Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Resovia jedną nogą w Final Four. Dostawi drugą?

Resovia jedną nogą w Final Four. Dostawi drugą?

fot. plusliga.pl

Środa niewątpliwie będzie bardzo ważnym dniem w naszej siatkówce klubowej. Dwie polskie drużyny powalczą o udział w Final Four Ligi Mistrzów, które odbędzie się w Berlinie. Wicemistrzowi Polski, Asseco Resovii Rzeszów, do szczęścia wystarczą dwa sety.

Po wyeliminowaniu w pierwszej rundzie fazy play-off tych elitarnych rozgrywek VfB Friedrichshafen kolejnym rywalem rzeszowian jest jedna z czołowych rosyjskich drużyn, Lokomotiw Nowosybirsk. Za nami już pierwsze spotkanie tych drużyn – w Nowosybirsku 3:1 wygrali wicemistrzowie Polski i nie da się ukryć, że w środę w hali na Podpromiu to zespół Andrzeja Kowala będzie faworytem do tego, aby już drugi raz w tym sezonie pojechać do Berlina (przypomnijmy, że mistrz Niemiec był rywalem Asseco Resovii w fazie grupowej). Podopieczni Andreja Woronkowa zrobią jednak zapewne wszystko, aby odwrócić niekorzystny dla siebie rezultat, jednak czy będą w stanie wygrać trzy partie i potem jeszcze „złotego seta”?

Ostatnie pojedynki zespołu z Nowosybirska pozwalają stwierdzić, że jednak przeżywa on pewne problemy. Pewnym sygnałem był już pierwszy mecz z Asseco Resovią. Rosjanie nie zagrali w nim może źle, ale w ważnych momentach nie potrafili przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść i na pewno nie mogą być spokojni przed rewanżem w Polsce. Niepokój trenera Woronkowa i jego podopiecznych pogłębił zapewne start fazy play-off w Superlidze. Lokomotiw Nowosybirsk sensacyjnie przegrał na otwarcie z Gazpromem Jugrą Surgut i to 0:3, z czego tylko jeden set był grany na przewagi. Należy dodać, że szkoleniowiec Lokomotiwu w niedzielę desygnował do gry podstawowy skład z Divisem, Wolwiczem, Morozem, Butko czy Camejo, który był znacznie słabszy od rywala niemal w każdym elemencie – począwszy od ataku, a skończywszy na bloku i zagrywce. Rosyjski zespół niewątpliwie ma o czym myśleć, ale oczywiście nie jest to zespół, który należy lekceważyć, potrafi on bowiem zagrać znakomitą siatkówkę.

Lepsze nastroje bez dwóch zdań panują w Rzeszowie. Wicemistrzowie Polski są obecnie „na fali”. Nie dość, że wygrywają mecz za meczem, to jeszcze prezentują przyjemną dla oka siatkówkę. Podopieczni Andrzeja Kowala w niedzielę w meczu otwarcia fazy półfinałowej PlusLigi nie pozostawili złudzeń Jastrzębskiemu Węglowi, wygrywając 3:1. Po raz kolejny znakomitą formę potwierdził Jochen Schöps, niemiecki atakujący zdobył w tym meczu aż 23 punkty i atakował z ponad 50-procentową skutecznością. Siłą rzeszowian jest jednak niewątpliwie wyrównany skład, każdy z zawodników wniósł wiele do gry, co daje szkoleniowcom ogromne możliwości rotacji, a to w środę może mieć niebagatelne znaczenie. W meczu plusligowym chorego Fabiana Drzyzgę np. dobrze zastąpił Lukas Tichacek i nie wiadomo, czy ten sam manewr nie zostanie zastosowany także w środę.



Teoretycznie to Resovia jest faworytem – gra u siebie, ma sporą zaliczkę z pierwszego meczu, ale w zespole nikt nie nastawia się na łatwy bój. – Musimy zagrać absolutnie najlepiej, jak potrafimy! Nic innego nie możemy powiedzieć o rywalu, jak to, że jest to bardzo niebezpieczny zespół. Myślę, że mecz w Nowosybirsku był najlepszym naszym spotkaniem w tym sezonie. Z pewnością czeka nas ciężkie zadanie – mówił w rozmowie z naszym serwisem Paul Lotman. Resovia przypomnijmy, aby awansować, nawet nie musi tego meczu wygrywać, potrzebuje tylko jednego punktu, czyli dwóch wygranych setów. – Uważam, że należy jednak podejść do meczu tak, jakbyśmy grali o zwycięstwo i przez cały czas mieć to na uwadze. Prowadzimy w tej bitwie 1:0, gramy we własnej hali przy licznej, robiącej hałas publiczności. To bez wątpienia nasza przewaga. Mam nadzieję, że wykorzystamy tę doskonałą okazję – dodaje Amerykanin.

Co może okazać się kluczem do sukcesu Asseco Resovii Rzeszów i wymarzonego awansu? Niewątpliwie to, aby nie pozwolić rywalom na osiągnięcie kilkupunktowej przewagi, która potem w obliczu pewnie grającego w takiej sytuacji Lokomotiwu byłaby trudna do odrobienia. Ważna będzie, jak to często w siatkówce bywa, także zagrywka. Odrzucenie rosyjskiej drużyny z pewnością ułatwi gospodarzom grę w bloku, obronie,czy kontrataku. Na papierze zadanie wydaje się proste, ale w rzeczywistości pewne jest, że ten mecz będzie kosztował podopiecznych Andrzeja Kowala dużo wysiłku i o każdy punkt trzeba będzie walczyć. Niemniej jednak to rzeszowianie są jedną nogą w pokoju z napisem „Final Four Ligi Mistrzów”, czy w środę dostawią także drugą? Przekonamy się już niebawem – w środę, początek meczu o godzinie 20:30.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-03-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved