Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Maciej Bartodziejski: Każdy mecz czegoś uczy

Maciej Bartodziejski: Każdy mecz czegoś uczy

fot. Mariusz Pałczyński / MPAimages.com

Siatkarki ŁKS-u w swoim debiutanckim sezonie w I lidze awansowały do półfinału, gdzie zmierzą się z Budowlanymi Toruń. - Te pojedynki będą miały znacznie większy ciężar gatunkowy niż nasze poprzednie starcia - mówi Maciej Bartodziejski.

Chyba nie spodziewaliście się tak trudnego, pięciosetowego boju tutaj w Łodzi? Szczególnie, że wyniki poprzednich meczów z Nike zdawały się wskazywać na szybkie zwycięstwo ŁKS-u…

Maciej Bartodziejski:Zgadza się, ale mimo wszystko trochę się tego meczu obawiałem. Teoretycznie brakowało nam przed nim jedynie postawienia kropki nad „i”, by znaleźć się w najlepszej czwórce drużyn, półfinale I ligi. Po trzech łatwych zwycięstwach nad węgrowiankami w tym sezonie, gdzie za każdym razem udawało nam się kontrolować przebieg spotkania, takie mecze jak ten ostatni są trudne. Nie wiem, czy stało się tak dlatego, że dziewczyny uwierzyły, że w tym starciu łatwo to zwycięstwo przyjdzie, że wystarczy tylko wyjść na boisko i zagrać, czy zżarła je trochę trema, bo miały świadomość, że są tak blisko awansu do półfinału I ligi.

W tym sezonie ŁKS rozegrał już wiele tie-breaków. Większość z nich właśnie tutaj, we własnej hali. Jest w niej coś wyjątkowego?

Nie wiem czy to jest kwestia hali. Trenujemy na tym obiekcie, dlatego znamy ją jak własną kieszeń. Może trochę przyczyniają się do wzrostu temperatury tych meczów kibice. Potrafimy jednak, jak do tej pory, wyjść z tych trudnych meczów obronną ręką i cieszę się, że tak się dzieje.



Rywalki czterokrotnie mogły zakończyć to spotkanie, zrobiło się bardzo nerwowo. Wystarczyłby pech, trochę przypadku, a kolejnego dnia trzeba byłoby grać trzecie spotkanie…

Prawdopodobnie tak, ale te piłki pokazały też, jakie możliwości mają te dziewczyny. W tych akcjach, w których mogliśmy przegrać ten mecz, zawodniczki tak naprawdę pokazały, na co je stać. Uważam, że przez całe spotkanie nie grały na miarę własnych umiejętności, ale w tych newralgicznych momentach, końcówkach, zrobiły to, co naprawdę potrafią.

Jak pan ocenia postawę rezerwowych zawodniczek? W tym meczu chyba po raz pierwszy w tak ważnym spotkaniu na boisku zaprezentowała się młoda środkowa, Joanna Sałyga…

Joasia grała dlatego, bo chciałem, żeby dostała swoją szansę, żeby powróciła do rytmu meczowego, oswoiła się z boiskiem w trakcie meczu, a nie tylko na treningach. I stąd taka moja decyzja, by wystąpiła w tym spotkaniu. Zagrała poprawne zawody. Jeżeli chodzi o cały zespół, to nie można nawet powiedzieć, że któraś z dziewczyn jest rezerwową zawodniczką, bo w przeciągu całego sezonu praktycznie wszystkie pokazały się dłużej na boisku. Nie mam ustalonej szóstki, wszystkie dziewczyny są jednakowo ważne dla tego zespołu.

W fazie zasadniczej dwukrotnie pokonaliście wyżej notowany zespół z Torunia. Da wam to przewagę przed play-off czy pana zdaniem to będzie już zupełnie nowa historia?

To są mecze, w których już dwie porażki wykluczają nas z gry o wygraną w całej lidze. Dlatego te pojedynki będą miały znacznie większy ciężar gatunkowy niż nasze poprzednie starcia, które praktycznie o niczym nie przesądzały. Podczas rundy zasadniczej ewentualną stratę punktów można było odrobić, a tutaj już nie będzie takiej możliwości.

Gdyby przed sezonem ktoś panu powiedział, że ŁKS znajdzie się wśród czterech najlepszych zespołów na zapleczu ekstraklasy, uznałby to pan za sukces?

Powiem szczerze, że przed sezonem nie do końca wiedziałem jaki jest poziom I ligi. Jestem nowym człowiekiem w żeńskiej siatkówce i nie miałem pojęcia jak to wygląda w praktyce. Historia pokazała, że miejsce w czwórce udało się ugrać. Nie wiem natomiast, czy uznawać to za niespodziankę lub sukces, tym bardziej że jeszcze walczymy o wyższe cele. Na pewno lepiej jest wygrywać, niż przegrywać.

Takie pojedynki jak ten z Nike uczą chyba najwięcej…

Każdy mecz czegoś uczy. Z każdego spotkania można wyciągnąć jakieś wnioski i wykorzystywać je w przyszłości. Mecze bardzo dobre też są dla mnie lekcją. W meczu z Nike najgorsza była dla mnie świadomość tego, że wiem, że te dziewczyny potrafią zagrać na znacznie wyższym poziomie niż w tym meczu.

Zespół awansował do półfinału I ligi. Czy gdyby pojawiła się taka możliwość, klub byłby organizacyjnie gotowy, by powalczyć o grę w Orlen Lidze?

Prezes zapewnia, że tak i ja mu wierzę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-03-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved