Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Challenge Cup M: Tureckie zespoły na fali

Challenge Cup M: Tureckie zespoły na fali

fot. archiwum

W pierwszych meczach ćwierćfinału Pucharu Challenge mężczyzn wygrywali gospodarze. O ile nie mogą dziwić zwycięstwa tureckich ekip z Ankary i Stambułu oraz lizbońskiej Benfiki, o tyle wygrana 3:2 Crvenej Zvezdy Belgrad z CMC Ravenna to mała niespodzianka.

W Ankarze miejscowy Maliye Milli Piyango podejmował białoruski Stroitiel Mińsk. W premierowej partii gracze z Turcji powoli i konsekwentnie budowali przewagę, co dało im wygraną do 20. Na starcie seta numer dwa korzystniej prezentowali się goście, jednak podopieczni Josko Milenkoskiego odrobili straty i wygrali jeszcze wyżej – 25:19. W secie numer trzy na pierwszym czasie technicznym gospodarze wygrywali 8:1 i przewagi nie roztrwonili, co pozwoliło im zejść z boiska z tarczą (25:20). Turcy lepiej prezentowali się w bloku (wygrali 10:5), zagrywce oraz ataku. Różnica między obiema ekipami była szczególnie wyraźna w tym ostatnim elemencie – miejscowi skończyli 59% piłek na siatce, natomiast Białorusinom zabrakło 3%, by co druga piłka trafiała w pomarańczowe pole. Po stronie Maliye wyraźnym liderem był Gazmend Husaj, który zdobył 18 oczek, z czego aż 11 atakiem. Dużego wsparcia udzielił mu Bram van den Dries, który na swoim koncie zapisał 12 punktów. Wśród graczy Stroitiela jako jedyny barierę 10 punktów osiągnął przyjmujący Sebastian Krause.

Maliye Milli Piyango Ankara – Stroitiel Mińsk 3:0
(25:20, 25:19, 25:20)

Składy zespołów:
Maliye: van den Dries (12), Yilmaz (1), Kisal (6), Kapfer (7), Husaj (18), Hascan (13), Tokgoz (libero) oraz Cicekoglu, Kapan i Gurgen (libero)
Stroitel: Marozow (3), Krause (10), Petrows (1), Pranko (7), Mikanowicz, Miskewicz (4), Likharad (libero) oraz Liascynskas, Akulicz (4) i Kosach (8)




 

Podobne widowisko, w którym prym wiodła ekipa gospodarzy, kibice mogli obejrzeć w Portugalii. Benfica Lizbona gościła w swojej hali grecki Ethnikos Aleksandropolis i wygrała 3:0. W pierwszych dwóch odsłonach siatkarze prowadzeni przez Jose Jardima wysoko prowadzili od samego początku i na drugiej przerwie technicznej byli niemal pewni wygranej (16:11). Nieco inny przebieg miał set numer trzy, w którym greccy siatkarze postawili się gospodarzom i do połowy partii nawet prowadzili (13:12). Ostatecznie także i w tej odsłonie lepsza okazała się drużyna z Półwyspu Iberyjskiego. Obie ekipy w tym pojedynku dysponowały niezbyt mocną i skuteczną zagrywką. Świadczy o tym fakt, iż każdy z teamów zdobył tym elementem tylko jedno oczko, a przyjęcie idealne wynosiło około 50%. Lekką przewagę Portugalczycy mieli w bloku (9:6), jednak kluczowa okazała się skuteczność w ataku. Na siatce gracze Benfici skończyli 59% piłek, a najbardziej obciążony w tym elemencie Hugo Gaspar skończył 20 z 30 posłanych do niego wystaw. Po drugiej stronie siatki wyraźne kłopoty ze skierowaniem piłki w parkiet miał chorwacki atakujący Leo Andrić – udało mu się pozytywnie zakończyć jedynie 13 z 32 ataków.

Benfica Lizbona – Ethnikos Aleksadropolis 3:0
(25:18, 25:22, 25:19)

Składy zespołów:
Benfica: Silva (8), Gaspar (21), Honore (12), Cruz (9), Soares (7), Margarido (2), Casas (libero) oraz Llanes i Aviz
Ethnikos: Dalakouras (1), Mihalj (8), Papazoglou (5), Kasampalis (1), Dalakouras (11), Andrić (14), Daridis (libero) oraz Dimitriadis (1), Kiosis (1) i Kontosthatis


 

Drobne problemy z wygraniem swojego pojedynku mieli gracze Galatasaray Stambuł. Siatkarze znad Bosforu mierzyli się z Vojvodiną NS Seme Nowy Sad i w meczu stracili jednego seta. Siatkarze z Serbii zaskoczyli swoich rywali już w premierowej partii, którą wygrali 25:23. W kolejnych dwóch Flavio Gulinelli i jego podopieczni zwyciężyli po 25:21 i objęli prowadzenie. W czwartej odsłonie niewiele brakowało, a Vojvodina doprowadziłaby do remisu, jednak w walce punkt za punkt w końcówce lepsi okazali się gospodarze (28:26). Gracze z Nowego Sadu na plus zaliczą na pewno blok, którym zatrzymywali ataki Turków aż 12 razy. Najczęściej w taki sposób punkty zdobywał Milan Katić (4 bloki). Na nic zdało się dobre przyjęcie, świetna praca blokiem i całkiem niezła skuteczność w ataku Serbów, ponieważ w zespole z Turcji niesamowity mecz zagrała zaciężna trójka: czeski atakujący Filip Rejlek, jego rodak grający na przyjęciu Kamil Baranek oraz znany z występów w Bełchatowie Francuz Samuele Tuia. Pierwszy z nich skończył aż 23 piłki w ataku, drugi zdobywał punkty z trudnych piłek na lewym skrzydle, a trzeci dokładnie przyjmował i również dołożył swoją cegiełkę w ataku. Patrząc na cały pojedynek, można jednak pogratulować Serbom, którzy w kadrze nie mają znanych zagranicznych nazwisk, a mimo tego podjęli walkę i przed rewanżem nie stoją na straconej pozycji.

Galatasaray FXTCR Stambuł – Vojvodina NS Seme Nowy Sad 3:1
(23:25, 25:21, 25:21, 28:26)

Składy zespołów:
Galatasaray: Akseker (8), Keskin (6), Baranek (16), Polat (7), Tuia (15), Rejlek (24), Ozbek (libero) oraz Zambak, Urlu, Aydin (2) i Cakir (libero)
Vojvodina: Simić (9), Stanković C. (5), Katić (13), Jovanović (1), Luburić (25), Stanković M. (14), Peković (libero) oraz Kolarić, Bojicić i Petković


 

Najwięcej emocji w tej rundzie rozgrywek o Challenge Cup panów było w Belgradzie, gdzie miejscowa Crvena Zvezda walczyła z włoskim CMC Rawenna i rozegrała aż pięć setów. Dwie pierwsze odsłony padły łupem gospodarzy, którzy chyba nie spodziewali się, że mecz ułoży się aż tak bardzo po ich myśli. Rozprężenie spowodowane prowadzeniem 2:0 niemal zgubiło siatkarzy Dragana Kobiljskiego. Włosi zacisnęli zęby i powalczyli o korzystny wynik w kolejnych setach, co pozwoliło im osiągnąć remis 2:2. W tie-breaku gospodarzom dopisało szczęście i to oni schodzili z parkietu szczęśliwi (17:15). W całym meczu piłka aż 28 razy wpadała w boisko po bloku, a lepiej w tym elemencie spisali się siatkarze z Rawenny (16 bloków). Na korzyść gospodarzy ułożyła się statystyka przyjęcia. Serbowie dogrywali piłkę do siatki idealnie z 41-procentową dokładnością, natomiast przyjęcie pozytywne ukształtowało się na poziomie 63%. Ich przeciwnicy w obu statystykach byli gorsi o 8 procent. O wygranej gospodarzy przesądził ofensywny tercet skrzydłowych: atakujący Aleksandar Gmitrović oraz przyjmujący: Filip Stoilović i Lazar Koprivica. Pierwszy z nich zdobył 23 oczka, natomiast pozostała dwójka po 20 punktów. Po drugiej stronie siatki nieco osamotniony Klemen Cebulj zapunktował 26 razy (z czego 22 punkty atakiem), a jako jedyny poważnego wsparcia udzielił mu Fabio Ricci (17 punktów).

Crvena Zvezda Belgrad – CMC Ravenna 3:2
(25:18, 25:23, 22:25, 17:25, 17:15)

Składy zespołów:
Crvena Zvezda: Okolić (9), Stoilović (20), Gmitrović (23), Koprivica (20), Milutinović (7), Buculjević (4), Jevtić (libero) oraz Stefanović, Kecman i Blagojević (1)
CMC: Mengozzi (6), Ricci (17), Cavanna (1), Koumentakis (9), Renan Buiatti (4), Cebulj (26), Bari (libero) oraz Goi (libero), Zappoli, Jeliazkov (8) i McKibbin (2)

Zobacz również:
Wyniki 1/4 Pucharu Challenge mężczyzn

 

źródło: CEV, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-03-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved