Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > W. Włodarczyk: W zmienionym składzie też potrafimy się odnaleźć

W. Włodarczyk: W zmienionym składzie też potrafimy się odnaleźć

fot. Joanna Skólimowska

Mimo tego, że Skra pokonała BBTS za trzy punkty, to nie był to łatwy bój dla mistrzów Polski. - Przy połączeniu mobilizacji, adrenaliny i dobrego przygotowania fizycznego naprawdę jesteśmy w stanie zagrać świetne mecze - przyznał Wojciech Włodarczyk.

Miało być łatwo, miały być trzy sety, a bielszczanie sprawili wam trochę kłopotów. Czym was zaskoczyli?

Wojciech Włodarczyk: – Myślę, że nic nas tak bardzo nie zaskoczyło, bo mniej więcej wiedzieliśmy, czego mamy się spodziewać. Nie zmienia to faktu, że w trzecim secie zdarzył nam się mały przestój i wszystko, co było złe, wydarzyło się w jednym ustawieniu. Nie da się ukryć, że miało też miejsce kilka kontrowersyjnych decyzji sędziów i to wszystko złożyło się na to, że bielszczanie finalnie wygrali. Wydawało się, że do pewnego momentu czwarta odsłona spotkania jest pod naszą kontrolą, ale potem znów na siatce przydarzyło się kilka dziwnych sytuacji i trochę nerwowości wkradło się w nasze szeregi, ale do tej pory to my byliśmy mocniejsi nawet w takich sytuacjach i dziś też to potwierdziliśmy.

Czyli jednak da się w jakiś sposób wyprowadzić z równowagi tak świetnie dysponowaną Skrę. Jest coś do poprawy po waszej stronie…



– Myślę, że duży wpływ na nas samych miała stawka i waga tego spotkania. W meczu z Resovią czy w środę z Lube pokazaliśmy, że przy połączeniu mobilizacji, adrenaliny i dobrego przygotowania fizycznego naprawdę jesteśmy w stanie zagrać świetne mecze i pokazać najlepszą siatkówkę. Na naszą dzisiejszą postawę w meczu z bielszczanami złożyło się kilka czynników – między innymi też to, że dopiero co wróciliśmy z Włoch i nie zawsze jest łatwo po takich podróżach odpowiednio się zmobilizować i z meczu na mecz być w pełni gotowymi do walki.

Wnioskuję z tego, że jednak trochę rozbija was to granie na różnych frontach.

– Oczywiście! Na pewno to nie pomaga. Dużo podróżujemy, ciągle zmieniamy miejsca – raz jest ciepło, raz jest zimno, śpimy na jednym łóżku, a potem na innym i to mimo wszystko zawsze ma jakiś wpływ. Rzecz jasna loty samolotem też nie są dla nas za bardzo przyjemne, gdyż nie mieścimy się w fotelach z nogami. Mógłbym tyle narzekać, że może lepiej nie będę tego robił. Tylko podkreślę: takie rzeczy również mają wpływ na wynik.

Mimo wszystko jednak radzicie sobie w tych trudnych okolicznościach i to chyba wewnętrznie buduje drużynę, pokazując jej wytrzymałość i siłę…

– Na pewno nasze dobre serie budują i nie przeszkadzają. Poza tym pokazaliśmy, że w odrobinę zmienionym składzie także potrafimy się odnaleźć, ale przestaliśmy już liczyć zwycięstwa na naszym koncie. Wszyscy raczej skupiają się na tym, żeby w każdym kolejnym spotkaniu szło nam jeszcze lepiej. Koncentracja na ilości zwycięstw z rzędu w tym sezonie nie wyszła nam na dobre i skończyła się wraz z meczem z będzinianami, więc teraz sądzę, że najlepiej niczego nie liczyć, żeby nie przytrafiały się nam takie wpadki, jak wtedy. (śmiech)

Wpadka zdarzyła się wam w meczu z MKS-em, tydzień temu też nie było łatwo z AZS-em, bo trzy razy 25:23, a teraz również mieliście pod górkę, do czego idealnym kontrastem jest trzecia partia wygrana przez was z Lube. Czy to pokazuje, że niekoniecznie łatwo walczy się wam z teoretycznie słabszymi rywalami?

– Wydaje mi się, że odnośnie tego nie ma żadnej reguły. Mogę powiedzieć tak: jakieś dwa, trzy lata temu stałem z drugiej strony siatki, grając z takimi przeciwnikami jak Skra Bełchatów i mogę przyznać, że drużyny niżej notowane nie mają kompletnie nic do stracenia – nic nie muszą, a tak naprawdę mogą. Jak przyjeżdżają mistrzowie Polski, to istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że to właśnie oni wygrają pojedynek, więc ich rywale mogą wygrać wszystko i niewiele stracić. To właśnie takie drużyny ryzykują, stawiają wszystko na jedną kartę, dlatego często te mecze nie są zbyt „ładne” – obfitują w zepsute zagrywki. Dlatego właśnie jest ciężko odnaleźć się w takich spotkaniach… W pojedynkach na szczycie, kiedy przychodzi nam zagrać z topowymi teamami, ten poziom nastawienia i adrenaliny jest taki sam po obu stronach siatki, więc te mecze są zdecydowanie przyjemniejsze zarówno dla nas, jak i dla widowni.

Teraz przed wami najważniejsze spotkanie rundy zasadniczej, bowiem ponownie zagracie z Resovią. Chyba nie będzie porównania pomiędzy meczem z nimi u was i tym na Podpromiu…

– W Rzeszowie zawsze gra się nam bardzo ciężko i tym razem nie będzie wyjątku. Tak jak zawsze mówię – staramy się jednak skupiać na najbliższym meczu, a tym jest dla nas bój z Lube. Nie zmienia to faktu, że jutro mamy upragniony dzień wolny i odetchniemy sobie trochę – Mariusz i reszta z pewnością naładują akumulatory. Rzeszowianie nie są takimi samymi przeciwnikami jak inni, ale nasza forma rośnie i mamy nadzieję, że pokażemy to także w stolicy Podkarpacia.

Nawiązując do waszego najbliższego spotkania, tym razem z Włochami zagracie u siebie, mając już wypracowaną pewnego rodzaju przewagę, którą łatwiej możecie zamienić w zwycięstwo w dwumeczu. Będziecie jej bronić – czy jest to łatwiejsze, czy trudniejsze zadanie niż atak ze słabszej pozycji?

– Ciężko mi powiedzieć… Tak naprawdę będzie to dla nas pierwszy poważny sprawdzian w tym sezonie. Wiadomo, że mamy w głowach to, że wypracowaliśmy już sobie zaliczkę we Włoszech i nie sądzę, żebyśmy kombinowali jak tu wygrać dwa sety, a potem oddać mecz w ręce rywali. Na pewno postaramy się wygrać, wyjść pierwszym składem i walczyć z przeciwnikiem, ponieważ to na pewno podbuduje nasze morale oraz pewność siebie. Naszym planem jest zwycięstwo, a to, czy musimy się bronić, czy atakować, jest sprawą drugorzędną.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-02-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved