Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Liga Mistrzów: Ważny krok przed PGE Skrą Bełchatów

Liga Mistrzów: Ważny krok przed PGE Skrą Bełchatów

fot. Tomasz Szwajkowski / szwajkowski.info

Mistrzowie Polski w środę rozegrają niezwykle ważne starcie z Lube Marche Treia. Starcie z mistrzami Włoch rozpocznie najcięższą przeprawę PGE Skry w tegorocznych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Czy mecz we Włoszech otworzy jej drogę do sukcesu?

Pierwsza runda play-off Ligi Mistrzów to już nie przelewki. Coraz bliżej są końcowe rozstrzygnięcia, coraz mocniej czuje się powiew Final Four. Dlatego też każda z drużyn maksymalnie skupia się na dobrej grze. Również bełchatowska PGE Skra, która do Włoch udała się w najmocniejszym składzie. Z drużyną są Michał Winiarski oraz Ferdinand Tille, którzy w ostatnim czasie zmagali się z urazami i nie zagrali w ostatnich pojedynkach. Obaj też indywidualnie przygotowywali się, by powrócić do formy i do drużyny. Przed wyjazdem dołączyli już do reszty kolegów z zespołu, jednak nie do końca wiadomo jeszcze, czy będą mogli zagrać przeciwko mistrzom Włoch. W ostatnim spotkaniu ligowym nie zagrał także polski przyjmujący występujący w barwach Lube Treia – Bartosz Kurek. Zastąpił go Jiri Kovar i poradził sobie bardzo dobrze. Pokazało to, że szkoleniowiec Włochów ma szeroki wybór jeśli chodzi o swoich zawodników. Trzeba przyznać jednak, że również Miguel Falasca dał w ostatnim pojedynku odpocząć, mocno obciążonemu w ostatnim czasie, Facundo Conte, który pojawił się dopiero w końcówce spotkania. Jego miejsce w wyjściowym składzie zajął Wojciech Włodarczyk. Patrząc na obie drużyny, można powiedzieć, że mają bardzo porównywalny skład i potencjał, co zapowiada bardzo interesujące starcie.

Dużo będzie zależeć od zagrywki bełchatowian – ta bowiem może ułatwić im sprawę. Lube Marche Treia to zespół bardzo dobrze grający w ataku, szybkie akcje posyłane do poszczególnych stref sprawiają dużo problemów i ciężko jest rywalom zablokować bądź wybronić piłkę. Słabszą stroną Włochów jest natomiast przyjęcie i bez tego elementu, granego na dobrym poziomie, cała reszta nie układa się im już tak dobrze. Jeśli podopieczni Miguela Falaski użyją swojego głównego atutu – zagrywki – sytuacja na boisku może szybko przejść pod ich kontrolę.

Co ciekawe, to nie będzie pierwsze spotkanie obu ekip w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Obie drużyny spotkały się w drugim sezonie występów bełchatowian w tych europejskich pucharach. Wtedy (sezon 2006/2007) w rundzie grupowej wynik dwumeczu był remisowy. W pierwszym spotkaniu, rozgrywanym w Maceracie, polska drużyna wygrała 3:1, w rewanżu zespół z Bełchatowa przegrał już pewnie 0:3. Skra zakończyła wówczas swój udział w Lidze Mistrzów na I rundzie play-off, natomiast Włosi awansowali do turnieju finałowego, ale w nim wystąpili bez sukcesu i ostatecznie uplasowali się na czwartym miejscu. Od tego czasu zmieniło się jednak bardzo dużo, a największe zmiany dotknęły bełchatowską Skrę. W ciągu tych wszystkich lat ośmiokrotny mistrz Polski przeszedł wiele przemian, a obecnie jest jednym z najbardziej klasowych zespołów w Europie. Podopieczni Miguela Falaski będą chcieli to udowodnić na boisku. – Wiemy, w jakiej sytuacji jesteśmy, musimy rozegrać dwa dobre spotkania, musimy walczyć i tyle, bo mogę zapewnić, że walczyć będziemy o każdą piłkę do samego końca – zapewnił w rozmowie ze Strefą Siatkówki Karol Kłos.



Włosi w rozgrywkach grupy D dwukrotnie pokonali Paris Volley, raz pokonali Fenerbahce Stambuł i dwukrotnie ulegli rosyjskiemu Biełgorie. Do kolejnej rundy Lube awansowało natomiast rzutem na taśmę, mało brakowało, by mistrzów Włoch zabrakło w kolejnych meczach Ligi Mistrzów. Dlatego tym bardziej ekipa trenera Giulianiego chce walczyć i pokazać się z najlepszej strony, a także awansować do turnieju finałowego. – Naprawdę chcemy znowu zagrać w Final Four, to cel, którego nasz klub nie osiągnął od 2009 roku. PGE Skra Bełchatów jest z pewnością jednym z obecnie najsilniejszych klubów, ale czuję się pewnie i jesteśmy pewni naszych rosnących możliwości – powiedział w rozmowie z CEV serbski środkowy Cucine Lube Treia, Dragan Stanković.

Rywalizacja mistrza Polski z mistrzem Włoch zapowiada się bardzo ciekawie, tym bardziej, że obie ekipy mają za sobą trochę cięższy czas i są na fali wznoszącej. Bełchatowianie to liderzy PlusLigi i na koncie mają wygrane w ostatnich siedmiu ligowych spotkaniach. Natomiast, ich najbliżsi rywale, zaliczyli serie trzech kolejnych zwycięstw w Serie A i plasują się na trzeciej pozycji w tabeli tej ligi – za Trentino i Modeną. Nie ma co ukrywać, ale bełchatowianie przeszli przez rozgrywki grupowe bez najmniejszych problemów, gdyż mieli dużo łatwiejsze zestawienie niż Cucine Lube. Jak przyznaje jednak Miguel Falasca, jeśli jego drużyna ma wygrać w Lidze Mistrzów musi pokonać tak klasowych rywali, nawet na tym etapie rozgrywek. – Jeśli chcemy wygrać Ligę Mistrzów, to nie jest ważne, czy wygramy z Włochami teraz, czy w finale – ocenił.

Spotkanie we Włoszech może okazać się kluczowe dla tej rywalizacji, choć PGE Skra rewanż będzie rozgrywać przed własną publicznością, przy pełnej Atlas Arenie w Łodzi, a już niejednokrotnie kibice popychali swoich ulubieńców do sukcesu. Z pewnością łatwiej bełchatowianom grałoby się przy odpowiedniej zaliczce z pierwszego meczu, ale o taką będzie niezwykle trudno. Jeśli jednak bełchatowscy zagrywający wstrzelą się w tamtejszej hali, ułatwi im to drogę do sukcesu. Pierwszy pojedynek pomiędzy Lube Marche Treia a PGE Skrą Bełchatów rozegrany zostanie w środę o godzinie 20:30.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-02-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved