Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Liga Mistrzyń: Zgodnie z oczekiwaniami wygrywały faworytki

Liga Mistrzyń: Zgodnie z oczekiwaniami wygrywały faworytki

fot. archiwum

W środę kibice siatkówki nie mogli narzekać na brak emocji - w szranki stanęły zespoły walczące w Lidze Mistrzyń, gdzie w każdym meczu wygrywały przyjezdne - faworytki. Polskich fanów na pewno ucieszyło zwycięstwo teamu Joanny Wołosz.

W spotkaniu pomiędzy Azerkami i zespołem Joanny Wołosz górą były przyjezdne, czego udało im się dokonać głównie dzięki lepszemu przyjęciu i umiejętności wykorzystywania błędów przeciwniczek. Nie zmienia to jednak faktu, że momentami o wyniku decydowały niuanse. Pierwszy set okazał się być najbardziej wyrównanym – podopieczne Carlo Parisiego zaczęły budować w nim swoją przewagę od stanu 16:13, lecz gospodyniom udało się dogonić oponentów dzięki uaktywnieniu się w ataku Jovany Brakočević-Canzian (21:20). Finalnie więcej zimnej krwi wykazali goście i to oni cieszyli się z podporządkowania sobie rywalek aż do końca drugiej odsłony meczu. Zdarzył im się jednak moment przestoju, który wykorzystały miejscowe – miał on miejsce w połowie trzeciego rozdania, kiedy to po pierwszej przerwie technicznej gospodynie pod wodzą Odiny Bayramovej odskoczyły od rywalek na pięć punktów (16:11). Włoszkom nie udało się już odrobić start, ale podrażnione porażką w tej partii wykorzystały swoją przewagę w następnej, gdzie dokładnie zweryfikowały dyspozycję dnia siatkarek z Azerbejdżanu.

Azeryol Baku – Unendo Yamamay Busto Arsizio 1:3
(24:26, 21:25, 25:19, 14:25)

Nie ma mocnych na Turczynki – tak można podsumować spotkanie między Dresdner SC i Fenerbahce. W tym spotkaniu wyrównana walka miała miejsce jedynie w pierwszym secie – po udanym początku przyjezdnych, kiedy doprowadziły do stanu 5:1, miejscowe powróciły do spotkania i zaczęły atakować z większą pewnością siebie. Po drugiej przerwie technicznej gospodynie prowadziły nawet 17:14, ale podopieczne Marcello Abbondanzy pod wodzą Yeon-Koung Kim i Madelaynne Montano odrobiły starty, finalnie wygrywając 25:23. Od tego momentu można było mówić o całkowitej dominacji gości – zawodniczki ze Stambułu od rywalek spisywały się lepiej w ofensywie (w drugiej partii 62 procent skuteczności ataku i 4 bloki, a w trzeciej 55 procent i 5 bloków), a także w polu serwisowym, gdzie udało im się w sumie uzyskać 7 asów. Zespołowi Alexandra Waibla nie pomogła nawet większa dokładność w defensywie i wynik 7:7 w trzecim secie był ostatnim momentem, w którym Niemkom udało się zbliżyć punktowo do rywalek.



Dresdner SC – Fenerbahce Grundig Stambuł 0:3
(23:25, 15:25, 15:25)

Podobny przebieg miało spotkanie w Piacenzie, gdzie zespół Alessandro Chiappiniego podejmował faworytki z Moskwy. I tym razem przewidywania kibiców się spełniły, bowiem przyjezdne potrzebowały jedynie trzech setów, żeby wygrać z miejscowym zespołem. W dużej mierze stało się to dzięki zdobywczyni 25 punktów, Natalii Obmoczajewej, która atakowała z 45-procentową skutecznością i zdobyła trzy oczka bezpośrednio z bloku. Początek spotkania był wyrównany – Dynamo zaczęło narzucać rywalkom swój styl gry, ale gospodynie zdołały odeprzeć napór przeciwniczek. As serwisowy Lise Van Hecke wyrównał stan pierwszego seta (10:10) i stał się początkiem budowania przewagi Włoszek (21:18). W samej końcówce odpowiedzialność w ofensywie spoczęła na barkach Anastazji Markovej, co się opłaciło i przyniosło ponownie wyrównanie stanu partii (22:22). Chwilę później przyjezdne nie wykorzystały dwóch piłek setowych przez mocne odpowiedzi Indre Sorokaitė, lecz finalnie udało im się wygrać na przewagi. Druga odsłona była już pod całkowitą kontrolą Rosjanek, których dominacja trwała od pierwszej piłki aż do końca rozdania. Trzecia partia ponownie przyniosła wyrównaną walkę, ale dzięki lepszej skuteczności w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła to Dynamo cieszyło się ze zwycięstwa w meczu (25:23).

Nordmeccanica Piacenza – Dinamo Moskwa 0:3
(27:29, 18:25, 23:25)

Mecz nierówności – tak można określić pojedynek pomiędzy RC Cannes a przyjezdnymi ze Szwajcarii. Wynik mógłby wskazywać na zaciętą walką, ale poza pierwszym setem nie miała ona miejsca, bowiem w każdej kolejnej partii dominowała jedna drużyna, która nie potrafiła podtrzymać swojej dobrej dyspozycji do końca pojedynku. – Największym plusem, jaki możemy wyciągnąć z tego meczu, jest to, że jako zespół jesteśmy w stanie wyrządzić wiele szkód takiemu teamowi jak Volero – powiedziała po meczu kapitan Francuzek, Victoria Ravva, która w środowym boju była najskuteczniejszą siatkarką w swoim zespole (11 punktów, 45 procent skuteczności w ataku). Mimo wszystko nawet jej dobra postawa nie pozwoliła gospodyniom na stabilną grę – po świetnym pierwszym secie w wykonaniu Alexandry Lazic i Nneki Onyejekwe w drugim coś stanęło i już na początku przyjezdne cieszyły się z prowadzenia 5:1. Przy słabszym przyjęciu zespół z Zurychu potrafił świetnie prezentować się w ofensywie, co pozwoliło mu na wysoką wygraną. W trzeciej partii losy meczu znów się odwróciły, bowiem (dzięki pewniejszej grze w obronie) zawodniczki z Cannes od stanu 14:10 zaczęły swój marsz ku zwycięstwu. Kopią tego seta, tyle że z innymi bohaterkami, była czwarta partia, gdzie Volero wyszło na prowadzenie, które dowiozło do końca rozdania (14:10). Najbardziej imponujący w wykonaniu faworytek był chyba jednak tie-break, gdzie uzyskały czteropunktową przewagę (8:4), po której nie dopuściły już rywalek do głosu (15:5).

RC Cannes – Volero Zurych 2:3
(25:21, 9:25, 25:16, 17:25, 5:15)

 

źródło: cev.lu, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2015-02-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved