprawić. Wynik może i mógłby być lepszy, ale mi – trenerowi, który przyszedł tu w połowie sezonu – ciężko to stwierdzić.

Już oficjalnie wiemy, że trener Gardini poprowadzi w przyszłym sezonie Indykpol AZS Olsztyn. Drużyna już się buduje?

– Tak. Miałem już spotkanie z zarządem i rozmawialiśmy o sytuacji, o planach i wizji na przyszły sezon. Wszyscy wiedzą, że sytuacja, jaką zastałem, była taka, a nie inna. Nie udało się wygrać ligi, ale udało nam się pokazać umiejętności i możliwości, wygrywając z Resovią Rzeszów czy z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. A nowi zawodnicy? Nic nie mogę powiedzieć. (śmiech) Ale myślę, że to kwestia najbliższych tygodni. Jestem w stałym kontakcie z obecnymi zawodnikami i z tymi potencjalnymi. Myślę, że wkrótce będzie co ogłaszać.

Jedną z pierwszych decyzji było przedłużenie kontraktu z Bartoszem Bednorzem…

– To prawda. Uważam go za świetnego i perspektywicznego zawodnika. Jest on naprawdę utalentowany. Cieszę się, że mam go w drużynie, bo to przyjemność móc uczyć go gry – wręcz błyskawicznie pochłania wskazówki. Owszem, jest młody i zdarzają mu się błędy, czasami jego forma faluje, ale to jest normalne. Najważniejsze, że on wie, co ma poprawiać, skupia się na tym i robi wszystko, aby być jak najlepszym zawodnikiem.

Skoro o nazwiskach nie możemy jeszcze mówić, to wróćmy do szkoleniowca Gardiniego. Czy przyjaźń z Andreą Anastasim miała wpływ na losy drogi zawodowej trenera?

– Nasza przyjaźń trwa już wiele lat. Andrea był nawet świadkiem na moim ślubie. Poznaliśmy się w Sisleyu Treviso, znaliśmy się też z reprezentacji Włoch, w której współpracowaliśmy do 2010 roku. Chciałem wykorzystać to doświadczenie, jakie wyniosłem z kadry i zacząć pracować na własną rękę. Po kilku miesiącach Andrea zatelefonował do mnie, że objął posadę trenera reprezentacji Polski i prosi mnie, abym wszedł do jego sztabu szkoleniowego. Byłem szczęśliwy, zadowolony, że trafiłem akurat tutaj. Bardzo spodobała mi się Polska, dzięki której nabrałem cennego doświadczenia, nauczyła mnie wiele kwestii bycia trenerem. To była bardzo cenna lekcja.

A sam Olsztyn? Jakie sprawił wrażenie?

– Tu jest ślicznie! Uwielbiam chodzić po Starym Mieście, zwiedzać jeden z największych kampusów studenckich, czyli Kortowo. Mieszkam tu krótko, ale naprawdę to miasto ma swój urok. Przyjemnie mi się tu pracuje i można tu znaleźć wszystko, co człowieka interesuje.

A jak język polski? To prawda, że to bardzo trudny język?

– O tak! I niestety nie najlepiej z nim u mnie. (śmiech) Znam parę słów, ale to wszystko, co potrafię. Planuję systematyczną naukę. Z pewnością nie będę nigdy mówił płynnie w języku polskim, ale chcę jak najwięcej rozumieć, kontaktować się z zawodnikami w ich ojczystym języku.

Na koniec zapytam o rozgrywki PlusLigi. Jak z perspektywy czasu trener oceni te wszystkie zmiany, które zaszły przed sezonem? Powiększenie rozgrywek o kolejne dwie drużyny itp.

– Nie ukrywam, że mamy do rozegrania mnóstwo spotkań w krótkim czasie. Wiadomo, że chodzi tu o dobro kadry, ale mówię o takich sytuacjach, gdzie na przykład w lutym rozegraliśmy siedem spotkań, gdzie inne drużyny rozgrywały jeszcze europejskie puchary czy Puchar Polski. To był naprawdę ciężki i wyczerpujący maraton, który poniekąd przyczynia się do częstszych kontuzji zawodników. Częściowo uderza to również w kibiców, dla których taka ilość spotkań może być męcząca i nużąca. Dodatkowo z marketingowego punktu widzenia – przecież łatwiej jest przygotować się pod jedno spotkanie niżeli pod trzy pod rząd, które rozgrywane są na przykład w poniedziałek, środę i sobotę. To jest tylko moje zdanie i niekoniecznie trzeba się z nim zgadzać.

*Autor: Mariusz Kraszewski (www.indykpolazs.pl)

źródło: indykpolazs.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-05-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved