Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: W 25. kolejce decydujące starcia

PlusLiga: W 25. kolejce decydujące starcia

fot. archiwum

Przed nami przedostatnia kolejka PlusLigi, a walka o poszczególne lokaty będzie toczyć się do samego końca. W najciekawszych starciach Trefl Gdańsk zmierzy się z Jastrzębskim Węglem, a Transfer Bydgoszcz z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle.

W meczu otwierającym 25. serię spotkań Transfer Bydgoszcz zmierzy się z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Podopieczni Vitala Heynena po ostatnich porażkach z plusligowymi potentatami – po 0:3 ze Skrą Bełchatów i Jastrzębskim Węglem oraz 1:3 z Resovią Rzeszów spadli w klasyfikacji generalnej z 4. na 6. miejsce. – Nie ukrywamy, że chcieliśmy zatrzymać to czwarte miejsce, które udało nam się wywalczyć kilka tygodni temu, ale wydaje mi się, że najważniejsze jest to, żeby skupiać się na kolejnych meczach. Teraz mamy przed sobą dwa bardzo ważne spotkania, bo sytuacja w tabeli jest taka, a nie inna. Nie pozostaje nam nic innego, jak wziąć się za siebie – stwierdził przyjmujący Transferu, Marcin Waliński. Przez tę stratę bydgoszczanie obecnie sąsiadują w tabeli z kędzierzynianami, którzy plasują się na 7. lokacie z różnicą sześciu punktów wobec swoich piątkowych rywali. Drużyna z Opolszczyzny po małym dołku wydaje się znów być na fali wznoszącej, a w ostatniej kolejce pewnie ograła 3:0 Effector Kielce. W meczu tym ponownie doskonałe zawody rozegrał Dick Kooy, który zdobył 15 punktów, natomiast gracze znad Brdy będą próbowali odpowiedzieć dobrą postawą Jakuba Jarosza i Konstantina Cupkovicia. Trudno wskazać jednoznacznego faworyta, pierwszy pojedynek pomiędzy tymi zespołami był bardzo zacięty, ostatecznie zwyciężyli go podopieczni Sebastiana Świderskiego 3:2.

W piątkowy wieczór zostaną rozegrane derby Mazowsza. Cerrard Czarni Radom podejmą we własnej hali AZS Politechnikę Warszawską. Ekipy te toczyły bezpośredni bój o prawo gry w fazie play-off. Ostatecznie górą wyszli z niej radomianie, którzy umocnili się na 8. pozycji w tabeli. – Cieszymy się, bo już mamy zapewnioną grę w play-off PlusLigi. Cieszymy się też z naszej gry, która od dwóch miesięcy jest bardzo dobra i nie mamy się czego wstydzić – stwierdził trener Czarnych, Robert Prygiel. Jego podopieczni w minionym spotkaniu pewnie pokonali 3:0 AZS Olsztyn, prezentując się szczególnie dobrze w ofensywie. Inżynierowie natomiast w ostatniej kolejce ograli 3:1 na wyjeździe MKS Będzin, jednak porażki we wcześniejszych spotkaniach zamknęły im drogę do najlepszej ósemki – warszawianie ze stratą sześciu oczek do Czarnych zajmują 9. miejsce. W spotkaniach tych znakomite zawody rozgrywali przyjmujący – w szeregach radomian Wojciech Żaliński, natomiast wśród akademików Aleksander Śliwka, który był dzielnie wspierany prze zawsze groźnego Michała Filipa. W pierwszym spotkaniu między tymi drużynami wyraźnie lepsi byli gracze z Radomia, którzy wygrali 3:0, lecz teraz podopieczni Jakuba Bednaruka deklarują dużą wolę walki.

W sobotę dojdzie do starcia dwóch beniaminków – Cuprum Lubin będzie gościć MKS Banimex Będzin. Pomimo podobnej pozycji startowej na początku rozgrywek, na finiszu rundy zasadniczej w zespołach tych panują zupełnie inne nastroje. Lubinianie w 24. kolejce pewnie zwyciężyli 3:0 BBTS Bielsko-Biała i dzięki korzystnym wynikom w innych spotkaniach awansowali na 5. lokatę w klasyfikacji generalnej. MKS nadal spoczywa na ostatnim miejscu w tabeli. Do końca rundy zasadniczej będzinianom pozostały dwa mecze do rozegrania i teoretycznie nawet mogliby przeskoczyć mający jeden punkt więcej Effector Kielce, lecz nie zda im się to na wiele przed fazą play-off, jednak zwycięstwo w jednym z tych spotkań byłoby ważne z innego względu. – Kwestia tego miejsca w tabeli oczywiście niewiele zmieni, ale pamiętajmy, że mamy na razie wygrane cztery mecze i jeszcze jeden jest nam potrzebny do wypełnienia tego minimum, które jest w przepisach PlusLigi – przypomniał Maciej Pawliński. Podopieczni Roberto Santillego podejmą rękawice, jednak pretendentami do wygranej będą „miedziowi", którzy szalę zwycięstwa przechylili na swoją stronę w I fazie rundy zasadniczej, wygrywając na wyjeździe 3:1.



W swoim przedostatnim spotkaniu w rundzie zasadniczej BBTS Bielsko-Biała zmierzy się we własnej hali z PGE Skrą Bełchatów. Podopieczni Piotra Gruszki w minionej kolejce gładko ulegli 0:3 Cuprum Lubin i zajmują 10. pozycję w tabeli. Jaki jest cel BBTS-u na mecz z mistrzami Polski? – Oczywiście wygrać! Oni są faworytami w każdym meczu, który grają, ale my zdajemy sobie sprawę z tego, że jeżeli damy z siebie wszystko, to możemy mieć duży wpływ na wynik – zapowiada atakujący Jose Luiz Gonzalez. O zwycięstwo będzie jednak niezwykle trudno, bowiem mistrzowie Polski znajdują się w wybornej formie. Bełchatowianie w pierwszym meczu I rundy fazy play-off Ligi Mistrzów nie dali szans mistrzom Włoch – Cucine Lube Treia. Podopieczni Miguela Falaski zaprezentowali kompletną i różnorodną siatkówkę. Doskonale zagrywali, a Nicolas Uriarte znakomicie kreował grę, równo obdzielając piłkami w ataku wszystkich swoich kolegów, którzy byli niezwykle skuteczni. Skra piastuje fotel lidera PlusLigi i pokonuje kolejne przeszkody na swojej drodze. W poprzedniej kolejce zwyciężyła 3:0 AZS Częstochowa i wydaje się, że tak grających mistrzów Polski nikt nie jest w stanie powstrzymać.

Asseco Resovia Rzeszów, tuż po wojażach do Niemiec, tym razem zawita do Częstochowy, by zmierzyć się z tamtejszym AZS-em. Wicemistrzowie Polski w minioną środę stoczyli trudny, ale zwycięski 3:2 pojedynek z VfB Friedrichshafen w ramach I rundy play-off Ligi Mistrzów. Gra rzeszowian falowała, ale ostatecznie zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, a do wygranej poprowadził ich niemiecki atakujący Jochen Schöps, zdobywca 20 punktów. W rodzimej lidze podopiecznym Andrzeja Kowala wiedzie się również nieźle – w hicie 24. kolejki pokonali 3:1 Trefl Gdańsk i zajmują 2. miejsce w tabeli. – Cały zespół prezentuje się dobrze. Wiemy, że teraz wchodzimy w najważniejszy okres sezonu, bo gramy bardzo ważne mecze zarówno w PlusLidze, jak i w Lidze Mistrzów. Każdy z nas mocno trenuje i jesteśmy bardzo zmobilizowani – przyznał przyjmujący Resovii Nikołaj Penczew na łamach Przeglądu Sportowego. Siatkarze z Podkarpacia mają tyle samo punktów – 61 – co Skra Bełchatów, jednak legitymują się gorszym bilansem wygranych i przegranych. Stan ten pokazuje, jak w obliczu zaciętej walki o fotel lidera przed fazą play-off cenna dla Resovii będzie wygrana za komplet punktów. Szanse na nią będą spore, bowiem podopieczni Michała Bąkiewicza znajdują się na drugim biegunie ligowej tabeli – 12. miejscu. Częstochowianie w poprzedniej kolejce stoczyli wyrównany pojedynek ze Skrą Bełchatów, jednak nie przełożyło się to na wynik, ponieważ przegrali 0:3, lecz na uwagę zasługuje bardzo dobra współpraca na linii Miguel de Amo – Guillaume Samica.

Arcyciekawie zapowiada się starcie pomiędzy LOTOSEM Treflem Gdańsk a Jastrzębskim Węglem. Drużyny te sąsiadują ze sobą w tabeli. Obie mają na swoim koncie po 51 punktów, a jastrzębianie dzięki zwycięstwu w ostatniej kolejce 3:0 z Transferem Bydgoszcz wskoczyli na 3. lokatę kosztem właśnie gdańskiej ekipy, która piastowała ją przez większość część sezonu, natomiast po minionych porażkach w meczach na szczycie ze Skrą Bełchatów i Resovią Rzeszów podopieczni Andrei Anastasiego spadli na 4. miejsce. – W tej chwili to najważniejszy mecz w tym sezonie. Walczymy o trzecie miejsce w tabeli, a przed play-off to ważne, by być jak najwyżej rozstawionym. Mam nadzieję, że wygramy, wrócimy na właściwą ścieżkę i w dobrych nastrojach rozpoczniemy kolejną fazę rozgrywek – mówił atakujący Trefla, Murphy Troy na łamach portalu pomorska.tv. W meczu w Jastrzębiu-Zdroju lepsi okazali się siatkarze z Pomorza, którzy wygrali 3:2, a teraz będzie za nimi przemawiać także atut własnej hali, jednak podopieczni Roberto Piazzy będą trudnym przeciwnikiem. Jastrzębianie w meczu I rundy play-off przeciwko włoskiej Sir Safety Perugia co prawda przegrali, ale dopiero w tie-breaku i po zaciętej walce. Wydaje się, że przyczyną porażki „pomarańczowych" były problemy w przyjęciu, jednak zaprezentowali oni dużą ambicję.

W pojedynku drużyn z dolnej części tabeli Effector Kielce zmierzy się z Indykpolem AZS Olsztyn. Obydwa zespoły prezentują się w tym sezonie poniżej oczekiwań. Kielczanie zajmują 13. miejsce w tabeli, natomiast olsztynianie 11. pozycję. Akademicy zanotowali falstart na początku sezonu, ale wydaje się, że zmiana trenera nieco odmieniła oblicze tej ekipy. Przyszły zwycięstwa, ale siatkarze AZS-u są chimeryczną drużyną – dobre spotkania przeplatają gorszymi. Także podopieczni Dariusza Daszkiewicza miewają wahnięcia formy, a w ostatnim meczu ulegli 0:3 ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle.

Z tego, co pamiętam, to w Uranii z drużyną z Olsztyna zagraliśmy chyba najgorszy mecz w sezonie. Dostaliśmy tam bardzo szybki zimny prysznic. Na to spotkanie jechaliśmy siedem godzin, a przegraliśmy w nieco ponad godzinę, więc na pewno będziemy chcieli się zrewanżować – stwierdził Mateusz Bieniek, środkowy Effectora. Czy sztuka ta im się uda, dowiemy się w niedzielę, jednak według olsztyńskiej prawidłowości z ostatnich spotkań, po gładkiej przegranej w minionej kolejce 0:3 z Czarnymi Radom, teraz powinna przyjść pora na zwycięstwo.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2015-02-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved