Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Skazani na sukces – Korneliusz Banach

Skazani na sukces – Korneliusz Banach

fot. Maja Kozłowska

Korneliusz Banach na co dzień występuje na pozycji libero w zespole Młodej ZAKSY i ma już za sobą także debiut w pierwszym zespole. Młody zawodnik opowiedział, jak zaczęła się jego przygoda z siatkówką i o swoich sportowych marzeniach.

Pochodzisz z miasta, które ma niewątpliwie ogromne tradycje siatkarskie – Kędzierzyna-Koźla. To miało duży wpływ na to, że postanowiłeś zająć się siatkówką? Jak się zaczęła twoja przygoda z tym sportem?

Korneliusz Banach:Ma pani rację, Kędzierzyn-Koźle przede wszystkim kojarzony jest z siatkówką i ZAKSĄ, która od wielu lat jest w ścisłej czołówce w polskiej lidze, a także i w Europie. Na pewno jakiś wpływ to miało, bo od dziecka kibicowałem i chodziłem na mecze, dawniej Mostostalu, a od kilku lat ZAKSY. Jednak muszę przyznać, że od zawsze mam dużą styczność z różnymi dyscyplinami sportu i całe swoje dzieciństwo spędziłem na podwórku. Pierwszym moim wyborem była piłka nożna, ale od gimnazjum, kiedy dostałem się do klasy o profilu siatkarskim, zdecydowałem poświęcić się w całości siatkówce. Tam też zacząłem swoją przygodę z tą dyscypliną, która trwa nieprzerwanie już od 8 lat.

Czy jest jakaś szczególna osoba, która miała istotny wpływ na twoją decyzję, osoba, która szczególnie wspiera cię w twoich działaniach?



Takiej osoby nie ma, gdyż to była dość spontaniczna decyzja, by wybrać się na nabory do gimnazjum sportowego, podjęta wraz z kolegami. Dzięki temu, że dostałem się do tej szkoły, siatkówka zaczęła odgrywać w moim życiu bardzo ważną rolę i dzisiaj nie wyobrażam sobie bez niej życia. Jeśli chodzi o osobę, która wspiera mnie w tym bardzo mocno, to na pewno jest to moja dziewczyna, w której zawsze mogę szukać oparcia. Oprócz niej nie zapominam o mamie i siostrze, które od zawsze mnie dopingują i starają się również wspierać na każdym kroku.

Rola libero jest tą, w której od początku wiedziałeś, że będziesz się dobrze czuł, czy jednak zastanawiałeś się ty albo trenerzy nad występami na innej pozycji?

Swoją przygodę z siatkówką zaczynałem na pozycji przyjmującego i ta pozycja od zawsze najbardziej mi się podobała. Na poziomie gimnazjum radziłem sobie całkiem nieźle, gdyż tam warunki fizyczne nie odgrywały jeszcze tak olbrzymiej roli. Jednak z czasem razem z moimi trenerami podjąłem decyzję o tym, aby przejść na pozycję libero i dzisiaj jestem z tego zadowolony, chociaż czasami jeszcze mnie ciągnie pod siatkę, aby atakować.

W Kędzierzynie-Koźlu twoim kolegą z zespołu jest Paweł Zatorski. Obaj jesteście młodzi, ale doświadczenie przemawia już zdecydowanie na korzyść Pawła. Tobie, jako libero, osobiście dużo daje obecność i możliwość podpatrywania takiego zawodnika, mistrza świata?

Doświadczeniem, jak i umiejętnościami nie mogę się równać z Pawłem, bo to jeden z najlepszych zawodników na tej pozycji na świecie. Oczywiście mieć kogoś takiego w swojej drużynie,to jest świetna rzecz i tak jak pani wspomniała, bardzo dużo mogę od niego podpatrywać i uczyć się, co może tylko przynieść wiele pożytku w przyszłości. Sam Paweł jest niezwykłym człowiekiem i zawsze gdy go widzę, to jest uśmiechnięty i bardzo otwarty, dzięki czemu można bez problemu z nim porozmawiać.

Czy na twojej pozycji jest jakiś zawodnik, którego gra szczególnie tobie imponuje?

Jeżeli chodzi o mojego idola, to jest nim niewątpliwie Jenia Grebennikov, młody francuski libero, którego podziwiam za niesamowicie wielkie umiejętności w tak młodym wieku. Z Polaków zawsze lubiłem oglądać grę Pawła Ruska i Krzysztofa Ignaczaka, a od kilku lat do tego grona dołączył oczywiście Paweł Zatorski, który zrobił ogromny postęp na przestrzeni ostatnich kilku lat i jak już wspomniałem, należy teraz do światowej czołówki.

Jakie są według ciebie najważniejsze cechy, którymi powinien się odznaczać zawodnik grający na pozycji libero?

Myślę, że zawodnik na pozycji libero powinien przede wszystkim bardzo dobrze przyjmować i bronić, bo takie są wymagania co do tej pozycji. Powinien mieć także zmysł czytania gry przeciwnika, tak by móc w odpowiednim miejscu na boisku się ustawić. Oprócz tego uważam, że libero to powinna być osoba, która jest takim małym przywódcą na boisku i cały czas napędzać kolegów z drużyny do coraz lepszej gry.

Obecnie występujesz w Młodej ZAKSIE, zresztą już nie pierwszy sezon. Co możesz powiedzieć o poziomie tych rozgrywek. Twoim zdaniem rzeczywiście spełniają one swoją rolę, jaką jest rozwój młodych graczy i przygotowanie ich do występów na najwyższym poziomie?

Dokładnie, na co dzień gram w Młodej Lidze. Jeżeli chodzi o poziom tych rozgrywek, to na pewno nie można go porównywać do poziomu seniorskiej siatkówki na tym najwyższym poziomie. Z roku na rok poziom trochę spada, gdyż poszczególne drużyny wystawiają coraz to młodsze zespoły. Ale to nie zmienia faktu, że pomysł o powstaniu Młodej Ligi, moim zdaniem, był trafiony. Wielu młodych zawodników, takich jak ja po ukończeniu wieku juniora, nie musi kończyć przygody z siatkówką i dalej może podnosić swoje umiejętności na zapleczu seniorskiej drużyny. Co pozwala też obcować z tymi najlepszymi i dużo się od nich uczyć.

W ostatnich miesiącach niewątpliwie ważnym wydarzeniem w twojej karierze był debiut w pierwszym zespole ZAKSY i występy w Pucharze CEV. Dla młodego zawodnika jest to na pewno duże przeżycie, ale i chyba cenna lekcja?

Debiut w pierwszym zespole to niewątpliwie było ogromne przeżycie dla mnie. Do tego gra przeciwko takiej drużynie, jaką jest Arkas Izmir i przeciwko takim zawodnikom, jakich posiada ta drużyna… to było niesamowite. Oczywiście również była to bardzo cenna lekcja i cenne doświadczenie, które wyniosłem już po pierwszym meczu w Kędzierzynie-Koźlu, co pomogło mi się lepiej zaprezentować w Turcji i pomóc starszym kolegom w awansie do kolejnej rundy. Na pewno do końca życia nie zapomnę chwil, które przeżyłem, grając w pierwszym zespole.

Na zakończenie zapytam jeszcze o twoje największe sportowe marzenie…

Tak naprawdę to jedno z tych marzeń się już spełniło, bo od dziecka gdy chodziłem na mecze jako kibic – gdzieś w podświadomości marzyłem o tym, by zagrać kiedyś w barwach swojej ukochanej drużyny. To już się spełniło i tego nikt mi nie odbierze. Na pewno oprócz tego chciałbym kiedyś grać na jak najwyższym poziomie, takim jakim jest PlusLiga czy włoska Serie A. Jednak zdaję sobie sprawę, że jeszcze bardzo dużo ciężkiej pracy przede mną, by osiągnąć ten cel, ale głęboko wierzę w to, że mi się uda.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne, Młoda Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-02-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved