Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mateusz Malinowski: Wciąż naszym celem jest złoty medal

Mateusz Malinowski: Wciąż naszym celem jest złoty medal

fot. Sabina Bąk

Chociaż sobotnie spotkanie jastrzębian obfitowało w błędy po obu stronach siatki, to widowisko z pewnością dostarczyło kibicom emocji. - W meczu z lubinianami na pewno priorytetem dla nas była wygrana w jednym secie - przyznał po spotkaniu Mateusz Malinowski.

W spotkaniu z Cuprum niekoniecznie chodziło o trzy punkty do ligowej tabeli, ale bardziej o odbudowanie pewności siebie po porażce na europejskich boiskach. Przegraliście. Jak w tym kontekście porażka oddziała na zespół?

Mateusz Malinowski: – W meczu z lubinianami na pewno priorytetem dla nas była wygrana w jednym secie, a potem konieczny był odpoczynek dla podstawowych graczy, ponieważ zgodnie z naszymi informacjami fazę play-off rozpoczniemy już w środę. Oznacza to, że dużo zdrowia będzie potrzeba dla tych wszystkich zawodników, którzy grają w pierwszej „szóstce”. Mamy tylko dwóch przyjmujących, którzy bardzo ciężko pracują przez ten cały sezon, a walki oraz wyjazdów było sporo. Teraz mieliśmy dwa dni wolnego po przyjeździe z Włoch, a w sobotni poranek dość mocno ćwiczyliśmy na siłowni. Można więc powiedzieć, że w naszych szeregach już ruszyły przygotowania do występowania w kolejnej fazie rozgrywek – w związku z tym spotkanie z lubinianami zostało potraktowane nieco bardziej treningowo, aczkolwiek bardzo żałuję, że przegraliśmy w tie-breaku, ponieważ było widać, że drużyna Cuprum zaprezentowała się po prostu słabo. Szkoda, bo mieliśmy szansę na to, żeby zwyciężyć w tym spotkaniu w pięciu setach i na pewno o wiele lepiej wpłynęłoby to na nasze morale. Zobaczymy, może akurat ta przegrana zaprocentuje w przyszłości u nas w jakiś dobry sposób i będziemy mogli to wykorzystać w meczu z nimi w środę. Wydaje mi się, że są nieco słabszym przeciwnikiem od zespołu z Bydgoszczy. To jest dla nas także korzystne ze względu na to, że unikniemy długiej podróży, ponieważ właśnie wyjazdy w odległe miejsca także trzeba wliczyć w koszta, które ponosimy. Dziś drugi skład zagrał całkiem nieźle. Uważam, że zrealizowaliśmy nasze założenia taktyczne. Było dobrze, szkoda, że nie udało nam się przypieczętować tego zwycięstwa, bo wtedy byłoby jeszcze lepiej.

Czy wasze słabsze wejście w mecz było pokłosiem porażki, której doznaliście z Sir Safety Perugia?



– Nie, wydaje mi się, że nie można porównywać naszej gry na europejskich parkietach do tego, co gramy w polskiej lidze, bo w niej walczyliśmy z przeciwnikiem z niższej półki. W Lidze Mistrzów Włosi ostro „kopali” nas zagrywką i byli bardzo mocni w ataku, ponieważ od strony fizycznej są lepiej dysponowani niż drużyna z Lubina. Tak jak już mówiłem wcześniej, w sobotni poranek pracowaliśmy na siłowni i zawodnicy po prostu mogli czuć się bardziej zmęczeni niż zazwyczaj. W głowach mamy pierwsze mecze fazy play-off i to do niej się przygotowujemy w ostatnim czasie. Dziś potrzebny był nam jeden set.

Czy można powiedzieć, że szczególnie w końcówce sezonu wasza nierówna gra jest pokłosiem problemów zdrowotnych w zespole i teraz przyjdzie wam płacić za nie najwyższą cenę?

– Może tak być, ale mam nadzieję, że to nie stanie się prawdą. Liczę na to, że uda nam się przezwyciężyć te wszystkie problemy. Niestety, musimy jeszcze trochę poczekać na powrót Zbyszka Bartmana, ale oczekuję, że pewnie przebrniemy przez ten pierwszy etap fazy play-off i zagwarantujemy sobie grę w finale Pucharu Polski. Będziemy grali z będzinianami, a do kwietnia Zibi powinien się wykurować. Kiedy on powróci, to nasza siła ognia zostanie znacznie zwiększona. Naszym podstawowym celem jest wejście do najlepszej „czwórki”. Zobaczymy co będzie. Jeżeli chcemy sięgać po trofea i zdobywać medale, to na drodze ku temu trzeba pokonać wszystkich.

Czy to czwarte miejsce po rundzie zasadniczej jest dla ciebie satysfakcjonujące?

– Nie, myślę, że czwarte miejsce jest najgorszą lokatą dla sportowca. „Czwórka” to minimum, które musimy osiągnąć i będziemy się starać, żeby sezon zakończyć na lepszej pozycji. W środę czeka nas najważniejszy mecz i do tego czasu musimy złapać nieco świeżości i będzie dobrze.

A co będzie kluczem do wytrzymania naporu spotkań? Liga nie zwalnia, a wy ciągle macie w nogach to, co graliście we Włoszech…

– Mamy te trzy, cztery dni na to, żeby wyciągnąć odpowiednie wnioski, dopracować niektóre elementy, które szwankowały i zdajemy sobie sprawę z tego, że na pewno naprzeciwko nas nie stanie żadna z drużyn, której argumentom nie będziemy w stanie się przeciwstawić. Jestem dobrej myśli.

Szczególnie, że wydaje się, że łatwiej będzie się wam grało, występując jedynie na polskich parkietach…

– Na pewno jest to bardzo istotne, ponieważ będziemy się koncentrować tylko na jednym i znajdziemy czas na regenerację połączoną z porządnym treningiem, czego brakowało w ostatnim czasie. Stąd właśnie wziął się dołek formy, w który ostatnio wpadliśmy. Brak treningów i sporo podróży prędzej czy później ujrzy światło dzienne w naszej prezencji na parkiecie.

Czyli odżegnujecie się od tego, że mówi się o was jako o zespole w kryzysie, który nie pozwoli wam na walkę o najważniejsze trofea?

– Oczywiście. Wciąż naszym celem jest złoty medal i z całych sił będziemy do tego dążyć.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-02-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved