Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Izabela Bełcik: W Stambule hałas i chaos

Izabela Bełcik: W Stambule hałas i chaos

fot. Cezary Makarewicz

- Zawsze nam się grało ciężko w tej hali, ale wreszcie udało się wygrać - mówi o meczu z Galatasaray Stambuł kapitan PGE Atomu Trefla, Izabela Bełcik. Wyjazdowa wygrana, a właściwie już zwycięskie dwa sety dały sopociankom awans do finału Pucharu CEV.

O korzystne dwa sety w Stambule było jednak dużo, dużo trudniej niż podczas starcia w ERGO ARENIE. Kapitan sopocianek nie była jednak zdziwiona taką postawą rywalek we własnej hali. – Powiedziałabym, że było „spodziewanie” trudniej tam niż tutaj. Już przed pierwszym meczem mówiliśmy, że Galatasaray gra całkiem dobrze, a jak ich „armaty” odpalą, to może być ciężko. Tak właśnie się stało w Turcji. Z tak dysponowanymi Turczynkami zetknęła się też chwilę wcześniej Omiczka, która pokonała je przecież gładko u siebie 3:0. Grę w tej hali opisują dla mnie dwa słowa: chaos i hałas. Naprawdę okropnie ciężko tam grać, o czym przekonałyśmy się wielokrotnie, bo nie wygrałyśmy tam ani razu. Aż do soboty – mówi Bełcik i dodaje: – Nie dość, że to obca hala, to na dodatek tam się dzieją różne rzeczy na trybunach. Jakieś bójki kibiców czy coś w tym stylu. Do tego jest straszny tumult, kompletnie nic nie słychać ani w komunikacji z sędziami, trenerem czy nawet między nami, a przecież jesteśmy na boisku dość blisko siebie.

Wspomniana komunikacja z arbitrami była w tym spotkaniu nadzwyczaj ciężka. Nie tylko przez panujący hałas, ale przede wszystkim przez to, że w kilku akcjach decyzje sędziów pozostawiały wiele do życzenia. W tym sezonie nie zdarzyło się jeszcze, aby którakolwiek z sopocianek narzekała na poziom sędziowania meczu – tym bardziej znamiennym jest to, co o pracy arbitrów powiedziała kapitan Atomówek. – Już na początku spotkania zostałyśmy poinformowane, że każda nasza sugestia związana z wynikiem danej akcji będzie karana. Nie mówimy tu o kłótniach, tylko o zwykłym pokazywaniu, że punkt należy się nam, jak po większości udanych akcji. Robi tak praktycznie każdy zespół, celebrując wywalczenie punktu. Za tego typu rzeczy byłyśmy upominane, a trzeba przyznać, że sędzia był bardzo konsekwentny, pokazując nam także kartki. Co ciekawe, przeciwniczki wykazywały takie same reakcje jak my, a do nich żadnych zastrzeżeń nie było – wspomina sopocka rozgrywająca. – Podobnie w jednym z setów zwróciłam się z prośbą o sprawdzenie ustawienia drużyny, abyśmy nie zrobiły błędu. Wynikło z tego całe zamieszanie, bo najpierw podano nam to ustawienie błędnie, później sędzia się poprawiła, a ostatecznie my dostałyśmy upomnienie za opóźnianie gry. To było kuriozalne.

W jednej z wątpliwych akcji przy stanie 23:21 dla Atomówek Turczynkom niesłusznie przyznano punkt na 23:22, a chwilę później za protesty czerwoną kartką ukarana została Katarzyna Zaroślińska i wynik zrównał się na 23:23. Na szczęście jednak ostatecznie sopocianki wyszarpały najpierw dwa sety, a później także kolejny i po wygranej 3:2 awansowały do finału Pucharu CEV. W nim zaś, oby już bez tego typu przygód, zmierzą się w dwumeczu z Dynamem Krasnodar. Pierwszy mecz rozegrany zostanie 7 kwietnia w Rosji, a rewanż najprawdopodobniej cztery dni później w ERGO ARENIE.



źródło: atomtrefl.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-03-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved