Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Nimir Abdel-Aziz: To nie było maksimum możliwości CAI Teruel

Nimir Abdel-Aziz: To nie było maksimum możliwości CAI Teruel

fot. Maja Kozłowska

Siatkarze kędzierzyńskiej ZAKSY wygrali 3:0 z CAI Teruel i poprawili sobie humory po przegranych z PGE Skrą. Wygrana w CEV Cup to dla ZAKSY ostatnia szansa na tytuł w tym sezonie. - Czujemy coś w rodzaju ulgi - powiedział Nimir Abdel-Aziz.

Przed meczem z CAI Teruel byliście faworytem i potwierdziliście to na boisku, wygrywając 3:0. To zwycięstwo chyba poprawiło morale w zespole?

Nimir Abdel-Aziz: – Jesteśmy bardzo zadowoleni z tej wygranej, bo jak dobrze wiesz, w ostatni weekend nie mieliśmy powodów do radości. Przegraliśmy ze Skrą Bełchatów i nie możemy już zostać mistrzami kraju, co jest dla nas dużym rozczarowaniem. W meczu z Hiszpanami chcieliśmy po prostu wygrać i cieszyć się z każdego wygranego punktu. Udało nam się zwyciężyć w trzech setach, cały mecz ułożył się po naszej myśli, a my zaprezentowaliśmy się całkiem nieźle.

Powiedziałeś, że w meczu z CAI Teruel chcieliście po prostu cieszyć się grą i to było widać. W meczach ze Skrą było wręcz przeciwnie. Coś się po tych ćwierćfinałach zmieniło w zespole?



Nie wiem, czy coś się zmieniło. Kiedy przegrywasz i wiesz, że złoty medal nie będzie mógł zawisnąć właśnie na twojej szyi, to odczuwasz coś w rodzaju ulgi, ale nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Na naszych barkach nieśliśmy duży ciężar, graliśmy pod presją, bo nie mieliśmy udanej rundy zasadniczej w PlusLidze. Z tego powodu już w ćwierćfinale musieliśmy zagrać z zespołem z Bełchatowa. Napięcie było odczuwalne na każdym kroku, bo nasze zadanie było jak praca sapera – nie mogliśmy się pomylić, bo kosztowałoby nas to eliminację z rozgrywek. Może świadomość tego, że już w tym momencie możemy odpaść z rywalizacji o mistrzostwo i jakiekolwiek medale, zadziałała tak „antyradośnie”. Po porażce w Bełchatowie wróciliśmy do domu, a kiedy spotkaliśmy się w hali, doszliśmy do wniosku, że Puchar CEV to dla nas ostatnia szansa i musimy dać z siebie wszystko w tych rozgrywkach. Każdy mecz musimy rozegrać z uśmiechem na twarzy – to nasz drugi cel.

W pojedynku z Hiszpanami goście oddali wam mnóstwo punktów po błędach w ataku i zagrywce. To znacznie ułatwiło wam zadanie, bo sami zagraliście zza linii dziewiątego metra więcej niż przyzwoicie.

CAI Teruel ma dobry zespół, w Lidze Mistrzów udało im się wygrać z Lokomotiwem Nowosybirsk 3:0. Co prawda grali z ich rezerwowym składem, ale to wciąż mocny przeciwnik z Rosji. Widzieliśmy ich mecze, wiedzieliśmy, na co ich stać i to naprawdę nie jest jakiś zespół do bicia. My mieliśmy bardziej zaryzykować zza dziewiątego metra i było widać, że tak właśnie robimy, natomiast rywale zostali zmuszeni do podjęcia większego ryzyka i oddawali nam sporo punktów za darmo. Nie spodziewałbym się jednak dokładnie takiego samego meczu w Hiszpanii. To będzie już inny mecz chociażby z tego względu, że rywale zagrają przed własną publicznością. Nie będzie nam łatwo, bo to, co gracze CAI pokazali w hali Azoty, to na pewno nie jest maksimum ich możliwości.

Wielkie wrażenie na wszystkich kibicach w Kędzierzynie-Koźlu zrobił Francisco Ruiz, który mierzy jedynie 177 centymetrów wzrostu, a sprawił wam dużo kłopotów w ataku. Do tej pory myślałem, że na takim poziomie można grać, mając minimum 15 centymetrów więcej…

(śmiech) Może i ty mógłbyś spróbować zagrać w Pucharze CEV, o ile umiałbyś skakać tak wysoko jak on. Dla mnie jego gra nie była zaskoczeniem, bo mierzyłem się z tym zawodnikiem podczas meczów na szczeblu juniorskim. Na jednym z turniejów europejskich stanęliśmy po przeciwnej stronie siatki i wtedy byłem trochę zaskoczony. Jak wszyscy widzieli – ten zawodnik jest bardzo niski, ale potrafi wyskoczyć praktycznie tak wysoko, jak jego dużo wyżsi koledzy z zespołu. Dla kibiców to na pewno coś niezwykle ciekawego zobaczyć takiego malutkiego zawodnika pośród dwumetrowców.

Jesteście na dobrej drodze, by wyeliminować drużynę z Teruel z rozgrywek europejskich i awansować do półfinału. Tam zadanie nie będzie już takie łatwe – traficie prawdopodobnie na Trentino Volley. Włoski gigant to również zapora do przejścia?

Kiedy zaczynasz spotkanie, zawsze możesz je wygrać. Trentino to bardzo mocny i utytułowany klub, aktualnie jest chyba na drugim miejscu w Serie A1, ma genialnych graczy i znakomitego trenera Radostina Stojczewa. Najpierw musimy wygrać z ekipą z Hiszpanii, a później możemy myśleć nad rywalem z Włoch. Oczywiście jeśli już i my i oni tam awansujemy, to nie będzie nam łatwo dostać się do finału. Jeśli zagramy z radością, uśmiechem na twarzy, to nie wiadomo, co się wydarzy. Na pewno będziemy próbować i starać się z całych sił, a co z tego wyjdzie, pokaże boisko.

Mecz ze znajomymi z ligi włoskiej ma dla ciebie jakieś szczególne znaczenie?

Raczej nie. Znam język włoski, grałem dwa sezony w Sisleyu Treviso, skąd do Trento nie jest zbyt daleko, więc wydaje mi się, że będzie to bardziej okazja do zobaczenia i spotkania jakichś starych znajomych z Włoch. Podkreślę jeszcze raz, jeśli nam i im uda się awansować, to będę bardzo się cieszył z tego, że będzie okazja do gry z tak mocnym rywalem i do ponownego odwiedzenia Italii.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-03-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved