Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Orlen Liga: W 20. kolejce najciekawiej w Dąbrowie Górniczej

Orlen Liga: W 20. kolejce najciekawiej w Dąbrowie Górniczej

fot. archiwum

Orlen Liga wkracza w decydującą część fazy grupowej. Przed trzema ostatnimi kolejkami sezonu zasadniczego wiele zespołów ma o co grać, bo może jeszcze poprawić pozycję w tabeli. Najważniejsze mecze odbędą się w Dąbrowie Górniczej, Rzeszowie i Bydgoszczy.

Swój mecz w tej kolejce rozegrały już siatkarki Impelu Wrocław i SK banku Legionovii Legionowo. W emocjonującej wymianie ciosów lepsze okazały się wrocławianki, które dopisały do swojego konta 2 oczka. Nie przyszło im to jednak łatwo, ponieważ batalia w tie-breaku trwała aż do stanu 19:17.

W zbliżający się ligowy weekend w Orlen Lidze najbardziej elektryzującym starciem będzie pojedynek Tauronu Banimexu MKS Dąbrowa Górnicza z Polskim Cukrem Muszynianką Muszyna. Podopieczne trenera Juana Manuela Serramalery w tym sezonie grają bardzo nierówno, potrafiąc swoimi występami mile zaskoczyć albo kompletnie rozczarować. Między innymi właśnie poprzez brak stabilizacji formy dąbrowianki zajmują aktualnie dopiero 6. miejsce w ligowej stawce. Jednym ze spotkań, w których kibice MKS-u liczyli na więcej, był ostatni pojedynek w Bielsku-Białej, gdzie dąbrowianki przegrały 1:3. W meczu z Muszynianką siatkarki z Zagłębia będą chciały zmazać złe wrażenie z tamtego spotkania i zrewanżować się za porażkę 0:3 odniesioną w listopadzie ubiegłego roku na terenie rywalek. – Pamiętam, że w Muszynie, mimo ogromnych starań, nie potrafiłyśmy zmusić naszego przeciwnika do błędów w przyjęciu zagrywki. Liczę, że w sobotę w naszej hali zrewanżujemy się za tamtą porażkę – przyznała Eleonora Dziękiewicz. Swoje na parkiecie w Dąbrowie Górniczej będą chciały też udowodnić podopieczne trenera Bogdana Serwińskiego, które w ostatnim czasie przegrały trzy mecze z rzędu z ligową czołówką: Chemikiem, Impelem i Atomem Treflem. „Czarna seria” kosztowała klub spod południowej granicy kraju pozycję wiceliderek i aktualnie muszynianki muszą się zadowolić lokatą numer 3. Czy Polskiemu Cukrowi uda się wreszcie przełamać?

Spoglądając na ligową tabelę mistrzynie Polski w sobotę przed własną publicznością zagrają jeden z meczów, które można nazwać „spacerkiem”. Do Polic przyjeżdża bowiem pilska Nafta, która okupuje przedostatnie miejsce w tabeli i znajduje się na drugim biegunie w porównaniu do Chemika. Zawodniczki prowadzone przez Giuseppe Cuccariniego wciąż są liderkami ekstraklasy i raczej nic nie zapowiada, by miały swoją pozycję stracić, jednak trzeba zauważyć, iż od stycznia team z Polic zgubił już trochę punktów. Zwycięstwa 3:2 z BKS-em Aluprofem oraz Budowlanymi, a także porażka 2:3 z dąbrowiankami pokazują, że dream team z północy Polski można ugryźć. Lekką poprawę nastrojów w szeregach Nafty przyniosło na pewno zwycięstwo w ostatnich derbach regionu i dna tabeli z Pałacem Bydgoszcz. Magdalena Wawrzyniak i jej koleżanki po raz drugi w sezonie zwyciężyły z pałacankami i wzbogaciły swój dorobek o kolejne trzy oczka. W Policach o jakiekolwiek punkty będzie dużo ciężej nie tylko ze względu na klasę rywala, ale także dlatego, że z zespołem na mecz nie uda się Marzena Wilczyńska, która rozwiązała kontrakt z Naftą. Nie wiadomo również, czy formalności związane z otrzymaniem nowej wizy uda się dopełnić środkowej Mariji Milović.Czas działa na korzyść zespołu, bo z każdym meczem dziewczyny są coraz bardziej zgrane. Teraz czekają je trzy spotkania z bardzo mocnymi przeciwnikami, w których nie mają nic do stracenia. Muszą walczyć i pokazać się z dobrej strony – uznała była już siatkarka Nafty, Marzena Wilczyńska.



Przed własną publicznością o kolejne ligowe punkty powalczą w poniedziałek zawodniczki PGE Atomu Trefla Sopot. Siatkarki z Pomorza we własnej hali gościć będą dźwigający się z dołka zespół Budowlanych Łódź. Od stycznia Katarzyna Zaroślińska i jej koleżanki zdobyły komplet oczek, wyłączając porażkę z Chemikiem Police, co pozwoliło im wykorzystać słabszy czas Muszynianki i wdrapać się na drugą pozycję w ligowym zestawieniu. W pierwszym pojedynku w Łodzi padł wynik 3:0 dla sopocianek, czy i tym razem będzie podobnie? – Rzecz w tym, abyśmy wszystkie zagrały to, co potrafimy najlepiej, żebyśmy były zespołem. Myślę, że to jest najlepsza droga do wywalczenia punktów w tym najbliższym spotkaniu i to da nam pozytywny rezultat – zdradziła receptę na sukces w meczu z Budowlanymi środkowa Atomu, Brittnee Cooper. Po słabym starcie sezonu, w którym łodzianki niemiłosiernie męczyły się w każdym spotkaniu i rozgrywały tie-breaka za tie-breakiem, nareszcie pojawiło się światełko w tunelu. Od nowego roku Sanja Popović i jej partnerki przegrały tylko mecze z Legionovią i Chemikiem, natomiast resztę wygrały i dopisały do swojego konta 12 na 18 możliwych do zdobycia oczek. Czy to sygnał, że łodzianki wreszcie odnalazły właściwą drogę? – Czujemy, że nasza gra zaczyna się kleić i wygląda tak, jak wymagają od nas trenerzy – skomentowała Magdalena Śliwa.

W sobotę w Bydgoszczy kibice zajmującego ostatnie miejsce w lidze Pałacu będą mogli zobaczyć spotkanie z walczącym o fazę play-off KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. W bieżącym sezonie ciężko doszukiwać się pozytywów w grze bydgoszczanek, której do tej pory wygrały tylko jedno spotkanie – 3:2 z Legionovią Legionowo, a pozostałe dwa oczka zdobyły po porażkach w tie-breakach z ekipami z Rzeszowa i Łodzi. Pałacanki mają jeszcze matematyczne szanse na wydostanie się ostatniej lokaty, jednak musiałyby zgarnąć komplet punktów z trzema najbliższymi rywalami: KSZO, Developresem i Chemikiem, z którymi udało im się w sezonie zdobyć tylko jedno oczko. Pozytywem i plusem dla Kingi Dybek i jej koleżanek może być fakt, iż mecze z beniaminkami Orlen Ligi Pałac rozegra przed własną publicznością. Zdecydowanie bardziej bojowe nastawienie przed tym pojedynkiem panuje w ekipie z województwa świętokrzyskiego. Podopieczne Dariusza Parkitnego mają na koncie 19 oczek i wciąż marzą o grze w play-off, ponieważ do ósmej Legionovii tracą jedynie 2 punkty. – Wszyscy wiemy, że ósme miejsce jest na wyciągnięcie ręki. Sport jest jednak strasznie nieprzewidywalny, więc my koncentrujemy się przede wszystkim na sobie. Chcemy wygrać kolejne spotkanie i mieć czyste sumienie, że zrobiłyśmy wszystko, aby zagrać w fazie play-off – przyznała Barbara Bawoł.

Podbudowane wygraną z MKS-em Dąbrowa Górnicza bielszczanki w niedzielę zaprezentują swoje umiejętności przed publicznością w Rzeszowie. Piąte w zestawieniu siatkarki BKS-u mają jeszcze realne szanse na zajęcie korzystniejszego miejsca niż piąte i na pewno w meczu w stolicy Podkarpacia będą chciały pokazać, że nie złożyły broni w walce o wyższe cele. Pierwszy ligowy mecz pomiędzy BKS-em a Developresem SkyRes zakończyło się w trzech setach i lepsze okazały się zawodniczki z województwa śląskiego. Także i tym razem to one wyjdą na parkiet w roli faworytek nie tylko za sprawą wyższego miejsca w tabeli, ale także dzięki kłopotom kadrowym rzeszowianek. W tym sezonie na parkiecie nie pojawią się liderki Developresu – pauzująca z powodu kontuzji Magda Jagodzińska oraz przyszła mama Magdalena Olszówka. Zmiany widoczne są także na ławce trenerskiej, gdzie nie zobaczymy już Marcina Wojtowicza, którego niedawno na stanowisku pierwszego szkoleniowca zastąpił Mariusz Wiktorowicz. Czy „nowa miotła” odmieni grę beniaminka z Rzeszowa? – Developres niejednokrotnie pokazywał już, że potrafi postawić się najlepszym zespołom w kraju, więc pojedziemy tam nastawieni na bardzo ciężką walkę. Nie możemy w tym wypadku pozwolić sobie na jakiekolwiek lekceważenie przeciwnika – stanowczo powiedział trener BKS-u, Leszek Rus.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2015-02-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved