Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Roberto Santilli: Może uda się pogodzić pracę w klubie i kadrze

Roberto Santilli: Może uda się pogodzić pracę w klubie i kadrze

fot. archiwum

Nie milkną echa rozpoczęcia współpracy szkoleniowca MKS-u Będzin, Roberto Santillego, z reprezentacją kraju kangurów. - Praca w Australii to dla mnie olbrzymie wyróżnienie. Trudno, żebym z takiej możliwości nie skorzystał - powiedział włoski trener.

Zanim Roberto Santilli związał się z klubem z Będzina, pozostawał bez pracy – wcześniej był jednym z ogniw sztabu szkoleniowego reprezentacji Niemiec, która pod dowództwem Vitala Heynena zdobyła brązowy medal podczas siatkarskiego mundialu rozgrywanego w Polsce. Jak podkreśla sam Włoch, praca z kadrą Australii jest dla niego dużym powodem do radości. – To dla mnie duże wyróżnienie, powód do dumy, a przy tym i wielkie wyzwanie. Każdy szkoleniowiec marzy o tym, żeby samodzielnie poprowadzić reprezentację. Australia to zespół z dużym potencjałem. Będę starał się z całych sił, żeby moja drużyna pokazywała to na boisku. Daleka przeprowadzka mnie nie przeraża. Kto by nie chciał pojechać do Australii – podkreślił trener. Propozycja złożona przez tamtejszą federację szczególnie cieszy ze względu na to, że sezon klubowy w Polsce powoli dobiega końca. – W Będzinie działacze postawili przed mną jasny cel. Miałem poprowadzić zespół do pięciu wygranych w PlusLidze, gdyż taki wynik daje MKS-owi prawo do gry w elicie także w przyszłym sezonie. Przejąłem zespół, który był naznaczony porażką. Przegrywaliśmy zbyt często i to siedziało w głowach zawodników – przypomniał Santilli, który wspomniany piąty mecz wygrał w środę w play-off z BBTS-em Bielsko-Biała.

Niewątpliwie najmocniejszym i najbardziej pewnym ogniwem jego ligowego teamu jest Miłosz Hebda, który za postawę w meczu z podopiecznymi Piotra Gruszki chwalony był także przez samego szkoleniowca. – To był właśnie nasz lider. Gdy przyszedłem do klubu, Miłosz prezentował się słabiej. Usiadł na rezerwie, a ja stwierdziłem nawet, że trafił do „zamrażarki”. No to teraz z niej wyszedł. Zdobył niezwykle cenne 27 punktów. Zagrał w ataku, chociaż na początku się przed tym wzbraniał. „Ja w ataku?! Przecież jestem przyjmującym. Chcę grać na przyjęciu!” – powtarzał. To oczywiście wszystko prawda, ale potencjał tego siatkarza jest tak duży, że tym razem mógł i pomógł drużynie w ofensywie – zaznaczył Włoch.

Santilli lubi Polskę, polską kuchnię i kibiców. W poniedziałek wybrał się razem z działaczami MKS-u na mecz Piasta Gliwice z GKS-em Bełchatów. – Od początku jasno stawiałem sprawę, że może pojawić się oferta, która sprawi, że opuszczę Będzin. To się właśnie stało. Praca w Australii to dla mnie olbrzymie wyróżnienie. Trudno, żebym z takiej możliwości nie skorzystał. Nie brakuje jednak selekcjonerów, którzy łączą pracę z kadrą z obowiązkami w klubie. Nie wykluczam, że ze mną będzie podobnie. Sezon reprezentacyjny to jednak tylko kilka letnich miesięcy. Praca, rzecz jasna, trwa cały rok, ale jej najbardziej intensywny okres przypada na czas, gdy rozgrywki ligowe mają przerwę. Na pewno przyjdzie taki moment, że usiądę z działaczami MKS-u i będziemy rozmawiać o przyszłości. Nie mówię „nie”. Może uda się to pogodzić… Na razie jednak skupmy się na tym, co przed nami. Wciąż mamy bowiem zadanie do wykonania. Sezon się przecież nie skończył. Na początek chcemy wyeliminować BBTS – podkreślił.



Kolejne spotkanie play-off pomiędzy BBTS-em Bielsko-Biała a MKS-em Banimex  Będzin zostanie rozegrane w niedzielę o godzinie 15.00 w Hali Pod Dębowcem w stolicy Podbeskidzia.

 

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-02-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved