Strefa Siatkówki – Mocny Serwis

W. Grzyb: Już myślałem, że nie uda mi się zdobyć Pucharu Polski

fot. Lotos Trefl Gdańsk

W niedzielę siatkarze Lotosu Trefla Gdańsk dokonali rzeczy historycznej, zdobywając Puchar Polski. Dla niektórych z nich, nawet tych doświadczonych, jak Wojciech Grzyb, to pierwsze tego typu trofeum w  siatkarskiej karierze.

Bardzo się cieszę z tego trofeum. W tym sezonie zdobędę już jedenasty medal mistrzostw Polski w mojej karierze, który wciąż nie wiadomo jakiego będzie koloru, ale jeszcze nie zdobyłem Pucharu Polski. Na pewno o nim marzyłem i dopiero w tym roku, gdzie nie byliśmy stawiani w roli faworyta czy to do bycia w finale PlusLigi, czy zdobycia Pucharu Polski udało się to zrealizować – cieszył się po finałowym meczu Wojciech Grzyb. Już myślałem, że nie uda mi się zdobyć Pucharu Polski. Nie ma się co czarować, że przed sezonem nasze cele były troszkę inne niż zdobycie Pucharu Polski i walka w finale PlusLigi. Mieliśmy awansować do play-off i walczyć o piąte miejsce. To, co zrobiliśmy, jest naprawdę niesamowite – dodał.

Jest to historyczny sezon dla całego Trójmiasta, bo Puchar Polski wywalczyły także siatkarki Atomu Trefla Sopot i wciąż są one jeszcze w grze o finał Orlen Ligi. – Dodatkowo jeszcze to pierwsze w historii trofeum dla klubu męskiego, pierwszy medal mistrzostw Polski także dla klubu męskiego, także jest to wspaniała sprawa – zauważył doświadczony środkowy, który po latach nieobecności wraca do reprezentacji Polski. Transfer do Lotosu Trefla po latach gry w Resovii, gdzie nie dostawał wielu szans na grę, wyszedł mu niewątpliwie na dobre. Mówi się nawet, że Wojciech Grzyb przeżywa kolejną młodość. – Ja już nie liczę tych młodości. Zauważyłem u siebie tendencję, że jak dostaję szansę, to ją wykorzystuję – stwierdził.

Widać, że siatkówka, zwłaszcza męska, w tym regionie przeżywa wyraźny rozkwit. Podczas finałów w Ergo Arenie kibice żywiołowo dopingowali zespół. – Graliśmy u siebie, przed naszą publicznością. Naprawdę czułem wsparcie nie tylko w tym turnieju, ale i we wcześniejszych meczach, chociażby półfinałowych ze Skrą Bełchatów. Widać, że kibice zaczęli się z nami identyfikować i to jest piękne – cieszy się Grzyb.



Gdańszczanie imponują przede wszystkim wytrzymałością fizyczną, przez cały sezon prezentują równą, wysoką formę, co jest ważne, grając praktycznie jednym składem. – Przygotowujemy się do najbliższego meczu i nieważne ile do niego jest czasu. Oczywiście najbardziej komfortowe warunki są wtedy, gdy tego czasu jest więcej. Jasną sprawa jest to, że finałowy turniej Pucharu Polski toczy się w weekend i mecz jest dzień po dniu. Nie jest to jakaś wielka sprawa. Fajnie, że wytrzymaliśmy to fizycznie i mentalnie – mówi Wojciech Grzyb.

Teraz on i jego koledzy koncentrują się już tylko na dokończeniu finałowej rywalizacji z Asseco Resovią w PlusLidze. – Myślę, że Resovia po niedzielnej porażce na pewno wyjdzie na te mecze jeszcze bardziej zmobilizowana do tego, żeby zdobyć złoto. Nam pozostaje postawić im znowu trudne warunki. Nie ma drużyny, która czuje się komfortowo, kiedy musi walczyć o każdy punkt i do samego końca nie jest pewna wygranej w secie. Kiedy grasz ze słabszym rywalem, jest to pewniejsza sytuacja i jest wygodniej. Kiedy rywalizujesz z trudnym przeciwnikiem, to kosztuje to nie tylko sporo sił fizycznych, ale trzeba mieć także mocną wytrzymałość psychiczną. Jeżeli Resovia ma wygrać to mistrzostwo, to je wygra, ale na pewno postaramy się, żeby przyszło jej to jak najciężej – zapowiada środkowy Lotosu Trefla. – Ja bym chciał wygrać na pewno jeden mecz w Rzeszowie, żeby kibice mogli obejrzeć dwa spotkania w Ergo Arenie – dodaje Wojciech Grzyb.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-04-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved