Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Młoda Liga Kobiet > Magdalena Damaske: Wiem, czego się ode mnie wymaga

Magdalena Damaske: Wiem, czego się ode mnie wymaga

fot. atomtrefl.pl

Na dwie kolejki przed końcem Młodej Ligi Kobiet Magdalena Damaske, przyjmująca PGE Atomu Trefla Sopot i juniorskiej reprezentacji Polski, opowiada m.in. o świetnych wynikach, trudach obecnego sezonu oraz początkach swojej przygody z siatkówką.

Ten sezon chyba możesz zaliczyć do bardzo udanych, bo w II lidze zajęłyście 1. miejsce po rundzie zasadniczej, w Młodej Lidze Kobiet na dwie kolejki przed końcem jesteście z kolei praktycznie już pewne medalu. Można więc powiedzieć, że to swego rodzaju dominacja PGE Atomu Trefla Sopot. Spodziewałyście się takich rezultatów?

Magdalena Damaske: – Przed sezonem nie myślałyśmy, co osiągniemy, chociaż chciałyśmy ugrać jak najwięcej. Dla nas liczyło się każde kolejne spotkanie, do każdego podchodziłyśmy indywidualnie i ze szczególną koncentracją. Wyniki przyszły z czasem, kiedy tak naprawdę poznałyśmy przeciwniczki, poziom obu rozgrywek i kiedy znalazłyśmy po prostu swoje miejsce w obu tych rozgrywkach.

W waszym przypadku szczególną uwagę trzeba zwrócić na bilans meczów – 13 wygranych spotkań w MLK na 14 rozegranych. W II lidze również tylko jedna porażka i bilans 16-1. Czy to kwestia dominacji w obu rozgrywkach, czy świetnego przygotowania do sezonu?



Przede wszystkim jesteśmy bardzo dobrze przygotowane, co jest zasługą naszych trenerów. Oczywiście w obu ligach są zespoły słabsze, więc te mecze musiałyśmy wygrać. Teraz jednak rozpoczęły się dla nas najważniejsze spotkania. W fazie finałowej Młodej Ligi Kobiet nie ma już słabych zespołów i nikogo nie można lekceważyć, co pokazał chociażby mecz z Impelem Wrocław. Na każdy mecz trzeba być maksymalnie skoncentrowanym żeby wygrać.

Do tej pory mieliśmy tylko męską Młodą Ligę, gdzie zawodnicy, nawet ci kończący wiek juniora, mogli liczyć na grę i dalszy rozwój. Zawodniczki po wieku juniorskim musiały szukać swoich szans albo w Orlen Lidze, albo gdzieś w ligach niższych. Teraz mają szansę grać w MLK, która ma być etapem wdrożeniowym do Orlen Ligi. Jak w ogóle z twojej perspektywy wygląda przydatność tych rozgrywek?

Według mnie poziom jest zaskakująco dobry. Myślę, że wiele osób nie spodziewało się, że będzie aż tak wysoki. Jest to bardzo dobre rozwiązanie, że możemy grać ze świetnymi zespołami i mieć do czynienia z siatkówką na wysokim poziomie przez cały sezon. Do tej pory prawdziwe granie rozpoczynało się dopiero poza województwem w ćwierć- i półfinałach czy już samych finałach mistrzostw Polski. Tutaj każdy z zespołów wymagał walki, a jak wiadomo najwięcej się uczymy zawsze podczas meczów.

W ostatnich spotkaniach wdarła wam się chyba lekka zadyszka, bo gra nie była taka płynna jak dotychczas. Zdarzały wam się długie przestoje, a dobre akcje przeplatały się z prostymi, wręcz szkolnymi błędami. Odczuwacie już fizycznie trudy tego sezonu, a może jest to już zmęczenie mentalne?

Myślę, że pod koniec sezonu generalnie tak jest i nie chodzi tutaj nawet o podejście do przeciwnika, że go lekceważymy. Trenujemy cały czas, co weekend gramy jakieś mecze i tak naprawdę nie mamy na nic czasu. Później znowu są treningi, do tego jeszcze przygotowanie do matury. Można powiedzieć, że modlimy się o przetrwanie. (śmiech) Moim zdaniem jest to takie zmęczenie mentalne. Nie jest to jednak tak, że mamy dość siatkówki. Teraz zaczynają się dla nas najważniejsze mecze na wszystkich „frontach”. Czasem dochodzi do sytuacji, że ta chęć wygrania tak nas paraliżuje, że same nie potrafimy tego zrozumieć.

W tym sezonie zadebiutowałaś także na parkietach Orlen Ligi. Był to pierwszy mecz sezonu z KSZO Ostrowiec, nagroda MVP, dużo słów uznania z różnych stron. Nie kusiło cię, żeby spróbować swoich sił już w tym sezonie?

Były tutaj cztery przyjmujące, ja pewnie byłabym piątą. Na pewno treningi z pierwszym zespołem same w sobie byłyby dużym wyzwaniem i dużo by mi dały. W tym roku postanowiłam jednak skupić się na maturze, a trenując dwa razy dziennie, raczej do szkoły bym nie pochodziła.

Twoją pierwszą pozycją na boisku był środek, później atak i na koniec przyjęcie. Podobno za czasów środkowej byłaś nie do zatrzymania. Skąd w takim razie pomysł na zmianę pozycji?

To nie był mój wybór, tylko moich trenerów, dokładniej trenera Goździewicza, który najpierw przesunął mnie na atak, a później na przyjęcie. Z perspektywy czasu nie żałuję wyboru, bo jestem za wolna na środkową. (śmiech) Nie potrafię chodzić „quicków”. Staram się, ale różnie to wychodzi. Na środku grałam w młodziczkach, a wiadomo z kolei, jaki poziom jest w młodziczkach.

Wielu ekspertów widzi w tobie talent na miarę Małgorzaty Glinki-Mogentale. Pojawia się zatem wiele pytań, dlaczego jeszcze nie grasz na najwyższym poziomie. Oczywiście odpowiedź mamy już wcześniej. Nie czujesz jednak pewnej presji na sobie?

W tym sezonie skupiam się na drużynach, w których gram, czyli na MLK, II lidze i na juniorkach. Oczywiście mam w podświadomości, że prawdopodobnie w przyszłym sezonie dołączę już do kadry orlenligowego zespołu. Jakaś presja jest. Ja jednak staram się ją odsunąć i skupić się na rozgrywkach, które są dla mnie w tej chwili najważniejsze.

Na koniec zahaczę jeszcze o temat reprezentacji Polski. Obserwując chociażby ostatni turniej w Szczyrku, można stwierdzić, że jesteś jedną z liderek kadry. Na każdym z turniejów dostajesz nagrodę indywidualną, nieważne czy jest to turniej z kadrą, czy z klubem. Od ciebie wymaga się już pewnego poziomu i słysząc nazwisko „Damaske”, wielu ma przed oczami już pewien obraz twojej gry. Jest to duży ciężar, ale chyba dajesz sobie z nim radę?

Myślę, że tak. Wiem, jakie są oczekiwania dotyczące mojej gry. Wiem, czego się ode mnie wymaga. Każdemu jednak zdarza się mieć słabszy dzień, gorszą dyspozycję. Nie zmienia to jednak faktu, że staram się sobie nie pozwalać na takie dni podczas meczu. Nawet jeśli nie idzie mi w danym spotkaniu atak, staram się to nadrobić w przyjęciu, w obronie lub po prostu mentalnie. Zawsze próbuję pomóc drużynie, nieważne w jaki sposób. Wiem, jaka jest moja rola na boisku, i staram się z niej wywiązywać. Nie zawsze warto się przejmować tym, co ktoś powie. Jak jest dobrze, to wszyscy są szczęśliwi, a jak coś się nie uda, to pojawiają się przeciwnicy. Ojców sukcesu jest dużo. (śmiech) Prawda jest też taka, że ludzie widzą tylko to, co się dzieje na boisku. Nie dopuszczają do siebie myśli, że ktoś może mieć jakąś kontuzję, źle się czuć, mieć problemy osobiste i generalnie nie ma to dla nich znaczenia. Skupiają się tylko na tym, co widzą na boisku, a czasem nie jest to miarodajne.

Rozmawiał: Jakub Tęcza

źródło: atomtrefl.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Młoda Liga Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-03-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved