Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Serie A M: Kurek poza składem, kolejny triumf Łukasza Żygadły

Serie A M: Kurek poza składem, kolejny triumf Łukasza Żygadły

fot. Joanna Skólimowska

Kolejny weekend zmagań w Serie A był szczęśliwy dla zespołów Łukasza Żygadły i Bartosza Kurka. Zarówno Lube, jak i Trento nie pozwoliły rywalom ugrać choćby seta. Tym razem polski przyjmujący znalazł się poza meczowym składem mistrza Italii.

Dla podopiecznych Alberto Giulianiego spotkanie 18. kolejki serie A było ostatnim sprawdzianem przed konfrontacją ze Skra Bełchatów w ramach Ligi Mistrzów. Szkoleniowiec biancorossich zdecydował się więc na zmiany w składzie, poza meczową dwunastką znalazł się MVP ostatniego meczu Lube – Bartosz Kurek. Polskiego przyjmującego zastąpił Jiri Kovar. To właśnie na duet Kovar/Parodi w przyjęciu trener Giuliani stawiał najczęściej na początku sezonu. Także tym razem ten manewr się opłacił. W konfrontacji z będącą w dołku Coprą Piacenza siatkarze mistrza Italii nie zostawili rywalom złudzeń. Goście kontrolowali sytuację w każdej z rozegranych partii, dość szybko wypracowując zaliczkę punktową. Do roli lidera swojego zespołu wyrósł Giulio Sabbi, atakujący biancorossich nie zawodził, kończąc mecz z dorobkiem 18 oczek przy efektywności na poziomie 62%. Podopieczni Andrei Radiciego mieli problemy z przebiciem się przez ścianę bloku rywali, sytuację swojego zespołu ponownie starał się ratować Hristo Zlatanov, wystarczyło to jedynie na zmniejszenie rozmiaru porażki.

MVP meczu wybrany został Giulio Sabbi.

Krótko wygraną swojego zespołu, zwracając uwagę na spadek formy rywali, podsumował Alberto Giuliani.Nie ma łatwych meczów, jednak do tego spotkania podeszliśmy odpowiednio. Piacenza niestety na tym etapie ma pewien spadek formy. My jednak cieszymy się z takiego rozstrzygnięcia w tym meczu. Teraz przed nami kolejna runda w rozgrywkach Ligi Mistrzów, więc musimy oszczędzać naszą energię – dodał trener Lube.



Copra Piacenza – Lube Banca Marche Treia 0:3
(20:25, 17:25, 22:25)

Składy zespołów:
Copra: Poey (6), Papi (2), Zlatanov (12), Ostapienko (5), Tencati (2), Rodrigues, Mario (libero) oraz Alletti (5), Ter Horst (3), Massari (6) i Marra (libero)
Lube Banca: Parodi (10), Stanković (7), Kovar (8), Sabbi (18), Baranowicz (2), Podrascanin (10), Henno (libero) oraz Fei (1), Paparoni i Monopoli


 

Równie sprawnie ze swoimi rywalami poradził sobie zespół kolejnego z biało-czerwonych. Trentino Łukasza Żygadły bez straty seta pokonało Revivre. Gialloblu już w pierwszej partii rozpoczęli mocnym akcentem, przy znakomitej skuteczności (74%) szybko zostawiając rywali w tyle. Średnia efektywność Trento to w dużym stopniu zasługa Mateja Kazijskiego, to właśnie Bułgara Łukasz Żygadło wykreował na lidera i do Kazijskiego polski rozgrywający kierował najwięcej piłek. As Trento do imponującej 70-procentowej skuteczności zagrań dodał równie wysokie noty w przyjęciu, przyjmując zagrania rywali ze stuprocentową skutecznością, przy perfekcyjnym odbiorze na poziomie 73%. Na tak grające Trento z takim liderem siatkarze z Mediolanu nie byli w stanie znaleźć sposobu. Mimo silnego oporu ze strony gospodarzy i całkiem niezłej skuteczności duetu Dos Santos/Bencz podopieczni Marco Maranesiego wciąż byli w roli zespołu goniącego wynik. Pewnym swego gialloblu do triumfu wystarczyła nieco ponad godzina.

MVP meczu wybrano Mateja Kazijskiego.

Matej Kazijski nie krył satysfakcji po wygranej swojego zespołu, podkreślając wagę triumfu. – Jestem bardzo zadowolony z końcowego rozstrzygnięcia i triumfu 3:0. Kluczowym momentem był drugi set meczu, w którym siatkarze Revivre nieźle zaczęli, jednak zareagowaliśmy dobrze, szybko odzyskując panowanie nad sytuacją – podsumował as Trento.

Revivre Milano – Diatec Trentino 0:3
(18:25, 19:25, 19:25)

Składy zespołów:
Revivre: Bencz (13), Patriarca (3), Mattera, De Togni (6), Dos Santos (14), Veres (8), Rizzo (libero) oraz Kauliakamoa, Temponi i Valsecchi (2)
Energy Diatec: Kazijski (16), Birarelli (11), Żygadło (3), Nemec (9), Lanza (11), Solé (9), Colaci (libero) oraz Nelli (3), Thei i Fedrizzi (libero)


 

Najbardziej wyrównanym spotkaniem 18. kolejki zmagań Serie A był mecz w Weronie, gdzie kolejny rywal polskiej drużyny w Lidze Mistrzów (mająca grać z Jastrzębskim Węglem – Perugia) rywalizował z ekipą Andrei Gianiego. Sir Safety Perugia co prawda miała swoje szanse, podopieczni Nikoli Grbicia kilkakrotnie musieli wychodzić z opresji, ostatecznie jednak więcej "zimnej krwi" zachowali miejscowi. Początek spotkania to bowiem znakomity start w wykonaniu gospodarzy. Przy kolejnych zagraniach Taylora Sandera i Mitji Gaspariniego miejscowi byli w stanie dotrzymywać kroku rywalom. Mimo że w pierwszej partii przez dłuższą część meczu to Perugia była o krok dalej, po imponującym finiszu miejscowi zdołali przełamać rywali, wygrywając 34:32 na przewagi. Po takim starcie Calzedonia Werona, będąc na fali, wygrała także partię kolejną. Szukając swoich szans w tym meczu, przyjezdni wzmocnili siłę serwisu, ryzyko opłaciło się i po dwóch kolejnych setach zwycięzcę miał wyłonić tie-break. Mimo ponad dwugodzinnej walki także w tej części meczu siatkarze obu ekip nie stracili siły skuteczności. Kiedy w końcówce seta Perugia prowadziła 12:9, niewiele wskazywało, że coś może jeszcze zagrozić ekipie Nikoli Grbicia. Taylor Sander i jego koledzy pokazali, że potrafią walczyć do końca, po raz kolejny rozstrzygając ważną końcówkę na swoją korzyść (17:15).

Wyróżnienie dla najlepszego zawodnika meczu trafiło do Taylora Sandera.

Szkoleniowiec triumfatora z Werony przy ocenie rywalizacji zwrócił uwagę właśnie na zmienność sytuacji w meczu. – To było spotkanie zespołów opierających się na doświadczeniu i grającego na emocjach. W dwóch pierwszych partiach utrzymaliśmy wspaniałą jakość gry, prawdopodobnie pod tym względem były to jedne z lepszych setów rozegranych przez obie ekipy. W kolejnych dwóch setach nasza gra nie była zbyt ładna, za co zapłaciliśmy swoją cenę – podsumował Andrea Giani.

Calzedonia Werona – Sir Safety Perugia 3:2
(34:32, 25:20, 18:25, 18:25, 17:15)

Składy zespołów:
Calzedonia: Zingel (7), Coscione (2), Gasparini (16), Deroo (12), Sander (24), Anzani (12), Pesaresi (libero) oraz Gitto, Blasi (1), White (5) i Bellei (3)
Sir Safety: Buti 10), Fromm (27), De Cecco (4), Beretta (4), Vujević (7), Atanasijević (26), Giovi (libero) oraz Barone, Tzioumakas, Sunder i Maruotti (2)


 

Kolejne zmagania minionego weekendu nie były już tak zacięte. Pauzujący w poprzedniej kolejce siatkarze z Monzy wrócili w imponującym stylu. Kluczem do sukcesu podopiecznych Oreste Vacondio okazała się skuteczność w ataku. To właśnie w tym elemencie siatkarze Monzy zbudowali największą przewagę. Obok Padury Diaza o sile ataku swojego zespołu stanowił Andrea Galliani. Wybrany MVP meczu zawodnik wyróżniał się ponad 70-procentową efektywnością zagrań. O ile początki poszczególnych partii w wykonaniu podopiecznych Waldo Kantora mogły jeszcze dawać nadzieję kibicom Rawenny, o tyle końcówki setów należały już do gości. W dwóch pierwszych partiach powtórzył się scenariusz, gdzie miejscowi nie zdołali utrzymać 3-4 punktowej przewagi. W odsłonie ostatniej przyjezdni kontrolowali sytuację już od samego początku, chwilowe zrywy Rawenny pozwoliły jedynie zmniejszyć rozmiar porażki.

Najlepszym siatkarzem spotkania wybrany został Andrea Galliani.

Oreste Vacondio zwrócił uwagę na postęp, jaki zrobili jego podopieczni, czego potwierdzeniem ma być także wygrana w konfrontacji z rywalami z Monzy. – Myślę, że poza sama jakością gry zawodników to spotkanie pozwoliło nam sprawdzić naszą jakość w odniesieniu do rywali. Teraz jesteśmy w stanie dorównać rywalom pod względem rytmu i jakości gry. Siatkówka, jaką w tej chwili gramy, jest potwierdzeniem tego, że dobrze pracujemy – podsumował.

CMC Rawenna – Vero Volley Monza 0:3
(23:25, 22:25, 21:25)

Składy zespołów:
CMC: Mengozzi (5), Cavanna, Zappoli (1), Renan (11), Cester (10), Cebulj (10), Bari (libero) oraz Pasquale (2), Jeliazkov (5), Koumentakis (3), Goi (libero) i Mc Kibbin (1)
Vero Volley: Elia (1), Gotsev (10), Galliani (14), Padura Diaz (15), Jovović (2), Botto (12), De Pandis (libero) oraz Tiberti, Vigil Gonzalez (1) i Wang


 

Zacięty bój stoczono w Molfetcie, gdzie siatkarze Vincenzo di Pinto podejmowali Padwę. Miejscowi nie byli szczególnie gościnni, pozwalając rywalom ugrać jedynie seta. O wyrównanym poziomie spotkania najlepiej świadczy fakt, że dwie z czterech rozegranych partii rozstrzygały się na przewagi. Skuteczność w końcówkach przemawiała na korzyść Molfetty. Ciężar gry w ataku spoczywał głównie na Maurice Torresie, a Portorykańczyk także tym razem nie zawiódł. Zdobywca 24 oczek w meczu mógł także liczyć na wsparcie swoich skrzydłowych, szczególnie Alena Sketa. Po dwóch wygranych setach w szeregi zespołu Vincenzo di Pinto wkradła się dekoncentracja, czego efektem była przegrana w secie trzecim. W czwartej partii gospodarze nie wrócili do swojej skuteczności z początku meczu, jednak zawodnicy Valerio Baldovina również nie imponowali skutecznością na siatce.

Goście nie wykorzystali otrzymanej szansy, jaką było aż 12 pomyłek siatkarzy Molfetty. Spotkanie rozstrzygnęło się w czterech setach, przy komplecie oczek miejscowych.

Tytuł MVP meczu trafił do Santiago Orduny.

W ocenie spotkania siatkarze Molfetty mimo cennych punktów zwrócili uwagę na liczbę niewymuszonych błędów własnych. – Zaczęliśmy trochę źle, na początku popełniliśmy kilka prostych błędów. Następnie włożyliśmy do naszej gry całe serce i wywalczyliśmy tak ważne trzy punkty. Teraz musimy dalej pracować i przede wszystkim ograniczać nasze błędy, aby jak najlepiej przygotować się do meczu z Monzą, która jest w dobrej formie – mówił po meczu Maurice Torres.

Exprivia Molfetta – Tonazzo Padwa 3:1
(28:26, 26:24, 20:25, 25:22)

Składy zespołów:
Exprivia: Candellaro (7), Sket (15), Del Vecchio (5), Bossi (8), Hierrezuelo (6), Torres (24), Romiti (libero) oraz Noda Blanco (1), Spirito (1), Blagojević (3), Piscopo i Despaigne (4)
Tonazzo: Mattei (2), Orduna (2), Giannotti (14), Rosso (13), Aguillard (10), Quiroga (18), Balaso (libero) oraz Gozzo, Volpato, Garghella i Beccaro


 

Bez większych problemów z beniaminkiem rozgrywek poradzili sobie siatkarze Latiny. Podopieczni Gianlorenzo Blenginiego dopiero w trzeciej partii na chwilę pozwolili uzyskać prowadzenie rywalom. Nawet chwila słabości przyjezdnych nie przeszkodziła im w drodze po komplet oczek. Niemoc siatkarzy Altotevere potwierdza też fakt, że żaden z zawodników beniaminka Serie A nie przekroczył progu dziesięciu zdobytych punktów. Po drugiej stronie siatki tego typu problemów nie mieli Urnaut ze Staroviciem. Przyjezdni nie ustrzegli się co prawda pomyłek, jednak oczka tracone w ten sposób szybko nadrabiali punktowymi blokami. Na przestrzeni całego meczu to siatkarze Latiny grali konsekwentnie, prowadzeni przez swojego niekwestionowanego lidera w postaci Tine Urnauta.

Najlepszym zawodnikiem spotkania wybrany został Tine Urnaut.

Daniele Sottile podkreślił wagę triumfu. – To dla nas bardzo istotne zwycięstwo, szczególnie że wywalczone na trudnym terenie. Dla rywali, będących po zmianie trenera, to był ważny mecz. Nie graliśmy szczególnie ładnie. Kluczem do zdobycia kompletu punktów był nasz serwis i współpraca na linii obrona – blok – podsumował.

Altotevere Città di Castello – Top Volley Latina 0:3
(19:25, 17:25, 21:25)

Składy zespołów:
Altotevere Città: Teppan (5), Corvetta (2), Della Lunga (9), Aganits (3), Randazzo (4), Mazzone (7), Tosi (libero) oraz Franceshin, Dolfo (3), Kaszap, Marić (2) i Baroti
Top Volley: Sottile, Skrimov (6), Van De Voorde (9), Starović (14), Semenzato (5), Urnaut (17), Manià (libero) oraz Rauwerdink, Pellegrino i Tailli (libero)

Zobacz również:
Wyniki 18. kolejki oraz tabela Serie A mężczyzn

źródło: inf. własna, legavolley.it

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-02-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved