Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Vital Heynen: Nikt nie jest idealny – nawet ja

Vital Heynen: Nikt nie jest idealny – nawet ja

fot. Jacek Cholewa

- Postaramy się zostać piątą lub szóstą drużyną rozgrywek - to jest nasz cel - powiedział po przegranej batalii z Treflem szkoleniowiec bydgoszczan, Vital Heynen. W poniedziałek jego team rozpocznie walkę z MKS-em Będzin o potwierdzenie dobrej formy.

W fazie play-off dwukrotnie przegraliście z zespołem Andrei Anastasiego. Co najbardziej stało za waszą porażką – doskonała dyspozycja Mateusza Miki czy większa siła rywali w polu zagrywki?

Vital Heynen:To bardzo proste, jeśli gra się pięć razy z jakąś drużyną i w każdym przypadku się przegrywa. Oni po prostu generalnie byli lepsi. Zgodziłbym się z tym, że w poprzednich meczach często głównym czynnikiem, który przesądzał o wyniku, był Mateusz Mika, ale w ostatnim spotkaniu w moim mniemaniu bardziej decydowali Murphy Troy oraz Sebastian Schwarz, więc to pokazało, że ekipa z Gdańska ma więcej rodzajów broni, która pozwala im nas pokonać. Mogę tylko powiedzieć, że gratuluję przeciwnikom tego, że zagrali lepiej – nie można nic więcej stwierdzić, kiedy z jednym zespołem przegrywa się piąty raz z rzędu.

Co wpłynęło na to, że po zagranym z wielką pewnością siebie drugim secie w trzecim zaprezentowaliście się jak zupełnie inna drużyna?



W drugiej partii atakowaliśmy na bardzo wysokim poziomie – nasza skuteczność wynosiła ponad 60 procent i zdawałem sobie sprawę z tego, że niezwykle ciężko będzie utrzymać to w trzeciej i czwartej odsłonie pojedynku. Oczywiście jest to możliwe, ale byłby to niezwykły wyjątek w ofensywie. Wiedziałem więc, że w trzecim rozdaniu nieco spadnie nasza efektywność, a jedyną niewiadomą pozostało to, na ile ona się obniży. Okazało się, że zmalała trochę za bardzo. Myślę, że Dawid Murek dokonał świetnej zmiany, ale akurat w trzecim secie miał problem z bezpośrednim punktowaniem. Nie jest to rzecz jasna jedna osoba, którą wymieniłbym przy okazji omawiania spadku jakości naszej gry, ale wtedy generalnie sytuacja się zmieniła – zaskoczyliśmy wszystkich w drugiej partii i nie potrafiliśmy tego utrzymać w następnej.

W pierwszym meczu play-off i częściowo w drugim byliście niezwykle blisko wygrania poszczególnych setów. Co najmocniej oddziałało na to, że końcówki nie były waszą mocną stroną?

Mieliśmy całe mnóstwo setów, w których wygrana była na wyciągnięcie ręki, ale też było sporo, które odznaczyły się tym, że były dla nas wysoko przegrane. Nie było natomiast partii, które byłyby dla nas proste i to pokazuje, że musimy włożyć niezmiernie dużo wysiłku, by rywalizować jak równy z równym z przeciwnikiem. Za każdym razem, kiedy gdańszczanie grali dobrze, my nie mieliśmy żadnych szans. Nie mogę więc patrzeć na siatkarskie detale, które decydowały o końcowym wyniku poszczególnych odsłon meczu, ale muszę skupić się na tych „większych rzeczach” – nie pozostaje nam nic innego, jak zaakceptować, że ekipa Andrei Anastasiego była lepsza od nas zarówno indywidualnie, jak i drużynowo.

Ostatnie tygodnie rozgrywek pełne są kontrowersyjnych decyzji sędziów. W przypadku waszego ostatniego meczu takie też padły w pierwszym secie przy stanie 23:21 oraz w trzecim (12:10). Jak duży wpływ miały na ostateczne rozstrzygnięcia? Jak oceniłbyś je ze swojej perspektywy?

W pierwszym i trzecim secie było sporo dyskusji. Prawda jest taka, że dzięki systemowi challenge można sprawić różnicę odnośnie do tylko jednego punktu, ale jeżeli sądzi się, że pojedyncze zagranie może zrobić różnicę pomiędzy dwiema drużynami, to są rzeczy, o które trzeba bardziej się martwić. Nigdy nie obwiniam sędziów z powodu wyniku mojej drużyny. Myślę, że w Polsce wykonują oni świetną pracę, szczególnie że muszą współpracować z systemem challenge – to tylko mówi o ich wysokim poziomie. Ze swojej strony mogę się tylko cieszyć z powodu poziomu, który wykazują. Rzecz jasna popełniają błędy, ponieważ są tylko ludźmi, ale nie należy ich zbytnio o wszystko obwiniać. Mają pozytywny wpływ na wynik i w ostatnich spotkaniach dziękowałem im za dobre prowadzenie gry. Nawet w najmniejszym stopniu nie byli przyczyną naszej porażki.

Czy porażki w meczach, w których walczyliście z przeciwnikami jak równy z równym, bolą bardziej od tych, w których widocznie przegraliście?

W pojedynczych meczach jak najbardziej, ale jeśli przegrywa się pięć z rzędu, to trzeba zaakceptować rzeczywistość. Jeżeli zagralibyśmy z gdańszczanami tylko raz, to moglibyśmy to tak odczuwać. Gdy nie wykorzystaliśmy pięciu szans, to nie ma o czym mówić, bo sport jest trudny. Trzeba się z tego faktu wiele nauczyć – co następnym razem, w kolejnym roku możemy zrobić lepiej. Trefl wykonał w tej mierze świetną pracę.

Ostatni sezon Transfer zakończył na 9. miejscu. Czy radość z progresu, którego od tego momentu dokonaliście, jest większa niż emocje, które towarzyszą odpadnięciu twojego zespołu z walki o medale PlusLigi?

Byłem bardzo szczęśliwy z powodu rezultatu, który wywalczyliśmy w rozgrywkach – te pięćdziesiąt punktów to dokładnie to, co sobie założyliśmy przed sezonem. Rzecz jasna nie jestem zadowolony z wyniku, który osiągnęliśmy do tej pory w fazie play-off, ale to, czego polskie zespoły dokonują w Lidze Mistrzów, utwierdziło mnie w przekonaniu, że gramy w najlepszych rozgrywkach na świecie i wiem, że przejście do półfinału byłoby niesamowitą batalią. Nie jestem więc zawiedziony – taka jest rzeczywistość. Nie przynależymy do najlepszych czterech drużyn w PlusLidze, a gdańszczanie w tej grupie się znajdują. Postaramy się zostać piątą lub szóstą drużyną rozgrywek – to jest nasz następny cel.

Kolejne mecze rozegracie z będzinianami. Czy ze względu na ich debiut w PlusLidze w tym sezonie będzie to łatwiejszy rywal nawet pomimo postępu, którego dokonali pod kierownictwem Roberto Santilliego?

Na samym początku muszę przyznać, że ogromnie cieszy mnie to, że zmierzymy się z będzinianami, ponieważ z Roberto Santillim współpracowałem przy okazji przygotowań do mistrzostw świata rozgrywanych w Polsce. Mamy świetny kontakt, więc jestem bardzo szczęśliwy, że się z nim zobaczę i że jego zespół wygrywa. Myślę, że to będzie wielka batalia nie tylko drużyn, ale także i trenerów. (śmiech) Nie za bardzo mogę przypomnieć sobie, kiedy walczyliśmy naprzeciw siebie, więc może być tak, że to będzie pierwsza do tego okazja. To będzie wyjątkowe starcie, więc mam nadzieję, że uda mi się zmotywować moich graczy na tyle, żeby zagrali na adekwatnym poziomie.

Czy to, że będzinianie grają o 5. miejsce PlusLigi, jest dla ciebie dotychczas największym zaskoczeniem rozgrywek?

Taki jest system play-off – możesz być ostatni w rundzie zasadniczej, a potem walczyć o piąte miejsce. Będzinianie wykorzystali to perfekcyjnie. Oni mają okazję do tego, żeby sięgnąć po piątą lokatę, więc my musimy walczyć, by im ją odebrać. Wiem, że w sporcie zawsze trzeba pokazywać, że jest się coraz lepszym, więc będziemy mieli kilka szans, by potwierdzić, że prezentujemy wyższą dyspozycję niż MKS.

Czy trudniej będzie przygotować drużynę na mecz z będzinianami ze względu na fakt, że Roberto Santilli doskonale zna twój system treningów, motywacji i prowadzenia zespołu?

Uważam, że na pewno nie ułatwi nam to zadania. Tak jak wcześniej było naszym celem, żeby awansować do „czwórki”, to teraz będziemy walczyć o to, żeby zdobyć 5. lokatę i obronić pozycję w najlepszej „ósemce”. Mam nadzieję, że po tej rywalizacji zobaczę, że Roberto naprawdę przygotował się do batalii. To jest jasne, że pracował ze mną, spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, wiele rozmawialiśmy, więc bardzo dobrze się znamy. To, co się nie zmienia, to to, że wciąż zawodnicy robią między nami różnicę, ponieważ trenerzy są jedynie niewielką częścią boju.

W ostatnim czasie część komentatorów sportowych oskarża cię o nadmierną ekspresywność w stosunku do drużyny, która może mieć negatywny wpływ na twoich podopiecznych (tak jak w przypadku Justina Duffa w meczu z ZAKSĄ). Czy zgodzisz się z nimi, że zawodnikom można w ten sposób zaszkodzić?

Zadaniem trenera w czasie meczu jest oddziałanie na drużynę. Nie można po prostu nic nie robić, musisz się starać mieć wpływ na sposób, w jaki gra zespół. Oczywiście, że każdy ma nadzieję mieć pozytywny wpływ – taki jest cel wszystkich szkoleniowców w każdej sytuacji, ale pozytywne oddziaływanie nie zawsze oznacza pozytywną, spokojną rozmowę z zawodnikami. To jest tak naprawdę poszukiwanie odpowiedzi na to, jakie rozwiązanie dobrze zaowocuje na boisku. Początek sezonu zawsze jest trudny, ponieważ bada się, na co można sobie pozwolić w relacji z poszczególnymi siatkarzami. Im dłużej trwają rozgrywki, tym lepiej jestem w stanie uświadomić sobie, jak moi podopieczni funkcjonują i tym efektywniej mogę swoją wiedzę wykorzystać. Justin czasem sam mówi, że potrzebuje bodźca do „obudzenia się” na boisku, a to oznacza, że zdarza się, że trzeba naprawdę go sprowokować – powiedzieć, że tak i tak grać nie może, a także pokazać mu odpowiednią drogę. To na niego działa. Na każdego zawodnika patrzę tak, żeby znaleźć rozwiązanie i pomóc mu prezentować się lepiej. Bardzo szybko zapominam, czy na meczu jest telewizja, czy nie. Lubię to, że może ona zobaczyć moje reakcje w czasie spotkania. Nie zmienię swojego zachowania, bo ktoś patrzy na nie krytycznie. Uważam, że w mojej drużynie doskonale się rozumiemy. Jeżeli jakiś zawodnik przyjdzie do mnie i powie, że ma problem, to wtedy z nim porozmawiam i zobaczę, czy wspólnie uda nam się znaleźć lepsze rozwiązanie. Dotychczas zdarzało się to bardzo rzadko, a częściej siatkarze przychodzili i mówili, że potrzebują ostrzejszej motywacji. Nikt nie jest idealny – nawet ja.

Ustalenie składu półfinałów mistrzostw Polski to idealny czas, by zapytać cię o twoje przewidywania odnośnie do miejsc poszczególnych drużyn…

Cały sezon krzyczę, że Skra Bełchatów to najlepszy zespół, co potwierdzają swoimi wynikami. Myślę, że Resovia robi sporą niespodziankę swoją dyspozycją, zobaczymy, jak długo będzie zmuszać mistrzów Polski do większych starań. Sam finał powinien odbyć się w obecności tych dwóch ekip. Nie zmienia to faktu, że podopieczni Andrei Anastasiego mogą jeszcze wszystkich zaskoczyć, ponieważ pierwszy i drugi team fazy zasadniczej ciągle są zajęte grą na europejskich parkietach.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-03-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved