Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Grzegorz Pająk: Miejsce w ósemce byłoby dla nas dużym sukcesem

Grzegorz Pająk: Miejsce w ósemce byłoby dla nas dużym sukcesem

fot. Arkadiusz Buczyński

- Sprawa wyniku jest otwarta, ale moim zdaniem faworytem wciąż są lubinianie, którzy teraz będą mieli atut własnego boiska - mówi przed rewanżowym pojedynkiem z Cuprum Lubin rozgrywający Effectora Kielce, Grzegorz Pająk.

W meczu z Cuprum pokazaliście kawałek dobrej siatkówki, a wygrana 3:2 pozwoliła wam zrobić kolejny krok ku znalezieniu się w czołowej ósemce. Taki wynik byłby dla was dużym osiągnięciem?

Grzegorz Pająk: – Byłby to dla nas rewelacyjny rezultat. W tym sezonie słabsze fragmenty przeplataliśmy gorszymi, przez co w rundzie zasadniczej nie zajęliśmy zbyt wysokiej pozycji, więc miejsce w ósemce byłoby dla nas dużym sukcesem. Natomiast, jeśli Cuprum z niej wypadnie, to będzie to dla lubinian niezbyt dobre zakończenie sezonu, bo na pewno apetyty mieli znacznie większe.



A odczuwacie niedosyt po spotkaniu w Kielcach? Mieliście szansę nawet na zwycięstwo za trzy punkty, jeśli wygralibyście drugiego seta, w którym odrobiliście bardzo dużą stratę do lubinian…

– Cieszymy się ze zwycięstwa w tie-breaku. Ostatnio gra się nam bardzo dobrze. Wygraliśmy pięć meczów z rzędu, przez co przedłużyliśmy najdłuższą passę wygranych Effectora, odkąd występuje on w PlusLidze. To też jest pewien sukces, który jeszcze bardziej motywuje nas do pracy. Chociaż bardzo żałujemy porażki w drugim secie. Gdybyśmy wygrali ten mecz 3:0 lub 3:1, to nasza sytuacja byłaby jeszcze lepsza. Wówczas wystarczyłoby, abyśmy wygrali dwa sety na terenie rywala i bylibyśmy już pewni miejsca w ósemce. Obecnie sprawa wyniku jest otwarta, ale moim zdaniem faworytem wciąż są lubinianie, którzy teraz będą mieli atut własnego boiska. Warto przypomnieć, że w rundzie zasadniczej też pokonaliśmy ich w Kielcach, a na wyjeździe przegraliśmy 1:3.

W piątkowym spotkaniu wyeliminowaliście jeden z najgroźniejszych atutów rywali, czyli grę środkiem. Zagrywka była kluczowa do odniesienia sukcesu?

– Już od dłuższego czasu stawiamy na trudną zagrywkę, co przynosi nam świetne efekty. Bardzo dobrze prezentujemy się w tym elemencie. W ciągu tygodnia na treningach wykonujemy kawał dobrej roboty, co przekłada się na pozytywną grę w trakcie meczów. Jeśli odrzucimy od siatki zespoły, które opierają grę na środkowych, łatwiej nam się gra i zdobywa punkty. Wszyscy wiedzą, jak dobrym środkowym jest Dmytro Paszycki, który w wielu meczach pokazał się z dobrej strony w bloku i ataku. Dlatego jednym z kluczowych zadań było utrudnienie rywalom rozgrywanie akcji przez środek. Udało nam się to założenie zrealizować. Szkoda tylko naszych błędów i braku postawienia kropki nad i w niektórych momentach, bo wówczas mogłoby się skończyć wynikiem 3:0.

Wspomniał pan o waszej świetnej passie. Nawet w ostatnim meczu widać było, że graliście bardzo ambitnie, z dużą koncentracją, ale też na luzie. Siatkówka sprawiała wam przyjemność, co chyba świadczy o tym, że forma przyszła w odpowiednim momencie?

– Faktycznie, forma przyszła w odpowiednim czasie. Moim zdaniem jest to efektem tego, że dopiero od miesiąca trenujemy w pełnym składzie, bo wcześniej nie mogliśmy uporać się z kontuzjami. Wprawdzie ostatnio ze składu wyleciał nam Adrian Buchowski z powodu kontuzji łydki, ale z dobrym skutkiem zastąpił go Rozalin (Penczew – przyp. red.). treningi odbywają się na dobrym poziomie, bo poszczególnych zawodników nie zastępują młodsi siatkarze, którzy nie potrafią jeszcze przyczynić się do wysokiego poziomu ćwiczeń. Przekłada się to później na naszą grę w trakcie meczów. Jesteśmy mocno skupieni na walce z przeciwnikiem, ale nie mamy związanych rąk i potrafimy podejmować ryzykowne decyzje.

A jest szansa, aby Adrian pomógł wam już w meczu rewanżowym z Cuprum?

– Adrian w ogóle z nami nie trenuje. Ma osobne zajęcia. Wprawdzie wprowadza już do nich piłkę, ale wciąż ma delikatne problemy z chodzeniem. Dlatego zapewne w tym tygodniu jeszcze nie będzie zdolny do gry, ale być może od poniedziałku zacznie już treningi i będzie mógł pomóc drużynie w końcowej fazie rozgrywek.

W rewanżu z Cuprum faworytem nie jesteście, ale chyba do Lubina pojedziecie z podniesioną głową?

– Wygraliśmy pierwszy mecz 3:2, ale tak naprawdę o niczym to nie świadczy, bo w Lubinie też musimy wygrać. Wiadomo, że jak zwyciężymy w dwóch setach, to nawet ewentualna przegrana w kolejnych trzech sprawi, że triumfatora wyłoni złoty set. Wynik jest sprawą otwartą. Dobrze nam się trenuje, widać pewność siebie w naszych poczynaniach. A nawet jeśli przegramy tę rywalizację, to zakończymy ją z podniesionym czołem. Nikt nam nic złego nie powie, a wręcz przeciwnie – będzie nam gratulował dobrej i zaciętej rywalizacji z Cuprum.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-03-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved