Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Kolejny tie-break w Szczecinie, dwa punkty Kęczanina

I liga M: Kolejny tie-break w Szczecinie, dwa punkty Kęczanina

fot. archiwum

Kolejnej szansy na trzy punkty nie wykorzystali siatkarze Espadonu Szczecin. Mogli we własnej hali ograć Kęczanina Kęty 3:0, ale dwie przegrane końcówki po walce na przewagi i ambitna gra gości sprawiły, że dwa punkty pojechały do Małopolski.

W mecz lepiej weszli gospodarze, którzy po zagrywkach Macieja Kordysza odskoczyli od przeciwników na cztery oczka. Co prawda gości do walki próbował poderwać Jonasz Biegun, ale inicjatywa wciąż należała do szczecinian. Po przerwie technicznej trudną zagrywką odrzucili oni graczy znad Soły od siatki, a dwa bloki powiększyły ich przewagę do pięciu punktów. Później jednak sami podali rękę przeciwnikom, a ich błędy spowodowały, że wynik zaczął oscylować wokół remisu. W środkowej fazie seta, za sprawą Bartosza Cedzyńskiego, podopieczni trenera Taczały ponownie uciekli rywalom na trzy oczka, ale z akcji na akcję po drugiej stronie siatki rozkręcał się Bartosz Pietruczuk, a jego koledzy coraz lepiej radzili sobie w bloku, co spowodowało, że w decydującą część tej odsłony oba zespoły weszły przy stanie remisowym. W końcówce trwała walka cios za cios, ale na swoją korzyść rozstrzygnęli ją przyjezdni (26:24).

Pierwsze minuty drugiej odsłony były okraszone dużą ilością błędów po obu stronach siatki. Po chwilowej walce cios za cios inicjatywę na boisku zaczęli przejmować podopieczni duetu Błasiak/Gruszka. Bardzo dobrze prezentowali się oni w obronie, co umożliwiało im wyprowadzanie skutecznych kontr, z kolei ataki graczy Espadonu często zatrzymywały się na bloku rywali. Słabo tego dnia prezentował się szczególnie Patryk Orłowski, którego stosunkowo szybko na boisku zastąpił Łukasz Pietrzak. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę, gdyż on na spółkę z Kordyszem doprowadzili do remisu. Goście nie zamierzali tanio sprzedawać skóry, ale w końcu ich ataki zostały powstrzymane. Wprawdzie mieli oni jeszcze możliwość powrotu do gry, ale zaprzepaścili ją, myląc się w ataku. W końcówce królem siatki okazał się Cedzyński, który poprowadził Espadon do sukcesu w drugiej części spotkania (25:21).

Na początku trzeciej odsłony trwało siatkarskie przeciąganie liny, ale po raz kolejny tego dnia gospodarze okazali się bardzo gościnni dla przeciwników, oddając im gro darmowych punktów. W dodatku w szeregach Kęczanina w ataku dobrze spisywał się duet Pietruczuk/Biegun, który próbował zbudować przewagę przyjezdnym. Jednak szczecinianie nie zamierzali odpuszczać, a po zbiciu Macieja Wołosza na świetlnej tablicy pojawił się remis. W środkowej fazie seta w polu serwisowym przypomniał o sobie Pietruczuk, a skuteczna kontra w wykonaniu Mateusza Błasiaka w korzystnej sytuacji stawiała kęczan. Wówczas ponownie gospodarzy do walki poderwał Pietrzak. Ale tym razem w decydujących momentach lepiej spisali się siatkarze znad Soły, którzy popełniali mniej błędów, skuteczniej grali na skrzydłach oraz w bloku. Kiedy prowadzili 24:21, wydawało się, że nic się już w tej partii nie wydarzy, ale chwilę później w pole serwisowe zawędrował Pietrzak, a na świetlnej tablicy pojawił się remis. Ogółem Espadon obronił cztery piłki setowe, lecz ambitna gra gości i odwaga w ataku pozwoliła przechylić im szalę zwycięstwa na swoją korzyść.



Czwarty set lepiej rozpoczął się dla zachodniopomorskiego beniaminka, który od początku próbował narzucić rywalom swój rytm gry i wypracować sobie bezpieczniejszą przewagę. Udało mu się to tylko połowicznie, bowiem skuteczna zagrywka Kordysza oraz zbicia Macieja Wołosza i Łukasza Pietrzaka pozwoliły mu uciec od rywali na dwa oczka. Michał Sladecek starał się też uruchamiać środek, robił to znacznie częściej niż jego visa vis, ale Jarosław Macionczyk mógł liczyć na znacznie większą skuteczność w ataku swoich skrzydłowych. Dużo znaczyła też zagrywka, bo dzięki udanemu serwowi Bieguna Kęczanin odrobił straty. W kolejnych minutach oba zespoły grały zrywami, ale wciąż w minimalnie lepszej sytuacji byli podopieczni trenera Taczały. W decydujących momentach z dobrej strony pokazali się oni w bloku. Wydaje się, że to właśnie ten element pozwolił im doprowadzić do piątej partii, choć swoje trzy grosze na środku dołożył także Marcin Nowak (25:21).

Tie-breaka gospodarze rozpoczęli koszmarnie, myląc się na potęgę. W dodatku udanym serwisem popisał się Macionczyk, zmuszając szkoleniowca szczecinian do wzięcia czasu dla swojego zespołu. Po nim gra Espadonu nie drgnęła, a w polu serwisowym pogrążył go Pietruczuk. Swoje trzy grosze kęczanie dołożyli również w bloku, w efekcie czego przy zmianie stron wygrywali 8:1. Po niej dołożyli kolejne dwa oczka, a ucieczkę beniaminkowi z niekorzystnego ustawienia umożliwił dopiero Wołosz. Jednak gospodarze byli rozbici psychicznie, za to goście zbliżali się do końcowego sukcesu. Wprawdzie w końcówce w ich szeregi wkradło się lekkie rozluźnienie, ale nawet dwa, trzy błędy nie przeszkodziły im wysoko triumfować w tej części spotkania (15:7).

Espadon Szczecin – Kęczanin Kęty 2:3
(24:26, 25:21, 25:27, 25:21, 7:15)

Składy zespołów:
Espadon: Sladecek, Orłowski, Wołosz, Kordysz, Nowak, Cedzyński, Filipowicz (libero) oraz Gałązka, Pietrzak, Tołoczko, Kwiecień i Dembiec (libero)
Kęczanin: Macionczyk, Biegun, Błasiak, Pietruczuk, Behrendt, Macek, Mariański (libero) oraz Szpyrka

Zobacz również
Wyniki 21. kolejki oraz tabela Krispol I Ligi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-02-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved