Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Mariusz Wlazły: Myślę, że jest to dla nas dobry wynik

Mariusz Wlazły: Myślę, że jest to dla nas dobry wynik

fot. Łukasz Krzywański

Bez zwycięstwa, ale z dwoma wygranymi partiami wracają z Perugii mistrzowie Polski. Ciężkie starcie z Sir Safety oddaliło trochę PGE Skrę od Final Four. - Było dużo emocji, dużo zwrotów akcji - ogólnie fajnego grania, ale też i dużo błędów - ocenił Mariusz Wlazły.

Nie takiego obrotu sprawy spodziewali się kibice bełchatowskiej drużyny. Po tym jak łatwo PGE Skra pokonała we wcześniejszej rundzie mistrzów Włoch, większość oczekiwała wygranej PGE Skry. Finalnie to jednak Włosi przyjadą do Łodzi w lepszych nastrojach. Choć pojedynek w Perugii nie rozpoczął się dobrze dla ekipy Miguela Falaski, to jednak z biegiem czasu jego podopieczni zdołali złapać swój rytm gry i wrócić do walki. – Mecz kibicom na pewno mógł się podobać. Było dużo emocji, dużo zwrotów akcji – ogólnie fajnego grania, ale też i dużo błędów po jednej, jak i drugiej stronie. Myślę, że jest to dla nas dobry wynik i zobaczymy, jak będzie u nas w Polsce – stwierdził kapitan PGE Skry.

W całym spotkaniu najwięcej krwi bełchatowianom napsuł Serb, Aleksandar Atanasijević, który jeszcze jakiś czas temu sam grał w żółto-czarnej koszulce Skry. Atakujący punktował w tym pojedynku aż 32 razy. – Aleks jest zawodnikiem, który się rozwija i ciągnie ten zespół. Brawo dla niego, bo znacznie przyczynił się zwycięstwa swojej drużyny – chwalił dawnego kolegę z drużyny Mariusz Wlazły. Atakujący reprezentacji Serbii miał duże wsparcie ze strony Christiana Fromma. Niemiec zdobył 24 punkty, ale w dużej mierze swoją zagrywką uprzykrzał życie bełchatowskim przyjmującym.

Mimo przegranej są pewne pozytywne strony w walce Skry z wicemistrzami Włoch. Pierwsza to psychologiczne podejście do spotkania. Bełchatowianie podnieśli się z bardzo ciężkiej sytuacji, co też może podbudować zespół przed rewanżem. Druga – to porównywalna skuteczność w przyjęciu i ataku obu ekip, ale za to dużo lepsza postawa mistrzów Polski w bloku. W tym elemencie polski zespół wygrał 12:6. – Zawsze walczymy do samego końca, niezależnie od tego co się dzieje na boisku. Staramy się z każdej sytuacji znaleźć wyjście. W tym meczu po pierwszym secie też można było powiedzieć, że mecz będzie bez historii, ale zaczęliśmy walczyć ze sobą, później z przeciwnikiem i udało się nam doprowadzić do tie-breaka – zapewnił Mariusz Wlazły. Na korzyść gospodarzy przemawiała jednak najbardziej zagrywka – element, którym to bełchatowianie dotychczas ranili przeciwników.



Ważne punkty dla swojej drużyny, w niezwykle ważnym momencie, zdobył w tym pojedynku Andrzej Wrona, który rozpoczął starcie na ławce rezerwowych, a pojawił się dopiero w trakcie czwartego seta. – Bardzo cenne mogą być te dwa sety. Szkoda, że los nie oszczędzał nas trochę w podróży do Włoch. Dlatego też stąd te perypetie na początku tego meczu, które nie powinny mieć miejsca, ale musieliśmy kombinować. Kto wie, jakby się to potoczyło, gdybyśmy nie mieli tych problemów, ale w perspektywie tego, co się stało w tym pięciosetowym pojedynku, te dwa sety mogą być zbawienne u nas – powiedział po meczu środkowy PGE Skry.

źródło: inf. prasowa, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-03-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved