Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Serie A M: Zespoły Kurka i Żygadły na fali

Serie A M: Zespoły Kurka i Żygadły na fali

fot. lubevolley.it

Diatec Trentino Łukasza Żygadły i Lube Banca Marche Treia Bartosza Kurka nie zwalniają tempa. Zespoły Polaków ponownie nie zostawiły rywalom złudzeń i zgarniając pełną pulę punktów, utrzymują się w czołówce klasyfikacji na ostatniej prostej fazy zasadniczej.

Podopieczni Radostina Stojczewa nie zwalniają tempa, utrzymując tym samym pozycję lidera. Już początek meczu potwierdził dominację siatkarzy Trento. Gialloblu szybko wypracowali kilka oczek zaliczki punktowej, skutecznie odrzucając rywali od siatki. Po wygranej partii premierowej także w kolejnym fragmencie meczu gospodarze utrzymali ponad 50-procentową efektywność zagrań w ataku, popisując się również czujnością w bloku. Na siatce dzielił i rządził Matej Kazijski, wspierany przez duet Nemec/Lanza. Zdecydowanym liderem swojego zespołu w zestawieniu punktowych bloków był Sebastian Sole, środkowy Trento powstrzymywał zagrania rywali aż sześciokrotnie. Chwilowy kryzys dotknął gialloblu w partii trzeciej, to, co było atutem miejscowych we wcześniejszych fragmentach meczu, tym razem przemawiało na korzyść gości z Latiny. Podopieczni Gianlorenzo Blenginiego mogli liczyć na Sashę Starovicia, a zdobywca 20 oczek poprowadził swój zespół do triumfu w trzeciej partii. Więcej potknięć ze strony siatkarzy Trento już nie było, Łukasz Żygadło i jego koledzy serwisem wywarli presję na rywalach, w kluczowym fragmencie meczu punktując w tym elemencie i wygrywając w całym spotkaniu 3:1.
MVP meczu wybrany został Matej Kazijski.

Pozytywnie poczynania swoich podopiecznych ocenił trener gospodarzy. – To była bardzo ważna wygrana z wielu powodów. Cieszę się przede wszystkim z trzech punktów, ale także z naszej gry. Zaczynając od gry zagrywką, przez blok i obronę, tym samym już na początku meczu prowadziliśmy 2:0. Później nie było już tak łatwo, jednak przy wsparciu naszych niesamowitych kibiców udało nam się wygrać – mówił po meczu Radostin Stojczew, zwracając uwagę także na indywidualną postawę Mateja Kazijskiego.

Diatec Trentino – Top Volley Latina 3:1
(25:21, 25:19, 19:25, 25:20)



Składy zespołów:

Diatec Trentino: Kazijski (19), Birarelli (6), Żygadło, Nemec (16), Lanza (14), Solé (13), Colaci (libero) oraz Nelli (1), Giannelli i Fedrizzi
Top Volley Latina: Sottile (2), Skrimov (13), Van De Voorde (4), Starović (20), Semenzato (8), Urnaut (16), Manià (libero) oraz Rauwerdink (1), Pellegrino, Rossi, Davis (1) i Tailli (libero)

Po dotkliwej porażce w Łodzi i zakończeniu przygody z siatkarską Ligą Mistrzów podopieczni Alberto Giulianiego wrócili do gry na ligowych parkietach w imponującym stylu. W konfrontacji z Altotevere zgarnęli komplet punktów. Wbrew temu, na co mógłby wskazywać wynik 3:0, spotkanie nie było jednostronne, dwie z rozegranych partii rozstrzygały się na przewagi. W ekipie biancorossich spotkanie w wyjściowym składzie rozpoczął Bartosz Kurek. Polski przyjmujący zastąpił tym samym Jiriego Kovara, który tym razem pojawiał się na boisku epizodycznie. Kurek rozegrał niezłe spotkanie, kończąc jako najlepiej punktujący swojego zespołu. Przy stabilnym 60-procentowym przyjęciu zanotował 57-procentową skuteczność w ataku. Do oczek zdobywanych w ten sposób Polak dodał punktowe bloki i zagrywki. Jednak to nie do Bartosza Kurka, a przyjmującego ekipy przegranej z Altotevere trafiło wyróżnienie dla najlepszego zawodnika meczu. Luigi Randazzo był zdecydowanie liderem swojego zespołu i głównie dzięki jego postawie gospodarze zdołali utrzymywać kontakt punktowy z wyżej notowanym rywalem. Wyróżnienie dla MVP meczu otrzymał Luigi Randazzo.

O triumfie swojego zespołu mówił po meczu Giulio Sabbi. – Tak jak się spodziewaliśmy, to było trudne spotkanie. Nasi rywale już w swoich ostatnich meczach potwierdzali, że poprawili swoją grę. Tym, co było pozytywne, to fakt, że nie odbiła się na nas długa podróż z Polski. Kluczem do sukcesu była nasza dobra reakcja w decydujących fragmentach danych setów, chociaż było dużo błędów, popełnianych przez zawodników obu drużyn – podsumował atakujący Lube.

Altotevere Città di Castello – Lube Banca Marche Treia 0:3
(25:27, 21:25, 27:29)

Składy zespołów:

Altotevere Città: Corvetta (3), Della Lunga (10), Aganits (2), Maric (12), Randazzo (17), Mazzone (6), Tosi (libero) oraz Franceschini i Kaszap
Lube Banca Marche Treia: Parodi (7), Stanković (10), Sabbi (12), Kurek (16), Baranowicz (1), Podrascanin (7), Henno (libero) oraz Fei, Paparoni (libero), Kovar (1) i Shumov

Dobrą dyspozycję utrzymują siatkarze Sir Safety Perugii, pogromcy Jastrzębskiego Węgla na europejskich parkietach równie dobrze radzą sobie w zmaganiach ligowych. Tym razem o sile ekipy Nikoli Grbicia przekonali się zawodnicy z Rawenny. Chociaż pierwsza partia meczu mogła jeszcze napawać optymizmem sympatyków gospodarzy. Wygrana podopiecznych Waldo Kantora w tej części meczu to jednak w dużym stopniu zasługa gości. Zawodnicy z Perugii tylko w tej partii oddali rywalom po błędach własnych aż 12 punktów. Siatkarze wicemistrza Włoch szybko się zrehabilitowali, stabilizując swoją grę. Goście mogli liczyć na niezawodnego Atanasijevicia, a serbski atakujący nie schodził poniżej pewnego poziomu. To właśnie Atanasijević po raz kolejny był najlepiej punktującym zawodnikiem swojego zespołu, kończąc mecz z dorobkiem 28 oczek i skutecznością zagrań ok. 51%. Lider Perugii mógł jednak liczyć na wsparcie Christiana Fromma (24 zdobyte punkty). Dominując nad rywalami we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła, ekipa Nikoli Grbicia kolejne sety rozstrzygnęła na swoją korzyść. Najlepszym zawodnikiem spotkania został atakujący Perugii – Aleksandar Atanasijević.

Nikola Grbić krótko podsumował poczynania swoich podopiecznych. – Kiedy byliśmy w stanie naciskać na rywala, graliśmy naprawdę dobrze. Także w czwartej partii widziałem znakomitą reakcję mojego zespołu. Myślę, że możemy mieć moment na zadowolenie, po wywalczonej kwalifikacji Ligi Mistrzów wierzę, że wciąż mamy wielką szansę na wygraną – o ostatnich wynikach, nie tylko na ligowych parkietach, mówił trener Perugii.

CMC Rawenna – Sir Safety Perugia 1:3
(25:21, 17:25, 18:25, 29:31)

Składy zespołów:

CMC Ravenna: Mengozzi (11), Cavanna, Pasquale, Koumentakis (13), Renan (18), Cebulj (11), Bari (libero) oraz Ricci (4), Jeliazkov (2), Goi (libero) i Mc Kibbin
Sir Safety Perugia: Buti (8), Fromm (24), De Cecco (1), Beretta (7), Vujević (8), Atanasijević (28), Giovi (libero) oraz Paolucci, Baron, Tzioumakas i Sunder

Niespodzianki nie było także w Molfetcie, chociaż również w tym meczu lepszy początek zanotowali gospodarze. Podopieczni Vincenzo di Pinto lepiej radzili sobie przede wszystkim w ataku, co było zasługą duetu Sket/Torres. Miejscowi kilkupunktową przewagę wypracowali jeszcze przed drugą przerwą techniczną i nawet zryw Modeny w końcówce seta nie zdołał odwrócić losów partii. Wyciągając wnioski z porażki, ekipa Angelo Lorenzettiego wróciła do swojej gry, opłaciło się ryzyko podejmowane w polu serwisowym. I przy kolejnych punktowych serwisach zawodnicy z Modeny zdołali przejąć kontrolę nad przebiegiem zmagań. Imponującą czujnością w bloku popisywał się Matteo Piano, szczególnie w trzeciej partii spotkania. W ataku ręki nie zwalniał Uros Kovacević i przy tak grającej Modenie gospodarze nie mieli większych szans. Wyróżnienie dla najlepszego zawodnika meczu trafiło do Urosa Kovacevicia.

Siatkarze Modeny mimo wygranej podkreślali dobrą postawę i klasę przeciwnika. – Wiedzieliśmy, że czeka nas trudna przeprawa, co pokazały wyniki takich ekip jak Trento czy Lube. Molfetta gra bardzo dobrze i my musieliśmy dać z siebie 110%, przede wszystkim by poradzić sobie z ich zagrywką. W rzeczywistości tylko w pierwszym secie zdołali zanotować dwa asy serwisowe – o znalezieniu sposobu na rywali mówił Salvatore Rossini.

Exprivia Molfetta – Modena Volley 1:3
(25:20, 21:25, 19:25, 18:25)

Składy zespołów:

Exprivia Molfetta: Candellaro (8), Sket (14), Del Vecchio (2), Hierrezuelo (8), Torres (14), Piscopo (3), Romiti (libero) oraz Noda Blanco (3), Bossi (2) i Despaigne (5)
Modena Volley: Bruno (5), Ngapeth (9), Piano (10), Verhees (10), Kovacević (17), Vettori (13), Rossini (libero) oraz Bonifante, Donadio (libero), Casadei i Ishikawa

Swoją stabilną dyspozycję potwierdzili podopieczni Andrei Gianiego. W konfrontacji z Monzą Calzedonia Verona pozwoliła rywalom ugrać tylko jedną partię. Po przegranej w odsłonie premierowej miejscowi nie pozwolili rywalom na tak wiele. Ostoją zespołu z Werony był Sam Deroo, lider ekipy Andrei Gianiego mimo że najbardziej obciążony przez rywali przyjęciem zagrywki, był najpewniejszym punktem w ataku. Zdobywca 17 oczek zakończył mecz przy średniej nocie efektywności – 74%. Poszczególne partie meczu miały dość podobny przebieg, momentami utrzymywała się gra na styku, jednak wciąż to gospodarze byli o krok dalej. Siatkarze Monzy swoją szansę mieli co prawda jeszcze w czwartej partii, prowadząc 21:20, jednak więcej „zimnej krwi” zachowali siatkarze z Werony, wygrywając 25:23 i w całym meczu 3:1. MVP meczu został Sam Deroo.

O trudnej przeprawie swojego zespołu mówił Nicola Pesaresi. To było bolesne spotkanie. Musimy z tego meczu wyciągnąć także lekcję, że nie ma łatwych meczów. Monza rozegrała dobre spotkanie, my po pierwszym secie zaczęliśmy coś zmieniać, do tego dodając naszą zagrywkę – podsumował mecz libero ekipy z Werony.

Calzedonia Verona – Vero Volley Monza 3:1
(17:25, 25:20, 25:20, 25:23)

Składy zespołów:

Calzedonia Verona: Zingel (12), Coscione, Gasparini (15), Deroo (19), Sander (21), Anzani (4), Pesaresi (libero) oraz Gitto (2) i White
Vero Volley Monza: Elia (10), Gotsev (5), Galliani (8), Padura Diaz (20), Jovović (2), Botto (17), De Pandis (libero) oraz Botin, Tiberti, Vigil Gonzalez (1), Procopio (libero), Wang i Bonetti (1)

Jako ostatni swój mecz 20. kolejki zmagań rozegrali siatkarze z Mediolanu i Padwy. Ostatni w ligowej klasyfikacji Revivre Milano stawił opór ekipie Valerio Baldovina, urywając rywalom jeden punkt. Gospodarze mogą jednak mówić o zmarnowanych szansach, prowadzili już bowiem 2:1 w całym meczu, będąc także w lepszej sytuacji w grze na styku w czwartej partii spotkania. Finalnie ten fragment meczu zawodnicy Marco Maranesiego przegrali do 27 i triumfatora musiał wyłonić tie-break. W decydującej partii swój zespół do triumfu poprowadził Stefano Giannotti. To właśnie na zdobywcę 29 oczek, zdecydowanego lidera gości, wybranego później MVP meczu mediolańczycy nie byli w stanie znaleźć sposobu. To właśnie dominacja w ataku okazała się kluczem do sukcesu gości w partii decydującej. Tytuł dla najlepszego zawodnika meczu otrzymał Stefano Giannotti.

Giannotti po spotkaniu podkreślał przede wszystkim waleczność swojego zespołu. – W tym meczu naszą największą siłą była gra z sercem. Mediolańczycy zagrali dobrze, zdołali pozostać w grze do końca, nawet nie pokazując, że odczuwają jakąkolwiek presję – zakończył as Tonazzo Padwa.

Revivre Milano – Tonazzo Padwa 2:3
(22:25, 25:21, 25:19, 27:29, 12:15)

Składy zespołów:

Revivre Milano: Bencz (19), Patriarca (11), Mattera (5), De Togni (13), Dos Santos (6), Veres (19), Rizzo (libero) oraz Kauliakamoa, Valsecchi i Preti (8)
Tonazzo Padova: Mattei (9), Orduna (3), Giannotti (29), Rosso (11), Aguillard (7), Quiroga (6), Balaso (libero) oraz Gozzo, Volpato (5), Garghella (1) i Milan

Zobacz również:
Wyniki 20. kolejki oraz tabela Serie A mężczyzn

źródło: inf. własna, legavolley.it

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-02-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved